Strona główna

 

zeglujmy_razem_onas Witamy na stronie ŻeglujmyRazem.com

Jesteśmy żeglarzami z Nowego Jorku i okolic (czasem dość dalekich).

Stronę www.zeglujmyrazem.com stworzyliśmy, żeby żeglarze – niezależnie od współrzędnych geograficznych czy przynależności klubowej – mogli:

  • tu właśnie się spotykać
  • informować o regatach i rejsach
  • proponować udział w rejsach
  • wymieniać uwagi
  • pogadać o tym i o owym

 


JK_AZS_Szcz

 

 

 


Zenon Szostak:   Szczeciński Jacht Klub AZS: rok 1951

 


Anna_Trojanowska

 

 

 


Kazimierz Robak:  Uczucia do tych, co na morzu

 


Pontus_Euxinus

 

 

 


Kazimierz Robak: Periplus czyli antyczna locja

 


Malevich

 

 


 

Andrzej Milik-Wiśniewski: Mgła

 


chess_hand_diagram

 

 


 

Dwugłos w poszukiwaniu czasu traconego

 


Baranowski, K - Uczucia oceaniczne

 

 

 

 

 

Uczucia oceaniczne
oceany uczuć Krzysztofa Baranowskiego

 


Turner_Waves

 

 

 


Zenon Szostak: O wietrze wietrznie wiejącym wiecznie…

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – maj 2016


2016-05-29_photo_David_Jackson

 

 

 


Krzysztof Grubecki: Aleksander Doba – III wyprawa transatlantycka

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM: Aleksander Doba

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM: kajak Olo

 


Bixby-Creek-Bridge-Big-Sur-CA

 

 

 


Martyna Szoja: Koniec czy początek?

 


Koncert_dla_Ludomira

 

 


 

 

Koncert dla Ludomira – 22 maja na barce Polskiego Klubu Żeglarskiego w NY.

 


An_incandescent_light_bulb

 

 


 

 

Krzysztof Grubecki: Namawiamy żarówki na jachcie, aby się wykręciły

 


An_incandescent_light_bulb

 

 


 

Krzysztof Grubecki: Czas przekonać żarówkę, aby się wymieniła

 


det_4ba

 

 

 


Zbigniew Studziński: Opowieści o bojach
Boja (2)

 


The_London_Magazine_1911

 

 

 

 

 

Zenon Szostak: Uśmiech Fortuny raz jeszcze

 


2016-03-19_Wojciech_Jacobson_Superkolos

 

 

 

Kolosy 2015 – rozdane

Marek Słodownik: Panie Kapitanie! Drogi Wojtku!

 


JMW_Turner_Boat_and_Red_Buoy_in_a_Choppy_Sea

 

 

 


Zbigniew Studziński: Opowieści o bojach
Boja (1)

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2015 opisana przez młodych:

 

Martyna Szoja, Maja Kozowska, Sylwia Stupnicka, Karol Ważny, Zuzanna Śliwska, Bartosz Muszkat, Olga Ziuzia, Stanisław Patynowski, Julia Bernatek, Szymon Piątek, Barbara Urbańczyk,
Julia Garbowska, Bartłomiej Szymański, Michał Jastrzębski

(czekamy na dwóch ostatnich…)

 


Juliusz-Kossak_1898_Farys

 

 

 


Marek Słodownik: Erwin Jerzy Weber – pierwszy polski żeglarz samotny
(w 80. rocznicę rejsu)

 


1987-12-20_MAPA_Dar-Przemysla

 

 

 


Aleksandra Jaskuła: Pogrzeb jachtu

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2016


kpt_Wojciech_Jacobson

 

 


Super Kolos dla kpt. Wojciecha Jacobsona!
Gratulujemy!
KTO JEST KIM: Wojciech Jacobson

 


Ladakh_fot_Alexander_Suchanek

 

 

 


Alexander Suchanek: Nie spać, zwiedzać!

 


2015-08-28_Le_Quy_Don_fot_Cezary_Spigarski

 

 

 


Lê Quý Đôn u celu
(wiemy, gdzie jest Geograf!)

 


2016-01-09

 

 

 


Karolina Barałkiewicz-Sokal:  Spływ zimowy… było cudnie!

 


W_Jacobson_plakat_2016

 

 

 

 

Zenon Szostak: Wyspy Wojtka Jacobsona

 


Unitra_Warel_LED

 

 

 


Henryk Jaskuła:  Mówi chronometr

 


Three_Wise_Men_silhouette

 

 

 


Kazimierz Robak:  Trzej Królowie – wiek XX
(rozszerzone w triduum święta)

 


REJS_ROKU_2015

 

 

 

 

 

Srebrny Sekstant za Rejs Roku 2015
dla Piotra Kuźniara i Selmy
(a Honorowe Wyróżnienie dla STAP-u)

 


Pogoria-Puzzle

 

 

 


Kazimierz Robak:  Pogoria – bibliografia adnotowana
(uzupełniona 7 lipca 2016)

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


2015-12-12_50-lecie_-jkzw_2015_fot_Wieslaw_Seidler

 

 

 

 

Wiesław Seidler: Złote Gody Kapitanów

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – listopad 2015


Monika_Matis

 

 

 

 

Monika popłynie!
(więc warto jej pomóc!)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Conrad na Mont Blanc

 


Monika_Matis

 

 

 

 

Jerzy Knabe: Kto pomoże Monice Matis?

 


Filmy_Kryspina

 

 

 


Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – 2015
Najnowsze  (10.II.2016)  wrzuty filmów Kryspina Pluty

 


LOGO_Radio_Zet

 

 

 


Kazimierz Robak:
Rejs z Radiem Zet

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2015: Od początku do końca:
od Amsterdamu do Civitavecchia (22 sierpnia – 17 października)
Linki do filmów, piosenek i tekstów

 


Matka Boska Gibraltarska

 

 

 

 

Wojciech Jacobson: Matka Boska Gibraltarska

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Wojciech Przybyszewski: Mistrzowie i dyletanci

 


DESALINATION

 

 

 


Krzysztof Grubecki: Tylko, gdy wypływamy w świat

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


Bandera Polska nr 1

 

 

 

 

 

Tomasz Głowacki: Moja pierwsza książka

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Marek Słodownik: Kuba

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Alex Suchanek: Bornholmska przygoda

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – maj 2015


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Kazimierz Robak: 
Kaiko Moti (z podtekstem)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Kpt. Ludomir na nadodrzańskim nabrzeżu

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Marek Słodownik:
91 lat temu: tak powstawał PZŻ

 


Bandera Polska nr 1

 

 

 

 

 

Marek Słodownik: Bandera Polska (1919-1921)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Wystawa fotografii Kacpra Kowalskiego w Nowym Jorku

(The Curator Gallery; 22 kwietnia – 30 maja 2015)
(wywiad z Kacprem Kowalskim, 28 czerwca 2015)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


A&A:
Żeglarze na dachu Afryki

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Magnus już w domu (16 kwietnia 2015)
… ale Akcja Magnus trwa!

 


Breughel_Fontein_Parabel_der_Blinden_Botermarkt_Brussel

 

 

 


O życiu i jego przejawach:
Długość czyli szerokość

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Magnus w drodze do domu
… ale Akcja Magnus trwa!

 


Cutty_Sark_TSR_2001_Bergen

 

 

 


Zbigniew Studziński:
Latający Holender

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Marek Słodownik:
Od Wioślarza Polskiego do Sportu Wodnego (1925-1939)

 


Magnus_Zaremba

 

 

 


Akcja Magnus – pomóżcie!

 


Cutty_Sark_TSR_2001_Bergen

 

 

 


Zenon Szostak:
Smugą Cienia na Cutty Sark 1999

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


DSC_0185L_Gibraltar_fot_Ewa_Bajerska

 

 

 


Ewa Bajerska:
Urzekła mnie Skała

 


2015-08-25_fot_Maciej-Maruszczak

 

 

 


Wiktoria Bandura:
Przygoda dopiero się zaczęła

 


Baranowski, K - Kapitan jachtowy

 

 

 

 

 

Kapitan jachtowy
najnowsza książka Krzysztofa Baranowskiego

 


Horn_foto_Wojciech_Jacobson

 

 

 

 

 

 

Wojciech Jacobson i Zenon Szostak: Conrad, Horn i żagle

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2015

 


Caspar_David_Friedrich_1821_Twilight_at_Seaside

 

 

 


Krzysztof Grubecki:
Duchem z Adriatyku na Trynidad

(5 relacji z rejsu; 20 listopada 2014 – 15 stycznia 2015)

 


2013-10-14_Pogoria-2013-5-180_fot_Zbigniew_Bosek

 

 

 


Maria Kulak:
Żeglowania ciąg dalszy

 


Mobius-Sublimation-and-the-Skater

 

 

 

 

 

 

Zbigniew Studziński:  Muszka

 


Duke-of-Sutherland-ship

 

 

Conrad pod Hornem

 


parkowanie-2-stacja

 

 

 

 

„Gienia” Moczydłowski i jego Magnus Zaremba

 


REJS_ROKU_2014

 

 

 

 

 

Srebrny Sekstant za Rejs Roku 2014
dla Ryszarda Wojnowskiego

 


DSCN2684_lev_sm_fot_Jeglorz__Pisarek

 

 

 


Zuzanna Jeglorz:
Nie ma lekarstwa na Zawiszę

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 

 


Logo_ZZ_23e

 

Nowe Zeszyty

 


LTF_0245_fot_Tadeusz_Lademann

 

 

 


Zygmunt Kowalski:
Spotkanie w 50-lecie kapitaństwa j.k.ż.w.

 


2010-02-06

 

 

 


Zbigniew Studziński:
Szybszy od światła

 


Kpt_Henryk_Jaskula

 

 

 

 

Tablica kpt. Jaskuły w Nowym Warpnie

 


2014/10/10_NOAA_Gonzalo_Antigua

 

 

 

 

Gonzalo

 


2010-02-06

 

 

 

Wojciech Jacobson: Ludomir w szalupie

 


PogoFundacja_

 

 

SzPŻ-2014: Od początku do końca

 


PogoFundacja_

 

 

SzPŻ-2013: Od początku do końca

 


Czarnecki_Szalupa_przez_Baltyk

 

 

 

 

 

Niezwykły rejs starszych panów
(recenzja Zenona Szostaka
)

 


Henri_Rousseau_1907_The_Flamingoes

 

 

 


Kazimierz Robak:
Zapach egzotyczny wg Baudelaire’a

 


Latarnia_morska_pod_NYC_poziom

 

 

 

Wojciech Przybyszewski: Rewelacje księdza

 


Jolanta_Ogar__Lara_Vadlau_fot_OeSV_Domanski

 

 

 


Złota Jolanta z Łysej Góry

 


LOGO_ZZ_22e

 

 

I o to chodziło!

 


draw-line

 

 

 

Bitwa o Gotland zakończona

 


draw-line

 

 

 

Zbigniew Studziński: Czekając na sen

 


0125_fot_Karolina_Baralkiewicz-Sokal

 

 

 

Karolina Barałkiewicz-Sokal: Coś umykającego

 


1984-01-01_Nossa_Senhora_do_Alívio_F1010003_lev_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Morska procesja

 


draw-line

 

 

 

Polonia RendezVous 2014

 


1988-08_Wojciech_Jacobson_Wschód_slonca-za-Ciesnina_Bellota_sm_©2

 

 

 

Oonah V. Joslin: Ludek’s Dawn

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM:  Krzysztof Baranowski

 


1996-02-19_W-a_sw_Pawla_28_pingwiny_skalne_3_fot_Wojciech_Jacobson_F1040007_lev_sm

 

 

 

 

Andrzej Straburzyński: Przystanek u świętego Pawła

 


2014-08-07_Salt_Lake_City_A_Doba

 

 

 

 

Laur dla Doby

 


Beer-mat_in_Nysted

 

 

 

 

Olander pierwszy po raz trzeci

 


2014-07-07_Harlingen_00_TSR20141_002_photo_STI_Valery-Vasilevskiy

 

 

 

Marek Duszkiewicz: Za rufą Pogorii

 


2014-07-26_Regaty_o_Puchar_Konsula_det_2

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Pani Konsul w PKŻ

 


2014-07-01_St_Louis

 

 

 

 

Wielka Pętla Polonii

 


1984_sy_Boruta_Cayenne_Gujana_Fr_22_fot_Miroslaw_Fratczak

 

 

 

Wojciech Jacobson: Talizman z Salvadoru

 


2011-06-13_Odra_Schwedt_sm_fot_Wieslaw_Seidler

 

 

 

 

Dezeta Sum i królowa

 


ZZ_2002_nr_2_foto_okladka

 

 

 

 

 

 

Szalupy na Bałtyku

 


ZZ_.jpg

 

Kazimierz Robak: Historia i Zeszyty

 


1984_Cayenne_0470a_kotwicowisko_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Miasteczko na kotwicy
JESZCZE WIĘCEJ  ZDJĘĆ!
(2014-07-14)

 


Saul_Steinberg_Question_mark.jpg

 

 

Zbigniew Studziński: Dlaczego flądry są płaskie?

 


Wyniki_egz_gimn_2014.jpg

 

 

 

Krzysztof Baranowski: Morze uczy

 


2014-06-14_Gizycko_16_lev_fot_Zbigniew_Bosek.jpg

 

 

 

Jakub Krakowski:   SzPŻ-2014 – eliminacje zakończone

 


SQUARES

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 – przez młodych opisana

 


2013-09-05_ITA_3480_fot_Anita_Wietrzynska_sm

 

 

 

Maria Kulak: Poczuć coś więcej

 


wizualizacja_projektu_fot_wSzczecinie_pl

 

 

 

Taki będzie pomnik kpt. Ludomira Mączki

 


2014/05/18_juz_w_Szczecinie_fot_Aleksander_Nebelski

 

 

 

Aleksander Nebelski:  Asia i Alek w kanałach Europy

 


2014-05-26_z16037074Q_Aleksander_Doba_witany_w_Szczecinie_fot_Cezary_Aszkielowicz

 

 

 

Aleksander Doba już (26 maja 2014) w Szczecinie

 


1984_Cayenne_sy_Maria_30w-7001_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Cayenne
JESZCZE WIĘCEJ ZDJĘĆ!!!
(dodane: 2014-08-14)

 


2013-09-04_IMG_9413_fot_Magda_Lapshin_sm

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 w obiektywie Kryspina Pluty

 


Magda_Makowska_2010

 

 

 

Magda Makowska na Karaibach

 


Clipboard01

 

 

 

Szymon Kuczyński – najmniejszym jachtem dookoła świata

 


2013-09-23_DSC_4242_fot_Ewa_Bajerska_sm

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 w obiektywie Olega Biespałowa

 


 

 

 

 

Pomnik kpt. Ludomira

 


 

 

 

 

 

Kapitan Cook

 


 

 

 

 

Krzysztof Sierant komandorem PKŻ 

 


Baranowski, K - Bujanie_front_sm

 

 

 

 

 

Bujanie w morskiej pianie Krzysztofa Baranowskiego 

 


LOGO_Fund_SzPZ_KBPierwsza Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego 1983/1984


 

 

 

 

Krystyna Pohl:  Opowieść o Żeglarzu Szczęśliwym 

 


 

 

 

 

Kazimierz Kaczor:  Jestem z Krakowa…


000_Olek_Police

 

 

 

 

Druga Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby: Lizbona – Floryda.
17 kwietnia 2014 kajakarz dopłynął do Port Canaveral na Florydzie!
Płynął 165 dób, 2 godziny i 40 minut; trasa liczyła ok. 5500 Mm.



0_logo_2013_arial

 

 

 

 

Wojciech Jacobson i Szymon „Ozi” Kuczyński – Żeglarzami Roku 2013

 


03_IMG_1946_lev_sm_fot_Magdalena_Lapshin

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 zakończyła rejs

 


28_520_Var-Matin_Parada_3

 

 

 

 

 

Załoga Szkoły Pod Żaglami 2013 w Tulonie:
Przypłynęli,  przeszli,  zwyciężyli

 


DSC_2608_fot_Maciej_Lesniak_sm1

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami ma 30 lat

 


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

Olander znów pierwszy!

 


sm_DSC_6319_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

 

 

 

 

Żaglonauci na Fryderyku Chopinie


OSTAR_for_DYDEK

 

 

 

 

Krystian Szypka: OSTAR for DYDEK


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

Asia Pajkowska: 4 x Atlantyk

 


Jones_Lester_EN_okladka_001_sm

 

 

 

 

 

Książki: „Pigieł”

 


01_sm_phot_K_Grubecki_07

 

 

 

s/y Osprey na Brooklynie

 


01_Astrid_2013-07-24_dailymail-co-uk

 

 

 

 

 

 

TS Astrid

 


Norwid - Poems_okl_A1_small

 

 

 

 

 

Książki:  wiersze Norwida

 


BZSz - LOGO_2

 

 

 

40 lat temu powstało Bractwo Żelaznej Szekli

 


Studzinski_Zbigniew_Psia_wachta_sm

 

 

 

 

 

Książki:  Zbigniew Studziński – Psia wachta

 


 

 

 

 

OSTAR 2013:  Joanna Pajkowska na mecie…  więcej…

 



 

 

OSTAR 2013:  sprawdź, gdzie w tej chwili są i które miejsce zajmują: Asia Pajkowska na Cabrio 2 i Krystian Szypka na Sunrise.    …więcej…

 


 

 

 

 

 

 Kazimierz Robak:  Pogoria – galeria portretów

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Rejs Pani Ani i druha Bartka

 


 

 

Anna Poraj:  Trudno będzie…

 


 

 

2 maja 2013 – Dzień Flagi RP  (więcej zdjęć!)

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Szkolenie kadr

Kazimierz Robak:  Co było i co jest

Absolwenci (1983/84 i 1988/89) o Szkole Pod Żaglami

 


 

 

 

Jak (nie) zostać honorowym obywatelem

 


 

 

 

Konkurs fotograficzny Biało-czerwona inspiruje zakończony

 


 

 

Nagrody i rocznice 2013

 


 

 

 

 

Tytuł Honorowego Obywatela Miasta Lublin dla kpt. Ziemowita Barańskiego!?

 


 

 

 

 

 

Komunikat jury najwyższych polskich trofeów żeglarskich: nagród honorowych „Rejs Roku 2012

i „Srebrny Sekstant”

 

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  VHF DSC w żeglarstwie

 


 

 

 

Fundacja „Szkoła Pod Żaglami kapitana Krzysztofa Baranowskiego

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Szkoła Pod Żaglami 2012

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Inspekcja jest częścią żeglugi …więcej…

 


 

 

 

 

 

 

Agata Łuczyńska:  „Operacja” na Darzewięcej…

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Blue Grace – rejs z Long Island Sound na Brooklynwięcej…

 

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Spotkanie Polonia Rendezvous Mattituck 2012 zakończone – oto raport…

 

 

 

 

 

www.PoloniaRendezvous.com

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Przelicznik PHRF  wyrównanie rywalizacji …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  A może na łososie by? ...więcej…

 


 

 

 

 

Grzegorz Niewiadomy:  Na Bałtyku pierwszy pod biało-czerwoną był Jan Józef Fischer …więcej…

 

 

 

Eugeniusz Ajewski:  Pierwsze jachty pod biało-czerwoną pływały po Zatoce Amurskiej …więcej…

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Stanisław Wachowiak  człowiek, który kłaniał się morzu …więcej… 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  80 lat temu w Gdyni …więcej…

 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Prezydencka limuzyna …więcej…

 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Władysław Wagner  autopomnik

 


 

 


Burgas i Bosman – psy z „Czarnego Diamentu” – pierwsza z zapowiedzianych dwóch relacji autorstwa kpt. Jerzego Radomskiego o jego 32-let­nim rejsie, już jest na półkach księgarskich …więcej…

 

 


 

 

Gemini 3 jest spodziewany w Gdańsku w ostatnich dniach lipca 2012 ...więcej…

 


 

 

Zbigniew Studziński:  Ffy
Kazimierz Robak:  Posłowie

 


 

 

 

 

Gen. Mariusz Zaruski:  Na jachcie „Witeź”. Podróż w r. 1925 ...więcej…

 


 

Rozporządzenie Ministra Trans­portu, Budow­nictwa i Gospo­da­rki Mors­kiej w sprawie bezpiecz­nego upra­wia­nia żeg­lugi przez jachty morskie wejdzie w życie 11 kwiet­nia 2012. Dotyczy ono jachtów niekomer­cyj­nych o dłu­gości powy­żej 15 met­rów i wszyst­kich jach­tów komer­cyj­nych .

Z załączo­nego tekstu dowiecie się, jakie są najnow­sze polskie wymogi odnośnie obowiąz­ko­wego wypo­sa­żenia jachtu, zależ­nie od jego dłu­gości oraz przyję­tego rejonu żeglugi…więcej…


 

 

KTO JEST KIM:  Karol Olgierd Borchardt  wkrótce nowe opracowanie


 


 

 

Zbigniew „Gutek” GutkowskiPiotr Kulczycki laure­ata­mi nagro­dy „Żeg­larz Roku 2011”.

 

 


 

 

 Zamykanie kół – wywiad-rzeka z Jerzym Porębskim, który specjal­nie dla Czytel­ników www.ZeglujmyRazem.com opowiada o swych jazzo­wych począt­kach, o życiu erotycz­nym ryb na szelfie i nie tylko, o tym komu i kiedy śpie­wał piosen­kę Earthy Kitt C’est si bon i kto wale­to­wał w jego pokoju w akademiku …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Na wyspie Wagnera.

 

 


 

 

Wagner Sailing Rally 2012

 

 

 


 

 

Kpt. Zbigniew Gutkowski został głów­nym laure­atem 42. edycji Nagrody Hono­rowej „Rejs Roku 2011” i „Srebr­ny Seks­tant” za zaję­cie dru­giego miejsca w  etapo­wych rega­tach samot­nych żegla­rzy dookoła świata Velux 5 Oceans na jachcie s/y Operon ...więcej…

 


 

 

 

Możecie przeczytać na naszej stronie wywiad-rzekę z Jerzym Porębskim. Tu przeczy­tajcie o Jerzym Porębskim rzeczy, o których nie wie on sam!...więcej…

 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Ciekawość żeglowania  rejs dookoła świata i non stop: reklamy, fajerwerki ...więcej…

 

 


 

„Żeglarstwo to jest sposób na życie” – mówi kpt. Ziemowit Barański, dowódca STS Fryde­ryk Chopin, aktu­alnie w rejsie ze Szcze­cina na Marty­nikę ze Szkołą Pod Żag­lami organi­zo­waną przez Fundację Krzysz­tofa Baranowskiego …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Przyjaźń między naro­dami pols­kim i enerdows­kim umac­niała się i kwitła od samego początku …więcej…

 

 

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Tadeusz Olechnowicz  Z notatnika pierwszego komendanta

 

 

 


 

 

Agata Łuczyńska:  „Zrobiliśmy spływ kajakowy po Warszawie!” …więcej…

 


 

Fiat 126p – „maluch”.

Przed laty woził rodziny na wakacje, dorosłych do pracy, dzieci do przedszkola. Żeglarzy  woził na przystanie i do jachto­wych portów. Dwa arty­kuły, które zamiesz­cza­my, to dwugłos o tamtych czasach …więcej…

 


 

 

Bernard Kuczera – człowiek, dla którego żeglarstwo było życiem, a życie – żeglarstwem.

– Nikogo z nas by tu dziś nie było – powiedziała jego żona Nadine – gdyby poszedł tam, dokąd miał skierowanie…więcej…

 

 


 

 

SV Concordia  Marine Investigation Report

 

 


 

W piątek, 30 września 2011, odsłonięto w Gdyni tablicę upamiętniajacą zmarłego w ubiegłym roku kapitana żeglugi wielkiej Leszka Wiktorowicza. Wmurowano ją w miejscu, w którym na stałe cumuje „Dar Młodzieży” …więcej…

 


Ogłoszenie:


 

 

 

 

Pearson for sale  Ready to sail

 

 


Dodano:

(Uwaga: niektóre pliki w formacie PDF wymagają najnowszej wersji Acrobat Reader. download

Roman Paszke:  Samotnie dookoła świata – rejs przerwany

Aleksander Doba przepłynał kajakiem Atlantyk!

Zobacz:  Książki

Krzysztof Grubecki:  Pogorią z Dublina do Lizbony.

KTO JEST KIM:  Karol Olgierd Borchardt

Regaty GearBuster.

Wizyta w Hartlepool: Znaczy, pamiętamy.

Krzysztof Grubecki:  VHF radio w skrócie: co warto o nim wiedzieć.

Krzysztof Grubecki:  Akumulatory – podstawy dla każdego

Pomoc w nawigacyjnej: Kotwiczymy? Ile potrzebujemy liny lub łańcucha?

KTO JEST KIM:  Wojciech Jacobson

9 lat na siedmiu morzach  fascynująca opowieść, perfekcyjnie opisana.

Jak zarejestrować jacht, łodź, ponton w NYS ?


Uwaga!

Wszystkie informacje, które kiedyś (bardzo dawno temu) znajdowały się na stronie głównej, znajdziesz w zakładkach lub przeglądając spis treści.


Lista dyskusyjna

Aby dołączyć do listy dyskusyjno-informacyjnej “poczta”, wystarczy wysłać e-mail z wyrazem “yes” w tytule na adres: Redakcja@ZeglujmyRazem.com


Odpowiadamy naszym czytelnikom

•  Jak połączyć akumulatory?


 

NOAA’s National Weather Service  sprawdź pogodę, zanim wypłyniesz z portu.

Reje, kałasznikow i życzenia">Kazimierz Robak

Reje, kałasznikow i życzenia

Krzysztof, a dla niektórych kpt. Grubecki, wrzucił dziś na FB zdjęcie Pogorii z żaglami rejowymi, na których krzyżują się szekle Bractwa Żelaznej Szekli. Budzi to miłe wspomnienia i ciąg skojarzeń. W skojarzeniach – najpierw święta na Pogorii, ale to temat na osobne opowiadanie Później – kłopot z życzeniami: czego życzyć? Etyk z UW, prof. Jacek Hołówka (uczył mnie w zamierzchłych […]


Trójkąt Bermudzki po raz drugi">Krzysztof Baranowski

Trójkąt Bermudzki po raz drugi

Kuter patrolowy, spowity pianą z odkosów dziobowych, gnał od brzegów kubańskich kursem na zderzenie. A i nam szybkości nie brakowało, gdyż spieszyliśmy się do Hawany i przy tężejącym wietrze nieśliśmy na masztach co się dało. Na pokładzie kutra zdjęto pokrowiec z karabinu maszynowego, a dowódca w berecie przekrzywionym na ucho gestykulował i krzyczał do nas z wysokości mostka rozkazy, które nie budziły wątpliwości…   […]


Calendar

« April 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało... Wiosna, ach to ty!
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!

[Marek Grechuta]

Wiosna – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego.
Charakteryzuje się umiarkowanymi temperaturami powietrza z rosnącą średnią dobową, oraz umiarkowaną ilością opadu atmosferycznego.

Każda wiosna tak się zaczyna, od tych horoskopów ogromnych i oszałamiających, nie na miarę jednej pory roku, w każdej – żeby to raz powiedzieć – jest to wszystko: nieskończone pochody i manifestacje, rewolucje i barykady, przez każdą przechodzi w pewnej chwili ten gorący wicher zapamiętania, ta bezgraniczność smutku i upojenia szukająca nadaremnie adekwatu w rzeczywistości.

Ale potem te przesady i te kulminacje, te spiętrzenia i te ekstazy wstępują w kwitnienie, wchodzą całe w bujanie chłodnego listowia, we wzburzone nocą wiosenne ogrody i szum je pochłania. Tak wiosny sprzeniewierzają się sobie – jedna za drugą, pogrążone w zdyszany szelest kwitnących parków, w ich wezbrania i przypływy – zapominają o swych przysięgach, gubią liść po liściu ze swego testamentu.

Ładnie. Ale skoro poszło już z takiego pułapu jak Schultz, do skontrowania trzeba rzeczywiście poszukać adekwatu:

Tymczasem ze wszystkich podmiejskich okolic wiosna przybywała na rynki. Tysiące róż więdło wzdłuż chodników w koszykach sprzedawców i ich słodki zapach unosił się po całym mieście. Na pozór nic się nie zmieniło. Tramwaje wciąż były pełne z rana, puste i brudne w ciągu dnia. Tarrou przyglądał się małemu staruszkowi, a mały staruszek pluł na koty.

Chyba może być, choć od razu wiadomo, że niepowtarzalny mały staruszek plujący na koty mieszka w Oranie i należy do Dżumy Camusa (koty, skądinąd, skończyły smutnie).

 

Odniesień symbolicznych, mitologicznych, literackich wiosna ma więcej niż pozostałe trzy pory roku razem.

Jest „Wiosna Ludów” (1848), „Praska Wiosna” (1968) i „wiosna w październiku” (1956).
Jest Wiosna 1905 Stanisława Masłowskiego, o której śpiewa Kaczmarski, i „ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu” (1812) – ale o tym będzie pod właściwymi miesiącami.
Wiosnę zdobywały traktory – o czym będzie za chwilę.

W muzyce jest oczywiście pierwsza z Czterech Pór Roku (1725) Vivaldiego, kantata Wiosna (1902) Rachmaninowa, pieśń Strawińskiego (op. 6 no. 1; 1907) do wiersza Wiosna klasztorna (1906) Siergieja Gorodeckogo i tegoż Strawińskiego Święto wiosny (1913). Tego wszystkiego jednak opisać się nie da, nawet onomatopejami, jak np. ulubionego owocu Beethovena, który zresztą też Sonatę Wiosenną napisał.

W malarstwie jest La Primavera (1482) Boticellego (nie Wiosna, a właśnie tak, z włoska), której opisywać, mam nadzieję nie trzeba. I – wśród niezliczonych wiosennych odniesień malarskich – swojski, prosty i jednocześnie mocny Sawrosow, czyli Przyleciały gawrony (1871), który kojarzy mi się raczej smutno, bo nieznośna pamięć (żadnego zapomnienia!) podsuwa Żeromskiego i jego „A kej ty idzies, fajtasiu, kej?”, czego przypomnienie dla rodzaju ludzkiego jest wstydliwe.

Wiosną obchodzone jest najważniejsze święto chrześcijańskie, Wielkanoc, upamiętniające zmartwychwstanie Chrystusa, symbolizujące jego zwycięstwo nad śmiercią.

Benedykt Chmielowski idzie dalej:

Druga Sentencya jest, że Świat od BOGA stworzony na WIOSNĘ podczas Aequinoctium Wiosnowego i ta sentencya probabilior, dla większej liczby pewniejszych Autorów, bo Nowy Adam CHRYSTUS, Świat restaurujący, począł się na Wiosnę 25. Marca w Żywocie Najświętszej MARYI, toć i Stary Adam, psujący Świat, w takimże Wiosnowym czasie miał być stworzony. W ten czas miał być Mundus creatus, kiedy recreatus.

Wiosna nastaje, gdy na Ziemię powraca do matki Kora, a Demeter – po zimowej żałobie – przywraca do życia przyrodę, co prawda tylko do końca jesieni, bo jej córka, nieopatrznie zjadłszy w Podziemiach ziarnko granatu, musi powrócić do męża i znów stać się Persefoną.

Nastaje, gdy do żywych wraca Adonis i tonie w objęciach stęsknionej i zakochanej Afrodyty, zaś Persefona (nie była ona takim niewinnym kwiatuszkiem, jakim widziała ją jej matka – bo to ona, chcąc mieć Adonisa dla siebie w Podziemiu, nasłała na niego dzika-zabójcę) musi na Ziemi obejść się smakiem.

Nastaje, gdy do Mezopotamii wraca przywracający wegetację Tammuz, a Babilończycy święcą rocznicę zwycięstwa Marduka nad Tiamat.

Według Walijczyków Gwyn ap Nudd, król demonów panujący w zaświatach, 1 maja rozpoczyna walkę ze swym rywalem, którym jest Gwythyr ap Greidawl. Chodzi oczywiście o to, kto zawładnie dziewicą: jest nią Creiddylad, siostra Gwyna i narzeczona Gwythyra. Wg jednego z mitów, pierwszą walkę wygrał Gwyn, ale król Artur nakazał mu zwrócić narzeczoną Gwthyrowi i zawrzeć z nim pokój. Nemezis dziejowa nakazuje jednak obu rywalom bić się co roku w pierwszym dniu maja aż do dnia Sądu Ostatecznego: dopiero zwycięstwo w dniu ostatnim będzie zwycięstwem ostatecznym. Uczeni mówią, że walka ta symbolizuje zmaganie zimy z wiosną (a może i z latem, bo klimat tam ciężki) - i niech tak zostanie.

A proza?

– Jak daleko jeszcze mamy do wiosny? – spytał K.
– Do wiosny? – powtórzyła pytanie Pepi. – Zima bywa u nas długa, bardzo długa i monotonna. Na to jednak tu na dole się nie skarżymy, przeciwko zimie jesteśmy zabezpieczeni. No, ale kiedyś nadejdzie wiosna i lato i będą miały swój czas trwania. Jednak we wspomnieniach wiosna i lato wydają się teraz tak krótkie, jak gdyby trwały najwyżej dwa dni i nawet w ciągu tych dwu dni, i to przy najpiękniejszej pogodzie, popada jeszcze czasem śnieg.

Prawda. Aż dziw, że u Kafki była jakakolwiek inna pora roku niż zima czy późna jesień. Ale nawet gdy na dworze wiosna w pełni…

Na dworze wiosna w pełni. Jezdnie pokrywa bure błocko, na którym zarysowują się już przyszłe ścieżynki; dachy i chodniki już suche; pod płotami spod zgniłej zeszłorocznej trawy wynurza się młoda, delikatna zieleń. W rynsztokach wesoło pieniąc się i bełkocąc płynie brudna woda, w której nie brzydzą się kąpać słoneczne promienie. Drzazgi, słomki, łupiny słonecznikowych pestek szybko mkną po wodzie, wirują, zahaczają o brudną pianę. A dokąd płyną te drzazgi? Możliwe, że z rynsztoku dostaną się do rzeki, do morza, z morza do oceanu... Chciałbym sobie wyobrazić tę długą niebezpieczną drogę, lecz fantazja zawodzi nie docierając do morza.

Ładne? Myślę, że tak. No to dalej, ten sam Antoni Czechow:

Na ziemi jeszcze leży śnieg, a do duszy, już zagląda wiosna. Jeżeli, czytelniku, kiedykolwiek wracałeś do zdrowia po ciężkiej chorobie, to znasz ten błogi stan, kiedy serce zamiera od mglistych przeczuć, a uśmiech rozjaśnia twarz bez wyraźnej po temu przyczyny. Widocznie podobny stan przeżywa obecnie przyroda. Ziemia jest zimna, błoto ze śniegiem chlupoce pod nogami, lecz jakie dokoła wszystko wesołe, łagodne i przymilne! Powietrze jest tak jasne i przejrzyste, że gdyby wejść na gołębnik lub dzwonnicę, to — zda się — ujrzysz świat cały od krańca do krańca. Słońce świeci jasno, a promienie lśniące i uśmiechnięte kąpią się w kałużach wraz z wróblami. Rzeczka pęcznieje i ciemnieje: zbudziła się już ze snu i nie dziś, to jutro ruszy. Drzewa stoją nagie, lecz żyją już i oddychają.

W takie dni dobrze jest gnać miotłą lub łopatą brudną wodę w rowach, puszczać z biegiem okręciki lub rozbijać obcasami uparty lód. Dobrze też pędzać gołębie pod samo sklepienie niebios lub włazić na drzewa i zawieszać tam domki dla szpaków. Tak, wszystko to jest dobre o tej szczęśliwej porze roku, zwłaszcza jeśli człowiek jest młody, kocha przyrodę, nie kaprysi, nie histeryzuje, a praca nie zmusza go do siedzenia w czterech ścianach od rana do wieczora. Niedobrze zaś, gdy człowiek jest chory, gdy więdnie gdzieś w kancelarii lub kuma się z muzami.

Tak, wiosną nie należy kumać się z muzami.

Zygmunt Gloger podchodził do wiosny etnograficznie:

Wiktor opowiadał, że każdy człek na wiosnę chowa tu w kieszeni kilka groszy na „zieziulkę” (kukułkę), aby miał czem brzęknąć, gdy pierwszy raz kukanie posłyszy. Przypomniał mi tem białoruskie przysłowie „Schawaj try hroszy na ziaziulku”.
Kukułka
[...] w pieśniach ukraińskich [...]
gdy głodnemu zakuka na wiosnę, to będzie on głodny rok cały.

Dla Marka Hłaski wiosna jest pachnąca i niefrasobliwa.
Gabriel García Marquez wspomina rzymską wiosnę pełną z diamentowego światła i nieśmiertelnego powietrza.
Agustín w górach Sierra de Guadarrama fajdał w mleko wiosny.
Lejzorek Rojtszwaniec, choć w więzieniu nie słyszał wróbli, jednak wiedział, że:

dziś one z pewnością śpiewają jak gwiazdy w operetce, ponieważ już jest międzynarodowa wiosna.

Józef K., Augustín, staruszek plujący na koty, Lejzorek – dziecinne szarady. Ale proszę spróbować odgadnąć, kto to napisał:

Spójrzcie tylko, znów zaczyna się wiosna. Dnie nastały już dłuższe, jaśniejsze. Na pewno na polach jest już dużo do zobaczenia i usłyszenia! Wychodźcie dużo na powietrze, niebo jest teraz tak ciekawe w swej różnorodności, ze swymi niespokojnymi, goniącymi obłokami, a naga jeszcze ziemia musi tak pięknie wyglądać w swym zmiennym oświetleniu.

Ułatwienie? Proszę bardzo: pisane 24 marca 1918 w więzieniu miasta Breslau (dziś Wrocław). Rozwiązanie znajdziecie na końcu tej strony.

 

Miało być jeszcze o traktorach. Trudno, będzie. W czasach, gdy w Polsce większość późniejszych bojowników o indywidualizm w sztuce popełniała wstydliwy grzech zwany socrealizmem, wydrukowano utwór pod tytułem Traktory zdobędą wiosnę (1950). Wówczas nazywało się to powieść reportażowa. Dziś gatunek ten ma własną nazwę: „produkcyjniak” i jeśli ktoś nie zna dokładnej jego definicji, niech się cieszy. Ja np. przypomniałem to sobie niedawno i nie mam ani powodu do radości, ani do tego, by wymieniać autora po nazwisku, zwłaszcza że nie jest zbyt znane. Ba, ale produkcyjniaki pisywały wówczas takie tuzy jak Tadeusz Konwicki, Aleksander Ścibor-Rylski, wyzwolona sawantka lat 50-tych Anna Kowalska, Marian Brandys.
Za panią minister można powtórzyć „Sorry, taki mamy klimat”.

Żeby płynnie przejść od prozy o wiośnie do poezji o wiośnie, pokażemy (drogi Fagocie) na początek coś prościutkiego – i stąd, i stąd:

[…] choć deszcz ze śniegiem bije w zakratowane okna, choć pada tak gęsto, że w pokoju jest mrok, pan Ignacy ma wiosenny humor. Wydobywa spod łóżka gitarę, dostraja ją i wziąwszy kilka akordów, zaczyna śpiewać przez nos pieśń bardzo romantyczną:

Wiosna się budzi w całej naturze
Witana rzewnym słowików pieniem;
W zielonym gaju, ponad strumieniem,
Kwitną prześliczne dwie róże.

– Milcz, ty podła świnio!... – zbeształ pan Ignacy pudla Ira, gdy ten próbował poddać w wątpliwość koordynację ruchową swego właściciela. Bez wątpienia posłużyłby się mocniejszymi środkami, gdyby ktoś kwestionował jego możliwości wokalno-instrumentalne (Zamordować człowieka albo nawet dwu, czy samemu dać się porąbać to u pana chleb z masłem… – ajent handlowy Szprot chyba wiedział, co mówi…). Nie roztrząsajmy więc JAK, a przejdźmy do CO.

Jeśli porównać CO śpiewał pan Ignacy z podobną twórczością lat późniejszych, wyjdzie, że „rzewne słowików pienia” nie były wcale takie złe:

Wybrałam już sobie chłopaka na medal, […]
Przystojny, niegłupi, szeroki gest ma,
Na wiosnę mi kupił WSK.

W jak wiosna, S jak Stach,
K jak kocham Stacha wiosną,
WSK, och, WSK.
W tej maszynie wszystko gra,
to podoba się dziewczynie,
WSK, och, WSK.

Sześć koni ma, sześć koni ma,
na trawkę gna, na trawkę gna,
na trawkę co niedziela z nami gna.

Utwór ten popełnił w roku 1966 Edward Fiszer jako tekst piosenki dla Danuty Rinn. Młodszym wyjaśniam, że WSK to marka motocykla produkowanego w Polsce w latach 1954-1985 przez Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Maszyna w wersji podstawowej miała silnik o pojemności 125 ccm i moc rzeczywiście 6 KM, ale nic nie usprawiedliwia takiej rymowanki. Nawet trawka. I nawet to, ze podobno mają motocykl WSK znów produkować.

Że co? Że Fiszer to tylko tekściarz od piosenek? A cóż innego podśpiewywał pan Ignacy?

To jest jednak złośliwość. Bo w piosenkach o wiośnie znalazły się też teksty z innych półek, nawet jeśli była ona daleko i cieszyła (nim przyjdzie wiosna, nim miną mrozy) samą tylko obietnicą swego istnienia.
A piosenek o wiośnie jest bez liku. Po prostu – zatrzęsienie. Sprawdziłem Katalog Polskich Płyt Gramofonowych Jacka Żylińskiego (czapka z głowy, ten facet dokonał rzeczy niesamowitej!):
słowo „wiosna” i jego pochodne występuje w tytułach 115 utworów (dla porównania: lato, z obocznościami – 76 tytułów, jesień – 96, zima – 52).

Trzeba więc od razu przejść do poezji, ale tego się – przy wiośnie - nie da zrobić, bo to osobna, opasła antologia. Od Reja i Kochanowskiego…

Po chwili wiosna przyjdzie,
Ten śnieg z nienagła zyjdzie,
A ziemia, skoro słońce jej zagrzeje,
W rozliczne barwy znowu się odzieje.

… przez Morsztyna…

Tak wiemy, że już wiosna nam nadchodzi,
Gdy słońce w kąpiel do Wodnika wchodzi,

…do klasyków współczesności np. Lechonia, o którym Miłosz pisał później, że:

Wiosnę, nie Polskę, chciał widzieć na wiosnę
Depczący przeszłość Lechoń-Herostrates

lub Wierzyńskiego, który to, czego chciał Lechoń, dokładnie wypełnił:

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną,
Na klombach mych myśli sadzone za młodu,
Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną
I które mi świeci bez trosk i zachodu.

Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną.

co twórcy ściągawek uczniowskich opisali i zanalizowali dokładnie („w wierszu są obecne epitety oraz metafory”), włącznie z odpowiedzią na pytanie „co poeta chciał przez to powiedzieć?”.

 

Po drodze byli jeszcze twórcy młodopolscy. Choć cenię na przykład Tetmajera, ale jego wiosna różanoustna, złotobrewa z żółtym jaskrem i chabrem niebieskim na czole i jego wizje

Gdy pierwszy nastał dzień wschodzącej wiosny młodej,
najpierwszy zbudził się śpiący na dnie bóg wody
i powstał z chłodnych leż, i głową kędzierzawą
uderzył w lód, co legł na rzece lśniącą ławą,
i rozpękł z hukiem lód, i z prądem kry się suną

wydają mi się już nieco… hmm, powiedzmy: archaiczne. Nie mówiąc o tym, że tetmajerowski obrazek:

Z daleka od ludzkiego zgiełku i mrowiska
wstaje wiosna. Już w kępie lianów, palm i wici
jaguar cętkowaną, lśniącą skórą błyska
i iskrzącym bursztynem wielkich oczu świeci.

Jakoby liść potworny z olbrzymiego drzewa,
któremu na gałęziach gwiazdy lśnią jak rosa;
leży płaski, błyszczący, a przez gąszcz się wlewa
ku niemu fali słońca tęcza złotokosa.

wydaje się być żywcem wzięty z „Celnika” Rousseau, o którym będzie w zupełnie innym miejscu. Z innymi młodopolanami jest podobnie (przykładów nie będzie).

Resztę Młodej Polskę zatem sobie daruję. Ale będzie za to krótka dygresja z poezją rosyjską w tle.

Ponieważ od jakiegoś czasu drążę temat „wpływy Verlaine’a na...", więc przy okazji zanurzyłem się w morzu rosyjskiej poezji o wiośnie. M.in. wziąłem z półki pierwszą z brzegu książkę, którą była Historia literatury rosyjskiej XX wieku pod redakcją Andrzeja Drawicza. Tam, w rozdziale „Symbolizm w poezji” Grażyny Вobilewicz, wśród akapitów poświęconych Konstantinowi Balmontowi (1867-1942), którego rolę w poezji rosyjskiego Srebrnego Wieku porównać mogę do roli właśnie do starszego o generację Paula Verlaine’a (1844-1896) w poezji francuskiej, znalazłem taki oto opis ilustrowany fragmentem wiersza „Весеннее”:

Niezrównany kolorysta, umiejący zwłaszcza w swoich poetyckich pejzażach oddać całą ich ruchliwą zmienność, rozmaitość barw, drgań powietrza, grę refleksów świetlnych i cieni, Balmont był też prawdziwym wirtuozem w przekazywaniu wrażeń odbieranych za pomocą, zmysłów słuchu, wzroku i powonienia:

Своим щебетаньем рассыплет ту сказку
Лазурною вязью пролесок и сна.
Танцует весна
[...]
Она из зеленых, и белых, и синих,
И желтых, и красных, и диких цветов.

W przekładzie filologicznym prof. Bobilewicz:

Swoim szczebiotem rozsypie tę baśń
Lazurową więzią przylaszczek i snu.
Tańczy wiosna
[...]

Cała z zielonych, i białych, i niebieskich
I żółtych, i czerwonych, i dzikich kwiatów.

 

I jeszcze pełna zdumienia dygresja: w Internecie znaleźć można całą literaturę rosyjską.
No dobrze, wiem, że to niemożliwe, ale przy 90-ciu procentach będę się upierał. Jak i przy tym, że skala oraz jakość przedsięwzięcia przekracza nieskończenie Project Gutenberg.org, o wątłych początkach digitalizacji literatury polskiej nie mówiąc. Balmont jest oczywiście cały, wraz z wierszami rozproszonymi.

 

Był Verlaine, to teraz Rimbaud:

I wiosna przyniosła mi okropny śmiech idioty.

 

Wiosna astronomiczna rozpoczyna się w dniu równonocy (ekwinokcjum, ang. equinox) wiosennej.
Na półkuli północnej Słońce wschodzi wtedy dokładnie na wschodzie, góruje w zenicie nad równikiem i przechodzi przez punkt Barana, a zachodzi na zachodzie. Kończy wiosnę przesilenie letnie w czerwcu. I te wczesne wiosenne burze…

No i cóż w tym strasznego? – wiosną idą chmury,
Z chmury piorun wypada: – taki bieg natury.
[1]

 

Równonoc wiosenna to w Polsce dzień topienia Marzanny: jest to symboliczne pożegnanie Zimy i powitanie budzącego się z zimowego uśpienia życia.
W szkołach pierwszy dzień wiosny obchodzony jest jako Dzień Wagarowicza.

Za wiosnę klimatyczną uznaje się okres, w którym średnie dobowe temperatury powietrza wahają się pomiędzy +5 a +15° C (41-60° F).
Pomiędzy zimą a wiosną znajduje się klimatyczny etap przejściowy − przedwiośnie. To podobno właśnie Przedwiośniem podpadł Żeromski pewnym klikom i nie załapał się na literackiego Nobla. Ponieważ była właśnie kolej na Polskę, nagrodę 1924 dostał Reymont. Doceniam żar uczuć Żeromszczyzny, ale chyba słusznie. Tyle tylko, że jednak wychodzi na to, iż nagrodami z literatury rządzą krajowe koterie. No cóż, żeby tylko na literaturze się kończyło…

 

Niedziela Wielkanocna lub Niedziela Zmartwychwstania wypada w chrześcijaństwie zachodnim w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.
W chrześcijaństwie wschodnim Wielkanoc zazwyczaj obchodzona jest od kilku do kilkunastu dni później. Z wyjątkami – np. w roku 2014 oba kościoły obchodziły Wielkanoc 20 kwietnia.

Z obchodami świąt wielkanocnych związanych jest wiele zwyczajów ludowych:
święcone, wielkanocne śniadanie, pisanki, śmigus-dyngus, wieszanie Judasza, pogrzeb żuru i śledzia.
O każdym można nieskończenie.

W Polsce po Niedzieli Zmartwychwstania następuje Poniedziałek Wielkanocny – święto kościelne dzień wolny od pracy. Więcej takich!

 

WIOSNA
w językach słowiańskich i bałtosłowiańskich:

białoruskiвясна [viasna]
bośniackiproljeće
bułgarskiпролет [proliet]
chorwackiproljeće
czeskijaro

kaszubskizymk
litewskipavasaris
łatgalskipavasars
łużycki (dolny)nalěśe

łużycki (górny)nalěćo
łotewskipavasaris
macedońskiпролет [proliet]
rosyjskiвесна [viesna]
serbskiпролећe [proliecze]
słowackijar
słoweńskipomlad
serbo-chorwackiproljeće

ukraińskiвесна [viesna]
żmudzkipavasaris

 

Przysłowia związane z wiosną:

Hyppotamus alias koń morski,
gdy na wodę pokazuje się,
Wiosnę znaczy.
[któż by inny, jak nie Benedykt Chmielowski i jego Nowe Ateny]

Jedz w wiosnę mało,
chceszli żyć cało.

Na wiosnę:
ceber deszczu, łyżka błota,
na jesień:
łyżka deszczu, ceber błota.

Nie każdej wiosny dojrzałe czeremchy.

Wiosna − będzie kura jaja niosła.

Wiosna mówi: urodzę,
Lato: jeśli nie przeszkodzę.

W wiośnie to każdy odrośnie.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

 


[1] Co ma piernik do wiatraka przeczytacie przy dniu 7 września.

List z Gefängnis Breslau pisała Róża Luksemburg.

Kwiecień

Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień – spod ziemi
Martwej – wyciąga gałęzie bzu, miesza
Wspomnienie z pożądaniem, niepokoi
Wiosennym deszczem zdrętwiałe korzenie.
Zima nas ochraniała, otulała
Ziemię w śnieg zapomnienia, karmiąc
Tę resztkę życia suchymi bulwami.

Co ty, mamo, pooddychać chciałem kwietniem,
Gwiazdy świecą pełnym blaskiem, noc radosna,
Mamo, ja po prostu dyżur pełnię,
Przecież kwiecień, przecież wiosna
.

 

Nic tak nie oddaje natury kwietnia-pletnia, który wciąż zimę z latem przeplata, jak owe dwa cytaty. Poeci – ci to dopiero mają wyobraźnię! A proza – jak to proza:

Początek kwietnia, jeden z tych miesięcy, które służą za przejście między zimą i wiosną. Śnieg już zniknął, ale nie ukazała się jeszcze zieloność; drzewa są czarne, trawniki szare i niebo szare: wygląda jak marmur poprzecinany srebrnymi i złotawymi nitkami.

 

Kwiecień – czwarty miesiąc roku według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 30 dni.

Nazwa miesiąca – jak uważa Aleksander Brückner (1856-1939), filolog i slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staro­pol­szczyz­ny – pochodzi od kwitnienia kwiatów; podobnie jest w języku ukraińskim (квітень) i czeskim, chociaż tam květen jest nazwą maja.

W staropolszczyźnie czwarty miesiąc roku nazywany był:
„łżykwiat” – od oszukiwania kwiatów, wywabianych za wcześnie z ziemi przez promienie słoneczne,
„dębień” – od zieleniejących dębów; po czesku kwiecień to właśnie duben,
„brzezień” – od zieleniejących brzóz; w cieplejszych od Polski Czechach i na Ukrainie nazwy březenберезень przyporządkowano marcowi.

Łaciński Aprilis pochodzi prawdopodobnie od czasownika aperio, aperire, apertus ‘otwierać’ – chodziło o otwarcie się Ziemi na procesy wegetacyjne.
Owidiusz w Fasti (8 r. n.e.), poemacie o kalendarzu rzymskim, nazywa miesiąc Aphrilis wywodząc to od Afrodyty, greckiej odpowiedniczki rzymskiej Wenus – bogini miłości, której czwarty miesiąc zreformowanego kalendarza rzymskiego był poświęcony. Owidiuszowi jednak – zważywszy, jak sobie etymologicznie poczynał z nazwami innych miesięcy (będzie!) – nie można ufać. Ot, pisał, co mu wyobraźnia i koniunktura podpowiadały.

Nazwa Aprilis została przejęta przez większość języków europejskich.

 

Kwietniowe rocznice
(rocznic mało, ale tekstu dużo; wystarczy).

 

1 kwietnia to dzień żartów, zwany Prima aprilis (łac. pierwszy kwietnia) – zabawa zaczyna się wtedy, gdy rozmówca, czytelnik lub słuchacz w kłamstwo uwierzy, ale na ogół żadnych kataklizmów przez primaaprilisowe oszustwa nie odnotowano, choć media (i to nawet całkiem poważne) 2 kwietnia publikują sprostowania.
W krajach anglojęzycznych jest to All Fools’ Day (dzień wszystkich głupców).
We Francji jest to Jour du poisson d’avril (dzień kwietniowej ryby) – do pleców oszukanego przypina się kartkę z narysowaną z rybą.
W krajach hiszpańskojęzycznych odpowiednikiem Prima aprilis jest Día de los Santos Inocentes (dzień niewiniątek), obchodzony 28 grudnia.

Jednym z ciekawszych dowcipów primaaprilisowych jest informacja, którą we czwartek, 1 kwietnia 1976 ogłosił w porannym programie radia BBC Sir Patrick Moore:

o godz. 9:47 dojdzie do ustawienia jednej linii Ziemi, Jowisza i Plutona. Koniunkcja ta, z racji olbrzymiej masy obu odległych planet (sam Jowisz, odległy od Ziemi o 630 milionów kilometrów, jest ponad 2,5 raza cięższy od wszystkich pozostałych planet razem) zakłóci grawitację ziemską, doprowadzając do tak znacznego jej zmniejszenia, że ci, którzy w tym akurat momencie podskoczą, mogą mieć wrażenie fruwania.

Zaraz po 9:47 BBC otrzymało setki telefonów, w których słuchacze potwierdzali wystąpienie zapowiedzianego efektu. Jedna z dzwoniących opisała nawet, jak to ona i jej jedenaścioro przyjaciół zostało uniesionych z foteli i łagodnie poszybowali wokół pokoju.
Ja się słuchaczom nie dziwię: Sir Moore mimo braku formalnego wykształcenia miał tak olbrzymi autory­tet w dziedzinie astronomii, że pewnie sam bym mu uwierzył, a kto wie czy i – z pewną nadzieją na zmniejszenie grawitacji – nie podskoczył.

Sir Patrick Alfred Caldwell-Moore.
To dopiero była osobowość! Powinien zostać honorowym żeglarzem wszechczasów, bo od niemal od dzieciństwa żeglował po największym z oceanów – Oceanie Kosmicznym.
Ten astronom-amator (kiedyś powiedział, że chciałby być zapamiętany jako astronom-amator, który grał w krykieta i na ksylofonie) zyskał ogromną popularność dzięki comiesięcznemu autorskiemu programowi Niebo w nocy (The Sky at Night), mającemu światowy rekord jako najdłużej utrzymujący się na antenie program jednego autora: Moore prowadził go bez mała przez 56 lat: od 24 kwietnia 1957 do 7 stycznia 2013 (zmarł 9 grudnia 2012, ale nakręcił kilka programów z wyprzedzeniem), opuszczając tylko jedną audycję, w 2004, z powodu salmonellozy, która nawiasem mówiąc omal nie wyprawiła go na tamten świat.
Był popularyzatorem i ekspertem: jego mapy Księżyca były używane w ZSRR do korelowania zdjęć odwrotnej strony satelity zrobionych w 1959 przez sondę Łuna 3, a NASA zaprosiła go do współpracy przy opracowywaniu księżycowej mapy dla Programu Apollo.

Drugim powodem popularności były publikacje: tylko na temat astronomii Moore napisał ok. 70 książek, a ma na swoim koncie również historie poświęcone kotom. Otwórzcie tylko katalog księgarni Amazon na jego nazwisku, a sami zobaczycie.
Znakiem rozpoznawczym Sir Moore’a stał się monokl, który nosił zamiast okularów, fajka (Fajczarz Roku 1983) i mówienie z prędkością karabinu maszynowego: potrafił wypowiedzieć 300 słów na minutę utrzymując dobrą dykcję.

Jowiszowo-plutonowy efekt grawitacyjny nie jest jedynym radiowym żartem primaaprilisowym Sir Moore’a, ale o nich będzie przy innej okazji. Zaglądajcie!

 

1 kwietnia obchodzi imieniny Grażyna (drugi raz – 26 lipca). Świętej Grażyny (niestety?) nie ma, ale jest Grażyna Pierwsza, księżna litewska, małżonka księcia Litawora, bohaterka powieści poetyckiej Grażyna (1823) wchodzącej w skład Poezyi tomu drugiego Adama Mickiewicza. No i co z tego, że to tylko literatura, skoro bardzo szybko literaturą być przestało?

Adomas Mickevičius (jak go szeroko nad błękitnym Niemnem zowią) imię księżnej wymyślił ładnie: od litewskiego gražus, graži – piękny, piękna:

Była naonczas Książęciu zamężną
Córa na Lidzie możnego dziedzica,
Z cór nadniemeńskich pierwsza krasawica,
Zwana Grażyną, czyli piękną księżną;
A chociaż wiekiem od młodej jutrzenki
Pod lat niewieścich schodziła południe,
Oboje: dziewki i matrony wdzięki
Na jednym licu zespoliła cudnie.

Powagą zdziwi, a świeżością znęca:
Zda się, że lato oglądasz przy wiośnie;
Że kwiat młodego nie stracił rumieńca,
A razem owoc wnet pełni dorośnie.

Nie tylko licem nikt jej nie mógł sprostać,
Ona się jedna w dworze całym szczyci,
Że bohaterską Litawora postać
Wzrostem wysmukłej dorówna kibici.

Pod koniec opowieści księżna Grażyna, nie tylko piękna ale i mądra – spełniwszy najświętszy wobec ojczyzny obowiązek i chroniąc męża przez popełnieniem niewybaczalnego błędu – umiera w mężowskiej zbroi na polu walki, zabita kulą z piorunowej broni przez bardzo złego krzyżackiego komtura Dietricha von Kniprode.

Epitafium poeta wystawia jej wzniosłe:

Niewiasta, choć ją męska zbroja kryje,
Niewiasta z wdzięków a bohater z ducha;

zaś Dyterich z Kniprody stoi pod dębem i czeka na stryczek. Ale komtur był również narzędziem w ręku spra­wied­li­wości (już mniejsza z tym jakiej, ale że przymiotnik tu potrzebny do zatuszowania niespra­wied­li­wości, więc niech każdy sobie wstawi własny): niewiasta, która wmieszała się w męskie sprawy i męskie przywdziała szaty, musiała, dla zadość­uczy­nie­nia, umrzeć, a autor musiał jej jeszcze, dla pełnego grzechów odkupienia, pozwolić, by przed zgonem mogła wyszeptać: „Przebacz, mężu mój, pierwsza i ostatnia zdrada!”
Aż strach pomyśleć, co by z księżną działo się dziś – przecież ktoś w końcu by się zorientował, jakie niebez­pie­czeń­stwa i zagrożenia niesie postawa pozwalająca przekraczać granice dżenderu, nawet tak nieznacznie. Strach się bać!

Ciekawa rzecz: Mickiewicz umieszcza akcję swego poematu pod sam koniec XIV wieku. Niewiele później, bo w 1431, na stosie w Rouen Anglicy popełnili morderstwo sądowe na Joannie d'Arc. Jeden z zarzutów podnosił kwestię złamania przez Joannę prawa o odzieży: śmiała bowiem nosić szaty męskie i zbroję, jej płci nie przysługujące. Co by znaczyło, że plaga dżenderu znęca się nad wiernymi od wieków!

Imię Grażyna chwyciło. A że język litewski, nam krewny w grupie bałtosłowiańskiej, z tego samego indoeuropejskiego pnia wyrasta, więc i odniesienia ma Grażyna szerokie, angielskiej Grace, hiszpańskiej Gracieli i łacińskiej Gracji nie wyłączając.

Wszystkiego najlepszego!

 

24 kwietnia 1934 – opublikowany zostaje wniosek patentowy (U.S. Patent 1956350, złożony 19 stycznia 1934) na najwspanialszy instrument muzyczny XX wieku: organy elektryczne, które skonstruował Laurens Hammond.

 

30 kwietnia 1803 – Louisiana Purchase.
Thomas Jefferson był człowiekiem nie tylko mądrym, ale i ze zmysłem handlowym. Gdy w styczniu 1803 Napoleon zaproponował Amerykanom, by zamiast Nowego Orleanu kupili całe dorzecze Missisipi, mające 2.144.510 km kw. (828000 mil kw.) za 15 milionów dolarów (11,75 mln gotówką, reszta – umorzenie długu) prezydent Jefferson nie wahał się ani chwili.
Przy okazji Federaliści (opozycja) pożarli się z jeffersońską partią Demokratyczno-Republikańską. Opozycja – jak zwykle – podniosła larum i jazgot, że wbrew konstytucji, wbrew prawu, wbrew rozsądkowi (nic się nie zmienia!), ba – usiłowali nawet (wbrew faktom) dowieść, że sporne terytorium należy nie do Francji a do Hiszpanii.
Prezydenta, oprócz jego partii, poparli tylko plantatorzy z Południa przerażeni tym, co będzie, gdy Napoleon uwolni niewolników w Nowej Francji (czyli amerykańskiej Luizjanie).
Ale plantatorzy, jak to plantatorzy – mało orientowali się w niuansach polityki zagranicznej, z czego akurat skorzystał Jefferson. Napoleon nie miał bowiem zamiaru nikogo uwalniać, wręcz odwrotnie: w 1801 wysłał karną ekspedycję wojskową na San Domingo (dziś: Haiti), którego mieszkańcy nie chcieli zrozumieć, że hasła liberté, égalité, fraternité stosują się tylko do białych Monsieurs w Europie, a nie do czarnych niewolników w koloniach. W 1802 przyszły Cesarz Francuzów potwierdził utrzymanie niewolnictwa na Martynice i Gwadelupie.
Na Haiti armia francuska (a w niej dwie półbrygady, 113 i 114, polskiej Legii Naddunajskiej, razem ok. 5280 ludzi) ponosiła jednak dotkliwe straty (nie tyle od Haitańczyków, ile od chorób tropikalnych) i Bonaparte zdawał sobie sprawę, że wyspy nie utrzyma (San Domingo proklamowało niepodległość 1 stycznia 1804). A skoro tak – Nową Francję należało czym prędzej sprzedać, zwłaszcza że znalazł się kupiec i to poważny.
Cena 7 centów za hektar (po amerykańsku: 2,8ȼ za akr) była niewspółmiernie niska wobec kosztów, jakie Stany Zjednoczone musiałyby wydać w przyszłości na wojnę o te ziemie, gdyby jakiemukolwiek innemu państwu (tu pewnym kandydatem była Brytania, a następnym Hiszpania) zechciało się rościć pretensje do tego, w większości nietkniętego stopą białego człowieka, terenu.
Dziś by to było 236 milionów dolarów czyli 1,11 dolara za hektar (44,5ȼ za akr) – wciąż darmo!

Dla porównania:

  • za tereny obecnej Kalifornii, Nevady, Arizony i Utah plus kawałki Nowego Meksyku, Kolorado i Wyoming (razem: 1,36 mln. km kw.) Stany Zjednoczone w 1846 roku były gotowe zapłacić Meksykowi 30 mln. dolarów (po wygranej wojnie, w 1848, zapłaciły ok. 18 mln.);
  • w transakcji zwanej Zakup Gadsdena (Gadsden Purchase, 1853), za kawałeczek południowej Arizony i Nowego Meksyku (76.800 km kw.) Amerykanie zapłacili Meksykowi (a dokładnie prezydentowi tego kraju, gen. Santa Annie, co nie jest równoznaczne) 10 milionów;
  • Alaskę (1,7 mln km kw.) Stany kupiły w 1867 za jedne siedem milionów dwieście tysięcy.

Traktat kupna-sprzedaży luizjańskiej podpisali 30 kwietnia 1803 w Paryżu:
Robert Livingston (ambasador amerykański we Francji),
James Monroe (za 14 lat zostanie na dwie kadencje piątym prezydentem USA i wyda słynną Doktrynę)
i François Barbé-Marbois (dyrektor francuskiego Skarbu Państwa, który za udaną transakcję dostał od Pierwszego Konsula 152 tys. franków czyli ok. 34 tys. dolarów ówczesnych, a ponad pół miliona dzisiejszych).
„Żyjemy już długo, ale ten jest najszlachetniejszym z dokonań żywotów naszych. Dziś Stany Zjednoczone zajęły miejsce wśród najpierwszych mocarstw tego świata” – powiedział Livingston po złożeniu podpisów.
Rok i dwa tygodnie później (14 maja 1804) na penetrację nowozakupionych terytoriów wyruszyła z St. Louis ekspedycja, którą dowodzili Meriwether Lewis i William Clark. Wyprawa dotarła do Pacyfiku i wróciła do Saint Louis po dwóch latach, czterech miesiącach i dziesięciu dniach – 23 września 1806. To jest dopiero historia!

Ziemie zakupione od Francji stanowią prawie 25% powierzchni dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Leżą na nich (porządek prawie alfabetyczny): Arkansas; Dakota Południowa; Dakota Północna; Iowa; Kansas; Luizjana (na zachód od Mississippi, z Nowym Orleanem); Minnesota (na zachód od Mississippi); Missouri; Montana, Wyoming i Kolorado (na wschód od Gór Skalistych); Nebraska; Nowy Meksyk (część północno-wschodnia); Oklahoma; Teksas (część północna) i niewielkie kawałki dzisiejszych prowincji kanadyjskich Alberta i Saskatchewan.

 

Znaki Zodiaku w kwietniu:
Baran (♈) – do 20 kwietnia
Byk (♉) – od 21 kwietnia.

 

Kwiat kwietnia:
stokrotka (Bellis perennis L.) – jej łacińska nazwa znaczy ‘wieczne piękno’; w Anglii jest kwiatem dzieci i niewinności.

 

Kamień kwietnia:
diament – symbolizujący zwycięstwo, niezniszczalność.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
czwarty miesiąc roku to:

białoruskiкрасавік [krasavik]
bośniackiapril
bułgarskiaприл [aprił]
chorwackitravanj
czeskiduben
kaszubskiłżëkwiôt (też: kwietnik, aprël, kwiecéń)
litewskibalandis
łatgalskisulu
łużycki (dolny)jatšownik (też: apryl, nalětny)
łużycki (górny)jutrownik (też: apryl, haperleja)
łotewskiaprīlis
macedońskiaприл [aprił] albo тревен [triewien]
rosyjskiaпрель [apriel]
serbskiaприл [aprił]
słowackiapríl
słoweńskiapril
ukraińskiквітень [kviteń]
żmudzkibalondis

 

Przysłowia związane z kwietniem:

Choć już w kwietniu słonko grzeje,
nieraz pole śnieg zawieje.

Ciepłe deszcze w kwiecień
rokują godną jesień.

Deszcze częste w kwietniu wróżą,
że owoców będzie dużo.

Gdy w końcu kwietnia deszcz porosi,
błogosławieństwo polom przynosi.

Gdy w kwietniu pszczoły latają,
długie chłody się zapowiadają.

Grzmot, w kwietniu – dobra nowina,
już szron roślin nie pościna.

Jak przygrzeje słonko,
przejdzie kwiecień łąką.

Jeszcze w kwietniu zimno
i na żaby, i na baby, i na las,
a najwięcej na nas.

Kwiecień, co deszczem rosi,
wiele owoców przynosi.

Kwiecień, gdy jest suchy,
nie daje dobrej otuchy.

Kwiecień-plecień:
bo plecie
niby zimą, niby latem,
a przeplata wszystko kwiatem.

Kwiecień-plecień
wciąż przeplata
trochę zimy, trochę lata.

Na kwiecień
lada z czego wianek upleciem.

Pogody kwietniowe
– słoty majowe.

Przyjdzie kwiecień
– ostatek z gumna wymieciem.

Sprzyja nam rok, gdy wilgotny
kwiecień, gdy nie bardzo słotny.

Suchy kwiecień, mokry maj,
będzie żyto jako gaj.

W kwietniu kwiatek – to gagatek,
ale w maju przebierają.

W kwietniu po brzegach lody
niosą, jęczmienia urody.

W kwietniu posusza,
nic z ziemi się nie rusza.

 

Przysłowia na
Prima Aprilis (1 IV):

Pierwszy kwietnia
– bajów pletnia.

Pierwszy kwietnia:
nie wierz – brednia.

Prima aprilis:
nie czytaj, nie słuchaj, bo się omylisz.

W pierwszy kwietnia się omylisz,
gdzie postąpisz, gdzie się schylisz.

 

Przysłowia na
św.
Franciszka (2 IV):

Na św. Franciszka
nieraz dobrze grzmi i łyska.

Na św. Franciszka zielenią się łany
i ze swego zimowiska wracają bociany.

Na świętego Franciszka
szuka ziarnek w polu myszka.

 

Przysłowia na
św.
Izydora (4 IV):

Na Świętego Izydora
dla bociana pora.

 

Przysłowia na
św.
Wincentego (5 IV):

Chociaż św. Wincenty,
jednak szczypie mróz w pięty.

Jak się Wincenty rozdeszczy,
źle chłopu wilga wieszczy.

Na św. Wincenty
nie chodź bosymi pięty,
bo nieraz mrozek cięty.

 

Przysłowia na
św.
Makarego (10 IV):

Dzień na święty Makary pewnie przepowiada,
czy we wrześniu pogoda, czy też ciągle pada.

 

Przysłowia na
św. Jerzego (23 IV):

Do świętego Jerzego paszy u każdego,
a na święty Jerzy gospodarz się jeży.

Kiedy Jerzy pogodą częstuje,
wnet się pogoda zepsuje.

Kiedy Jerzy skryje wronę w życie,
będzie zboża obficie.

Nabożny, jak koń św. Jerzego.

Na święty Jerzy
trawa się pierzy.

Na święty Jerzy
każdy chłop się jeży.

Na święty Jerzy rosa,
nie trzeba koniom owsa.

Na święty Jerzy
trawa się pierzy.

Św. Jerzy do kościoła,
a koń do karczmy.

 

Przysłowia na
św. Wojciecha (23 IV):

Gdy na Wojciecha rano plucha,
do połowy lata będzie ziemia sucha.

Gdy przed Wojciechem grzmi,
długo jeszcze zima śni.

Gdy Wojciech rano rosi,
pół lata posuchę nosi.

Ile dni przed św. Wojciechem
kukułka się odezwie, albo żaba zaskrzeczy,
tyle dni po św. Wojciechu będzie zimno.

Kiedy grzmi w święto Wojciecha,
roście rolnikom pociecha.

Kto sieje jarkę po św. Wojciechu,
to lepiej, żeby ją zatrzymał w miechu.

Licha pociecha koło świętego Wojciecha.

Na ile dni przed św. Wojciechem żaby rechcą,
tyle dni po Wojciechu zimna być zechcą.

Najadł się, jak wół trawy na święty Wojciech.

Na św. Wojciecha
dla roli pociecha.

Na św. Wojciecha naszego patrona,
już się w zbożu ukryje i zając, i wrona.

Na św. Wojciecha wrony z żyta nie widać,
możesz bydełku resztę suchej paszy wydać.

Na Wojciecha
sucha strzecha.

Św. Wojciech trawę sieje,
św. Marek zeń się śmieje.

 

Przysłowia na
św. Marka (25 IV):

Chodzisz na Marka bez koszuli,
w maju kożuchem się otulisz.

Co Marek zagrzeje,
Pankracy [12 V] wywieje.

Co na Marka się stanie,
to na ogrodników [12,13,14 V] odstanie.

Deszcz w święty Marek,
to ziemia w lecie jak skwarek.

Do św. Marka
nie ma żyta ani ziarnka.

Kiedy Marek skwarem zieje,
w maju kożuch nie dogrzeje.

Kucharka od św. Marka.
[licha, zła kucharka, sługa; jest to dawny termin zmiany służących]

Na św. Marka
siej lepiej groch do garnka.

Na św. Marek
w Sierpcu jarmarek.

Na św. Marka
nie ma co włożyć do garnka.

Przed dniem św. Marka, ile żaba kuka,
Tyle dni po nim, milcząc, spokojności szuka.

Sadź ziemniaki w wilję św. Marka,
to będzie pod krzakiem miarka

Święty Marek
poszedł na folwarek
oglądać żytko,
czy zeszło wszytko

Święty Marek
rzuci do wody ogarek.
[tj. światła w chatach już nie używają, gdyż wieczory są o tej porze krótsze znacznie]

 

Przysłowia na
św. Pawła (28 IV):

Jeśli w św. Paweł śnieg albo deszcz pada,
dobrych się urodzajów spodziewać wypada.

 

Przysłowia na
św. Piotra i Augustyna (29 IV):

Na świętego Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Na św. Piotr suchy dzień,
suche lato, sucha jesień.

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Źródła trzech cytatów na wstępie:
T. S. Eliot – Ziemia jałowa (The Waste Land, 1922). Tłum. Krzysztof Boczkowski
Bułat Okudżawa – Kwietniowy dyżurny (Дежурный по апрелю, 1960) [autora przekładu nie udało mi się ustalić; producenci nagrań zapomnieli podać]
Bolesław Prus – Lalka (1890).

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha