Strona główna

 

zeglujmy_razem_onas Witamy na stronie ŻeglujmyRazem.com

Jesteśmy żeglarzami z Nowego Jorku i okolic (czasem dość dalekich).

Stronę www.zeglujmyrazem.com stworzyliśmy, żeby żeglarze – niezależnie od współrzędnych geograficznych czy przynależności klubowej – mogli:

  • tu właśnie się spotykać
  • informować o regatach i rejsach
  • proponować udział w rejsach
  • wymieniać uwagi
  • pogadać o tym i o owym

 


Asia&Uwe

 

 

 

 

Asia i Uwe wygrali w TWOSTAR 2017

 


sy_General_Zaruski

 

 

 


s/y Generał Zaruski, The Tall Ships Races 2017
… czyli „nasi” górą!

 


1140_GMT_Newport

 

 

 

 

 

11.40 GMT – Newport
książka Kazimierza  „Kuby” Jaworskiego DO POBRANIA!

 


OSTAR_route

 

 

OSTAR  &  TWOSTAR  2017

 


8_Wspanialych

 

 

 

 

 

Ośmioro Wspaniałych z Gdańska

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2016: Od początku do końca:
4059 Mm od Civitavecchia przez Morze Czarne do Civitavecchia
(27 sierpnia – 22 października 2016)

 


Pogoria_sails

 

 

 


Martyna Szoja: Kartki z dziennika

 


kpt_Wojciech_Jacobson

 

 

 


Kpt. Wojciech Jacobson nagrodzony

 


Nordkapp

 

 

 

 

 

Alexander Suchanek:  Bodø – Nordkapp

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2017


REJS_ROKU_2015

 

 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Dziękuję Wam wszystkim!

 


REJS_ROKU_2015

 

 

 

 

 

Rejs Roku 2016
wyróżnienie dla Pogorii, SzPŻ i kpt. Grubeckiego

 


Pogoria_reje

 

 

 

 

 

Kazimierz Robak: Reje, kałasznikow i życzenia

 


Janusz_Wysocki

 

 

 

 

Żeby cię lepiej zjeść

 


JK_AZS_Szcz

 

 

 


Zenon Szostak:   Szczeciński Jacht Klub AZS: rok 1951

 


Anna_Trojanowska

 

 

 


Kazimierz Robak:  Uczucia do tych, co na morzu

 


Pontus_Euxinus

 

 

 


Kazimierz Robak: Periplus czyli antyczna locja

 


Malevich

 

 


 

Andrzej Milik-Wiśniewski: Mgła

 


chess_hand_diagram

 

 


 

Dwugłos w poszukiwaniu czasu traconego

 


Baranowski, K - Uczucia oceaniczne

 

 

 

 

 

Uczucia oceaniczne
oceany uczuć Krzysztofa Baranowskiego

 


Turner_Waves

 

 

 


Zenon Szostak: O wietrze wietrznie wiejącym wiecznie…

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – maj 2016


2016-05-29_photo_David_Jackson

 

 

 


Krzysztof Grubecki: Aleksander Doba – III wyprawa transatlantycka

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM: Aleksander Doba

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM: kajak Olo

 


Bixby-Creek-Bridge-Big-Sur-CA

 

 

 


Martyna Szoja: Koniec czy początek?

 


Koncert_dla_Ludomira

 

 


 

 

Koncert dla Ludomira – 22 maja na barce Polskiego Klubu Żeglarskiego w NY.

 


An_incandescent_light_bulb

 

 


 

 

Krzysztof Grubecki: Namawiamy żarówki na jachcie, aby się wykręciły

 


An_incandescent_light_bulb

 

 


 

Krzysztof Grubecki: Czas przekonać żarówkę, aby się wymieniła

 


det_4ba

 

 

 


Zbigniew Studziński: Opowieści o bojach
Boja (2)

 


The_London_Magazine_1911

 

 

 

 

 

Zenon Szostak: Uśmiech Fortuny raz jeszcze

 


2016-03-19_Wojciech_Jacobson_Superkolos

 

 

 

Kolosy 2015 – rozdane

Marek Słodownik: Panie Kapitanie! Drogi Wojtku!

 


JMW_Turner_Boat_and_Red_Buoy_in_a_Choppy_Sea

 

 

 


Zbigniew Studziński: Opowieści o bojach
Boja (1)

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2015 opisana przez młodych:

 

Martyna Szoja, Maja Kozowska, Sylwia Stupnicka, Karol Ważny, Zuzanna Śliwska, Bartosz Muszkat, Olga Ziuzia, Stanisław Patynowski, Julia Bernatek, Szymon Piątek, Barbara Urbańczyk,
Julia Garbowska, Bartłomiej Szymański, Michał Jastrzębski

(czekamy na dwóch ostatnich…)

 


Juliusz-Kossak_1898_Farys

 

 

 


Marek Słodownik: Erwin Jerzy Weber – pierwszy polski żeglarz samotny
(w 80. rocznicę rejsu)

 


1987-12-20_MAPA_Dar-Przemysla

 

 

 


Aleksandra Jaskuła: Pogrzeb jachtu

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2016


kpt_Wojciech_Jacobson

 

 


Super Kolos dla kpt. Wojciecha Jacobsona!
Gratulujemy!
KTO JEST KIM: Wojciech Jacobson

 


Ladakh_fot_Alexander_Suchanek

 

 

 


Alexander Suchanek: Nie spać, zwiedzać!

 


2015-08-28_Le_Quy_Don_fot_Cezary_Spigarski

 

 

 


Lê Quý Đôn u celu
(wiemy, gdzie jest Geograf!)

 


2016-01-09

 

 

 


Karolina Barałkiewicz-Sokal:  Spływ zimowy… było cudnie!

 


W_Jacobson_plakat_2016

 

 

 

 

Zenon Szostak: Wyspy Wojtka Jacobsona

 


Unitra_Warel_LED

 

 

 


Henryk Jaskuła:  Mówi chronometr

 


Three_Wise_Men_silhouette

 

 

 


Kazimierz Robak:  Trzej Królowie – wiek XX
(rozszerzone w triduum święta)

 


REJS_ROKU_2015

 

 

 

 

 

Srebrny Sekstant za Rejs Roku 2015
dla Piotra Kuźniara i Selmy
(a Honorowe Wyróżnienie dla STAP-u)

 


Pogoria-Puzzle

 

 

 


Kazimierz Robak:  Pogoria – bibliografia adnotowana
(uzupełniona 7 lipca 2016)

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


2015-12-12_50-lecie_-jkzw_2015_fot_Wieslaw_Seidler

 

 

 

 

Wiesław Seidler: Złote Gody Kapitanów

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – listopad 2015


Monika_Matis

 

 

 

 

Monika popłynie!
(więc warto jej pomóc!)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Conrad na Mont Blanc

 


Monika_Matis

 

 

 

 

Jerzy Knabe: Kto pomoże Monice Matis?

 


Filmy_Kryspina

 

 

 


Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – 2015
Najnowsze  (10.II.2016)  wrzuty filmów Kryspina Pluty

 


LOGO_Radio_Zet

 

 

 


Kazimierz Robak:
Rejs z Radiem Zet

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2015: Od początku do końca:
od Amsterdamu do Civitavecchia (22 sierpnia – 17 października)
Linki do filmów, piosenek i tekstów

 


Matka Boska Gibraltarska

 

 

 

 

Wojciech Jacobson: Matka Boska Gibraltarska

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Wojciech Przybyszewski: Mistrzowie i dyletanci

 


DESALINATION

 

 

 


Krzysztof Grubecki: Tylko, gdy wypływamy w świat

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


Bandera Polska nr 1

 

 

 

 

 

Tomasz Głowacki: Moja pierwsza książka

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Marek Słodownik: Kuba

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Alex Suchanek: Bornholmska przygoda

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – maj 2015


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Kazimierz Robak: 
Kaiko Moti (z podtekstem)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Kpt. Ludomir na nadodrzańskim nabrzeżu

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Marek Słodownik:
91 lat temu: tak powstawał PZŻ

 


Bandera Polska nr 1

 

 

 

 

 

Marek Słodownik: Bandera Polska (1919-1921)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Wystawa fotografii Kacpra Kowalskiego w Nowym Jorku

(The Curator Gallery; 22 kwietnia – 30 maja 2015)
(wywiad z Kacprem Kowalskim, 28 czerwca 2015)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


A&A:
Żeglarze na dachu Afryki

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Magnus już w domu (16 kwietnia 2015)
… ale Akcja Magnus trwa!

 


Breughel_Fontein_Parabel_der_Blinden_Botermarkt_Brussel

 

 

 


O życiu i jego przejawach:
Długość czyli szerokość

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Magnus w drodze do domu
… ale Akcja Magnus trwa!

 


Cutty_Sark_TSR_2001_Bergen

 

 

 


Zbigniew Studziński:
Latający Holender

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Marek Słodownik:
Od Wioślarza Polskiego do Sportu Wodnego (1925-1939)

 


Magnus_Zaremba

 

 

 


Akcja Magnus – pomóżcie!

 


Cutty_Sark_TSR_2001_Bergen

 

 

 


Zenon Szostak:
Smugą Cienia na Cutty Sark 1999

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


DSC_0185L_Gibraltar_fot_Ewa_Bajerska

 

 

 


Ewa Bajerska:
Urzekła mnie Skała

 


2015-08-25_fot_Maciej-Maruszczak

 

 

 


Wiktoria Bandura:
Przygoda dopiero się zaczęła

 


Baranowski, K - Kapitan jachtowy

 

 

 

 

 

Kapitan jachtowy
najnowsza książka Krzysztofa Baranowskiego

 


Horn_foto_Wojciech_Jacobson

 

 

 

 

 

 

Wojciech Jacobson i Zenon Szostak: Conrad, Horn i żagle

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2015

 


Caspar_David_Friedrich_1821_Twilight_at_Seaside

 

 

 


Krzysztof Grubecki:
Duchem z Adriatyku na Trynidad

(5 relacji z rejsu; 20 listopada 2014 – 15 stycznia 2015)

 


2013-10-14_Pogoria-2013-5-180_fot_Zbigniew_Bosek

 

 

 


Maria Kulak:
Żeglowania ciąg dalszy

 


Mobius-Sublimation-and-the-Skater

 

 

 

 

 

 

Zbigniew Studziński:  Muszka

 


Duke-of-Sutherland-ship

 

 

Conrad pod Hornem

 


parkowanie-2-stacja

 

 

 

 

„Gienia” Moczydłowski i jego Magnus Zaremba

 


REJS_ROKU_2014

 

 

 

 

 

Srebrny Sekstant za Rejs Roku 2014
dla Ryszarda Wojnowskiego

 


DSCN2684_lev_sm_fot_Jeglorz__Pisarek

 

 

 


Zuzanna Jeglorz:
Nie ma lekarstwa na Zawiszę

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 

 


Logo_ZZ_23e

 

Nowe Zeszyty

 


LTF_0245_fot_Tadeusz_Lademann

 

 

 


Zygmunt Kowalski:
Spotkanie w 50-lecie kapitaństwa j.k.ż.w.

 


2010-02-06

 

 

 


Zbigniew Studziński:
Szybszy od światła

 


Kpt_Henryk_Jaskula

 

 

 

 

Tablica kpt. Jaskuły w Nowym Warpnie

 


2014/10/10_NOAA_Gonzalo_Antigua

 

 

 

 

Gonzalo

 


2010-02-06

 

 

 

Wojciech Jacobson: Ludomir w szalupie

 


PogoFundacja_

 

 

SzPŻ-2014: Od początku do końca

 


PogoFundacja_

 

 

SzPŻ-2013: Od początku do końca

 


Czarnecki_Szalupa_przez_Baltyk

 

 

 

 

 

Niezwykły rejs starszych panów
(recenzja Zenona Szostaka
)

 


Henri_Rousseau_1907_The_Flamingoes

 

 

 


Kazimierz Robak:
Zapach egzotyczny wg Baudelaire’a

 


Latarnia_morska_pod_NYC_poziom

 

 

 

Wojciech Przybyszewski: Rewelacje księdza

 


Jolanta_Ogar__Lara_Vadlau_fot_OeSV_Domanski

 

 

 


Złota Jolanta z Łysej Góry

 


LOGO_ZZ_22e

 

 

I o to chodziło!

 


draw-line

 

 

 

Bitwa o Gotland zakończona

 


draw-line

 

 

 

Zbigniew Studziński: Czekając na sen

 


0125_fot_Karolina_Baralkiewicz-Sokal

 

 

 

Karolina Barałkiewicz-Sokal: Coś umykającego

 


1984-01-01_Nossa_Senhora_do_Alívio_F1010003_lev_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Morska procesja

 


draw-line

 

 

 

Polonia RendezVous 2014

 


1988-08_Wojciech_Jacobson_Wschód_slonca-za-Ciesnina_Bellota_sm_©2

 

 

 

Oonah V. Joslin: Ludek’s Dawn

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM:  Krzysztof Baranowski

 


1996-02-19_W-a_sw_Pawla_28_pingwiny_skalne_3_fot_Wojciech_Jacobson_F1040007_lev_sm

 

 

 

 

Andrzej Straburzyński: Przystanek u świętego Pawła

 


2014-08-07_Salt_Lake_City_A_Doba

 

 

 

 

Laur dla Doby

 


Beer-mat_in_Nysted

 

 

 

 

Olander pierwszy po raz trzeci

 


2014-07-07_Harlingen_00_TSR20141_002_photo_STI_Valery-Vasilevskiy

 

 

 

Marek Duszkiewicz: Za rufą Pogorii

 


2014-07-26_Regaty_o_Puchar_Konsula_det_2

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Pani Konsul w PKŻ

 


2014-07-01_St_Louis

 

 

 

 

Wielka Pętla Polonii

 


1984_sy_Boruta_Cayenne_Gujana_Fr_22_fot_Miroslaw_Fratczak

 

 

 

Wojciech Jacobson: Talizman z Salvadoru

 


2011-06-13_Odra_Schwedt_sm_fot_Wieslaw_Seidler

 

 

 

 

Dezeta Sum i królowa

 


ZZ_2002_nr_2_foto_okladka

 

 

 

 

 

 

Szalupy na Bałtyku

 


ZZ_.jpg

 

Kazimierz Robak: Historia i Zeszyty

 


1984_Cayenne_0470a_kotwicowisko_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Miasteczko na kotwicy
JESZCZE WIĘCEJ  ZDJĘĆ!
(2014-07-14)

 


Saul_Steinberg_Question_mark.jpg

 

 

Zbigniew Studziński: Dlaczego flądry są płaskie?

 


Wyniki_egz_gimn_2014.jpg

 

 

 

Krzysztof Baranowski: Morze uczy

 


2014-06-14_Gizycko_16_lev_fot_Zbigniew_Bosek.jpg

 

 

 

Jakub Krakowski:   SzPŻ-2014 – eliminacje zakończone

 


SQUARES

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 – przez młodych opisana

 


2013-09-05_ITA_3480_fot_Anita_Wietrzynska_sm

 

 

 

Maria Kulak: Poczuć coś więcej

 


wizualizacja_projektu_fot_wSzczecinie_pl

 

 

 

Taki będzie pomnik kpt. Ludomira Mączki

 


2014/05/18_juz_w_Szczecinie_fot_Aleksander_Nebelski

 

 

 

Aleksander Nebelski:  Asia i Alek w kanałach Europy

 


2014-05-26_z16037074Q_Aleksander_Doba_witany_w_Szczecinie_fot_Cezary_Aszkielowicz

 

 

 

Aleksander Doba już (26 maja 2014) w Szczecinie

 


1984_Cayenne_sy_Maria_30w-7001_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Cayenne
JESZCZE WIĘCEJ ZDJĘĆ!!!
(dodane: 2014-08-14)

 


2013-09-04_IMG_9413_fot_Magda_Lapshin_sm

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 w obiektywie Kryspina Pluty

 


Magda_Makowska_2010

 

 

 

Magda Makowska na Karaibach

 


Clipboard01

 

 

 

Szymon Kuczyński – najmniejszym jachtem dookoła świata

 


2013-09-23_DSC_4242_fot_Ewa_Bajerska_sm

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 w obiektywie Olega Biespałowa

 


 

 

 

 

Pomnik kpt. Ludomira

 


 

 

 

 

 

Kapitan Cook

 


 

 

 

 

Krzysztof Sierant komandorem PKŻ 

 


Baranowski, K - Bujanie_front_sm

 

 

 

 

 

Bujanie w morskiej pianie Krzysztofa Baranowskiego 

 


LOGO_Fund_SzPZ_KBPierwsza Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego 1983/1984


 

 

 

 

Krystyna Pohl:  Opowieść o Żeglarzu Szczęśliwym 

 


 

 

 

 

Kazimierz Kaczor:  Jestem z Krakowa…


000_Olek_Police

 

 

 

 

Druga Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby: Lizbona – Floryda.
17 kwietnia 2014 kajakarz dopłynął do Port Canaveral na Florydzie!
Płynął 165 dób, 2 godziny i 40 minut; trasa liczyła ok. 5500 Mm.



0_logo_2013_arial

 

 

 

 

Wojciech Jacobson i Szymon „Ozi” Kuczyński – Żeglarzami Roku 2013

 


03_IMG_1946_lev_sm_fot_Magdalena_Lapshin

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 zakończyła rejs

 


28_520_Var-Matin_Parada_3

 

 

 

 

 

Załoga Szkoły Pod Żaglami 2013 w Tulonie:
Przypłynęli,  przeszli,  zwyciężyli

 


DSC_2608_fot_Maciej_Lesniak_sm1

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami ma 30 lat

 


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

Olander znów pierwszy!

 


sm_DSC_6319_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

 

 

 

 

Żaglonauci na Fryderyku Chopinie


OSTAR_for_DYDEK

 

 

 

 

Krystian Szypka: OSTAR for DYDEK


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

Asia Pajkowska: 4 x Atlantyk

 


Jones_Lester_EN_okladka_001_sm

 

 

 

 

 

Książki: „Pigieł”

 


01_sm_phot_K_Grubecki_07

 

 

 

s/y Osprey na Brooklynie

 


01_Astrid_2013-07-24_dailymail-co-uk

 

 

 

 

 

 

TS Astrid

 


Norwid - Poems_okl_A1_small

 

 

 

 

 

Książki:  wiersze Norwida

 


BZSz - LOGO_2

 

 

 

40 lat temu powstało Bractwo Żelaznej Szekli

 


Studzinski_Zbigniew_Psia_wachta_sm

 

 

 

 

 

Książki:  Zbigniew Studziński – Psia wachta

 


 

 

 

 

OSTAR 2013:  Joanna Pajkowska na mecie…  więcej…

 



 

 

OSTAR 2013:  sprawdź, gdzie w tej chwili są i które miejsce zajmują: Asia Pajkowska na Cabrio 2 i Krystian Szypka na Sunrise.    …więcej…

 


 

 

 

 

 

 Kazimierz Robak:  Pogoria – galeria portretów

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Rejs Pani Ani i druha Bartka

 


 

 

Anna Poraj:  Trudno będzie…

 


 

 

2 maja 2013 – Dzień Flagi RP  (więcej zdjęć!)

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Szkolenie kadr

Kazimierz Robak:  Co było i co jest

Absolwenci (1983/84 i 1988/89) o Szkole Pod Żaglami

 


 

 

 

Jak (nie) zostać honorowym obywatelem

 


 

 

 

Konkurs fotograficzny Biało-czerwona inspiruje zakończony

 


 

 

Nagrody i rocznice 2013

 


 

 

 

 

Tytuł Honorowego Obywatela Miasta Lublin dla kpt. Ziemowita Barańskiego!?

 


 

 

 

 

 

Komunikat jury najwyższych polskich trofeów żeglarskich: nagród honorowych „Rejs Roku 2012

i „Srebrny Sekstant”

 

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  VHF DSC w żeglarstwie

 


 

 

 

Fundacja „Szkoła Pod Żaglami kapitana Krzysztofa Baranowskiego

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Szkoła Pod Żaglami 2012

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Inspekcja jest częścią żeglugi …więcej…

 


 

 

 

 

 

 

Agata Łuczyńska:  „Operacja” na Darzewięcej…

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Blue Grace – rejs z Long Island Sound na Brooklynwięcej…

 

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Spotkanie Polonia Rendezvous Mattituck 2012 zakończone – oto raport…

 

 

 

 

 

www.PoloniaRendezvous.com

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Przelicznik PHRF  wyrównanie rywalizacji …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  A może na łososie by? ...więcej…

 


 

 

 

 

Grzegorz Niewiadomy:  Na Bałtyku pierwszy pod biało-czerwoną był Jan Józef Fischer …więcej…

 

 

 

Eugeniusz Ajewski:  Pierwsze jachty pod biało-czerwoną pływały po Zatoce Amurskiej …więcej…

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Stanisław Wachowiak  człowiek, który kłaniał się morzu …więcej… 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  80 lat temu w Gdyni …więcej…

 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Prezydencka limuzyna …więcej…

 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Władysław Wagner  autopomnik

 


 

 


Burgas i Bosman – psy z „Czarnego Diamentu” – pierwsza z zapowiedzianych dwóch relacji autorstwa kpt. Jerzego Radomskiego o jego 32-let­nim rejsie, już jest na półkach księgarskich …więcej…

 

 


 

 

Gemini 3 jest spodziewany w Gdańsku w ostatnich dniach lipca 2012 ...więcej…

 


 

 

Zbigniew Studziński:  Ffy
Kazimierz Robak:  Posłowie

 


 

 

 

 

Gen. Mariusz Zaruski:  Na jachcie „Witeź”. Podróż w r. 1925 ...więcej…

 


 

Rozporządzenie Ministra Trans­portu, Budow­nictwa i Gospo­da­rki Mors­kiej w sprawie bezpiecz­nego upra­wia­nia żeg­lugi przez jachty morskie wejdzie w życie 11 kwiet­nia 2012. Dotyczy ono jachtów niekomer­cyj­nych o dłu­gości powy­żej 15 met­rów i wszyst­kich jach­tów komer­cyj­nych .

Z załączo­nego tekstu dowiecie się, jakie są najnow­sze polskie wymogi odnośnie obowiąz­ko­wego wypo­sa­żenia jachtu, zależ­nie od jego dłu­gości oraz przyję­tego rejonu żeglugi…więcej…


 

 

KTO JEST KIM:  Karol Olgierd Borchardt  wkrótce nowe opracowanie


 


 

 

Zbigniew „Gutek” GutkowskiPiotr Kulczycki laure­ata­mi nagro­dy „Żeg­larz Roku 2011”.

 

 


 

 

 Zamykanie kół – wywiad-rzeka z Jerzym Porębskim, który specjal­nie dla Czytel­ników www.ZeglujmyRazem.com opowiada o swych jazzo­wych począt­kach, o życiu erotycz­nym ryb na szelfie i nie tylko, o tym komu i kiedy śpie­wał piosen­kę Earthy Kitt C’est si bon i kto wale­to­wał w jego pokoju w akademiku …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Na wyspie Wagnera.

 

 


 

 

Wagner Sailing Rally 2012

 

 

 


 

 

Kpt. Zbigniew Gutkowski został głów­nym laure­atem 42. edycji Nagrody Hono­rowej „Rejs Roku 2011” i „Srebr­ny Seks­tant” za zaję­cie dru­giego miejsca w  etapo­wych rega­tach samot­nych żegla­rzy dookoła świata Velux 5 Oceans na jachcie s/y Operon ...więcej…

 


 

 

 

Możecie przeczytać na naszej stronie wywiad-rzekę z Jerzym Porębskim. Tu przeczy­tajcie o Jerzym Porębskim rzeczy, o których nie wie on sam!...więcej…

 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Ciekawość żeglowania  rejs dookoła świata i non stop: reklamy, fajerwerki ...więcej…

 

 


 

„Żeglarstwo to jest sposób na życie” – mówi kpt. Ziemowit Barański, dowódca STS Fryde­ryk Chopin, aktu­alnie w rejsie ze Szcze­cina na Marty­nikę ze Szkołą Pod Żag­lami organi­zo­waną przez Fundację Krzysz­tofa Baranowskiego …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Przyjaźń między naro­dami pols­kim i enerdows­kim umac­niała się i kwitła od samego początku …więcej…

 

 

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Tadeusz Olechnowicz  Z notatnika pierwszego komendanta

 

 

 


 

 

Agata Łuczyńska:  „Zrobiliśmy spływ kajakowy po Warszawie!” …więcej…

 


 

Fiat 126p – „maluch”.

Przed laty woził rodziny na wakacje, dorosłych do pracy, dzieci do przedszkola. Żeglarzy  woził na przystanie i do jachto­wych portów. Dwa arty­kuły, które zamiesz­cza­my, to dwugłos o tamtych czasach …więcej…

 


 

 

Bernard Kuczera – człowiek, dla którego żeglarstwo było życiem, a życie – żeglarstwem.

– Nikogo z nas by tu dziś nie było – powiedziała jego żona Nadine – gdyby poszedł tam, dokąd miał skierowanie…więcej…

 

 


 

 

SV Concordia  Marine Investigation Report

 

 


 

W piątek, 30 września 2011, odsłonięto w Gdyni tablicę upamiętniajacą zmarłego w ubiegłym roku kapitana żeglugi wielkiej Leszka Wiktorowicza. Wmurowano ją w miejscu, w którym na stałe cumuje „Dar Młodzieży” …więcej…

 


Ogłoszenie:


 

 

 

 

Pearson for sale  Ready to sail

 

 


Dodano:

(Uwaga: niektóre pliki w formacie PDF wymagają najnowszej wersji Acrobat Reader. download

Roman Paszke:  Samotnie dookoła świata – rejs przerwany

Aleksander Doba przepłynał kajakiem Atlantyk!

Zobacz:  Książki

Krzysztof Grubecki:  Pogorią z Dublina do Lizbony.

KTO JEST KIM:  Karol Olgierd Borchardt

Regaty GearBuster.

Wizyta w Hartlepool: Znaczy, pamiętamy.

Krzysztof Grubecki:  VHF radio w skrócie: co warto o nim wiedzieć.

Krzysztof Grubecki:  Akumulatory – podstawy dla każdego

Pomoc w nawigacyjnej: Kotwiczymy? Ile potrzebujemy liny lub łańcucha?

KTO JEST KIM:  Wojciech Jacobson

9 lat na siedmiu morzach  fascynująca opowieść, perfekcyjnie opisana.

Jak zarejestrować jacht, łodź, ponton w NYS ?


Uwaga!

Wszystkie informacje, które kiedyś (bardzo dawno temu) znajdowały się na stronie głównej, znajdziesz w zakładkach lub przeglądając spis treści.


Lista dyskusyjna

Aby dołączyć do listy dyskusyjno-informacyjnej “poczta”, wystarczy wysłać e-mail z wyrazem “yes” w tytule na adres: Redakcja@ZeglujmyRazem.com


Odpowiadamy naszym czytelnikom

•  Jak połączyć akumulatory?


 

NOAA’s National Weather Service  sprawdź pogodę, zanim wypłyniesz z portu.

Kazimierz Robak: Redaktor z uszami po sobie

Wprowadzenie Kim jest kpt. Henryk Jaskuła dorosłym żeglarzom mówić nie trzeba, młodszym – przypomnę. W latach 1979-1980, w ciągu 345 dni, dokonał on, jako trzeci żeglarz na świecie, niezwykłego wyczynu: opłynął samotnie pod żaglami świat wokół trzech przylądków – Agulhas, Leeuwin i Horn – bez zawijania do portów. Czyli, jak to się w terminologii żeglarskiej przyjęło mówić: solo i non stop. Płynął […]


Filmu zaślubiny z morzem: w kręgu haseł i programów">Kazimierz Babiński:

Filmu zaślubiny z morzem: w kręgu haseł i programów

Od morza jesteśmy, od morza, Od szumnych bałtyckich wód, Z świeżości ich siłę swą czerpie Nasz polski odwieczny ród.


Henryk Jaskuła – Dziennik osobisty

W ciągu 345 dni, w latach 1979-1980, kpt. Henryk Jaskuła dokonał rzeczy niezwykłej: samotnie, bez zawijania do portów, opłynął pod żaglami dookoła świat wokół trzech przylądków: Agulhas, Leeuwin i Horn, na trasie Gdynia – Gdynia. Dokonał tego na 14-metrowym drewnianym jachcie Dar Przemyśla. Wokółziemski rejs solo non stop jest przedsięwzięciem na tyle trudnym, że przed kpt. Jaskułą dokonało […]


Calendar

« February 2018 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        

Zima

 

– Śnieg pada zimą. Zima to jedna z czterech pór roku. Pozostałe to… hm…

– Była to bardzo dobra odpowiedź, doskonała. Ale nawet do najlepszej odpowiedzi zawsze da się coś dodać. Nie odejmować, a dodać.

 

Od kiedy pamiętam, słowo „zima” wywołuje u mnie zawsze jedno skojarzenie: widzę wtedy obraz Myśliwi na śniegu (1565) Pietera Bruegela Starszego.

Nie wiem, dlaczego. Ani nie jest to mój ulubiony obraz, ani nie chadzam na polowania, zima też  nie była (do przeprowadzki na Florydę) moją ulubioną porą roku – ale fakt jest faktem, niezależnie od tego, jak bardzo bym się sam sobie dziwił.

Zdziwienie jest tym większe, że pamięć podsuwa detal, a nie jest nim ani biała płaszczyzna śniegu na pierwszym planie, ani skulone trzy sylwetki (z których jedną ledwo widać) łowców wracających z jednym marnym lisem i zmęczonymi, kulącymi ogony pod siebie psami, ani ludzie przy ogniu, ani łyżwiarze na sadzawce, ani nawet wpółoberwany szyld gospody. Detalem tym jest lecąca sroka, czarnym krzyżem nakładająca się na górski krajobraz.

Że to sroka  – choć na drzewach siedzą wrony i być może kawki – wnioskuję po ogonie. I po innym obrazie Bruegela Starszego – Pejzaż z szubienicą, mającego też tytuł Sroka na szubienicy (1568). Sroki są tam nawet trzy: ta tytułowa siedzi na belce rusztowania, druga – na kamieniu obok, a trzecia leci. Sroki lubią towarzystwo. Bruegel lubił sroki. Ja też je lubię.

„Schematyzm” – powiedział kolega po przeczytaniu tego fragmentu. – „Stereotypy. Jest zima, to musi być Bruegel. Czterysta pięćdziesiąt lat, więc co chcesz? Odwiecznych praw natury nikt nie zmieni.”

*  *   *

Zima – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego. Charakteryzuje się najniższymi temperaturami powietrza w skali roku, umiarkowaną ilością opadu atmosferycznego, zazwyczaj zestaloną (zamarzniętą) formą opadu i osadu atmosferycznego, a większość świata roślin i zwierząt przechodzi okres uśpienia.

Mam wcześnie wstawać? - Ależ skąd!
Na samą myśl się zżyma
Gdy wzgórza w bieli śniegu śpią
Zima na świecie zima
Zima na świecie zima

Za zimę klimatyczną przyjmuje się okres roku (następujący po jesieni), w którym średnie dobowe temperatury powietrza spadają poniżej 0°C (32°F).
Zimę poprzedza jesień (zasadniczo…), jednak pomiędzy tymi okresami znajduje się klimatyczny etap przejściowy – przedzimie.

Zima astronomiczna na półkuli północnej, która rozpoczyna się w momencie przesilenia zimowego Słońca (w 2017 – 21 grudnia) i trwa do momentu równonocy wiosennej (od 2012 do końca pierwszego ćwierćwiecza – 20 marca).
Daty przesilenia i równonocy są zmienne, czasem wypadają dzień wcześniej lub dzień później, a w roku przestępnym mogą być dodatkowo cofnięte o jeden dzień.

Podczas zimy astronomicznej dzienna pora dnia jest krótsza od pory nocnej, jednak z każdą kolejną dobą dnia przybywa, a nocy ubywa.

W dniu przesilenia zimowego, przypadającym na grudzień, Słońce góruje w zenicie nad półkulą południową na szerokości zwrotnika Koziorożca. Na półkuli północnej jest to najdłuższa noc (i najkrótszy dzień) w roku.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia zimowego w centrum Warszawy – na 52°14’ szerokości geograficznej północnej – wynosi 14°20’.

 

Przesilenie zimowe w większości kultur było okazją do świętowania „odradzania się Słońca”.

W starożytnym Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji – narodziny Mitry, boga Słońca.
Plemiona germańskie na przełomie grudnia i stycznia obchodziły Jul, Słowianie – Święto Godowe.

Chrześcijaństwo, od IV w., obchodzi zimą – 25 grudnia – dzień urodzin Jezusa. Dlaczego akurat 25 grudnia – różnie powiadają o tym, ale zamieszanie z datami zaczęło się dopiero po zastąpieniu niedokładnego (wobec Słońca i Księżyca) kalendarza juliańskiego nowocześniejszym kalendarzem gregoriańskim.

Na Zachodzie, gdzie kalendarz gregoriański przyjął się niemal od razu, pozostano przy nominale daty, nie patrząc jak się to miało do wyliczeń dawniejszych – zatem Boże Narodzenie wypada tam 25 grudnia.
Na Wschodzie w liturgii obowiązuje starodawny kalendarz juliański, choć życie świeckie toczy się według obowiązującego kalendarza gregoriańskiego.
Stąd juliański 25 grudnia przypada na gregoriański dzień 7 stycznia.

Dwa tygodnie wielkiej różnicy nie czynią, świętować można przecież podwójnie – zwłaszcza, że obie daty zimowe są – ale spróbujcie to powiedzieć ortodoksom, fanatycznym zwłaszcza. A ponieważ w odpowiedziach na pytanie „Jaka religia jest najlepsza?” panuje zadziwiająca jednomyślność – „Moja!” – więc sporów w tej materii było…
No cóż, Boże Narodzenie jest podobno świętem pojednania i pokoju, więc nie ma co wdawać się tu w szczegóły.

 

Równonoc. W wiosennym dniu ekwinokcjum, wypadającym w marcu, Słońce góruje w zenicie nad równikiem i przechodzi przez punkt Barana. Na półkuli północnej zima się wtedy kończy i rozpoczyna się wiosna. Teoretycznie.

Istnieje bowiem nordycka przepowiednia o tym, że pewnego razu przyjdzie Wielka Zima trwająca trzy lata – Fimbulvinter, która poprzedzi zmierzch bogów – Ragnarök. Że przy okazji zginą ludzie, jest oczywiste, a Normanowie podali to dodatkowo we własnej stylistyce: głód nastanie tak straszny, że ludzie zjedzą się nawzajem, lądy najpierw spustoszy ogień, a później zaleje morze – czyli nastąpi koniec świata. Czyli, wypisz wymaluj, Wikingowie stworzyli obraz termonuklearnej zimy.

Jest też co prawda akcent optymistyczny, a jakże: po tym wszystkim nastanie era szczęśliwości i nowy świat, bo ponoć jedna para ludzka ocaleje. Pozostaje tylko pytanie: i po co to wszystko?

Jeśli ktoś się chce utrzymać w klimacie i to bez happy endu, niech przeczyta powieść Nevila Shute’a Ostatni brzeg (1957), albo obejrzy jedną z dwóch jej adaptacji filmowych. Moim zdaniem ta starsza (1959), z Gregorym Peckiem, Avą Gardner i Anthonym Perkinsem, jest lepsza.

 

* * *

 

Zima to słowo wywodzące się niemal wprost z naszej językowej przeszłości. Etymologicznie jego najbliższym krewniakiem jest słowo himā (हिमा) ‘mróz, chłód, śnieg’ (Himalaje, himālaya / हिमालय, to ‘dom chłodu / mrozu / śniegu’), które zachowało się w sanskrycie, najstarszym zapisanym (z należących do wspólnoty praindoeuropejskiej) języku, w wersji wedyjskiej sięgającym połowy drugiego tysiąclecia p.n.e. W hindi himā to również ‘lód’. Pewnie dlatego…

 

… w językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
„zima” to:

białoruskiзіма [zima]
bośniackizima
bułgarskiзима [zima]
chorwackizima
czeskizima
kaszubskizëma
litewskižiema
łatgalskizima
łużycki (dolny)zyma (też: zymje)
łużycki (górny)zyma
łotewskiziema
macedońskiзіма [zima]
rosyjskiзима [zima]
serbskiзима [zima]
słowackizima
słoweńskizima
ukraińskiзима [zima]
żmudzkižėima

Zadziwiająca jednomyślność!

 

Była też postać związana z zimą, o której u nas ostatnio cicho się zrobiło, ale chyba tylko dlatego, że przez wiele lat było o niej za głośno:
Mróz – brat boga wiatrów Pogwizda, prawa ręka okrutnego Strzyboga, który jako smok każdego ranka z Jutrobohem i Juternicą walczy.

Był to Demon Śniegu, który w postaci starca jeździł saniami zaprzężonymi w białe konie i zwiastował czas Zimy. Przy okazji zamieniał w słup lodu napotkanych wędrowców i porywał małe dzieci wałęsające się samotnie, które pakował do wielkiego wora.
W święto Godów ofiarowano Groźnemu Starcowi Północy kaszę lub/i kisiel, a matki mogły wykupić porwane dzieci dając mu prezenty. Później prezenty zostawiano na wszelki wypadek.

Jeszcze później – ponieważ Mróz i Strzybog byli bóstwami wschodniej Słowiań­sz­czyz­ny – okazało się, że wszystko to było prawdą, ale:
– nie starzec a dziadek,
– nie porywał a doglądał,
– nie brał a dawał.

I tak narodził się Dziadek Mróz. W carskiej Rosji pisarz Ostrowski dodał mu za towarzyszkę zimowych wędrówek rozkoszną dziewczynkę Śnieżynkę (ros. Снегурочка, Snieguroczka), muzycznie opowiadali o nim Czajkowski i Rimskij-Korsakow, a Dieduszka Moroz rozdawał świąteczne prezenty dzieciom, których rodzice cieszyli się, że ich pociechami opiekuje się krzepki starzec, a nie jakiś tam wraży rachityczny staruszek Mikołaj czy Santa Claus wożony przez pijane renifery.

Kiedy przyszli bolszewicy Dziadek Mróz z początku nieco przystopował, ale później wypłynął na fali ateizacji: trudno było o lepszego kandydata na personifikację świąt i choinki, już nie bożonarodzeniowej a noworocznej.
Najlepiej wytłumaczył to w roku 1952 czeski bolszewik Antonín Zápotocký, premier komu­nis­tycz­nej Czechosłowacji, w świątecznym orędziu skierowanym do dzieci:

Jezusek wyrósł i się postarzał, wyrosła mu broda i stał się Dziadkiem Mrozem. Nie jest już nagi i obdarty, jest ładnie ubrany w baranicę i kożuch. Dziadek Mróz przyjeżdża do nas ze wschodu, a w drodze świecą mu różne gwiazdy, nie tylko betlejemska: cała seria czerwonych gwiazd na naszych kopalniach, hutach, fabrykach i budynkach.

Dziadek Mróz jeszcze kilka lat temu mieszkał niedaleko wsi Kamieniuki, w białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. Nie od parady jest jednak i czarodziejem: wyczuł zawczasu wiatry z Zachodu i to, że w tym regionie może nie być zbyt bezpiecznie. Wyniósł się więc na wschód Rosji, do Wielkiego Ustiugu w obwodzie woło­godz­kim, nad rzeką Suchoną. Tam 7 stycznia (pamiętamy: juliańskie Boże Narodzenie!) 2007 r. odwiedził go Władimir Putin i tam corocznie poczta dostarcza ponad dwa miliony listów od czekających na prezenty dzieci.

 

 

 

Przysłowia związane z zimą:

Będzie zima, będzie mróz,
będzie ptaszek jajka niósł.

Deszcze Michałowe
prawią w zimie powietrze zdrowe.

Gdy tęga zima nastanie w pierwiotku adwentu,
ośmnaście tygodni nie spocznie ani momentu.

Idzie zima, a tu butów nie ma.

Idzie zima,
a tu chleba nie ma;
mój Ty Panie z nieba,
daj nam chleba.

Jaka zima, takie lato.

Kafla z pieca, szybki z okna,
a tu zima, butów ni ma.
[t.j. zbytków mu się zachciewa, a butów nie ma]

Kiedy się liść gęsto trzyma,
nie tak prędko będzie zima.

Kiej w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto zimie próżnuje,
ten lecie musi być leniwy.

Na modrzewiu zima niedługo trzyma.
[Góralskie: śnieg, gdy spadnie zanim modrzew zrzuci igły, zniknie prędko, bo na nich nigdy nic leży długo.]

Na świętego Grzegorza [12 marca]
idzie zima do morza.

Połowa zimy, połowa pastwy.

Późna zima długo trzyma.

Słaba zima, kiepskie lato.

Spyta cię zima zarazem:
byłżeś w lecie gospodarzem?

W pierwszym tygodniu pogoda stała,
będzie długo zima biała.

W zimie koła, w lecie sanie robić.

W zimie odkryte ucho,
to w lecie sucho.

W zimie: komin nam ojcem, fajerka matką,
kożuch dobrodziej, a zapiecek chatką.

Zima następuje tęga,
póki głowy twej nie sięga;
postaraj się o barana,
a chwal niebieskiego Pana.

Zima nie jednemu zajrzy pod napiętki.
[niejednemu dokuczy, da się we znaki]

Zima nie pyta, gdzie się lato podziało.

Zima, jak w psiarni.

Zimą to człek siedzi doma,
albo pije gdzie u kuma.

Zimę uśmierza wiosna,
wiosnę lato niszczy.

 

=  = = = = = =

 

Jeszcze o zimie
(bez powodu, wybrane na chybił trafił):

 

Robert Burns

Up In The Morning Early

Cauld blaws the wind frae east to west,
The drift is driving sairly;
Sae loud and shill's I hear the blast,
I'm sure it's winter fairly.

Chorus:
Up in the morning's no for me,
Up in the morning early;
When a' the hills are cover'd wi' snaw,
I'm sure it's winter fairly.

The birds sit chittering in the thorn,
A' day they fare but sparely;
And lang's the night frae e'en to morn-
I'm sure it's winter fairly.

Chorus:
Up in the morning's no for me,
Up in the morning early;
When a' the hills are cover'd wi' snaw,
I'm sure it's winter fairly.

1788

 

Wstawanie wczesnym rankiem

I chmura przestwór szarpie, rwie
Na niebie chmury wzywa
Z poświstem z rykiem dmie i dmie
Zima na świecie zima
Zima na świecie zima

Mam wcześnie wstawać? - Ależ skąd!
Na samą myśl się zżyma
Gdy wzgórza w bieli śniegu śpią
Zima na świecie zima
Zima na świecie zima

Ćwierkanie ptaków w głogach brzmi
Ich loty mróz powstrzyma
Noc wchłania w siebie krótkie dni
Zima na świecie zima
Zima na świecie zima

Mam wcześnie wstawać? - Ależ skąd!
Na samą myśl się zżyma
Gdy wzgórza w bieli śniegu śpią
Zima na świecie zima
Zima na świecie zima

Przekład wiersza Roberta Burnsa „Up In The Morning Early”: Zofia Kierszys (1971)
Wykonanie oryginalne: „Andrzej i Eliza”, 1971.

 

 

Maria Konopnicka
Zła zima

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa…
Nasza zima zła!

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!

 

Maria Konopnicka
Ślizgawka

Równo, równo, jak po stole,
Na łyżewkach w dal…
Choć wyskoczy guz na czole,
Nie będzie mi żal!

Guza nabić – strach nieduży,
Nie stanie się nic;
A gdy chłopiec zawsze tchórzy,
Powiedzą, że fryc!

Jak powiedzą, tak powiedzą,
Pójdzie nazwa w świat;
Niech za piecem tchórze siedzą,
A ja jestem chwat!

 

Maria Konopnicka
Zmarźlak

A widzicie wy zmarźlaka,
Jak się to on gniewa;
W ręce chucha, pod nos dmucha,
Piosenek nie śpiewa.

— A czy nie wiesz, miły bracie,
Jaka na to rada,
Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie,
Śnieg na ziemię pada?

Oj, nie w ręce wtedy dmuchaj,
Lecz serce zagrzewaj,
Stań do pracy, jak junacy,
I piosenkę śpiewaj!

 

Maria Konopnicka
Rzeka

Za tą głębią, za tym brodem,
Tam stanęła rzeka lodem;
Ani szumi, ani płynie,
Tylko duma w swej głębinie:

Gdzie jej wiosna,
Gdzie jej zorza?
Gdzie jej droga
Het, do morza?

Oj, ty rzeko, oj, ty sina,
Lody tobie nie nowina;
Co rok zima więzi ciebie,
Co rok wichry mkną po niebie.

Aż znów przyjdzie
Wiosna hoża
I popłyniesz
Het do morza.

Nie na zawsze słonko gaśnie,
Nie na zawsze ziemia zaśnie,
Nie na zawsze więdnie kwiecie,
Nie na zawsze mróz na świecie.

Przyjdzie wiosna,
Przyjdzie hoża,
Pójdą rzeki
Het do morza!

= = = = = = = = = = = =

 

Jeremi Przybora
Na całej połaci śnieg

Na całej połaci śnieg.
W przeróżnej postaci śnieg.
Dla sióstr i dla braci
zimowy plakacik
– śnieg, śnieg.

 

Na naszą równinę – śnieg.
Na każdą roślinę – śnieg.
Na tłoczek przed kinem,
na ładną dziewczynę – śnieg, śnieg.

Na pociąg do Jasła,
na wzmiankę że zgasła,
na napis „Brak masła”
na starte dwa hasła,
na flaszki od wódki,
na tego złe skutki,
na puste ogródki,
na dzionek za krótki.

Na w mgle sinej dale – śnieg,
na kocham cię stale – śnieg,

na żale, że wcale
i na tak dalej
tak dalej, tak dalej
na tak dalej – śnieg
śnieg

 

Tekst ten, do muzyki Jerzego Wasowskiego, śpiewali w „Kabarecie Starszych Panów” (Wieczór IV: Zbyteczne żeberko-kaloryfeeria; styczeń 1960)
Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.

Inne wykonania: Kalina Jędrusik, Anna Maria Jopek, Jeremi Przybora.

Cytat #1 na wstępie to oczywiście Ionesco.
Cytat #2: Robert Burns „Up In The Morning Early” (1788) w przekładzie Zofii Kierszys („Wstawanie wczesnym rankiem”, 1971)

 

kr

LUTY...

W lutym do wiosny jeszcze daleko,
bowiem u jego granic jaśnieje
tak wielki obszar bieli jak mleko,
że może zaćmić nawet zawieję.

Zamieć porusza nagie zarośla,
od jej uderzeń domy się chwieją,
a ponad nimi szaleje wiosna
i dorównuje siwiźnie bielą.

Josif Brodski, „Instrukcja dla więźnia” („В феврале далеко до весны”),
15 lutego 1964; przekład: Katarzyna Krzyżewska

 

Ponieważ wciąż jeszcze zdarzają się w Polszcze ludzie znający język Lermontowa i Bułhakowa, a ja uważam, że gdy można coś przeczytać w oryginale – to trzeba, więc dla tych, co zrozumieją, oryginał:

 

<А. А. А.>

В феврале далеко до весны»),

В феврале далеко до весны,
ибо там, у него на пределе,
бродит поле такой белизны,
что темнеет в глазах у метели.

И дрожат от ударов дома,
и трепещут, как роща нагая,
над которой бушует зима,
белизной седину настигая.

15 февраля 1964

 

Luty – drugi miesiąc w roku według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego.
Jest to także miesiąc najkrótszy w obu kalendarzach: luty gregoriański i luty juliański mają po 28, a w latach przestępnych po 29 dni.
I jest to trzeci miesiąc meteorologicznej zimy.

Nazwa powtarza się w dwóch sąsiednich językach wschodniej słowiańszczyzny: w ukraińskim (лютий) i białoruskim (люты).
Po etymologię trzeba jednak sięgnąć do Brücknera, albo przynajmniej do jakiegoś słownika staropolskiego, lub z odniesieniami do staropolszczyzny.
Słownik języka polskiego z lat 1960., w redakcji Witolda Doroszewskiego, podaje, że nazwa miesiąca wywodzi się od staropolskiego „luty” – ‘zimny’, ‘mroźny’, ‘srogi’, ‘okrutny’, ‘dziki’, ale że przymiotnik ten jest już tylko w użyciu książkowym. Dziś chyba tylko nieliczni skojarzą nazwę drugiego miesiąca ze srogością mrozów i dzikością puszczańskiego zwierza.

 

Gdy sięgnąć do nazw miesięcy w Encyklopedii staropolskiej (1900-1903) Zygmunta Glogera, dojść można do wieku XIV, gdy luty nazywał się „strąpacz” (prawdopodobnie od strzępienia czyli ścinania szronem).
W staropolszczyźnie używany był też starosłowiański „sieczeń”, który w innych językach słowiańskich jest nazwą stycznia (po ukraińsku to січень, po chorwacku – siječanj).
Samuel Linde w swoim Słowniku (1807-1814), podaje jeszcze „świeżnik” i „drugnik” (od ‘drugi’). Kopaliński dodaje „gromnicznik” (od święta NMP Gromnicznej) i „mięsopustnik”, od mięsopustu – ostatnich trzech dni dni karnawału zwanych „ostatki”, które w dawnej Polsce obchodzono hucznie, z pijatykami, tańcami, kuligami i balami przebierańców.

Większość języków europejskich przejęła nazwę łacińską: Februarius. Rzeczownik ten oznaczał ostatni miesiąc kalendarza starorzymskiego, który przeznaczony był na obrzędy oczyszczające (łac. februa, l.poj. februum) przed początkiem nowego roku.
Zwyczaj zaczynania nowego roku od pierwszego dnia miesiąca Ianuarius wprowadził w reformie kalendarzowej Gajusz Juliusz Cezar w 45 r. p.n.e.

 

Rocznice lutego:

2 lutego
w kościele katolickim obchodzone jest Ofiarowanie Pańskie,  w Polsce nazywane tradycyjnie świętem Matki Bożej gromnicznej.

Począwszy od IX wieku wierni przynoszą 2 lutego do kościoła świece do pobłogosławienia zwane gromnicami, zwane tak od słowa „grom”, bowiem zapalano je w czasie burzy i stawiano w oknie, gdy modlono się o oddalenie piorunów.
Angielskie tłumaczenie polskiej nazwy to Feast of Our Lady of Thunder Candles, ale w angielskiej terminologii katolickiej święto zwane jest Presentation of the Lord lub Purification of the Blessed Virgin Mary; święcenie gromnic to Candlemas lub Candle Mass.
W krajach hiszpańskojęzycznych, 2 lutego obchodzone jest święto Presentación de Jesús en el Templo (zaprezentowanie Jezusa w Świątyni), Purificación de la Virgen (oczyszczenie Dziewicy) lub La Virgen de la Candelaria (Dziewica z Candelarii). To ostatnie związane jest z obchodami święta Matki Boskiej – patronki Wysp Kanaryjskich, której figura znajduje się w Candelarii na Teneryfie (i to jest wielka osobna historia, o której może kiedy indziej).
W Meksyku 2 lutego wydają przyjęcia ci, którzy w dniu Trzech Króli znaleźli figurkę dzieciątka Jezus w swojej porcji ciasta Rosca de Reyes (‘ciasto Trzech Króli’ mające formę pierścienia).

Kościół prawosławny świętuje w lutym Spotkanie Pańskie (2 lutego wg kalendarza juliańskiego, obowiązującego w liturgii prawosławnej; 15 lutego wg kalendarza gregoriańskiego).

Tak się składa, że do końca drugiej dekady wieku XXI, w lutym wypada ostatni czwartek przed wielkim postem, rozpoczynający ostatni tydzień karnawału – Tłusty Czwartek (4 II 2016; 23 II 2017, 8 II 2018, 28 II 2019 i 20 II 2020).

Odpowiednikiem Tłustego Czwartku w niektórych krajach jest Mardi Gras ‘tłusty wtorek’ lub Pancake Tuesday ‘naleśnikowy wtorek’, obchodzony przed środą popielcową.
Od lat media, a teraz nawet Wikipedia, uporczywe lansują przesąd, że kto nie zje pączka w Tłusty Czwartek… itd., czyli dokładnie jak w łańcuszkach szczęścia. Co znaczy, że gdzieś w podziemiu działa lobby cukierników, które uprawia dywersję za pomocą kryptoreklamy. I dobrze – obyśmy nigdy gorszych lobby nie mieli!

 

14 lutego jest Dniem Zakochanych (Walentynki).
Dzień to z pewnością piękny, ale jeśli przypomnieć sobie śpiewkę:

To-morrow is Saint Valentine’s day,
All in the morning bedtime,
And I a maid at your window,
To be your Valentine.

Then up he rose and donn’d his clo’es
And dupp’d the chamber door,
Let in the maid, that out a maid
Never departed more.

czyli:

Dzisiaj świętego jest Walentego,
Słońce już stoi na niebie;
Ja drżącą ręką w twoje okienko
Stukam i czekam na ciebie.

Wdział prędko szatki i drzwi chatki
Rozwarł przed swoją jedyną;
Dziewczyna słodka weszła do środka,
Ale nie wyszła dziewczyną.

(Shakespeare, H, IV, 5, przekład Stanisław Barańczak)

i uświadomić, jak skończyła śpiewająca ją Ofelia, to już jakby trochę tego piękna mniej.

 

W rocznicach lutowych dziwnym trafem, jak refren, powtarza się I wszystko byłoby pięknie… No bo tak:

 

1 lutego 1411
Polska podpisuje w Toruniu pokój, który kończy Wielką Wojnę Polski i Litwy

z Zakonem Krzyżackim, zaczętą w 1409. Krzyżacy – niby rozbici pod Grunwaldem, ale wciąż z Malborkiem – oddali Żmudź, oddali Ziemię Dobrzyńską, zapłacili sporą grzywnę.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że cztery dekady później zaczęła się kolejna wojna z Zakonem, tym razem trzynastoletnia. Po niej też był pokój, też w Toruniu, w 1466.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie kolejna wojna, pół wieku później. Po której był pokój i hołd pruski w 1525, i zamiana państwa zakonnego w księstwo świeckie, i obraz Matejki (1882).
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że nowe świeckie księstwo, które nazwało się Pruskie, już 176 lat później (1701) stało się królestwem, a za kolejne siedemdziesięciolecie tak dziarsko zaczęło dzielić z sąsiadami polsko-litewski tort, że w 1795 nie było już po tym torcie ani śladu. No ale bitwę pod Grunwaldem żeśmy wygrali, przynajmniej wg naszej wersji historii, bo znam kraje, w których uczą dzieci, że pod Grunwaldem zwyciężył zupełnie kto inny.
Na szczęście lekcje historii u nas już są raczej nieobowiązkowe, więc nie mamy z tym większego problemu.

 

2 lutego 1848
Amerykanie podpisują w Guadalupe Hidalgo traktat z Meksykanami, który kończy wojnę (1846-48) między oboma krajami.

Wojna wybuchła po tym, jak Meksykanie nie zechcieli nawet pogadać z facetem, którego w 1845-tym wysłał do miasta Meksyk amerykański prezydent James K. Polk z propozycją kupienia za spore pieniądze ówczesnych ziem meksykańskich czyli Kalifornii i Nowego Meksyku.
Facet nazywał się John Slidell i za samą Kalifornię mógł dać 25 milionów dolarów, a ogółem miał do dyspozycji coś około 30 milionów (na owe czasy to była kosmiczna suma; Alaskę Stany kupiły w 1867 za jedne siedem milionów dwieście tysięcy).

Meksykańska strona rządowa mnożyła trudności uniemożliwiające jakiekolwiek oficjalne negocjacje, Slidell spędzał w Meksyku miłe chwile, generalnie zachwycony, bo Polkowi właśnie o to chodziło: skoro nie przemówiło złoto, miały zagrać armaty. Tak też się stało.

Nad samą wojną Meksykanie powinni spuścić kurtynę miłosierdzia i to z kilku powodów.
Jednym z nich było to, że ich wojskami dowodził generał Santa Anna, który jako bohater byłby ozdobą każdego operetkowego libretta, gdyby nie to, że był największą tragedią swego kraju (w kategorii wszechczasów). Tego, co wyczyniał zarówno podczas wojny z Amerykanami, jak i podczas swoich jedenastu rozpoczętych kadencji prezydenckich, nie spisać na wołowej skórze.

Drugim powodem był cud, jaki najpierw przydarzył się Ksenofontowi i wojskom greckim podczas Anabasis w V w. p.n.e., a później, na początku wieku XVI, Cortezowi i braciom Pizarro, którzy dowodząc kilkusetosobowymi oddziałami podbili imperia Azteków i Inków.
Tym razem, w marcu 1847, 10-tysięczny korpus gen. Winfielda Scotta, mając przeciwko sobie całą armię meksykańską, co najmniej 6-krotnie liczniejszą, wyokrętował pod Veracruz, przeszedł przez góry, doliny
i wąwozy 400-kilometrowym spacerkiem do miasta Meksyk, miasto zdobył i jeszcze musiał czekać, aż znajdzie się urząd czy osoba mająca dość plenipotencji, by podpisać jakikolwiek dokument kończący jego podboje.
Podręczniki historii piszą na ogół, jak to Meksyk, po podpisaniu traktatu w Guadalupe Hidalgo, stracił swe północne terytoria, które dziś są Kalifornią, Nevadą, Arizoną i Utah, a jeszcze kawałkiem Nowego Meksyku, Kolorado i Wyoming, czyli 1,36 mln km kw. (powierzchnia Alaski to 1,7 mln km kw.). Trudniej się dokopać informacji, że po wygranej wojnie USA za owe terytoria zapłaciły
15 milionów dolarów gotówką (dziś to jest podobno pół miliarda), anulując do tego ponad 3 miliony dolarów meksykańskiego długu. Pięć lat później (1853), nie kto inny jak gen. Santa Anna zaproponował Amerykanom „wyrównanie granicy” i za kolejne 10 milionów USD opchnął im 77 tysięcy km kw. Meksyku, w transakcji nazwanej Zakup Gadsdena (Gadsden Purchase). O tym, co się stało z tymi pieniędzmi, już nawet nie warto wspominać.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że na wojnę, a zwłaszcza na katabasis gen. Scotta, spuszczają też lekki woal zapomnienia Amerykanie, chyba dlatego, że generałowi zdarzyła się po drodze rzecz, dziś podpadająca pod kategorię zbrodni wojennych: 12-dniowe oblężenie miasta Veracruz, którego fortecę Scott zaatakował od strony cywilnych przedmieść.
Wg Meyera i Shermana, autorów The Course of Mexican History (Oxford UP, 1983, str. 349), straty po stronie amerykańskiej wynosiły 67 zabitych i rannych, zaś w mieście zginęło ok. 1000-1500 Meksykanów, przy czym straty wśród cywilów były niemal dwukrotnie większe niż wśród żołnierzy. Chyba dlatego Hollywood za kampanię Scotta dotąd się nie złapał: dużo łatwiej fałszować historie wojenne z odległej Europy.

Żeby dopełnić temat cudów wspomnę jeszcze historię legionistów czeskich podczas I wojny światowej i wojny domowej w Rosji: przejechali oni przez Rosję z Europy do Azji, przebili się przez armie bolszewickie, mienszewickie i inne, po drodze w Kazaniu zagarnęli rezerwy złota Banku Rosji i z częścią tego złota (jaką? „nikt pewnie nie wiedział ni wtenczas, ni potem”) zniknęli w sinej dali Pacyfiku ewakuując się drogą morską.

 

14 lutego 1076
papież Grzegorz VII rzuca ekskomunikę na Henryka IV – króla niemieckiego a niebawem Świętego Cesarza Rzymskiego. Rok później król się pokajał, a że papież mieszkał wówczas w zamku Kanossa, więc już wiemy dokąd musiał boso i w worku pokutnym pójść Henryk.

Papież tryumfował, a Henryk, w 1105, abdykował.
I wszystko byłoby (dla papiestwa) pięknie, gdyby nie to, że syn i następca Henryka IV, Henryk oczywiście V (tak, ten co oblegał Głogów), kolejnego papieża pojmał i parafę na korzystnych dla siebie traktatach (chodziło o to, kto wyznacza biskupów) wymusił.
Nie na wiele mu się to zdało, bo kolejny papież ekskomunikował i jego, co następny papież odwołał (obaj Henrykowie, jak z tego widać, mieli szczęście do co drugiego papieża).
Jaka była dalsza historia papiestwa i Niemiec można sobie poczytać, ale nic szczególnie wesołego z tego nie wynikło, chociaż Watykan takim najgorszym miejscem zamieszkania chyba nie jest.

Było o „wyrównywaniu granicy” po amerykańsku, to teraz może coś dla przeciwwagi:

 

15 lutego 1951
przedstawiciele Polski podpisują umowę o „wyrównaniu granicy” z ZSRR.
PRL dostała 480 km kw. (a przynajmniej tak podaje Dziennik Ustaw 1952, nr 11, poz. 63.) w Bieszczadach, a hegemon przejął 480 km kw. Lubelszczyzny.

Za czasów najlepszego z ustrojów krążył dowcip o wymianie towarowej w krajach bloku: my Sojuzowi – wagon węgla, a Sojuz nam – dwa wagony butów. Do podzelowania. Précisément.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że uśmiechnąć się tu mogą tylko mieszkańcy Ustrzyk Dolnych i kilku okolicznych wsi, którym na mocy tej umowy udało się znaleźć po zachodniej stronie granicy.
Ale mieszkańcom Bełza, Krystynopola i okolic chyba jednak do śmiechu nie było i nie jest. Dziś Белз (Bełz), Червоноград (Czerwonograd czyli Krystynopol), Угнів (Ugniw czyli Uhnów), Варяж (Wariaż czyli Waręż) i Хоробрів (Chorobriw czyli Chorobrów) są częścią rejonu sokalskiego w obwodzie lwowskim.
Dla porównania: powierzchnia m.st. Warszawa liczy (w 2015) 517 km kw.

 

18 lutego 1916
Roman Dmowski składa obszerny memoriał na ręce Aleksandra Pietrowicza Izwolskiego – ambasadora Rosji w Paryżu. Dmowski wciąż jeszcze uporczywie wiąże nadzieje niepodległości Polski z Rosją.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że Rosja – nie tyle uporczywie, co konsekwentnie od stuleci – uważa, że Polska żadną zagranicą nie jest i nie będzie.
Memoriał Dmowskiego opisywał, jakiego szczęścia zaznają w przyszłości niepodległe narody słowiańskie, w tym Polacy, pod rosyjską egidą. Jak carski aparat potraktował te opowieści łatwo przewidzieć.
Myślenie kategoriami imperialnego hegemona było zresztą w Rosji tak zakorzenione, że kilka lat później, walczący z bolszewikami „biali” wzruszyli ramionami na proponowaną przez Piłsudskiego pomoc w rozbiciu „czerwonych”, bo warunkiem było uznanie po zwycięstwie polskiej niepodległości. Czym to się dla nich skończyło – wiadomo i nawet można by powiedzieć „dobrze im tak”, gdyby nie to, że w sumie nam wyszło na jeszcze gorsze.

 

19 lutego 1594
Zygmunt II Waza jest koronowany w katedrze w Uppsali na króla Szwecji.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że Zygmunt był fanatycznym katolikiem i do tego upartym.
Przez swój upór zaprzepaścił szanse swego syna Władysława na tron szwedzki (warunkiem było przejście Władysława na luteranizm) i na tron carów Rosji (warunkiem było przejście Władysława na prawosławie). Upór Zygmunta i jego synów, utrzymujących w tytulaturze miano „dziedziczny król Szwedów”, dawało Szwecji dobry pretekst do atakowania Polski, a potop szwedzki (1655-1660)
– i wcześniejsze (1648-1654) powstanie Chmielnickiego – stały się pierwszymi gwoździami do trumny Rzeczypospolitej.

 

21 lutego 1848
Karol Marks i Fryderyk Engels opublikowali Manifest der kommunistischen Partei, po naszemu Manifest komunistyczny.

Zgrabnie napisana broszura miała wszystko, co politycznemu pamfletowi potrzeba: chwytliwe hasło na początku (Widmo krąży po Europie – widmo komunizmu), chwytliwe hasło na końcu (Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!), a za temat – niesprawiedliwość społeczną i prostą na nią receptę – rewolucję.
I wszystko byłoby pięknie, bo przecież w demokracji panuje pluralizm i wolność słowa, gdyby za poglądy obu panów nie złapały się grupy, których dziś nie da się określić inaczej niż terrorystyczne.
Marksizm, w swych kolejnych edycjach nazywany od imion kolejnych liderów totalitarnych partii, stał się oficjalną ideologią państw opanowanych przez najbardziej ludobójczy system polityczny jaki dotąd zdołano wymyślić. Żeby nie było nieporozumień – NSDAP też zaczynała od marksizmu, w swojej oczywiście wersji.

Polska i tak ma szczęście – marksizm-leninizm i marksizm-stalinizm zaledwie ją musnęły, a przecież i tak jeszcze po tym muśnięciu nie może się pozbierać.

 

23 lutego 1917
wybucha w Rosji Rewolucja Lutowa (nazwa dotyczy daty juliańskej, bo w gregoriańskim kalendarzu Zachodu był wówczas 8 marca).

Jej rezultatem jest abdykacja Mikołaja II (2/15 marca 1917) i utworzenie pierwszego demokratycznego rządu w dziejach Rosji, nazwanego Rząd Tymczasowy (trudno o gorszą nazwę), którym początkowo kierował książę Gieorgij Jewgienjewicz Lwow, a później Aleksander Fiodorowicz Kiereński.
I może wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że trwała I wojna światowa, a nowy rząd, mimo klęsk bitewnych, chciał uporczywie utrzymać Rosję w Entencie i na froncie.
Wtedy do gry włączyły się Niemcy, grające pierwsze skrzypce w bloku Państw Centralnych.
Niemcy, jak to Niemcy – myśleli kategoriami niemieckimi (a niby jakimi mogli myśleć?) i wydało im się, że skoro w Rosji nastała demokracja, to nastanie też ordnung, co zagrozić mogło niemieckim interesom na Wschodzie.
Niemcom nie wpadło do głowy, że – zamiast ordnungu – w Rosji zrobił się bałagan jeszcze większy, niż był za cara. Więc zdecydowały, że najlepszym lekarstwem na demokratyczną Rosję jest przywódca terrorystycznej partii bolszewickiej Włodzimierz Uljanow ps. Lenin.

Lenina i jego wspólników wyciągnięto z bezpiecznego azylu w Szwajcarii i z workiem niemieckiego złota przetransportowano w zaplombowanym wagonie do Hamburga i dalej statkiem do Helsinek, czyli praktycznie do Petersburga.
Ceną za pomoc miał być separatystyczny pokój z bolszewicką Rosją (był, a jakże, podpisany w Brześciu Litewskim „traktat brzeski” z 3 marca 1918), dający Niemcom możliwość przerzucenia armii ze Wschodu na Zachód, by na Zachodzie przestało wreszcie być „bez zmian”. Co się – rzecz jasna – nie udało (znowu przez Amerykanów), ale to już historia zupełnie innych miesięcy.
Mnie tutaj męczy jedno: walka wewnętrzna chęci z niechęcią. Chęć podpowiada, by sprawdzić, czy dobrze pamiętam, że za komuny starano się nam wpoić, iż to bolszewicy obalili carat, by uszczęśliwić uciemiężone ludy najlepszym z ustrojów. Niechęć za wszelką cenę stara się uświadomić mi, że dla udowodnienia tego kłamstwa propagandy musiałbym przedzierać się przez gazetowe wstępniaki i podręczniki historii, na widok których dostawałem niegdyś wysypki. Chyba nawrotu tej wysypki boję się bardziej.

 

W lutym urodziło się kilka ciekawych osób, m.in.:

James Joyce (1882-02-02);
księżniczka Bona Sforza (1494-02-02) czyli ta „królowa Bona, która umarła” (1557-11-19);
Tadeusz Kościuszko (1746-02-04), którego nazwisko ma tyle samo liter co nazwisko prezydenta USA wybranego na urząd równo 43 lata później, 1789-02-04;
Charles Lindbergh (1902-02-04), który jako pierwszy przeleciał non stop nad Atlantykiem, a historia jego 72-letniego życia to co najmniej kilkanaście sensacyjnych powieści lub scenariuszy;
Ronald Reagan (1911-02-06), 40. prezydent USA;
Charles Dickens (1812-02-07);
Thomas Edison (1847-02-11);
Abraham Lincoln (1809-02-12), 16. prezydent USA ;
Mikołaj Kopernik (1473-02-19);
Jerzy Waszyngton (1732-02-22), 1. prezydent USA;

Wśród tych, którzy zmarli (w tym wypadku to takie ładne określenie morderstw sądowych), są m.in.:

Maria Stuart, królowa Szkocji, ścięta 1857-02-08 w zamku Fotheringhay;
Giordano Bruno, spalony 1600-02-17 za herezję na rzymskim Campo de’ Fiori.
289 lat później w miejscu egzekucji wzniesiono Giordanowi pomnik.

 

Znaki Zodiaku lutego:
Wodnik (♒) – do 18 lutego
Ryby (♓) – od 19 lutego.
O Wodnikach już było. A o Rybach Czarny Pijar mówi z politowaniem:

Ryba powoduje ciągłe nieporozumienia w pracy i w domu, prochu nie wymyśli, sprawdza się najlepiej jako kontroler biletów komunikacji miejskiej i pod żadnym pozorem nie należy jej dopuszczać do urządzeń bardziej skomplikowanych niż tłuczek do kartofli, bo popsuje.

Zaiste, smutno się robi na samą myśl, że maj i jego Bliźnięta są jeszcze tak daleko.

 

Kwiaty lutego:

fiołek (Viola L.)
– kwiat zakochanych, symbolizujący niewinność, szczerość, prawdę, namiętność, piękno i stałość w uczuciach.

Jest też symbolem straty – np. w Australii symbolizuje pamięć o żołnierzach poległych w I wojnie światowej.

pierwiosnek (Primula vulgaris L.)
– kwiat szlachetny, występujący jako godło herbowe, ulubiony kwiat premiera brytyjskiego Benjamina Disraeli (1804-1881), upamiętniający rocznicę jego śmierci zwaną Primrose Day (Dzień Pierwiosnka). Gdy dłużej pomyśleć, można dojść do wniosku, że nazwa ta była po myśli zarówno zwolenników jak i przeciwników earla Beaconsfield.

U nas wiersz o pierwiosnku napisał Mickiewicz, zaczynając:

Z niebieskich najrańszą piosnek
Ledwie zadzwonił skowronek,
Najrańszy kwiatek pierwiosnek
Błysnął ze złotych obsłonek.

Ja
Za wcześnie, kwiatku, za wcześnie,
Jeszcze północ mrozem dmucha,
Z gór białe nie zeszły pleśnie,
Dąbrowa jeszcze nie sucha.

Chyba cenił ten utwór, gdyż otworzył nim swój pierwszy tomik poezji, Ballady i romanse (1822), czyniąc niejako wstępem do następnej „Romantyczności”.

Zachwyty filomaty jakże inne były od uczuć, które 80 lat później wzbudził ten wiersz w demonicznym Waldemarze:

– Niech mi pani pokaże karnecik.
Stefcia podała mu seledynowy, malowany gracik z maciupcim ołówkiem tegoż koloru. Waldemar przeczytał na okładce:

Lepsza w kwietniu jedna chwilka
Niż w jesieni całe grudnie.

Uśmiechnął się i usiadł obok Stefci na krześle w ten sposób, że odgrodził ją od sali. […]
– Bardzo dobry aforyzm. Mickiewicz dla siebie go widać ułożył, bo jednak czasami jest inaczej. Na przykład u nas wiosenne chwile były złe, nieufne, drażliwe, słowem brzydkie! Dzisiaj są lepsze, a mamy jesień! [...]
Spojrzał jej w oczy z demoniczną pewnością siebie.

 

Kamień lutego:
ametyst
– symbolizuje pobożność, pokorę, duchową mądrość i szczerość.

Podobno chroni przed opilstwem – po grecku bowiem améthystos (ἀμέθυστος) znaczy „nie opiły”.
Wzięło się to ponoć stąd, że ceniąca trzeźwość nimfa Amethis znieść nie mogła zalotów Dionizosa, wiecznie będącego pod dobrą datą. Artemis, bogini łowów, na prośbę nimfy zmieniła ją w klejnot, a że Dionizos urazy nie chował, więc dał mu moc przeciwstawiania się potędze trunku. Starożytni zdobili ametystami czary i puchary, a nasi ujęli rzecz krótko i z właściwą sobie bezpretensjonalnością: łagodzi kaca.
Najwięcej ametystów wydobywa się w Zambii (rocznie podobno ok. tysiąca ton) i w Brazylii. W Polsce – jak zwykle: klejnotonośne są Sudety i tam też, w okolicach Szklarskiej na przykład, daje się znaleźć ametysty.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
drugi miesiąc roku to:

białoruskiлюты [liuty]
bośniackifebruar
bułgarskiфевруари [februari]
chorwackiveljača
czeskiúnor
kaszubskigromicznik
litewskivasaris
łatgalskisvacainis
łużycki (dolny)swěckowny (też: februar)
łużycki (górny)februar (też: mały rožk)
łotewskifebruāris
macedońskiфевруари [februari] albo cечко [seczko]
rosyjskiфевраль [fievral]
serbskiфебруар [februar]
słowackifebruár
słoweńskifebruar
ukraińskiлютий [liutij]
żmudzkivasaris

 

Przysłowia związane z lutym:

Czasem luty ostro kuty,
czasem w luty same pluty.

Czasem luty się zlituje,
że człek niby wiosnę czuje;
ale czasem tak się zżyma,
że człek prawie nie wytrzyma.

Gdy bez wiatrów luty chodzi,
w kwietniu wicher nie zawodzi.

Gdy ciepło w lutym,
zimno w marcu bywa,
długo trwa zima,
to jest niewątpliwa.

Gdy mróz w lutym ostro trzyma,
tedy jest niedługa zima.

Idzie luty, podkuj buty.

Jeśli ci jeszcze nie dokuczył luty,
to pal dobrze w kominie
i miej kożuch suty.

Kiedy luty puści, to marzec wypiecze.

Kiedy luty schodzi,
człek po wodzie brodzi.

Kiedy luty, obuj buty.

Luty,
gdy wiatrów i mrozów nie daje,
prowadzi rok słotny
i nieurodzaje.

Luty w lód okuty.

Luty, napije się wół pluty.

Na stycznie i lute
trzeba mieć konie kute.

Spyta cię luty: masz-li buty?

W lutym gdy zagrzmi
od wschodniego boku,
burze i wiatry walne
są w tym roku.

W lutym wody wiele
– w lecie głodne nawet cielę.

 

Przysłowia na
Matkę Boską Gromniczną (2 II):

Gdy jasne słońce
w dzień gromniczny będzie,
więcej niż przed tym śniegu
spadnie wszędzie.

Gdy na Gromnice roztaje,
rzadkie będą urodzaje.

Gdy słońce
świeci jasno na Gromnice,
większych jak były mrozów
czyni lice.

Gdy w Gromnice słońce
świeci na śmiecisko,
niechże zachowa gospodarz
słomę wszystko.

Gdy w Gromniczną z dachu ciecze,
zima jeszcze się przewlecze.

Gromnica – zimy połowica.

Gromnice jasne i czyste,
zima potrwa zaiste.

Ile razy przed gromniczną Matką Boską z dachów kapie,
tyle razy przed Wniebowzięciem [15 sierpnia] burze.

Jak na Matkę Boską gromniczną,
tak na św. Józef [19 marca].

Jasny dzień podczas Gromnice
lnu przyczynia na przęślice.

Jeśli Gromnice
mają zielne kwiatki,
kwietną niedzielę śnieżną
mają dziatki.

Na Gromnice – łataj bracie rękawice.

Na Gromnice mróz
– ogryzki do gnoju włóż;
na Gromnice kałużki
– wybieraj z gnoju ogryzki.

Na Gromniczną mróz
– szykuj chłopie wóz.
Na Gromniczną lanie
– szykuj chłopie sanie.

Od Gromnic do Gromnic,
aż nie będzie nic.
[gdy kto kogo łudzi próżną obietnicą, mówią: od…]

Skowronek,
o ile przed Gromnicą śpiewa,
o tyle po tym milczy.

W dzień Panny gromnicznej
bywaj zdrów, mój śliczny.
[t.j. już za późno na zaloty, konkury, gdyż post bliski.]

W Gromnicę milszym w owczarni wilk jak słońce.
[gospodarze utrzymują, że słońce w dniu gromnicznym jest pewną przepowiednią słoty, zimna i zarazy na owoc.]

 

Przysłowia na
św. Agatę (5 II):

Chleb świętej Agaty
od ognia strzeże chaty.
[lud w dniu tym zwykł święcić chleb i sól, a w razie pożaru, szczególniej od pioruna wynikłego, obnosi je dokoła domu, a następnie rzuca w płomienie, wierząc, iż ogień zostanie stłumiony.]

Gdzie święta Jagata,
bezpieczna tam chata.

Po świętej Agacie
widzimy muchy w chacie.

Po św. Agacie
wyschnie bielizna na płocie.

W dzień św. Agaty,
jeśli słonko przez okienko zajrzy do chaty,
to wiosenka na świat pogląda
zza zimowej kraty

 

Przysłowia na
św. Dorotę (6 II):

Na dzień świętej Doroty
ma być śniegu nad płoty.

Po św. Dorocie
wyschną chusty na płocie.

Rzadki dzień św. Doroty
bez mrozu, zawiei, słoty.

Święta Dorotka
wypuszcza skowronka za wrotka.

Wedle świętej Doroty
naprawiaj człecze płoty.

 

Przysłowia na
św. Walentego (14 II):

Gdy na święty Walek deszcze,
mrozy wrócą jeszcze.

Na św. Walentego
bywa zwykle mróz niczego,
ale jak Walek się rozdeszcze,
pewne mrozy wrócą jeszcze.

Święty Walek tych powali,
co patronem go nie zwali.

Św. Walenty gdy odmrozi pięty,
na wyżywienie sprzedawaj sprzęty.

 

Przysłowia na
św. Macieja (24 II):

Gdy Maciej święty
cokolwiek lodu nie stopi,
będą długo chuchali
w zimne ręce chłopi.

Jeśli mróz w święto Macieja,
czterdzieści dni tegoż nadzieja.

Na św. Macieja
prędkiej wiosny nadzieja.

Na św. Maciejca
zniesie gęś pierwsze jejca.

Na święty Maciej lody
wróżą długie chłody,
a gdy płyną już strugą,
to i zimy niedługo.

Skoro po Macieju
drzewa się ogrzeją,
pobiegnij do sadu,
oczyść go z owadu.

Św. Maciej posłał do braci,
czy zimę stracić;
a bracia mu powiedzieli:
niech zaczeka do niedzieli.

Święty Maciej zimę straci,
albo ją zbogaci.

 

Przysłowia na Tłusty Czwartek
(4 II 2016; 23 II 2017, 8 II 2018 i 28 II 2019, 20 II 2020):

Gdy w tłusty czwartek
człek w jedzeniu pofolguje,
łaskawy Pan Bóg
grzech obżarstwa daruje.

Im bliższy czwartek tłusty,
tym weselsze zapusty.

Kto w tłusty czwartek
nie zje pączków kopy,
temu myszy zniszczą pole
i będzie miał pustki w stodole.

Nie zjesz pączka
w tłusty czwartek,
twoje życie mało warte.

Powiedział Bartek,
że dziś tłusty czwartek,
a Bartkowa uwierzyła,
dobrych pączków nasmażyła.

Od tłustego czwartku
do Zmartwychwstania
– ścisły post się kłania.

Tłusty czwartek pączkami fetuje,
a od Popielca ścisły post szykuje

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha