Strona główna

 

zeglujmy_razem_onas Witamy na stronie ŻeglujmyRazem.com

Jesteśmy żeglarzami z Nowego Jorku i okolic (czasem dość dalekich).

Stronę www.zeglujmyrazem.com stworzyliśmy, żeby żeglarze – niezależnie od współrzędnych geograficznych czy przynależności klubowej – mogli:

  • tu właśnie się spotykać
  • informować o regatach i rejsach
  • proponować udział w rejsach
  • wymieniać uwagi
  • pogadać o tym i o owym

 


JK_AZS_Szcz

 

 

 


Zenon Szostak:   Szczeciński Jacht Klub AZS: rok 1951

 


Anna_Trojanowska

 

 

 


Kazimierz Robak:  Uczucia do tych, co na morzu

 


Pontus_Euxinus

 

 

 


Kazimierz Robak: Periplus czyli antyczna locja

 


Malevich

 

 


 

Andrzej Milik-Wiśniewski: Mgła

 


chess_hand_diagram

 

 


 

Dwugłos w poszukiwaniu czasu traconego

 


Baranowski, K - Uczucia oceaniczne

 

 

 

 

 

Uczucia oceaniczne
oceany uczuć Krzysztofa Baranowskiego

 


Turner_Waves

 

 

 


Zenon Szostak: O wietrze wietrznie wiejącym wiecznie…

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – maj 2016


2016-05-29_photo_David_Jackson

 

 

 


Krzysztof Grubecki: Aleksander Doba – III wyprawa transatlantycka

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM: Aleksander Doba

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM: kajak Olo

 


Bixby-Creek-Bridge-Big-Sur-CA

 

 

 


Martyna Szoja: Koniec czy początek?

 


Koncert_dla_Ludomira

 

 


 

 

Koncert dla Ludomira – 22 maja na barce Polskiego Klubu Żeglarskiego w NY.

 


An_incandescent_light_bulb

 

 


 

 

Krzysztof Grubecki: Namawiamy żarówki na jachcie, aby się wykręciły

 


An_incandescent_light_bulb

 

 


 

Krzysztof Grubecki: Czas przekonać żarówkę, aby się wymieniła

 


det_4ba

 

 

 


Zbigniew Studziński: Opowieści o bojach
Boja (2)

 


The_London_Magazine_1911

 

 

 

 

 

Zenon Szostak: Uśmiech Fortuny raz jeszcze

 


2016-03-19_Wojciech_Jacobson_Superkolos

 

 

 

Kolosy 2015 – rozdane

Marek Słodownik: Panie Kapitanie! Drogi Wojtku!

 


JMW_Turner_Boat_and_Red_Buoy_in_a_Choppy_Sea

 

 

 


Zbigniew Studziński: Opowieści o bojach
Boja (1)

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2015 opisana przez młodych:

 

Martyna Szoja, Maja Kozowska, Sylwia Stupnicka, Karol Ważny, Zuzanna Śliwska, Bartosz Muszkat, Olga Ziuzia, Stanisław Patynowski, Julia Bernatek, Szymon Piątek, Barbara Urbańczyk,
Julia Garbowska, Bartłomiej Szymański, Michał Jastrzębski

(czekamy na dwóch ostatnich…)

 


Juliusz-Kossak_1898_Farys

 

 

 


Marek Słodownik: Erwin Jerzy Weber – pierwszy polski żeglarz samotny
(w 80. rocznicę rejsu)

 


1987-12-20_MAPA_Dar-Przemysla

 

 

 


Aleksandra Jaskuła: Pogrzeb jachtu

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2016


kpt_Wojciech_Jacobson

 

 


Super Kolos dla kpt. Wojciecha Jacobsona!
Gratulujemy!
KTO JEST KIM: Wojciech Jacobson

 


Ladakh_fot_Alexander_Suchanek

 

 

 


Alexander Suchanek: Nie spać, zwiedzać!

 


2015-08-28_Le_Quy_Don_fot_Cezary_Spigarski

 

 

 


Lê Quý Đôn u celu
(wiemy, gdzie jest Geograf!)

 


2016-01-09

 

 

 


Karolina Barałkiewicz-Sokal:  Spływ zimowy… było cudnie!

 


W_Jacobson_plakat_2016

 

 

 

 

Zenon Szostak: Wyspy Wojtka Jacobsona

 


Unitra_Warel_LED

 

 

 


Henryk Jaskuła:  Mówi chronometr

 


Three_Wise_Men_silhouette

 

 

 


Kazimierz Robak:  Trzej Królowie – wiek XX
(rozszerzone w triduum święta)

 


REJS_ROKU_2015

 

 

 

 

 

Srebrny Sekstant za Rejs Roku 2015
dla Piotra Kuźniara i Selmy
(a Honorowe Wyróżnienie dla STAP-u)

 


Pogoria-Puzzle

 

 

 


Kazimierz Robak:  Pogoria – bibliografia adnotowana
(uzupełniona 7 lipca 2016)

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


2015-12-12_50-lecie_-jkzw_2015_fot_Wieslaw_Seidler

 

 

 

 

Wiesław Seidler: Złote Gody Kapitanów

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – listopad 2015


Monika_Matis

 

 

 

 

Monika popłynie!
(więc warto jej pomóc!)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Conrad na Mont Blanc

 


Monika_Matis

 

 

 

 

Jerzy Knabe: Kto pomoże Monice Matis?

 


Filmy_Kryspina

 

 

 


Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – 2015
Najnowsze  (10.II.2016)  wrzuty filmów Kryspina Pluty

 


LOGO_Radio_Zet

 

 

 


Kazimierz Robak:
Rejs z Radiem Zet

 


Pogoria_SzPZ_KB

 

 

SzPŻ-2015: Od początku do końca:
od Amsterdamu do Civitavecchia (22 sierpnia – 17 października)
Linki do filmów, piosenek i tekstów

 


Matka Boska Gibraltarska

 

 

 

 

Wojciech Jacobson: Matka Boska Gibraltarska

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Wojciech Przybyszewski: Mistrzowie i dyletanci

 


DESALINATION

 

 

 


Krzysztof Grubecki: Tylko, gdy wypływamy w świat

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


Bandera Polska nr 1

 

 

 

 

 

Tomasz Głowacki: Moja pierwsza książka

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Marek Słodownik: Kuba

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Alex Suchanek: Bornholmska przygoda

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – maj 2015


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Kazimierz Robak: 
Kaiko Moti (z podtekstem)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Kpt. Ludomir na nadodrzańskim nabrzeżu

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Marek Słodownik:
91 lat temu: tak powstawał PZŻ

 


Bandera Polska nr 1

 

 

 

 

 

Marek Słodownik: Bandera Polska (1919-1921)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


Wystawa fotografii Kacpra Kowalskiego w Nowym Jorku

(The Curator Gallery; 22 kwietnia – 30 maja 2015)
(wywiad z Kacprem Kowalskim, 28 czerwca 2015)

 


2015-01-24_DSC01223

 

 

 


A&A:
Żeglarze na dachu Afryki

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Magnus już w domu (16 kwietnia 2015)
… ale Akcja Magnus trwa!

 


Breughel_Fontein_Parabel_der_Blinden_Botermarkt_Brussel

 

 

 


O życiu i jego przejawach:
Długość czyli szerokość

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Magnus w drodze do domu
… ale Akcja Magnus trwa!

 


Cutty_Sark_TSR_2001_Bergen

 

 

 


Zbigniew Studziński:
Latający Holender

 


1925-04_P1370202

 

 

 


Marek Słodownik:
Od Wioślarza Polskiego do Sportu Wodnego (1925-1939)

 


Magnus_Zaremba

 

 

 


Akcja Magnus – pomóżcie!

 


Cutty_Sark_TSR_2001_Bergen

 

 

 


Zenon Szostak:
Smugą Cienia na Cutty Sark 1999

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 


DSC_0185L_Gibraltar_fot_Ewa_Bajerska

 

 

 


Ewa Bajerska:
Urzekła mnie Skała

 


2015-08-25_fot_Maciej-Maruszczak

 

 

 


Wiktoria Bandura:
Przygoda dopiero się zaczęła

 


Baranowski, K - Kapitan jachtowy

 

 

 

 

 

Kapitan jachtowy
najnowsza książka Krzysztofa Baranowskiego

 


Horn_foto_Wojciech_Jacobson

 

 

 

 

 

 

Wojciech Jacobson i Zenon Szostak: Conrad, Horn i żagle

 


Logo_ZZ_24e

 

Zeszyty Żeglarskie – luty 2015

 


Caspar_David_Friedrich_1821_Twilight_at_Seaside

 

 

 


Krzysztof Grubecki:
Duchem z Adriatyku na Trynidad

(5 relacji z rejsu; 20 listopada 2014 – 15 stycznia 2015)

 


2013-10-14_Pogoria-2013-5-180_fot_Zbigniew_Bosek

 

 

 


Maria Kulak:
Żeglowania ciąg dalszy

 


Mobius-Sublimation-and-the-Skater

 

 

 

 

 

 

Zbigniew Studziński:  Muszka

 


Duke-of-Sutherland-ship

 

 

Conrad pod Hornem

 


parkowanie-2-stacja

 

 

 

 

„Gienia” Moczydłowski i jego Magnus Zaremba

 


REJS_ROKU_2014

 

 

 

 

 

Srebrny Sekstant za Rejs Roku 2014
dla Ryszarda Wojnowskiego

 


DSCN2684_lev_sm_fot_Jeglorz__Pisarek

 

 

 


Zuzanna Jeglorz:
Nie ma lekarstwa na Zawiszę

 


Marco_on_the_Endeavour_by_Studnia_Winieta

 

 

 

 

 


Logo_ZZ_23e

 

Nowe Zeszyty

 


LTF_0245_fot_Tadeusz_Lademann

 

 

 


Zygmunt Kowalski:
Spotkanie w 50-lecie kapitaństwa j.k.ż.w.

 


2010-02-06

 

 

 


Zbigniew Studziński:
Szybszy od światła

 


Kpt_Henryk_Jaskula

 

 

 

 

Tablica kpt. Jaskuły w Nowym Warpnie

 


2014/10/10_NOAA_Gonzalo_Antigua

 

 

 

 

Gonzalo

 


2010-02-06

 

 

 

Wojciech Jacobson: Ludomir w szalupie

 


PogoFundacja_

 

 

SzPŻ-2014: Od początku do końca

 


PogoFundacja_

 

 

SzPŻ-2013: Od początku do końca

 


Czarnecki_Szalupa_przez_Baltyk

 

 

 

 

 

Niezwykły rejs starszych panów
(recenzja Zenona Szostaka
)

 


Henri_Rousseau_1907_The_Flamingoes

 

 

 


Kazimierz Robak:
Zapach egzotyczny wg Baudelaire’a

 


Latarnia_morska_pod_NYC_poziom

 

 

 

Wojciech Przybyszewski: Rewelacje księdza

 


Jolanta_Ogar__Lara_Vadlau_fot_OeSV_Domanski

 

 

 


Złota Jolanta z Łysej Góry

 


LOGO_ZZ_22e

 

 

I o to chodziło!

 


draw-line

 

 

 

Bitwa o Gotland zakończona

 


draw-line

 

 

 

Zbigniew Studziński: Czekając na sen

 


0125_fot_Karolina_Baralkiewicz-Sokal

 

 

 

Karolina Barałkiewicz-Sokal: Coś umykającego

 


1984-01-01_Nossa_Senhora_do_Alívio_F1010003_lev_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Morska procesja

 


draw-line

 

 

 

Polonia RendezVous 2014

 


1988-08_Wojciech_Jacobson_Wschód_slonca-za-Ciesnina_Bellota_sm_©2

 

 

 

Oonah V. Joslin: Ludek’s Dawn

 


2014/06/02

 

 

 

 

KTO JEST KIM:  Krzysztof Baranowski

 


1996-02-19_W-a_sw_Pawla_28_pingwiny_skalne_3_fot_Wojciech_Jacobson_F1040007_lev_sm

 

 

 

 

Andrzej Straburzyński: Przystanek u świętego Pawła

 


2014-08-07_Salt_Lake_City_A_Doba

 

 

 

 

Laur dla Doby

 


Beer-mat_in_Nysted

 

 

 

 

Olander pierwszy po raz trzeci

 


2014-07-07_Harlingen_00_TSR20141_002_photo_STI_Valery-Vasilevskiy

 

 

 

Marek Duszkiewicz: Za rufą Pogorii

 


2014-07-26_Regaty_o_Puchar_Konsula_det_2

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Pani Konsul w PKŻ

 


2014-07-01_St_Louis

 

 

 

 

Wielka Pętla Polonii

 


1984_sy_Boruta_Cayenne_Gujana_Fr_22_fot_Miroslaw_Fratczak

 

 

 

Wojciech Jacobson: Talizman z Salvadoru

 


2011-06-13_Odra_Schwedt_sm_fot_Wieslaw_Seidler

 

 

 

 

Dezeta Sum i królowa

 


ZZ_2002_nr_2_foto_okladka

 

 

 

 

 

 

Szalupy na Bałtyku

 


ZZ_.jpg

 

Kazimierz Robak: Historia i Zeszyty

 


1984_Cayenne_0470a_kotwicowisko_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Miasteczko na kotwicy
JESZCZE WIĘCEJ  ZDJĘĆ!
(2014-07-14)

 


Saul_Steinberg_Question_mark.jpg

 

 

Zbigniew Studziński: Dlaczego flądry są płaskie?

 


Wyniki_egz_gimn_2014.jpg

 

 

 

Krzysztof Baranowski: Morze uczy

 


2014-06-14_Gizycko_16_lev_fot_Zbigniew_Bosek.jpg

 

 

 

Jakub Krakowski:   SzPŻ-2014 – eliminacje zakończone

 


SQUARES

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 – przez młodych opisana

 


2013-09-05_ITA_3480_fot_Anita_Wietrzynska_sm

 

 

 

Maria Kulak: Poczuć coś więcej

 


wizualizacja_projektu_fot_wSzczecinie_pl

 

 

 

Taki będzie pomnik kpt. Ludomira Mączki

 


2014/05/18_juz_w_Szczecinie_fot_Aleksander_Nebelski

 

 

 

Aleksander Nebelski:  Asia i Alek w kanałach Europy

 


2014-05-26_z16037074Q_Aleksander_Doba_witany_w_Szczecinie_fot_Cezary_Aszkielowicz

 

 

 

Aleksander Doba już (26 maja 2014) w Szczecinie

 


1984_Cayenne_sy_Maria_30w-7001_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

Wojciech Jacobson: Cayenne
JESZCZE WIĘCEJ ZDJĘĆ!!!
(dodane: 2014-08-14)

 


2013-09-04_IMG_9413_fot_Magda_Lapshin_sm

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 w obiektywie Kryspina Pluty

 


Magda_Makowska_2010

 

 

 

Magda Makowska na Karaibach

 


Clipboard01

 

 

 

Szymon Kuczyński – najmniejszym jachtem dookoła świata

 


2013-09-23_DSC_4242_fot_Ewa_Bajerska_sm

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 w obiektywie Olega Biespałowa

 


 

 

 

 

Pomnik kpt. Ludomira

 


 

 

 

 

 

Kapitan Cook

 


 

 

 

 

Krzysztof Sierant komandorem PKŻ 

 


Baranowski, K - Bujanie_front_sm

 

 

 

 

 

Bujanie w morskiej pianie Krzysztofa Baranowskiego 

 


LOGO_Fund_SzPZ_KBPierwsza Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego 1983/1984


 

 

 

 

Krystyna Pohl:  Opowieść o Żeglarzu Szczęśliwym 

 


 

 

 

 

Kazimierz Kaczor:  Jestem z Krakowa…


000_Olek_Police

 

 

 

 

Druga Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby: Lizbona – Floryda.
17 kwietnia 2014 kajakarz dopłynął do Port Canaveral na Florydzie!
Płynął 165 dób, 2 godziny i 40 minut; trasa liczyła ok. 5500 Mm.



0_logo_2013_arial

 

 

 

 

Wojciech Jacobson i Szymon „Ozi” Kuczyński – Żeglarzami Roku 2013

 


03_IMG_1946_lev_sm_fot_Magdalena_Lapshin

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami 2013 zakończyła rejs

 


28_520_Var-Matin_Parada_3

 

 

 

 

 

Załoga Szkoły Pod Żaglami 2013 w Tulonie:
Przypłynęli,  przeszli,  zwyciężyli

 


DSC_2608_fot_Maciej_Lesniak_sm1

 

 

 

 

Szkoła Pod Żaglami ma 30 lat

 


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

Olander znów pierwszy!

 


sm_DSC_6319_fot_Wojciech_Jacobson

 

 

 

 

 

 

 

Żaglonauci na Fryderyku Chopinie


OSTAR_for_DYDEK

 

 

 

 

Krystian Szypka: OSTAR for DYDEK


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

Asia Pajkowska: 4 x Atlantyk

 


Jones_Lester_EN_okladka_001_sm

 

 

 

 

 

Książki: „Pigieł”

 


01_sm_phot_K_Grubecki_07

 

 

 

s/y Osprey na Brooklynie

 


01_Astrid_2013-07-24_dailymail-co-uk

 

 

 

 

 

 

TS Astrid

 


Norwid - Poems_okl_A1_small

 

 

 

 

 

Książki:  wiersze Norwida

 


BZSz - LOGO_2

 

 

 

40 lat temu powstało Bractwo Żelaznej Szekli

 


Studzinski_Zbigniew_Psia_wachta_sm

 

 

 

 

 

Książki:  Zbigniew Studziński – Psia wachta

 


 

 

 

 

OSTAR 2013:  Joanna Pajkowska na mecie…  więcej…

 



 

 

OSTAR 2013:  sprawdź, gdzie w tej chwili są i które miejsce zajmują: Asia Pajkowska na Cabrio 2 i Krystian Szypka na Sunrise.    …więcej…

 


 

 

 

 

 

 Kazimierz Robak:  Pogoria – galeria portretów

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Rejs Pani Ani i druha Bartka

 


 

 

Anna Poraj:  Trudno będzie…

 


 

 

2 maja 2013 – Dzień Flagi RP  (więcej zdjęć!)

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Szkolenie kadr

Kazimierz Robak:  Co było i co jest

Absolwenci (1983/84 i 1988/89) o Szkole Pod Żaglami

 


 

 

 

Jak (nie) zostać honorowym obywatelem

 


 

 

 

Konkurs fotograficzny Biało-czerwona inspiruje zakończony

 


 

 

Nagrody i rocznice 2013

 


 

 

 

 

Tytuł Honorowego Obywatela Miasta Lublin dla kpt. Ziemowita Barańskiego!?

 


 

 

 

 

 

Komunikat jury najwyższych polskich trofeów żeglarskich: nagród honorowych „Rejs Roku 2012

i „Srebrny Sekstant”

 

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  VHF DSC w żeglarstwie

 


 

 

 

Fundacja „Szkoła Pod Żaglami kapitana Krzysztofa Baranowskiego

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Szkoła Pod Żaglami 2012

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Inspekcja jest częścią żeglugi …więcej…

 


 

 

 

 

 

 

Agata Łuczyńska:  „Operacja” na Darzewięcej…

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Blue Grace – rejs z Long Island Sound na Brooklynwięcej…

 

 


 

 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Spotkanie Polonia Rendezvous Mattituck 2012 zakończone – oto raport…

 

 

 

 

 

www.PoloniaRendezvous.com

 


 

 

 

Krzysztof Grubecki:  Przelicznik PHRF  wyrównanie rywalizacji …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  A może na łososie by? ...więcej…

 


 

 

 

 

Grzegorz Niewiadomy:  Na Bałtyku pierwszy pod biało-czerwoną był Jan Józef Fischer …więcej…

 

 

 

Eugeniusz Ajewski:  Pierwsze jachty pod biało-czerwoną pływały po Zatoce Amurskiej …więcej…

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Stanisław Wachowiak  człowiek, który kłaniał się morzu …więcej… 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  80 lat temu w Gdyni …więcej…

 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Prezydencka limuzyna …więcej…

 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Władysław Wagner  autopomnik

 


 

 


Burgas i Bosman – psy z „Czarnego Diamentu” – pierwsza z zapowiedzianych dwóch relacji autorstwa kpt. Jerzego Radomskiego o jego 32-let­nim rejsie, już jest na półkach księgarskich …więcej…

 

 


 

 

Gemini 3 jest spodziewany w Gdańsku w ostatnich dniach lipca 2012 ...więcej…

 


 

 

Zbigniew Studziński:  Ffy
Kazimierz Robak:  Posłowie

 


 

 

 

 

Gen. Mariusz Zaruski:  Na jachcie „Witeź”. Podróż w r. 1925 ...więcej…

 


 

Rozporządzenie Ministra Trans­portu, Budow­nictwa i Gospo­da­rki Mors­kiej w sprawie bezpiecz­nego upra­wia­nia żeg­lugi przez jachty morskie wejdzie w życie 11 kwiet­nia 2012. Dotyczy ono jachtów niekomer­cyj­nych o dłu­gości powy­żej 15 met­rów i wszyst­kich jach­tów komer­cyj­nych .

Z załączo­nego tekstu dowiecie się, jakie są najnow­sze polskie wymogi odnośnie obowiąz­ko­wego wypo­sa­żenia jachtu, zależ­nie od jego dłu­gości oraz przyję­tego rejonu żeglugi…więcej…


 

 

KTO JEST KIM:  Karol Olgierd Borchardt  wkrótce nowe opracowanie


 


 

 

Zbigniew „Gutek” GutkowskiPiotr Kulczycki laure­ata­mi nagro­dy „Żeg­larz Roku 2011”.

 

 


 

 

 Zamykanie kół – wywiad-rzeka z Jerzym Porębskim, który specjal­nie dla Czytel­ników www.ZeglujmyRazem.com opowiada o swych jazzo­wych począt­kach, o życiu erotycz­nym ryb na szelfie i nie tylko, o tym komu i kiedy śpie­wał piosen­kę Earthy Kitt C’est si bon i kto wale­to­wał w jego pokoju w akademiku …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Na wyspie Wagnera.

 

 


 

 

Wagner Sailing Rally 2012

 

 

 


 

 

Kpt. Zbigniew Gutkowski został głów­nym laure­atem 42. edycji Nagrody Hono­rowej „Rejs Roku 2011” i „Srebr­ny Seks­tant” za zaję­cie dru­giego miejsca w  etapo­wych rega­tach samot­nych żegla­rzy dookoła świata Velux 5 Oceans na jachcie s/y Operon ...więcej…

 


 

 

 

Możecie przeczytać na naszej stronie wywiad-rzekę z Jerzym Porębskim. Tu przeczy­tajcie o Jerzym Porębskim rzeczy, o których nie wie on sam!...więcej…

 

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Ciekawość żeglowania  rejs dookoła świata i non stop: reklamy, fajerwerki ...więcej…

 

 


 

„Żeglarstwo to jest sposób na życie” – mówi kpt. Ziemowit Barański, dowódca STS Fryde­ryk Chopin, aktu­alnie w rejsie ze Szcze­cina na Marty­nikę ze Szkołą Pod Żag­lami organi­zo­waną przez Fundację Krzysz­tofa Baranowskiego …więcej…

 


 

 

 

Kazimierz Robak:  Przyjaźń między naro­dami pols­kim i enerdows­kim umac­niała się i kwitła od samego początku …więcej…

 

 

 


 

 

 

 

Kazimierz Robak:  Tadeusz Olechnowicz  Z notatnika pierwszego komendanta

 

 

 


 

 

Agata Łuczyńska:  „Zrobiliśmy spływ kajakowy po Warszawie!” …więcej…

 


 

Fiat 126p – „maluch”.

Przed laty woził rodziny na wakacje, dorosłych do pracy, dzieci do przedszkola. Żeglarzy  woził na przystanie i do jachto­wych portów. Dwa arty­kuły, które zamiesz­cza­my, to dwugłos o tamtych czasach …więcej…

 


 

 

Bernard Kuczera – człowiek, dla którego żeglarstwo było życiem, a życie – żeglarstwem.

– Nikogo z nas by tu dziś nie było – powiedziała jego żona Nadine – gdyby poszedł tam, dokąd miał skierowanie…więcej…

 

 


 

 

SV Concordia  Marine Investigation Report

 

 


 

W piątek, 30 września 2011, odsłonięto w Gdyni tablicę upamiętniajacą zmarłego w ubiegłym roku kapitana żeglugi wielkiej Leszka Wiktorowicza. Wmurowano ją w miejscu, w którym na stałe cumuje „Dar Młodzieży” …więcej…

 


Ogłoszenie:


 

 

 

 

Pearson for sale  Ready to sail

 

 


Dodano:

(Uwaga: niektóre pliki w formacie PDF wymagają najnowszej wersji Acrobat Reader. download

Roman Paszke:  Samotnie dookoła świata – rejs przerwany

Aleksander Doba przepłynał kajakiem Atlantyk!

Zobacz:  Książki

Krzysztof Grubecki:  Pogorią z Dublina do Lizbony.

KTO JEST KIM:  Karol Olgierd Borchardt

Regaty GearBuster.

Wizyta w Hartlepool: Znaczy, pamiętamy.

Krzysztof Grubecki:  VHF radio w skrócie: co warto o nim wiedzieć.

Krzysztof Grubecki:  Akumulatory – podstawy dla każdego

Pomoc w nawigacyjnej: Kotwiczymy? Ile potrzebujemy liny lub łańcucha?

KTO JEST KIM:  Wojciech Jacobson

9 lat na siedmiu morzach  fascynująca opowieść, perfekcyjnie opisana.

Jak zarejestrować jacht, łodź, ponton w NYS ?


Uwaga!

Wszystkie informacje, które kiedyś (bardzo dawno temu) znajdowały się na stronie głównej, znajdziesz w zakładkach lub przeglądając spis treści.


Lista dyskusyjna

Aby dołączyć do listy dyskusyjno-informacyjnej “poczta”, wystarczy wysłać e-mail z wyrazem “yes” w tytule na adres: Redakcja@ZeglujmyRazem.com


Odpowiadamy naszym czytelnikom

•  Jak połączyć akumulatory?


 

NOAA’s National Weather Service  sprawdź pogodę, zanim wypłyniesz z portu.

Reje, kałasznikow i życzenia">Kazimierz Robak

Reje, kałasznikow i życzenia

Krzysztof, a dla niektórych kpt. Grubecki, wrzucił dziś na FB zdjęcie Pogorii z żaglami rejowymi, na których krzyżują się szekle Bractwa Żelaznej Szekli. Budzi to miłe wspomnienia i ciąg skojarzeń. W skojarzeniach – najpierw święta na Pogorii, ale to temat na osobne opowiadanie Później – kłopot z życzeniami: czego życzyć? Etyk z UW, prof. Jacek Hołówka (uczył mnie w zamierzchłych […]


Trójkąt Bermudzki po raz drugi">Krzysztof Baranowski

Trójkąt Bermudzki po raz drugi

Kuter patrolowy, spowity pianą z odkosów dziobowych, gnał od brzegów kubańskich kursem na zderzenie. A i nam szybkości nie brakowało, gdyż spieszyliśmy się do Hawany i przy tężejącym wietrze nieśliśmy na masztach co się dało. Na pokładzie kutra zdjęto pokrowiec z karabinu maszynowego, a dowódca w berecie przekrzywionym na ucho gestykulował i krzyczał do nas z wysokości mostka rozkazy, które nie budziły wątpliwości…   […]


Calendar

« March 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Zima

– Śnieg pada zimą. Zima to jedna z czterech pór roku. Pozostałe to… hm…
– Była to bardzo dobra odpowiedź, doskonała. Ale nawet do najlepszej odpowiedzi zawsze da się coś dodać. Nie odejmować, a dodać.

* * *

Od kiedy pamiętam, słowo „zima” wywołuje u mnie zawsze jedno skojarzenie: widzę wtedy obraz Myśliwi na śniegu (1565) Pietera Breughla Starszego.
Nie wiem, dlaczego. Ani nie jest to mój ulubiony obraz, ani nie chadzam na polowania, zima też (do przeprowadzki na Florydę) nie była moją ulubioną porą roku – ale fakt jest faktem, niezależnie od tego, jak bardzo bym się sam sobie dziwił.
Zdziwienie jest tym większe, że pamięć podsuwa detal, a nie jest nim ani biała płaszczyzna śniegu na pierwszym planie, ani skulone trzy sylwetki (z których jedna ledwo widać) łowców wracających z jednym marnym lisem i zmęczonymi, kulącymi ogony pod siebie psami, ani ludzie przy ogniu, ani nawet łyżwiarze na sadzawce. Detalem tym jest lecąca sroka, czarnym krzyżem nakładająca się na górski krajobraz.
Że to sroka – choć na drzewach siedzą wrony i być może kawki – wnioskuję po ogonie. I po innym obrazie Breughla Starszego – Pejzaż z szubienicą, mającego też inny tytuł: Sroka na szubienicy (1568). Sroki są tam nawet trzy: ta tytułowa siedzi na belce rusztowania, druga – na kamieniu obok, a trzecia leci. Sroki lubią towarzystwo. Breughel lubił sroki. Ja też je lubię.

„Schematyzm” – powiedział kolega po przeczytaniu tego fragmentu. – „Stereotypy. Jest zima, to musi być Breughel. Czterysta pięćdziesiąt lat, to co chcesz? Odwiecznych praw natury nikt nie zmieni.”

* * *
Zima – jedna z czterech podstawowych pór roku
w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego.
Na półkuli północnej charakteryzuje się najniższymi temperaturami powietrza w skali roku, umiarkowaną ilością opadu atmosferycznego, zazwyczaj zestaloną (zamarzniętą) formą opadu i osadu atmosferycznego,
a większość świata roślin i zwierząt przechodzi okres uśpienia.

Za zimę klimatyczną przyjmuje się okres roku (następujący po jesieni), w którym średnie dobowe temperatury powietrza spadają poniżej 0°C (32°F).
Zasadniczo zimę poprzedza jesień, jednak pomiędzy tymi okresami znajduje się klimatyczny etap przejściowy - przedzimie.

Zima astronomiczna na półkuli północnej rozpoczyna się
w momencie przesilenia zimowego (w 2016 – 21 grudnia)
i trwa do momentu równonocy wiosennej (w 2017 – 20 marca). Daty przesilenia i równonocy są zmienne, czasem wypadają dzień wcześniej lub dzień później,
a w roku przestępnym mogą być dodatkowo cofnięte o jeden dzień.
Podczas zimy astronomicznej dzienna pora dnia jest krótsza od pory nocnej, jednak z każdą kolejną dobą dnia przybywa,
a nocy ubywa.

W dniu przesilenia zimowego, przypadającym na grudzień, Słońce góruje w zenicie nad półkulą południową na szerokości zwrotnika Koziorożca. Na półkuli północnej jest to najdłuższa noc
(i najkrótszy dzień) w roku.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia zimowego w centrum Warszawy – na 52°14' szerokości geograficznej północnej – wynosi 14°20'.

Przesilenie zimowe w większości kultur było okazją do świętowania „odradzania się Słońca”.
W starożytnym Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji – narodziny Mitry, boga Słońca. Plemiona germańskie obchodziły Jul, Słowianie – Święto Godowe.
Chrześcijaństwo, od IV w., obchodzi zimą – 25 grudnia – dzień urodzin Jezusa. Dlaczego akurat 25 grudnia – różnie powiadają o tym, ale zamieszanie z datami zaczęło się dopiero po zastąpieniu niedokładnego (wobec Słońca i Księżyca) kalendarza juliańskiego nowocześniejszym kalendarzem gregoriańskim.
Na Zachodzie, gdzie kalendarz gregoriański przyjął się niemal od razu, pozostano przy nominale daty, bez względu jak się to miało do wyliczeń dawniejszych, zatem Boże Narodzenie wypada tam 25 grudnia. Na Wschodzie w liturgii obowiązuje starodawny kalendarz juliański, ale życie świeckie toczy się wg obowiązującego kalendarza gregoriańskiego. Stąd juliański 25 grudnia przypada na gregoriański dzień 7 stycznia.
Dwa tygodnie wielkiej różnicy nie czynią, świętować można podwójnie – grunt, że obie daty zimowe są.

Od czasów rzymskich, dokładnie od 46 r. p.n.e. w zimie, 1 stycznia, obchodzony jest również początek nowego roku.

W dniu równonocy (ekwinokcjum, ang. equinox) wiosennej, wypadającym w marcu, Słońce góruje w zenicie nad równikiem
i przechodzi przez punkt Barana. Na półkuli północnej zima się wtedy kończy i rozpoczyna się wiosna. Teoretycznie.
Istnieje bowiem nordycka przepowiednia o tym, że pewnego razu przyjdzie Wielka Zima trwająca trzy lata – Fimbulvinter, która poprzedzi zmierzch bogów – Ragnarök. Że przy okazji zginą ludzie, jest oczywiste, a Normanowie podali to dodatkowo we własnej stylistyce: głód nastanie tak straszny, że ludzie zjedzą się nawzajem, lądy najpierw spustoszy ogień, a później zaleje morze – czyli nastąpi koniec świata.
Czyli, wypisz wymaluj, Wikingowie stworzyli obraz termonuklearnej zimy.
Jest też co prawda akcent optymistyczny, a jakże: po tym wszystkim nastanie era szczęśliwości i nowy świat, bo ponoć jedna para ludzka ocaleje. Pozostaje tylko pytanie: i po co to wszystko?

Jeśli ktoś się chce utrzymać w klimacie i to bez happy endu, niech przeczyta powieść Nevila Shute'a Ostatni brzeg (1957), albo obejrzy jedną z dwóch jej adaptacji filmowych. Moim zdaniem ta starsza (1959), z Gregorym Peckiem, Avą Gardner i Anthonym Perkinsem, jest lepsza.

* * *

Zima to słowo wywodzące się niemal wprost z naszej językowej przeszłości.
Etymologicznie jego najbliższy krewniakiem jest słowo himā (हिमा) ‘mróz, chłód, śnieg’ (Himalaje to ‘dom chłodu / mrozu / śniegu’), które zachowało się w sanskrycie, najstarszym zapisanym (z należących do wspólnoty praindoeuropejskiej) języku, w wersji wedyjskiej sięgającym połowy drugiego tysiąclecia p.n.e.
W hindi himā to również ‘lód’.

Zima w językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
:

białoruskiзіма [zima]
bośniackizima
bułgarskiзима [zima]
chorwackizima
czeskizima
kaszubskizëma
litewskižiema
łatgalskizima
łużycki (dolny)zyma (też: zymje)
łużycki (górny)zyma
łotewskiziema
macedońskiзіма [zima]
rosyjskiзима [zima]
serbskiзима [zima]
słowackizima
słoweńskizima
ukraińskiзима [zima]
żmudzkižėima

Zadziwiająca jednomyślność!

Przysłowia związane
z zimą:

Będzie zima, będzie mróz,
będzie ptaszek jajka niósł.

Deszcze Michałowe
prawią w zimie powietrze zdrowe.

Gdy tęga zima nastanie
w pierwiotku adwentu,
ośmnaście tygodni
nie spocznie ani momentu.

Idzie zima, a tu butów nie ma.

Idzie zima,
a tu chleba nie ma;
mój Ty Panie z nieba,
daj nam chleba.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Jaka zima, takie lato.

Kafla z pieca, szybki z okna,
a tu zima, butów ni ma.
[t.j. zbytków mu się zachciewa, a butów nie ma]

Kiedy się liść gęsto trzyma,
nie tak prędko będzie zima.

Kiej w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto zimie próżnuje, ten lecie musi być leniwy.

Na modrzewiu zima
niedługo trzyma.
[Góralskie: śnieg, gdy spadnie zanim modrzew zrzuci igły, zniknie prędko, bo na nich nigdy nic leży długo.]

Na świętego Grzegorza [12 marca]
idzie zima do morza.

Połowa zimy, połowa pastwy.

Późna zima długo trzyma.

Słaba zima, kiepskie lato.

Spyta cię zima zarazem:
byłżeś w lecie gospodarzem?

W pierwszym tygodniu
pogoda stała,
będzie długo zima biała.

W zimie koła, w lecie sanie robić.

W zimie odkryte ucho,
to w lecie sucho.

W zimie: komin nam ojcem,
fajerka matką,
kożuch dobrodziej,
a zapiecek chatką.

Zima następuje tęga,
póki głowy twej nie sięga;
postaraj się o barana,
a chwal niebieskiego Pana.

Zima nie jednemu zajrzy pod napiętki.
[niejednemu dokuczy, da się we znaki]

Zima nie pyta, gdzie się lato podziało.

Zima, jak w psiarni.

Zimą to człek siedzi doma,
albo pije gdzie u kuma.

Zimę uśmierza wiosna,
wiosnę lato niszczy.

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

(na samej górze był Ionesco)

Jeszcze o zimie
(bez powodu, wybrane na chybił trafił):

Maria Konopnicka
Zła zima

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa...
Nasza zima zła!

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!

 

Maria Konopnicka
Ślizgawka

Równo, równo, jak po stole,
Na łyżewkach w dal...
Choć wyskoczy guz na czole,
Nie będzie mi żal!

Guza nabić – strach nieduży,
Nie stanie się nic;
A gdy chłopiec zawsze tchórzy,
Powiedzą, że fryc!

Jak powiedzą, tak powiedzą,
Pójdzie nazwa w świat;
Niech za piecem tchórze siedzą,
A ja jestem chwat!

 

Maria Konopnicka
Zmarźlak

A widzicie wy zmarźlaka,
Jak się to on gniewa;
W ręce chucha, pod nos dmucha,
Piosenek nie śpiewa.

— A czy nie wiesz, miły bracie,
Jaka na to rada,
Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie,
Śnieg na ziemię pada?

Oj, nie w ręce wtedy dmuchaj,
Lecz serce zagrzewaj,
Stań do pracy, jak junacy,
I piosenkę śpiewaj!

 

Maria Konopnicka
Rzeka

Za tą głębią, za tym brodem,
Tam stanęła rzeka lodem;
Ani szumi, ani płynie,
Tylko duma w swej głębinie:

Gdzie jej wiosna,
Gdzie jej zorza?
Gdzie jej droga
Het, do morza?

Oj, ty rzeko, oj, ty sina,
Lody tobie nie nowina;
Co rok zima więzi ciebie,
Co rok wichry mkną po niebie.

Aż znów przyjdzie
Wiosna hoża
I popłyniesz
Het do morza.

Nie na zawsze słonko gaśnie,
Nie na zawsze ziemia zaśnie,
Nie na zawsze więdnie kwiecie,
Nie na zawsze mróz na świecie.

Przyjdzie wiosna,
Przyjdzie hoża,
Pójdą rzeki
Het do morza!
 
 
Jeremi Przybora
Na całej połaci śnieg

Na całej połaci śnieg.
W przeróżnej postaci śnieg.
Dla sióstr i dla braci
zimowy plakacik
– śnieg, śnieg.
 
Na naszą równinę – śnieg.
Na każdą roślinę – śnieg.
Na tłoczek przed kinem,
na ładną dziewczynę – śnieg, śnieg.

Na pociąg do Jasła,
na wzmiankę że zgasła,
na napis „Brak masła”
na starte dwa hasła,
na flaszki od wódki,
na tego złe skutki,
na puste ogródki,
na dzionek za krótki.

Na w sinej mgle dale – śnieg,
na kocham cię stale – śnieg,
na żale, że wcale
i na tak dalej
tak dalej, tak dalej
na tak dalej – śnieg
śnieg
 
Tekst ten, do muzyki Jerzego Wasowskiego, śpiewali w „Kabarecie Starszych Panów” Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.
Inne wykonania: Kalina Jędrusik, Anna Maria Jopek i Jeremi Przybora

Marzec

Przedwiośnie. Dla Polski to oznacza, że średnie temperatury dobowe są od 0 do 5°C.

Ale ja, Robak, mieszkam na Florydzie, gdzie zimą jest rześko, wilgotność spada do europejskiego poziomu (nawet mimo deszczu) i jest na ogół słonecznie. Dlatego florydzka zima to najpiękniejsza pora roku – dla mnie przynajmniej, bo rodowici florydianie chodzą w zimowych kurtkach, czapkach i butach. Z kolei wyczekiwane przez nich lato dla mnie jest nie do zniesienia – przede wszystkim przez wilgoć, wilgoć, wilgoć…
Ale na razie kwitną drzewka pomarańczowe, grejpfrutowe na nowy urodzaj i wszyscy czekają na deszcz.

 

Marzec – trzeci miesiąc w roku według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 31 dni.
Słowniki twierdzą, że nazwę miesiąca wzięliśmy pośrednio od łacińskiego Martius z dawnego czeskiego marec/mařec/marcius, co było pochodną niemieckiego März.
Z pewnością tak jest, ale mnie bardziej podoba się etymologia ludowa, łącząca marzec z Marzanną, którą – na pohybel Zimie – umarzano w rzece, już nie marznącej.
W staropolszczyźnie używana była też nazwa „brzezień”, który do dziś mieszka w języku czeskim (březen) i ukraińskim (березень) – od brzóz, które wtedy zaczynały się zielenić. Są jednak czescy i słowaccy językoznawcy (Václav Machek, Igor Němec, Jan Horálek), którzy uważają, że nazwa miesiąca pochodzi od słowa březost (ʽciąża’): v ten čas drobný dobytek bývá březí, rodí mláďata (w tym czasie bydło jest w ciąży, rodzi młode).

Na Morawskiej Wołoszczyźnie (brzmi podobnie jak historyczna kraina Rumunii, ale to niewielki teren na północy Moraw, między miastami Nowy Jiczyn / Nový Jičín i Brumov-Bylnice, gdzie w XVI w. osiedlono wołoskich pasterzy) do dziś używa się słowa marčák, które może oznaczać ʽjęczmień siany w marcu’ lub ʽmarcujący zając’.

W polszczyźnie wyraz „marzec” miał dawno temu jeszcze jedno znaczenie: oznaczał piwo marcowe, czyli warzone w marcu. Brückner pisze o tym smacznie: „Piwo marzec albo dwuraźne (ʽdubeltowe’), w 16. i 17. wieku słynne krakowskie Märzenbier”.
Trunkową – choć nie piwną – konotację ma również lipiec, o czym będzie w odpowiednim czasie.

 

Łaciński Martius lub mensis Martius oznaczał ‘miesiąc [poświęcony] Marsowi’. Bardzo był przez to ważny, ponieważ Rzymianie uważali boga wojny Marsa za swego protoplastę, jako ojca Romulusa i Remusa (to ci spod wilczycy kapitolińskiej).
Martius – dla nas trzeci – dla Rzymian przez kilkaset lat był pierwszym miesiącem roku, póki Juliusz Cezar nie wprowadził reformy kalendarzowej w roku 46 p.n.e., po której pierwszeństwo objął Ianuarius (styczeń). Za co zresztą Martius zemścił się na Cezarze srogo, ale o tym za chwilę.
Nazwa Martius została przejęta przez większość języków europejskich.

 

Marcowe rocznice:

 

1 marca 1893 – Nikola Tesla – inżynier-elektryk, wynalazca przez pewien czas współpracujący z Edisonem, później działający na własną rękę, zwany „czarodziejem elektryczności” – po raz pierwszy publicznie (w St. Louis, Missouri) demonstruje działanie fal radiowych. Pięć lat później, w nowojorskiej Madison Square Garden, pokazuje publiczności „teleautomaton” – zdalnie sterowaną łódkę. Część obecnych na pokazie była przekonana, że łodzią steruje ukryta w niej tresowana małpka. Wojskowi, którym Tesla zaproponował sterowane radiem torpedy, nie wyrazili zainteresowania.

 

1 marca – w Rosji, osoby, które wykorzystywane są przez koty do obsługi (a które, bez sensu, uważają, że są tychże kotów właścicielami), obchodzą Dzień Kota. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że reszta Europy obchodzi Światowy Dzień Kota 17 lutego, a International Fund for Animal Welfare ustanowiło Międzynarodowy Dzień Kota 8 sierpnia.
Zostaje więc jeszcze 6 terminów, bowiem – jak twierdzi sanskrycki Pięcioksiąg (Pańczatantra, III w. p.n.e.) – „natura dała kotu dziewięć żywotów zamiast jednego”. Nie mówiąc o tym, że nawet kwestia kocia wskazuje, iż Europa, świat i Rosja to trzy zupełnie inne punkty w czasoprzestrzeni.
A skoro o Rosji mowa:

 

3 marca 1918 – bolszewicy podpisali w Brześciu Litewskim traktat pokojowy z najważniejszymi z Państw Centralnych: Niemcami i Austro-Węgrami. Tym samym spłacali część długu, który zaciągnęli, gdy wywiad niemiecki dał Leninowi worek złota, wywiózł w zaplombowanym wagonie ze Szwajcarii i umożliwił przedostanie się do Rosji, by – jak to później określił Churchill – „zainfekować Europę bakcylem komunizmu”. Separatystyczny pokój z bolszewicką Rosją (właśnie ten w Brześciu Litewskim), miał być za ów manewr zapłatą. Niemcom zależało, bo chcieli przerzucić swe armie ze wschodu na zachód, by na Zachodzie przestało wreszcie być „bez zmian”. Armie przerzucili, ale znów nie zdobyli przewagi (tym razem przez Amerykanów – o tym już było w lutym). Bolszewikom też zależało, bo chcieli w spokoju w Rosji robić swoje.
A skoro o Rosji mowa:

 

5 marca 1953 – umiera Stalin. Na stanowisko sekretarza generalnego KC wśliznął się w 1922, jeszcze za życia Lenina. Po śmierci Uljanowa (prawdziwe nazwisko Lenina, gdyby co) w 1924, stworzył triumwirat z Kamieniewem (1936) i Zinowiewem (1936), którzy najpierw pomogli mu ukryć tzw. testament Lenina (sugerujący partyjnym towarzyszom wyrzucenie Stalina z politbiura), a później usunąć konkurentów: Bucharina (1938), Rykowa (1938), Tomskiego (1936) i Trockiego (1940).
Daty w nawiasach oznaczają rok fizycznej likwidacji czyli egzekucji (tylko Tomski popełnił samobójstwo tuż przed aresztowaniem), ale od władzy Stalin odsunął ich znacznie wcześniej – w roku 1929 był już w politbiurze, KC, partii i państwie (co w praktyce znaczyło to samo) samodzierżcą.
Jego śmierć przyniosła konsekwencje spore (o czym nie teraz), choć mniejsze niż można się było tego spodziewać.
W 2008 roku, w telewizyjnym (telewizja państwowa) plebiscycie na „Rosjanina wszech czasów” (50 milionów głosujących) zwyciężył Aleksander Newski, za nim był Piotr Stołypin (kto, na litość boską, go dziś pamięta, nawet w Rosji?!), na trzecim – Stalin. Być może to teoria spiskowa, ale trudno mi uwierzyć, że to nie Stalin zajął miejsce pierwsze, a wynik końcowy nie jest ukłonem „komisji wyborczej” w stronę politycznej poprawności, bo… (sorry, Winnetou!) jeszcze nie czas…
Tak czy siak dla rządu dzisiejszej Rosji Stalin jest mężem opatrznościowym.
Nie pożywiosz, lecz wiesz, że Stalin był zły / I wszystko już można dziś zwalić na niego – śpiewał Kaczmarski [List z Moskwy, 1987-08-13], co przekłada się na propagandową doktrynę: „ustrój sowiecki był wspaniały, a jeśli kto go wypaczył – to Stalin”.
Putin nie bez przyczyny powiedział, że „upadek Związku Sowieckiego był największą geopolityczną katastrofą XX wieku”. Z czego jasno wynika, że rezultatem tej katastrofy jest postkomunistyczna próba wprowadzenia do Rosji demokracji. Poza tym wypaczenia nie musiały być duże, skoro władze rosyjskie przychylnym okiem patrzą na wiece i uroczystości organizowane w rocznice urodzin i śmierci Dżugaszwilego-Koby-Stalina. Poszukajcie w wiadomościach pod tą datą, albo dzień później – na pewno znajdziecie.

 

7 marca 1876 – wreszcie mamy telefon! Alexander Graham Bell opatentował swój wynalazek!

 

8 marca to Międzynarodowy Dzień Kobiet, ongiś hucznie obchodzony w całym bloku.
W zakładach pracy kobietom przysługiwał goździk, a czasem jeszcze cukierki czy rajstopy, rzadziej premia pieniężna – koniecznie za pokwi­to­wa­niem w Radzie Zakładowej.
Były akademie ku czci i okolicznościowe programy telewizyjne.
W TVP najczęściej śpiewali wtedy („ja wam wszystko wyśpiewam!”): Adam Zwierz, Kazimierz Kowalski i Edward Hulewicz.
Z importu, od czasu do czasu, pojawiał się Iosif Kobzon.

 

8 marca 1968 – w Polsce zaczynają się tzw. wydarzenia marcowe: protest studentów, którzy – jak zwykle – żądali wolności słowa, zgromadzeń i sumienia. Brutalnie spacyfikowany przez milicję i tzw. aktyw robotniczy, czyli zbirów z pałami, którzy mieli tyle wspólnego z robotnikami co picie w Szczawnicy z węglem kamiennym.
Nigdy jednak nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej: najtwardszy partyjny beton (chodzi o Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, przez którą realizowała się w PRL dyktatura proletariatu) w ramach represji doprowadził do wysiedlenia z Polski inteligencji pochodzenia żydowskiego – tzw. paszport w jedną stronę otrzymało ok. 20 tys. osób. Słowo „paszport” jest mylące, był to bowiem dokument podróży stwierdzający, że „okaziciel nie jest obywatelem PRL”. Co dla 35-milionowego kraju oznaczał wyjazd kilkunastu tysięcy osób z elity intelektualnej dodawać nie trzeba.
Pogrom marcowy nie był jednak zaskoczeniem: w czerwcu 1967, po wojnie sześciodniowej, która – mimo że zaczepna – była obronną, bezczelnie przez Izrael wygranej, hegemon i jego blok (z wyjątkiem Rumunii) zerwali z państwem żydowskim stosunki dyplomatyczne. Marzec ’68 i to, co działo się później, było tylko dalszym ciągiem serialu.
Nagranie wystąpienia ówczesnego szefa partii Władysława Gomułki podczas wiecu PZPR w Sali Kongresowej 19 marca 1968 jest jednym z najczęściej cytowanych dokumentów dźwiękowych epoki – nawet osobom, które słuchały tego przemówienia na żywo (ja słuchałem!), trudno dziś uwierzyć, że działo się to naprawdę. Dzień po wiecu oficyna Książka i Wiedza wydała broszurkę Stanowisko partii zgodne z wolą narodu : przemówienie wygłoszone na spotkaniu z warszawskim aktywem partyjnym 19 marca 1968 r. z pełnym tekstem przemówienia. Kupiłem, za całe 2 złote.
Cytat „utwór ten zawiera jednocześnie pornograficzne obrzydliwości, na jakie może zdobyć się tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoku, człowiek o moralności alfonsa” jest właśnie stamtąd, ale nie dotyczy – rzecz jasna, niestety – autora.

 

11 marca 1985 – sekretarzem generalnym KC KPZR zostaje Michaił Gorbaczow. Od niego się to wszystko zaczyna i żeby nie wiem jak nie lubić Andrzeja Rosiewicza, trzeba przyznać, że jego „Michaił, Michaił, ty postroisz nowyj mir”, śpiewane w 1988 podczas pląsów przed gensekiem odwiedzającym akurat Warszawę, było prorocze.
Gorbaczow to głasnost’ i pieriestrojka.
Ta pierwsza znaczyła, że przestał być aktualny dowcip o braku różnic w postrzeganiu swobód obywatelskich w ZSRR i USA, tak samo przestrzegających i respektujących wolność słowa (z drobną wprawdzie poprawką: w USA istniała dodatkowo wolność po słowie).
Ta druga znalazła swój finał 25 grudnia 1991 w podpisanym w Wiskulach układzie białowieskim o rozwiązaniu Sojuza, ale wcześniej była jeszcze „doktryna Sinatry”. 25 października 1989 rzecznik sowieckiego MSZ, Giennadij Gerasimow, zaskoczył tym terminem dziennikarza programu Good Morning America nazywając tak trend polityki Gorbaczowa wobec państw satelickich: zgodnie z tytułem piosenki My Way każde z nich może obrać własną drogę.
Mnie, od Sinatry, bliższy jest Kaczmarski:

– Towarzyszu Gorbaczow, wybaczcie mi,
Wiem, towarzysz czasu wiele dla mnie nie ma…
[…]
Towarzyszu, ja praszu was, pomagitie!
[…]

– Mieczisław Josifowicz, nie biezpakojties’:
My pamożem wam, kak smożem, no inacze
[…]
Smotriu ja na was siewodnia s biezpakojem.
No tiepier wam nada – kak umiejetie – żit’,
A szto budiet – budiet s etoj paranoju.

[Dwie rozmowy z Kremlem (1981-1989), 1989-08-24]

No cóż, Gorbaczowowi nie udało się to, czego dokonał Jiang Zemin: przewekslowanie gospodarki na tory ekonomii rynkowej i utrzymanie przy władzy mafii partii komunistycznej. Sowiecki beton partyjny był zbyt twardy i „Gorbi” mógł go usunąć tylko rozwalając całą konstrukcję…
No dobrze, wiadomo: filary nośne zostały, ale przynajmniej ściany i fasada zniknęły. Ale i tak chwała mu za to, że cokolwiek zostało ruszone, bo skorzystała na tym Polska i inne kraje satelickie. Przynajmniej czasowo.

 

13 marca 1848 – zaczyna się seria zbrojnych wystąpień przeciwko staremu porządkowi, zwana Rewolucją Marcową, która dała początek Wiośnie Ludów. Walczący domagali się swobód – politycznych i narodowych, a najubożsi – poprawy warunków bytowych.

Podczas Rewolucji Marcowej rozpoczęły się m.in.:

13 marca 1848 – powstania w Wiedniu i Berlinie. Protestującym chodziło o wolności polityczne, które dość szybko zostały zatwierdzone przez panujących.
Austriacki cesarz Ferdynand I Dobrotliwy (der Gütige) tego samego dnia zdymisjonował kanclerza Klemensa Metternicha – fanatycznego monarchistę i konserwatystę, tępiciela wszelkich przejawów demokracji, odpowiedzialnego za uczynienie z Austrii po Kongresie Wiedeńskim (1815) państwa policyjnego z wszechwładną cenzurą ingerującą we wszystkie dziedziny życia.
Konserwatywny Fryderyk Wilhelm IV Pruski również powołał liberalny rząd i nadał swemu królestwu konstytucję (5 grudnia 1848).

15 marca 1848 – powstanie węgierskie, które wybuchło w Peszcie. Rozpoczęli je radykałowie, którym przewodził poeta Sándor Petőfi, żądający niepodległości, demokracji i zniesienia pańszczyzny.
Austriakom ani w głowie było zezwalać Węgrom na separację. Stosując rzymską zasadę divide et impera (dziel i rządź) najpierw obrócili przeciw Węgrom mniejszości narodowe Królestwa Węgierskiego – Chorwatów, Rumunów, Rusinów, Serbów i Słowaków (notabene używając realnego straszaka, jakim była madziaryzacja propagowana nawet przez rząd Kossutha).
W grudniu 1848 na tron wstąpił Franciszek Józef I (ten sam, którego wiele lat później Czesi nazwali Starym Prochazką, a polscy językoznawcy „dobrotliwym staruszkiem” tak właśnie tłumacząc określenie „stary pierdoła”, by uratować autora tych słów przed plutonem egzekucyjnym za obrazę majestatu).
Kaiser Franz Josef nie bawił się w negocjacje i do pacyfikacji powstania wysłał wojsko. Nie mając wystarczających sił własnych, o braterską pomoc zwrócił się do cara Mikołaja I i tę otrzymał. Armia rosyjska pod wodzą feldmarszałka Paskiewicza, który wcześniej utopił we krwi powstanie listopadowe, wespół z korpusem austriackim dokonały swego.
Sen Węgier o niepodległości (ogłoszonej 19 kwietnia 1849) skończył się szybko: Petőfi poległ, lojalista Batthyány został rozstrzelany wcześniej przez Węgrów-radykałów, Kossuth i jego prawa (zbrojna) ręka, gen. Józef Bem, otrzymali azyl w Turcji, a mniejszości narodowe zamiast madziaryzacji dostały germanizację i to w tempie przyspieszonym.
Dla porządku trzeba dodać, że w końcu, gdy Austriacy dostali lanie od Prus, Węgrzy dopięli swego choć w części: w 1867 kompromis austriacko-węgierski przekształcił Cesarstwo Austriackie w monarchię podwójną – Austro-Węgry. Dla mniejszości narodowych Królestwa Węgierskiego skończyła się germanizacja a zaczęła madziaryzacja, czego skutki można zauważyć od czasu do czasu nawet przy lekturze dzisiejszej prasy.
Swego czasu, po krajach żyjących w najlepszym z ustrojów, krążył dowcip o pięciu filarach RWPG (kto nie wie, co to było, niech się cieszy): obok sowieckiego taktu, enerdowskiego poczucia humoru i kilku innych wyraźnie obraźliwych, jednym z najważniejszych była powszechna znajomość języka węgierskiego. Jak widać dla niektórych wcale nie była to taka abstrakcja. Geopolityka sprawia, że dowcipy polityczne tracą swe ostrze w najmniej oczekiwanych momentach.

Zwischenruf.
W połowie lat 1970-tych jedną z tras na długie wakacje była podróż do Afganistanu, Pakistanu i Indii przez ZSRR: za tanie pieniądze leciało się samolotem do tadżyckiego Duszanbe, stamtąd pociągiem do Termezu nad Amu-Darią, promem przez rzekę – i dalej, autostopem, jak daleko czas i powodzenie w handlu wymiennym pozwalały.

Jeździłem tak kilkakrotnie nawiązując po drodze znajomości i przyjaźnie. Gościnne domy czekały na mnie i współtowarzyszy podróży w Duszanbe, gdzie się jadło, piło, a najwięcej opowiadało, z dowcipami politycznymi (tak, antysowieckimi też) włącznie.
Któregoś razu przypomniał mi się dowcip, z którego w Polsce zarykiwali się wszyscy: polskiego geodetę, uczestnika ekspedycji sowieckiej pracującej w terenie, zapytał miejscowy kołchoźnik, co takiego mierzy. Bomba wybuchła następnego dnia, gdy ów chłop pojawił się w lokalnym urzędzie i zapytał, komu i ile zapłacić, by zostać po polskiej stronie, bo ponoć geodeci wytyczają granicę między Polską a Chinami.
Witz opowiedziałem i… zapadła cisza. Poczułem się nieswojo. Współbiesiadnicy byli na tyle uprzejmi, że wyjaśnili mi, iż w republice graniczącej bezpośrednio z ChRL, w dodatku w dobie nasilonej propagandowej antychińskiej histerii, historyjka ta ani trochę śmieszna nie jest.

18 marca 1848 – antyaustriackie powstanie w Mediolanie (tzw. pięć dni Mediolanu, wówczas w granicach Cesarstwa Austriackiego): powstańcy przejęli miasto zaczynając tym samym pierwszą włoską wojnę o niepodległość. Wojna skończyła się porażką Włochów; Zjednoczone Królestwo Włoch powstało dopiero w marcu (!), dokładnie: 17 marca, 1861.

Łączy się z tym wydarzenie z 25 marca 1848, kiedy na audiencji u Piusa IX pojawił się Adam Mickiewicz. Poeta chciał dostać (i dostał) od papieża błogosławieństwo dla tworzonego przez siebie Legionu Polskiego, któremu za cel pierwszy stawiał walkę z Austrią o niepodległość Włoch, a dalej – przejście na ziemie słowiańskie i wzniecenie tam powstania. To właśnie podczas tego spotkania Mickiewicz miał złapać biskupa Rzymu za rękę, potrząsnąć nią i zawołać: Wiedz, że duch boży jest dzisiaj w bluzach paryskiego ludu!.

 

15 marca – Idy marcowe (łac. Idus Martii) − rzymskie święto poświęcone Marsowi. Były parady i przeglądy wojsk. Podczas Idów Marcowych w 44 roku p.n.e. ponad 60-osobowa (jak twierdzi Eutropiusz) grupa zamachowców z Kasjuszem i Brutusem na czele zamordowała Juliusza Cezara.
Dictator perpetuo został 23 razy pchnięty sztyletem, co świadczy, że niektórzy z zamachowców chcieli być chytrzejsi od innych. Co i tak im nie pomogło, bo żaden ze spiskowców nie zmarł śmiercią naturalną. Można przy okazji obejrzeć, albo przeczytać szekspirowskiego Juliusza Cezara (1599) – dokładne to nie jest, ale robi wrażenie. W 1953 film z tej sztuki zrobił Joseph Mankiewicz (ten od Kleopatry), z Marlonem Brando w roli Antoniusza – mocna rzecz!

 

17 marca 1861 – powstaje Zjednoczone Królestwo Włoch (patrz wyżej).

 

17 marca 1921 – uchwalono w Polsce „konstytucję marcową” (obowiązywała do 23 kwietnia 1935, czyli do „konstytucji kwietniowej”). Była to pierwsza polska konstytucja nowoczesna (nie, „konstytucja majowa” z 1791 taką nie była): rządzić miał Naród (przez swoich przedstawicieli), władza – zgodnie z Monteskiuszem – miała być trójdzielna (prawodawcza, wykonawcza i sądownicza) i – żeby było równo – skasowane zostały przywileje stanowe i herby.
Pierwsze dwa punkty jakoś zadziałały, trzeci – podobno też, ale chyba tylko teoretycznie.

 

17 marca – dzień św. Patryka: irlandzkie święto narodowe i religijne. Ma być podczas niego zielono, koniczynowo i piwnie. Poeta stan ten ujął z właściwą sobie zwięzłością: Pełno radości i krzyku.
Święty Paddy, żyjący w V w., jest patronem Irlandii – porwany za młodu przez irlandzkich piratów i więziony przez 6 lat, powrócił na Szmaragdową Wyspę jako misjonarz, został pierwszym biskupem Irlandii i zyskał miano Irlandzkiego Apostoła. Biskup Patryk wygonił również z Irlandii wszystkie węże – podobno nie ma ich na tej wyspie po dziś dzień. Ewolucjoniści w zasługi Patryka na tym polu nie wierzą, ale oni w ogóle jacyś mało wierzący są.
A u nas tego dnia świętuje Zbigniew, który – przy całym dla Patryka szacunku – godniejszy jest i zacniejszy, bo za wężami po żadnych wyspach nie ganiał! Za to jeden królowi Jagielle żywot między Grunwaldem a Tannenbergiem ocalił, drugi Rotgiera zarąbał (bo było na śmierć, nie na niewolę), trzeci w zamku tegoż Rotgiera przerobionym na willę (z wygodami – byli i widzieli!) mieszka i pod chmurami lata, a czwarty z Latającym Holendrem żeglował, o czym się sami wkrótce przekonacie.

 

W nocy z 17 na 18 marca 1921 – Armia Czerwona dowodzona przez Michaiła Tuchaczewskiego ostatecznie rozgromiła powstańców z Kronsztadu – portu wojennego na niewielkiej (15 km2) wyspie Kotlin w Zatoce Fińskiej, położonej około 30 km na zachód od Petersburga.
Marynarze, robotnicy i mieszkańcy Kronsztadu, mimo poparcia udzielonego bolszewikom w latach 1917-1918, w marcu 1921 zaprotestowali przeciwko terrorowi i dyktaturze wprowadzonej przez rząd Lenina i Trockiego.
Atak armii bolszewickiej na Kronsztad ułatwił lód, po którym wówczas można się było dostać na wyspę.
Po jej zdobyciu, ci powstańcy, którym nie udało się zbiec do Finlandii (tych było ok. 8000), zostali zmasakrowani: ponad dwa tysiące osób zostało rozstrzelanych, niemal 20 tysięcy bolszewicy zesłali do łagrów, mordując po drodze co najmniej kolejne kilka tysięcy.
Prześladowania uczestników i ich rodzin trwały do późnych lat 60-tych. Dopiero w 1994, za prezydentury Borysa Jelcyna, powstańcy kronsztadzcy zostali rehabilitowani, a działania bolszewików uznano za sprzeczne z prawem.

 

17-19 marca 1915 – szósty i ostatni wypad (Sienkiewicz nazywał to „wycieczka”) podczas drugiego oblężenie Twierdzy Przemyśł (o pierwszym przeczytacie w październiku). Wojska austro-węgierskie próbowały się przedrzeć z Twierdzy przez pierscień oblegającej armii rosyjskiej. Akcja zakończyła się tragicznie: 5,5 tys. zabitych, rannych i zaginionych.

Rosjanie odpowiadaja atakiem na umocnienia – zostają odparci, ale oblegani obronili się ostatkiem sił.
Armeeoberkommando czyli Naczelne Dowództwo C.K. Armii szykuje już rozkaz zniszczenia twierdzy i poddania.

 

20 marca (przez wszystkie lata drugiej dekady XXI wieku, poza 2011) wypada dzień równonocy (ekwinokcjum, ang. equinox) wiosennej: Słońce góruje w zenicie nad równikiem i przechodzi przez punkt Barana. W tym dniu Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Na półkuli północnej rozpoczyna się wtedy wiosna.

 

22 marca 1895 – możemy już chodzić do kina! W Paryżu bracia Auguste i Louis Lumière pokazali tego dnia po raz pierwszy swoje „ruchome obrazki”. Do hollywódzkiego gwiazdozbioru jest już tylko jeden krok.

 

22 marca 1915 – detonacje wstrząsają Przemyślem: armia austro-węgierska wysadza w powietrze mosty na Sanie oraz forty i działa swojej największej twierdzy: Festung Przemysl.

 

23 marca 1915 – po 5 miesiącach największego w I wojnie światowej oblężenia kapituluje Festung Przemysl, trzecia co do wielkości twierdza w Europie (po Verdun i Antwerpii). Akt kapitulacji dostarczono do sztabu rosyjskiego o 6 rano.

Do niewoli poszło 9 C.K. generałów, prawie setka oficerów sztabowych, 2,5 tys. oficerów oraz 117 tys. podoficerów i żołnierzy. Wśród austro-węgierskich jeńców było prawie 30 tysięcy rannych i chorych.

Rosjanie zachowali się bardzo po rycersku, być może wiedząc, że skierowane są na nich oczy całej Europy (padła „twierdza nie do zdobycia”!). C.K. oficerowie mogli zostać przy szablach, żołnierze dostali żołd taki, jak w armii rosyjskiej. Później jeńców podzielono wg narodowości i zesłano do republik azjatyckich. Najlepiej miał Hermann von Kusmanek, generał i Festungskommandant: jeszcze przed końcem wojny wrócił do domu, a po 16 latach zasnął w Panu mając lat 74. Gdy był w niewoli dostał awans na generała obersta, po powrocie postawiono go co prawda przed sądem, ale – oczywiście – uniewinniono i tak przyschło pytanie, czemu wcześniej nie zgromadzono żywności, amunicji i środków medycznych na tyle, by twierdza była rzeczywiście nie do zdobycia. Ale tak już jest: a najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy.

Za to Rosjanie mieli bal: do Przemyśla przyjechał sam car i tak się cieszył, że żołnierze dostali po 5 rubli, a oficerowie po medalu.
Ale dalej już nie było im tak wesoło, bo 2 maja, tego samego 1915 roku, armia austro-węgierska odbiła Przemyśl i ruiny twierdzy. Jaki był los ludności cywilnej – strach nawet myśleć.
Austriacy sobie później i tak poszli, a ruiny zostały do dziś.

 

23 marca obchodzony jest dzień przyjaźni polsko-węgierskiej. Wciąż się lubimy!

 

25 marca – w kościele katolickim obchodzona jest uroczystość liturgiczna Zwiastowania Pańskiego, na 9 miesięcy przed uroczystością Bożego Narodzenia. Jeżeli 25 marca wypada w niedzielę, obchody przekładane są na następny dzień.
Tę samą datę (25 III) przyjmuje za dzień Zwiastowania Bogurodzicy kościół prawosławny; ponieważ liturgia prawosławna posługuje się kalendarzem juliańskim, w kalendarzu gregoriańskim wypada to 7 kwietnia.

 

25 marca 1807 – aprobatę królewską uzyskuje prawo zabraniające handlu niewolnikami (Slave Trade Act 1807) ustanowione przez parlament Zjednoczonego Królestwa.
W historii ludzkości niewiele jest aktów prawnych, wprowadzonych bez użycia siły, w których moralność i chęć ulżenia doli innych brałaby górę nad żądzą zysku. Akt z 1807 roku był – jak sądzę – pierwszym z nich. Do jego uchwalenia przyczynił się głównie William Wilberforce, przywódca brytyjskich abolicjonistów, wywodzących się z kręgów anglikańskich ewangelików i kwakrów. Niewolnictwo było dla nich sprzeczne z moralnością chrześcijańską, a kampanię przeciwko handlowi żywym towarem uważali za pierwszy etap walki z niewolnictwem; po jego wprowadzeniu niewolnictwo miało zniknąć w sposób samoistny.
Kampania podjęta została pod koniec lat 1780-tych, na forum parlamentarne trafiła w 1789.

Nigdy, przenigdy nie zaprzestaniemy naszych wysiłków, aż nie wymażemy tego skandalu z chrześcijańskiego imienia, aż nie uwolnimy się od ciężaru winy, pod którym obecnie się uginamy, aż nie położymy kresu wszelkim śladom tego znaczonego krwią handlu, w który przyszłe pokolenia, patrząc wstecz na historię naszego wieku oświecenia, nie będą mogły uwierzyć, że okrywał hańbą i niesławą nasz kraj aż tak długo[1] – mówił Wilberforce 18 kwietnia 1781 z parlamentarnej mównicy.

Projekt ustawy przepadał w głosowaniu kilkakrotnie, a do przeforsowania go przyczyniło się uchwalone w 1806 prawo zabraniające obywatelom brytyjskim udziału w handlu niewolnikami, chytrze podsunięte przez abolicjonistów jako etap pośredni. Zakaz handlu został uchwalony przez Parlament 23 lutego 1807.
W maju 1833 rząd przedłożył w Parlamencie projekt uchwały o zniesieniu niewolnictwa. Izba Gmin zatwierdziła ją 26 lipca 1833, trzy dni przed śmiercią Wilberforce’a. Ustawa weszła w życie 1 sierpnia 1834, nie objęła jednak terytoriów zarządzanych przez Kompanię Wschodnioindyjską, jako nie będących pod bezpośrednią kontrolą Korony. W historii ludzkości niewiele jest…

 

30 marca 1492 – katoliccy monarchowie Hiszpanii, Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński, podpisali Edykt z Alhambry dający hiszpańskim żydom 4 miesiące na opuszczenie kraju lub chrzest. Karą za niewykonanie rozkazu była egzekucja bez procesu.
Zdecydowana większość wyemigrowała.
Historycy nie są zgodni co do liczby wypędzonych: waha się ona od 130 do 800 tysięcy. Z pomocą dla prześladowanych „Ludzi Księgi” pospieszył m.in. sułtan Bajazyd II, który wysłał jednostki wojenne, by przywiozły wypędzonych do Imperium Ottomańskiego.
Ci, którzy dokonali konwersji (ok. 50 000 osób), mieli tego wkrótce pożałować: kilka lat późnej większość conversos została uznana za kłamców i osadzona w lochach inkwizycji. Ich majątki skonfiskowano na rzecz państwa, po odliczeniu prowizji dla donosicieli, którzy wnieśli akt oskarżenia przeciwko „krypto-żydom” o religijne oszustwo.
Edykt z Alhambry był pierwszym gwoździem do trumny hiszpańskiej potęgi, ale o tym – nie teraz.
Formalnie, rząd hiszpański odwołał edykt 16 grudnia 1968 roku (za rządów Francisca Franco).
W 500. rocznicę wygnania (31 marca 1992), król Juan Carlos z kipą na głowie modlił się obok premiera izraelskiego Chaima Herzoga w madryckiej synagodze Beth Yaakow. Od 2012 potomkowie żydów wypędzonych w 1492 mogą uzyskać obywatelstwo hiszpańskie bez konieczności zamieszkania w Hiszpanii.

 

30 marca 1945 – urodził się Eric Clapton, uznany przez pismo Rolling Stone za drugiego (po Jimim Hendrixie) z najlepszych gitarzystów wszech czasów.

Pochodzący z Ripley w hrabstwie Surrey, Clapton karierę zaczynał z grupą The Yardbirds we wczesnych latach 60-tych, później na jakiś czas wessał go blues grany przez Johna Mayalla i The Bluesbreakers. W 1966, Clapton, Ginger Baker i Jack Bruce stworzyli legendarną supergrupę Cream. Dalej było wszystko: kolejne supergrupy, reggae, solówka w beatlesowskim przeboju While My Guitar Gently Weeps (1968), blues, złote płyty, alkohol, kokaina, heroina, miłość, śmierć syna.

W latach 60-tych jakiś graficiarz napisał na ścianie londyńskiego metra „Clapton is god” – Clapton jest bogiem. Slogan chwycił – był czas, że ten napis można było zobaczyć w Londynie wszędzie.

Sam Clapton nie dał się zwariować. Komentując w jednym z wywiadów najbardziej znane zdjęcie graffiti powiedział: „Na dole fotografii jest pies sikający na tę ścianę. Mam do tego mniej więcej taki sam stosunek”.

Polecam Autobiografię Claptona (wydanie polskie: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009). Oczy okrągleją.

 

31 marca 1854 – Iesada, trzynasty siogun z rodu Tokugawa, zmuszony zostaje do podpisania Traktatu z Kanagawy (dziś część Jokohamy). Amerykański komandor Matthew Calbraith Perry, podczas drugiej „wizyty” w Japonii z eskadrą złożonej z ośmiu okrętów US Navy (za pierwszym razem, w 1853, pojawił się tylko w cztery okręty), wymusił na Japończykach otwarcie ich portów dla handlu ze Stanami Zjednoczonymi.
Wyłom dokonany w japońskim izolacjonizmie miał się okazać brzemienny w skutki, o czym pierwsza przekonała się Rosja w 1904-05, a podczas II wojny światowej – reszta Azji i świat anglosaski. Ale to będzie dużo później.
Oficjalnie dokument z Kanagawy nazywał się oczywiście „Traktat o pokoju i przyjaźni pomiędzy Japonią i Stanami Zjednoczonymi”.
Fakt – Perry grzecznie prosił, choć jako rozwiązanie alternatywne proponował obrócenie w perzynę jokohamskiego portu i miasta. Zupełnie jak nasz Gerwazy:

„Co za gwałty, rzekł Klucznik, tu nie ma napaści,
Wszak proszę Pana grzecznie; jeśli ciemno Waści,
To Scyzorykiem skrzesam ognia, że Waszeci
Zaraz w ślepiach jak w siedmiu kościołach zaświeci”.
[AM, PT (1834), VIII]

Stany Zjednoczone rozpoczynały właśnie gwałtowne poszukiwanie rynków zbytu dla swoich towarów i za wszelką cenę próbowały znaleźć choćby najwęższą furtkę do Azji. Kilka lat po kanonierkowej dyplomacji Perry’ego działania te zostaną przerwane przez Wojnę Secesyjną (1861-1865), ale pod koniec wieku wrócą ze zdwojoną siłą, kiedy to w wojnie z Hiszpanią „o wyzwolenie Kuby” najważniejszą okaże się bitwa w Zatoce Manilskiej (1 maja 1898). Już wiadomo dlaczego.

 

W końcówce drugiej dekady XXI wieku zawiodą się ci, którzy oczekiwaliby długiego karnawału trwającego aż do marca: zaledwie dwa ostatnie zabawowe wtorki są marcowe: w 2017 (1 marca) i w 2019 (6 marca). To jednak kwestia astronomii: Wielki Post zaczyna się bowiem na 46 dni kalendarzowych przed Wielkanocą – ta zaś przypada na pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca. W wiosennym miesiącu nisan – jak w powieści o Poncjuszu Piłacie pisał Mistrz.

 

 

Znaki Zodiaku w marcu:

Ryby (♓) – do 20 marca
Baran (♈) – od 21 marca.
O Rybach było w lutym, a Barany?
No cóż – przykro mi. Naprawdę. Bo czarny piar jest dla nich bezlitosny:

…tylko długotrwałym biciem można skłonić Barana do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na „rz”).
Ludzie spod tego znaku w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska.
W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki.

Maju, przybądź!

 

 

Kwiat marca:

narcyz (Narcissus poeticus L.) – kojarzony z Wielkanocą, ale również symbolizujący próżność (na Zachodzie) oraz bogactwo i szczęście (na Wschodzie). Prawda, jak prosto łączy się w tym kwiecie Wschód z Zachodem?

O Narcyzie napisano tomy, zarówno na półki z mitologią jak i psychologią, więc jeśli koniecznie chcecie się dowiedzieć, co, kto i dlaczego, to musicie tam sięgnąć.

Ci, co nie lubią czytać, niech popatrzą na obraz (wart co najmniej tysiąca słów) – najlepiej Waterhouse’a albo Westa, ale Caravaggio też może być (Dalí wykluczony), który można wyguglować w sekundę. A jeśli ktoś nie lubi ani czytać, ani wpatrywać się w nieruchome malowidła, polecam pierwszą lepszą telewizyjną debatę polityczną: zobaczycie tam stado Narcyzów w behawiorze naturalnym, więc niestety dziko rosnących. Jeśli traficie na spęd partii przeciwnej, to na pewno przyznacie mi rację.

Kwiat – cóż: ten biały, w łacinie zwany „poetyckim”, ma w sobie zieleń życia, złoto bogactwa, czerwień krwi oraz biel niewinności i śmierci. Dlatego – w dłoniach Kory przeniesiony – rośnie nad brzegami Styksu. W mowie kwiatów oznacza zazdrość i zachłanność, ale też tęsknotę.
Gdzieś znalazłem, że „narcyz to fantazja”, ale autor tego twierdzenia chyba słabo znał sie na kwiatach, bo troche dalej pisał o niebieskim kwiatku, który uporczywie nazywał „niezapominajek”…

 

Mitologia grecka łączy narcyz z dwoma mitami: historią samego Narcyza, w ten kwiat przemienionego i porwaniem Kory, którą Hades dopadł wtedy, gdy zrywała na łące narcyzy. Grecy te kwiaty składali na ołtarzach Hadesa i Kory-Persefony.

Z woli Dzeusa ten kwiat Hadesowi przychylna zrodziła
Gaja, godzien zachwytu; w zdumieniu patrzyli nań wszyscy
Ludzie śmiertelni, a także bogowie, co śmierci nie znają.
Z jego korzenia sto wyrastało łodyg kwitnących,
Cudnie też pachniał i wszystkich radował: niebo rozległe,
Całą też ziemię, a takoż i morza słonego odmęty.

[Do Demeter (ok. 640 p.n.e.), drugi hymn homerycki, przekład Włodzimierz Apel]

Kamienie marca:

akwamaryn – niebieska odmiana berylu i heliotrop – odmiana chalcedonu zwana też krwawnikiem.

Akwamaryn (od aqua marina – woda morska) jest kamieniem chroniącym żeglarzy i zapewniającym bezpieczną podróż (przez morza słonego odmęty :). Łagodny błękit klejnotu zapewniać ma właścicielowi łagodność charakteru, spokój i umiejętność chłodnej oceny sytuacji.

Krwawnik swą karierę rozpoczął w Babilonie – robiono z niego pieczęcie i amulety.
W chrześcijaństwie często nazywano go „kamieniem męczeństwa”, gdyż wierzono, że powstał z leżących pod krzyżem jaspisów, na które spłynęły krople krwi Chrystusa.

Oba kamienie symbolizują odwagę.

 

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
trzeci miesiąc roku to:

białoruskiсакавік [sakavik]
bośniackimart i ožujak
bułgarskiмарт [mart]
chorwackiožujak
czeskibřezen
kaszubskistrumiannik (też: strëmiannik, strumian, marc)
litewskikovas
łatgalskiavasara (też: marta)
łużycki (dolny)pózymski (też: nalětnik, měrc)
łużycki (górny)měrc (też: nalětnik)
łotewskimarts
macedońskiмарт [mart] albo цутар [cutar]
rosyjskiмарт [mart]
serbskiмарт [mart]
słowackimarec
słoweńskimarec albo sušec
ukraińskiберезень [bieriezień]
żmudzkikuovs

 

Przysłowia związane
z marcem:

Co marzec wypiecze,
to kwiecień wysiecze.

Czasami w marcu
zetnie wodę w garncu.

Czasem marzec tak się podsadzi,
że dwa kożuchy oblec nie zawadzi.

Gdy przyjdzie marzec,
umrze niejeden starzec.

Gdy w marcu
niebo od południa ryknie,
Rok wszego dobra
w żyzności uniknie.

Ile w marcu dni jasnych
ale z rana mglistych,
tyle w żniwa
czasów dżdżystych.

Kiedy starzec chory w marzec,
będzie zdrów;
lecz gdy baba w maju słaba,
pacierz zmów.

Kiedy twa ma rodzić rola,
to wóź w marcu gnój na pola.

Kiedy w marcu deszczu wiele,
nieurodzaj zboża ściele.

Kiedy w marcu wiele grzmoty
Nie ma w lato k’bur ochoty.

Marcowy loda rada,
majowa pogoda, ranny deszcz
– wszystko to nietrwałe.

Marzec dziwne broi fochy,
zmiata starce i junochy.

Marzec marzy, jak się zdarzy.

Marzec odmienia wiatry,
deszcz miesza z pogodą,
więc nie dziw, jeśli starzy
czują go ze szkodą.

Marzec uparty
stroi z pługiem żarty,
a kwiecień przychodzi
i w chlew go zawodzi.

Marzec zielony – niedobre plony.

Marzec, co z deszczem chadza,
mokry czerwiec sprowadza.

Marzec:
czy słoneczny, czy płaczliwy,

listopada obraz żywy.

Radował się starzec,
kiedy minął marzec;
nie baj baju, umrzesz w maju.

Słońce marcowe
owocom niezdrowe.

Suchy marzec,
kwiecień mokry,
maj przechłodny
– nie będzie rok głodny.

Suchy marzec, maj niechłodny,
kwiecień mokry – rok niegłodny.

Suchy marzec, mokry maj,
będzie żytko jako gaj.

W marcu jak w garncu.

W marcu, gdy są grzmoty,
urośnie zboże ponad płoty.

W marzec już dzień, gdyby ruski wół.

W marcu, kto siać nie zaczyna,
biednyć to gospodarzyna.

W marcu śnieżek sieje,
czasem słonko grzeje.

Źle się w marcu urodzić,
bo trudno takiemu dogodzić.

 

Przysłowia na
św. Albina (1 III)

Na świętego Albina,
rzadka u ludzi mina,
bo post się zaczyna.

 

Przysłowia na
św. Haliny (2 III)

W świętej Halszki dzionek
nuci już skowronek.

 

Przysłowia na
św. Kazimierza (4 III):

Dzień świętego Kazimierza
resztki zimy uśmierza.

Na świętego Kazimierza
zima do morza zmierza.

Na świętego Kazimiera
zima zamiera.

Na świętego Kazimierza
dzień się z nocą przymierza

Na świętego Kazimierza
pokój dla łowcy i zwierza.

Na świętego Kazimierza
wyjdzie skowronek spod pierza.

Na święty Kazimierz
dzień z nocą przymierz.

Na święty Kazimierz
wygnaj świnie na pyrz.

W dzień świętego Kazimierza
zima do morza zmierza.

 

Przysłowia na
św. Tomasza (7 III)

Na świętego Tomasza
wyrasta w polu pasza.

 

Przysłowia na
św. Franciszkę (9 III)

Gdy Franciszka z wichrem po polu hasa,
może sypnąć śniegiem powyżej pasa

 

Przysłowia na
Czterdziestu Męczenników
(10 III):

Czterdziestu Męczenników jakich,
czterdzieści dni po nich takich.

Gdy mróz w marcu dnia dziesiątego,
jeszcze czterdzieści dni mrozu takiego.

Kiedy na Czterdziestu
Męczenników marznie,
to jeszcze czterdzieści
nocy przymarznie.

Męczennicy, gdy mróz noszą,
czterdzieści dni mrozu głoszą.

Męczennicy jeśli psocą,
będzie dżdżysto Wielką Nocą,
a gdy kropla dżdżu nie spadnie,
przez sześć niedziel będzie ładnie.

 

Przysłowia na
św. Grzegorza (12 III):

Na świętego Grzegorza
zima idzie do morza.

Na św. Grzegorza
szuka kawka łoża.

Po świętym Grzegorzu
nie paś bydła ma zbożu.

Święty Grzegorz wielki spławnik,
nad wszystkimi rzeki ławnik;
grzeje więcej – lody płaczą,
rzeki warczą, brzegi znaczą.

 

Przysłowia na
św. Hilarego (16 III):

Hilary zapowiada,
jaka pogoda na Wielkanoc przypada.

 

Przysłowia na
św. Gertrudę (17 III):

Gdy na Gertrudy zjawią się bociany,
to wiosna już rychło nastanie.

Ogrodniku, św. Gertruda gdy słońcem błyśnie
zrobi cuda oczywiście.

 

Przysłowia na
św. Józefa (19 III):

Cóż święty Józef niesie?
Kaczka pierwsze jaja zniesie.

Jak na świętego Józefa chmurki,
to sadź ziemniaki gdzie górki,
a jak pogoda,
to sadź gdzie woda.

Gdy na świętego Józefa
bociek przybędzie,
to już śniegu nie będzie.

Na świętego Józefa pięknie,
zima prędko pęknie.

Na świętego Józwa
przez pole jest bruzda.

Na święty Józek
czasem śniegu wózek.

Na święty Józef pogoda,
będzie w polu uroda.

Oblubieniec pogodny,
rok będzie urodny.

Przyjdzie święty Józef z pomocą
– porówna dzień z nocą.

Święty Józef kiwnie brodą,
idzie zimno na dół z wodą.

Święty Józef laską w ziemię kole,
wyjeżdżajcie, chłopy, orać w pole.

Święty Józef pogodny,
będzie roczek wodny.

Święty Józek wiezie trawy wózek,
ale czasem smuci,
bo śniegiem przyrzuci.

W Józefa z zimy się śmiej
i na grządce kapustę siej.

 

Przysłowia na
św. Benedykta (21 III):

Jak po Benedykcie ciepło,
to i w lecie będzie piekło.

Benedykt groch w polu sieje,
Wojciech [23 IV] do owsa się śmieje.

 

Przysłowia na
Zwiastowanie (25 III):

Jakie Zwiastowanie,
takie Zmartwychwstanie.

Jasny świt na Zwiastowanie
znaczy czasy zdrowe, tanie.

Na Zwiastowanie,
kiedy mgła w zaranie,
chociaż słonko jasno wschodzi,
znak niechybnej to powodzi.

Na Zwiastowanie
zlatują się bocianie.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.


 

[1] Never, never will we desist till we have wiped away this scandal from the Christian name, released ourselves from the load of guilt, under which we at present labour, and extinguished every trace of this bloody traffic, of which our posterity, looking back to the history of these enlightened times, will scarce believe that it has been suffered to exist so long a disgrace and dishonour to this country.

The Parliamentary History of England from the Earliest Period to the Year 1803, Volume XXIX. London : T.C. Hansard, 1817; str. 278.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha