KTO JEST KIM:

KRZYSZTOF BARANOWSKI

10.

Ramka_10_wiek_XXI_ill

2000[1]

grudzień

Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Admi­ni­stracji w Warszawie kupuje od Kredyt Banku Fryderyka Chopina za 2 460 425,00 PLN.
Decyzję kupna podjął dr Dariusz Czajka, pomysłodawca i jeden z założycieli EWSPiA, który w la­tach 70-tych płynął w młodzieżowej załodze Zewu Morza dowodzonego przez Krzysztofa Bara­now­skiego i tam po raz pierwszy zapoznał się z ideą edukacji na morzu.

Krzysztof Baranowski koordynuje i nadzoruje całość działań wychowania morskiego EWSPiA.

W ramach Akademii pod Żaglami na Fryderyku Chopinie zaczęły się odbywać seminaria, wykła­dy oraz kursy językowe dla studentów EWSPiA.

Uczelnia proponuje też naukę na poziomie szkoły średniej dla chętnych spoza uczelni, w Szkole Pod Żaglami.

 

2001-2007
STS Fryderyk Chopin pływa z młodzieżą z kolejnych edycji Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.

Rejsami dowodzą przeważnie kapita­no­wie Krzysztof Baranowski, Ziemowit Barański i Adam Kantorysiński.

 

2001

Za całokształt działalności żeglarskiej (50 lat) Bractwo Wybrzeża – Mesa Kaprów Polskich przyznaje Krzysztofowi Baranowskiemu nagrodę „Chwała Mórz” – Kaperski Topór Bojowy. Wręczenie Topora odbyło się na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin.[2]

Bałtyckie Bractwo Żeglarzy odznacza Krzysztofa Baranowskiego nagrodą Conrad 2000 przyznawaną największym indywidualnościom żeglarskim. W uzasadnieniu podano:

Za cały dorobek żeglarski obejmujący wiele ambitnych rejsów oceanicznych (w tym samotny rejs dookoła świata, zakończony w roku 2000), liczne książki (łączny nakład wraz z tłumaczeniami – milion egzemplarzy), realizację 50 filmów o tematyce morskiej oraz znaną działalność organizatorską (imprezy, żaglowce, szkoły, konferencje)[3]

 

2001 – 2007

Lady B. latem pływa w rejsach stażowych po Bałtyku i Morzu Północnym, jesień i zimę spędza na ogół na Wyspach Kanaryjskich.
Stałym kapitanem jest Mieczysław Leśniak, później Jan Stankiewicz.

 

2003 – 2004

Lady B. uczestniczy w akcji Jolanty Kwaśniewskiej „Płyniemy do Europy”, polegającej na gratisowych rejsach morskich młodzieży z całego kraju wybranej na podstawie znajomości problematyki europejskiej.
Punktem kulminacyjnym (maj 2004) jest odebranie przez młodzież w Brukseli symbolicznych kluczy do Europy.

 

2003

Krzysztof Baranowski formalnie przechodzi na emeryturę,
kończy również pracę etatową w EWSPiA, a tym samym na Fryderyku Chopinie.

Posłano po mnie dopiero wtedy, gdy statek utknął w Szczecinie. Kapitan postawił wyższe warunki finansowe, a kadra oficerska go poparła, ale pod moim dowództwem kadra zgodziła się płynąć – wykonałem zadanie, doprowadziłem statek na zakontraktowane rejsy w Niemczech.[4]

 

2005-2009

Krzysztof Baranowski jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Jachting”.

Ustanawia tam nagrodę „Jachtsmen Roku”.

 

2006   

Kpt. Krzysztof Baranowski występuje gościnnie w serialu TV Ranczo (2006) w roli Starosty… ale tylko na stronie internetowej Filmweb[5].

 Ranczo_Filmweb_b

 

W rzeczywistości w 78. odcinku Rancza (sezon 6, odc. 13 – „Poród amatorski”; emisja 2012-05-27) starostę Wilkowyi zagrał Krzysztof Baranowski – starosta powiatu lipnowskiego (z siedzibą w mieście Lipno, woj. kujawsko-pomorskie).

 

2008

8 marca – Gdynia, galeria Centrum Gemini przy Skwerze Kościuszki:

kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz wręcza Krzysztofowi Baranowskiemu Specjalną Nagrodę Super Kolosa[6] przyznaną przez kapitułę X Ogólnopolskiego Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów.

Tę nagrodę, Super Kolosa, dostaje się raz w życiu. Cieszę się, że tego doczekałem. Jest to dla mnie niezwykły zaszczyt przede wszystkim z tego powodu, że statuetkę przyznają nie tylko żeglarze, ale i podróżnicy, himalaiści czy speleolodzy. Super Kolosa będę, zatem cenił wyjątkowo, bowiem honor z nim związany jest wyrazem uznania całego środowiska podróżniczego, a nie tylko moich kolegów z branży.[7]

Szczególne podziękowania laureat skierował do kpt. Wojciecha Jacobsona – legendy polskiego żeglarstwa, który zawsze służył i służy pomocą oraz dzieli się swym doświadczeniem z innymi żeglarzami – przypominając, że bez wsparcia Jacobsona, rejs Polonezem w 1972 roku mógł w ogóle nie dojść do skutku.


Od 2008

Krzysztof Baranowski jest członkiem rady programowej Polskiej Fundacji Morskiej.

Jest to niezależna, niedochodowa organizacja pozarządowa, zarejestrowana przez Sąd Rejonowy w Szczecinie. Jej celem jest „popularyzowanie walorów żeglarstwa, jego kultury materialnej, jak i duchowej, poszerzanie wiedzy historycznej o związkach Polski z morzem, ich znaczeniu w Europie i na świecie oraz upowszechnianie polskich osiągnięć w tej dziedzinie.”[8]

 

2008

15-22 listopada

Krzysztof Baranowski prowadzi Pogorię po Morzu Liguryjskim w tygodniowym rejsie, zorganizowanym przez absolwentów International Class Afloat 1988-1989, z okazji dwudziestej rocznicy rejsu. Z dawnych uczniów stawiło się sześciu Amerykanów, Estończyk, sześciu Rosjan oraz szesnastu Polaków.

Eskapada szesnastolatków przed dwoma dekadami, dziś dorosłych facetów: lekarzy, prawników, naukowców, menadżerów, burmistrzów, wreszcie mężów i ojców, zakończyła się wspólną obietnicą powtórzenia jej za pięć lat.[9]

 

2009

16 marca

Reaktywacja Fundacji noszącej teraz nazwę „Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego”[10].

Fundacja, współpracując z Caritasem, inicjuje akcję „Dookoła świata za pomocną dłoń”. Proponuje uczennicom i uczniom, którzy za zgodą rodziców zgłoszą swój udział w projekcie, niesienie pomocy w trakcie roku szkolnego osobom niepełnosprawnym, chorym i potrzebującym, a następnie eliminacje sprawnościowe. Najlepsza trzydziestka kwalifikuje się na rejs oceaniczny. Pozostałym Fundacja organizuje „rejsy pocieszenia” na Mazurach lub po Bałtyku.

Tradycyjnie, udział młodzieży w rejsach jest bezpłatny, a koszty pokrywać mają środki otrzymane od sponsorów oraz pozyskane przez Fundację w ramach prowadzonej działalności.[11]

Fundacja ustanawia nagrodę „Żeglarz Roku” przyznawaną od 2010 roku żeglarzom za wyczyny morskie i w innych dziedzinach żeglarstwa (np. deska, ślizg lodowy), w których nominaci przyczynili się do popularyzacji tej dziedziny sportu.[12]

 
2010-2013 – rejsy Szkoły Pod Żaglami na Fryderyku ChopiniePogorii

 

2010

2 października

STS Fryderyk Chopin pod dowództwem kpt. Krzysztofa Baranowskiego wypływa z Gdy­ni w rejs Szkoły Pod Żaglami pod hasłem „Dookoła świata za pomocną dłoń”.

Armator brygu, EWSPiA, użycza żag­lo­wiec bezpłatnie.

Na pokład zamustrowało 36 uczennic i uczniów II klasy gimnazjum, wyłonionych w drodze ca­ło­rocz­ne­go kon­kursu. Trasa ma zakończyć się w Fort de France na Martynice w połowie stycz­nia 2011.

Kapitanowie (zmiana w Stavanger): Krzysztof Baranowski, Ziemowit Barański (chemia).
Załoga etatowa: Marek Derendarz (kucharz), Krzysztof Olczyk (mechanik).
Kadra oficersko-nauczycielska: Katarzyna Jankowska (biologia, lekarz), Adam Kantorysiński (bosman), Mieczysław Leśniak (III oficer), Małgorzata Michałkiewicz (j. angielski, j. francuski), Jolanta Modelska (j. polski, historia), Maciej Ostrowski (II oficer, meteorolog, fizyka, geografia), Mateusz Potempski (I oficer, WOS), Marcin Tyfa (pomocnik bosmana, fizyka, j. niemiecki).
Ekipa TV: Weronika Wojnach (operator TVN; do Stavanger).
Uczennice i uczniowie: Szymon Angowski, Joanna Borowska, Konrad Bosek, Anita Chwastek, Maciej Dowgiałło, Natalia Gałda, Jakub Jeleński, Jadwiga Juwa, Kacper Kaferski, Katarzyna Kozubal, Alicja Kromka, Magdalena Kurowska, Bartosz Kutwin, Patryk Leszek, Tomasz Ławski, Kinga Łoboda, Jakub Łochowski, Filip Niemcunowicz, Karolina Okwiecińska, Marta Orlińska, Oskar Orlitz, Katarzyna Patryniak, Beniamin Rostankowski, Julia Różycka, Igor Rudnicki, Jan Rybołowik, Anna Sachaj, Dominika Szmit, Hanna Tokaj, Anna Wilk, Marek Włodarczyk, Iwo Wojcieszak, Katarzyna Zajączkowska, Miłosz Zieliński, Paulina Żurawińska.


14 października

W Stavanger (Norwegia) dowództwo brygu przejmuje kpt. Ziemowit Barański.
Krzysztof Baranowski, zgodnie z planem, wraca do Polski, do pracy w biurze armatorskim rejsu.


29 października

100 Mm SW od wysp Scilly Fryderyk Chopin traci w sztormie bukszpryt i oba masz­ty.
Nikt z 47-osobowej załogi nie doznał obra­żeń, nie ma też potrzeby ewaku­acji. Kapitan jednak przyjmuje hol, bowiem w przy­pad­ku uży­cia sil­ni­ka żag­low­ca, reszt­ki oli­no­wa­nia, niemoż­liwe do usu­nię­cia w cza­sie sztormu, mo­gą zablo­kować śru­bę i ster.

2010-SzPZ_MAPA2

Żaglowiec odholowano do stoczni remontowej w Falmouth, skąd młodzież wróciła do Polski.
Postój Fryderyka Chopina w stoczni trwa do 24 czerwca 2011.
W międzyczasie zmienia się właściciel i armator: EWSPiA sprzedaje żaglowiec spółce 3Oceans, zajmującej się czarterami i organizacją rejsów komercyjnych.

 

2011

7 marca

Prezydent RP Bronisław Komorowski obejmuje honorowym patronatem akcję „Dookoła świata za pomocną dłoń”.[13]

18 czerwca

W Nowym Warpnie nad Zalewem Szczecińskim otwarta zostaje Aleja Żeglarzy. Jako pierwsze umieszczone zostają tablice kapitanów: Krzysztofa Baranowskiego i Andrzeja Mendygrała.

17 września, Szczecin

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego na Fryderyku Chopinie wypływają uczennice i uczniowie Szkoły Pod Żaglami, których rejs rok wcześniej przerwała utrata masztów.

Kapitanowie (zmiana w Santa Cruz de Tenerife): Krzysztof Baranowski, Ziemowit Barański (chemia).
Załoga etatowa: Wiesław Patro (mechanik), Krystyna Szypczyńska (kucharz).
Kadra oficersko-nauczycielska: Zbigniew Bosek (do Santa Cruz de Tenerife; biologia), Bogusława Ćwikła (j. polski, j. angielski, muzyka), Mieczysław Leśniak (III oficer), Agnieszka Leśny (historia i j. polski), Maciej Ostrowski (II oficer, geografia), Karol Petryka (bosman), Mateusz Potempski (I oficer, WOS, historia architektury), Olga Sabok (matematyka, j. francuski), Tomasz Trojnar ( biologia, lekarz), Marcin Tyfa (bosman, fizyka, j. niemiecki), Wiktor Waszkowiak (nauczyciel chemii).
Ekipa TV: Konrad Kwas (operator filmowy; plastyka).
Uczennice i uczniowie: Szymon Angowski, Anita Chwastek, Maciej Dowgiałło, Jakub Jeleński, Jadwiga Juwa, Kacper Kaferski, Katarzyna Kozubal, Alicja Kromka, Magdalena Kurowska, Patryk Leszek, Tomasz Ławski, Kinga Łoboda, Jakub Łochowski, Filip Niemcunowicz, Karolina Okwiecińska, Marta Orlińska, Oskar Orlitz, Katarzyna Patryniak, Przemysław Piernicki, Beniamin Rostankowski, Julia Różycka, Jan Rybołowik, Anna Sachaj, Dominika Szmit, Hanna Tokaj, Iwo Wojcieszak, Marek Włodarczyk, Julia Stalmach, Anna Wilk, Miłosz Zieliński.

Trasa: Szczecin – Kanał Kiloński (RFN) – Falmouth (Wlk. Bryt.) – Vigo (Hiszpania) – Madera i Porto Santo (Portugalia) – Wyspy Kanaryjskie (Hiszpania) – Wyspy Zielonego Przylądka – Martynika (dep. zamorski Francji).

Armator, firma 3Oceans, wysyłając Fryderyka Chopina na Karaiby na czarter, udostępnia bryg Szkole Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego, na trasie Szczecin – Martynika,  „po kosztach własnych”.
Koszty paliwa, wyżywienia i opłat portowych ponosi Fundacja Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.

15 grudnia

Koniec rejsu na Martynice.

SzPZ-2011_MAPA

 

2012

25 września, Świnoujście

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego wypływa na Pogorii kolejna edycja jego Szkoły Pod Żaglami (34 uczennice i uczniowie).

Kapitanowie (zmiana w Maladze): Krzysztof Baranowski, Krzysztof Grubecki.
Załoga etatowa: Marcin Mieczkowski (bosman), Stanisław Reszel (mechanik), Krystyna Szypczyńska (kucharz).
Kadra oficersko-nauczycielska: Marek Bieliński (j. angielski, WOS), Zbigniew Bosek (intendent, fotograf, biologia; IV oficer od Lizbony), Anna Kulczak  (II oficer, j. polski), Elżbieta Nizińska (do Barcelony; III oficer, historia), Maciej Ostrowski (do Lizbony; IV oficer, meteorolog, geografia), Marcin Piotrowski (do Amsterdamu), Waldemar Rzeźnicki (I oficer, fizyka), Anita Wietrzyńska (matematyka, geografia), Jerzy Wojciechowski (do Barcelony), Marcin Wojtkowski  (lekarz, chemia; III oficer od Barcelony).
Ekipa TV: Maciej Dudziński (operator TVN24).
Uczennice i uczniowie: Michał Bojarczuk, Andrzej Brzeski, Maja Duszkiewicz, Martyna Eiben, Paula Eiben, Bruno Ganicz, Robert Gattner, Agata Golonka, Paweł Jachim, Jakub Kokot, Elisej Kosarev, Aleksandra Kozowska, Anna Kozubal, Maciej Krygier, Magdalena Kupilas, Adam Machońko, Łukasz Mielczarek, Stanisław Murgrabia, Kalina Paszyna, Elżbieta Przeździak, Tatiana Shikhovtcova, Wojciech Sobierajski, Jędrzej Staniewicz, Kamila Stapf, Martin Szajnar, Julia Szewczyk, Michał Szukała, Agata Tomaszek, Daria Wasilewska, Alicja Wawrzyniak, Michał Wnuk, Krzysztof Wyrzykiewicz, Mateusz Zabielski, Konrad Ziemianin.

Trasa: Świnoujście – Amsterdam (Holandia) – Boulogne-sur-Mer (Francja) – Setúbal (Portugalia) – Malaga, Cartagena, Vilanova i la Geltrú, Portinatx (Hiszpania) – Monako – Genua (Włochy).

SzPZ-2012_MAPA

 

19 października, Malaga

Krzysztof Baranowski przekazuje dowództwo nad Pogorią i swoją Szkołą Pod Żaglami kpt. Krzysztofowi Grubeckiemu, absolwentowi pierwszej Szko­ły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (rok szkolny 1983/1984).


3 listopada, Genua

Koniec rejsu.

 

 

2013

2 maja

W dniu Święta Flagi RP, na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego w Warszawie zaprezentowana zostaje wystawa „Biało-czerwona na morzach i oceanach”[14], złożona z 42 plansz przedsta­wia­ją­cych największe osiąg­nięcia żeglar­stwa polskiego.

Wystawę otworzył prezydent Bronisław Komorowski, który uhonorował przedsta­wio­nych na planszach żeglarzy banderami prezydenckimi.

Z dużą satysfakcją informujemy, że – wśród odznaczonych prezydencką banderą – bank nagród rozbił Krzysztof Baranowski. Prezydent RP wręczył bandery: kpt. Baranowskiemu za całokształt dokonań żeglarskich, żaglowcom „Pogoria” i „Fryderyk Chopin”, które dzięki Krzysztofowi Baranowskiemu powstały i „Szkole Pod Żaglami kpt. Krzysztofa Baranowskiego”.[15]


1 września, Gdańsk-Westerplatte

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego na Pogorii wypływa pierwsza polsko-rosyjska Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego: do 32-osobowej załogi młodzieżowej wybrano po 8 dziewcząt i chłopców z Polski i Rosji.

Kapitanowie (zmiany w Cherbourgu i La Spezia): Krzysztof Baranowski (geografia), Adam Busz (geografia), Krzysztof Grubecki (geografia).
Załoga etatowa: Sylwester Małachowski (kucharz), Marcin Mieczkowski (bosman), Stanisław Reszel (mechanik).
Kadra oficersko-nauczycielska: Ekaterina Andreyasheva (j. angielski, j. rosyjski), Ewa Bajerska (j. angielski, matematyka), Oleg Bespalov (dziennikarz i filmowiec – Komsomolskaja Pravda), Zbigniew Bosek (IV oficer, fotograf, intendent), Marek Duszkiewicz (I oficer, lekarz, biologia, chemia), Magdalena Lapshin (j. polski, j. niemiecki), Mieczysław Leśniak (III oficer), Kryspin Pluta (filmowiec TVN24, WOS, filmoznawstwo), Kazimierz Robak (j. polski, historia, dyrektor Szkoły), Remigiusz Trzaska (do Port de Sóller; II oficer), Anita Wietrzyńska (fizyka, matematyka, II oficer od Port de Sóller).
Uczennice i uczniowie: Bartosz Andrałojć, Maksim Boiarov, Jakub Borysewicz, Alexandra Bulavkina, Filip Chojnacki, Aleksandra Dudij, Veronika Gasparian, Egor Ivanov, Zuzanna Jeglorz, Anastasiia Kashparowa, Oliwia Kiełbowska, Alexey Korolyuk, Jakub Krakowski, Maria Kulak, Viktoriia Kurbanova, Aleksandra Lashchuk, Olga Lazareva, Daniil Litvinov, Michał Łakomski, Małgorzata Narecka, Nikodem Niziołek, Kamilla Nowak, Valeriya Ogoleva, Sergey Ostapets, Katarzyna Pisarek, Denis Popov, Anastasiia Poteeva, Andrzej Rydzewski, Maria Sachaj, Araik Simonyan, Evgenii Sosnin, Natalia Strzępka, Alexander Suchanek.

Trasa: Gdańsk – Kanał Kiloński – Cherbourg – Vigo – Setúbal – San Miguel – Portinatx – Port de Sóller – Tulon – La Spezia – Viareggio – Zatoka Neapolitańska – Isola di Ustica – Vibo Valentia Marina – Porto di Levante – Olbia – Bonifacio – Civitavecchia.

SzPZ-2013_MAPA

9 września, Cherbourg

Krzysztof Baranowski przekazuje dowództwo kpt. Adamowi Buszowi.


5 października, La Spezia

Dowództwo nad PogoriąSzkołą Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego przejmuje kpt. Krzysztof Grubecki.


26 października, Civitavecchia

koniec rejsu polsko-rosyjskiej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.
Krzysztof Baranowski wita jej załogę w porcie docelowym i wręcza opinie rejsowe.


26 października – 2 listopada

Krzysztof Baranowski prowadzi Pogorię po Morzu Liguryjskim w rejsie zorganizowanym – zgodnie z zapowiedzią – przez absolwentów International Class Afloat 1988-1989, tym razem z okazji jej dwudziestopięciolecia.

 _00_SzPZ-ICA_rejs_25_lat_2013_sm

 

2014

Krzysztof Baranowski zabiega bezustannie o budowę nowego żaglowca dla swojej Szkoły Pod Żaglami.

Koncepcja jest gotowa – wypracowaliśmy ją ze znanym konstruktorem nowozelandzkim Tomkiem Głowackim. Projekt został nazwany „Polonia”, ale to nazwa robocza, zapewne potencjalni inwestorzy zechcą go nazwać inaczej. Problemem jest to, że inwestorów nie widać na horyzoncie, a sam temat mało kogo w Polsce interesuje. […]

Moim życzeniem był wyższy standard wnętrza polegający na kabinach dwuosobowych (za­mie­nianych na czas Szkoły na czteroosobowe), dużo przestrzeni „socjalnej” i naresz­cie duża klasa w formie audytorium na rufie wykorzystująca nawis kadłuba. Tomek za­pro­po­no­wał wystrój w „starym stylu” przy najnowocześniejszych rozwiązaniach tech­nicznych. […]

„Polonia” może służyć różnym celom – promocyjnym, wizerunkowym, propagandowym, wreszcie komercyjnym – ja potrzebuję żaglowca na cztery pierwsze miesiące roku szkol­ne­go na realizację Szkoły pod Żaglami jako projektu charytatywnego (młodzież pracuje w wo­lon­ta­riacie cały rok, a potem płynie za darmo). […]

„Fryderyk Chopin” […] w roku 2011 zrobił promocyjną turę po zachodniej Europie z okazji jubileuszu kompozytora pokazując jak pięknie można propagować kulturę i sztukę przy pomocy żaglowca.[16]

 

Moje najbliższe plany wiążą się z budową kolejnego żaglowca […] To moje nowe wyzwanie i cel. Ten nowy projekt to […] bryg o długości 56 metrów przeznaczony dla szkolenia młodzieży w ramach „Szkoły pod Żaglami” oraz… w celu zdobywania funduszy […]
W wersji biznesowej „Polonia” będzie mogła być wygodnym miejscem do wypoczynku dla 18 osób w dwuosobowych kabinach z własnymi węzłami sanitarnymi.
[…]
Koszt przedsięwzięcia szacuje się na 35 mln złotych.
[…] Jeśli każdy Polak złożyłby się po złotówce, to akurat starczyłoby na całość, hm…
Ale myślimy o indywidualnych inwestorach, którzy mogliby wykupić kabiny na „Polonii”, tak jak kupuje się apartamenty w atrakcyjnych miejscach świata i stadionach.
[17]

 

marzec

Ukazuje się 20. książka Krzysztofa Baranowskiego – Bujanie w morskiej pianie.
W posłowiu do niej napisałem:

W naszym żeglarstwie Krzysztof to druga obok Zaruskiego postać. Zaruski przed wojną, a on po wojnie. Bo akurat nam nikt nie powie, że jest człowiek, który po wojnie zrobił więcej propagandy dla żagli i dla wyprowadzenia małolatów na morze niż Krzysztof.
Pisałem tak 30 lat temu, w mojej opowieści o pierwszej Szkole Pod Żaglami. Dziś nie zmieniłbym w tej kwestii ani słowa.[18]

 

24 maja

Bolesławiec (województwo dolnośląskie): Drugie bolesławieckie Prywatne Gimnazjum przyjmuje za patrona kpt. Krzysztofa Baranowskiego. Szkołę założył Zdzisław Czyżowicz, jeden z uczestników rejsu na Darze Pomorza w 1979 i bohater filmu Na rejach.

 

12 sierpnia

Krzysztof Baranowski, jako gość honorowy i jeden z ambasadorów regat Baltic Polonez Cup 2014 o Puchar Poloneza, towarzyszył na s/y Polonez zawodnikom startującym w wyścigu.
Regaty samotnych żeglarzy na trasie Świnoujście – wyspy Christiansø – Świnoujście zainicjowali w 1973 roku kapitanowie Jerzy Siudy i Kazimierz Jaworski dla uczczenia rejsu kpt. Krzysztofa Baranowskiego jachtem Polonez dookoła świata. Od 2013 obok samotników startują załogi dwuosobowe.

 

Kolejna edycja Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego znów jest polsko-rosyjska głównym sponsorem jest polska organizacja Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.
Kandydatki i kandydaci z Polski musieli – jak zawsze –  przede wszystkim wykazać się wytrwałością w pracy opiekuńczej. O ty, kto popłynie Pogorią w semestrze jesiennym, zadecydowały konkursy finałowe organizowane w czerw­cu w Giżycku i Smoleńsku.
Pozostali uczestnicy otrzymali prawo bezpłatnego udziału w wakacyjnym obozie żeglarskim na Mazurach.

Pogoria ze Szkołą pod Żaglami wypływa z Gdyni 17 sierpnia 2014. Kapitanem żaglowca jest Krzysztof Grubecki, absolwent pierwszej SzPŻ 1983/84..

 

2015

22 sierpnia, Amsterdam

Krzysztof Baranowski rozpoczyna trzecią polsko-rosyjską Szkołę Pod Żaglami: do 32-osobowej załogi młodzieżowej wybrano po 8 dziewcząt i chłopców (druga klasa gimnazjum) z Polski i Rosji.
SzPŻ popłynie na Pogorii z Amsterdamu do Civitavecchia.

23 sierpnia, Amsterdam

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego Pogoria wypływa w rejs.

Kapitan: Krzysztof Baranowski (Dyrektor Szkoły, geografia).
Załoga etatowa: Sylwester Małachowski (kucharz), Henryk Czerniecki (bosman, do 2015-10-03), Jarosław Borówka (bosman, od 2015-10-04), Mirosław Bednarz (mechanik).
Kadra oficersko-nauczycielska: Oleg Biespałow ( WOS, dziennikarz i filmowiec), Zbigniew Bosek (II oficer), Łukasz Kaźmierczak (lekarz, biologia, chemia), Mieczysław Leśniak (III oficer),  Marian Mańkowski (I oficer, matematyka, fizyka), Natalia Pasierska (j. angielski), Kryspin Pluta (filmowiec TVN24, WOS, filmoznawstwo), Kazimierz Robak (j. polski, historia), Miłosz Romaniuk (IV oficer, informatyka, jęz. angielski, WOS), Lida Sogomonyan (j. rosyjski), Anita Wietrzyńska  (fizyka, matematyka).
Uczennice i uczniowie: Julia Bernatek, Arina Bovszeva, Pavel Doronin, Arseniy Durov, Julia Garbowska, Elian Godyń, Sviatoslav Grachev, Anastasia Gusakova, Michał Jastrzębski, Polina Kenshenskaya, Aziza Khestanova, Olga Kim, Danila Krygin, Maja Kozowska, Bartosz Kubicki, Maksim Kunyashev, Konstantin Lobachev (do 2015-09-16), Piotr Marszałek, Yulia Mushkis, Bartosz Muszkat, Olesiya Osipova, Stanisław Patynowski, Szymon Piątek (od 2015-09-16), Sylwia Stupnicka, Martyna Szoja, Bartłomiej Szymański, Zuzanna Śliwska, Avelina Terentyeva, Barbara Urbańczyk, Pavel Vertyanov, Karol Ważny, Egor Zaytsev, Olga Ziuzia.

Trasa: Amsterdam (Holandia) – Ijmuiden (Holandia) – Lerwick (Szetlandy, Wlk. Brytania) – Vigo (Hiszpania) – Leixões (Portugalia) – Cascais (Portugalia) – Vila Baleira (Porto Santo, archipelag Madera, Portugalia) – Gibraltar (brytyjskie terytorium zamorskie) – Málaga (Hiszpania) – Ensenada de San Miquel (Ibiza, Baleary, Hiszpania) – Bonifacio (Korsyka, Francja) – Porto San Stefano (Włochy) – Civitavecchia (Włochy).

SzPZ-2015_Mapa_2

17 października, Civitavecchia

koniec rejsu polsko-rosyjskiej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.
Dystans rejsu (wg zapisu w Dzienniku Jachtowym): 4625 Mm
Czas rejsu: 53 doby, 10 godzin, 30 minut.
Relacje z rejsu: Żeglujmy Razem: SzPŻ-2015 od Amsterdamu do Civitavecchia (22 sierpnia – 17 października 2015).

 

2016

30 maja

Promocja 21. książki Krzysztofa Baranowskiego – Uczucia oceaniczne (Park Cafe, Konstancin, ul. Sienkiewicza 3).
W posłowiu do niej napisałem:

Mimo bogatej warstwy historycznej i anegdotycznej wszystkie historie tu przedstawione dotyczą – lub dotyczyły – Autora osobiście. Jest to więc rodzaj autobiografii uczuciowej, podanej jednak tak dyskretnie (introwertyk!), że książka może być jednocześnie podręcznikiem przedmiotu, który nazywa się życie. Nie mówiąc już o tym, że powinien to przeczytać każdy mający zamiar wyruszyć w rejs (zwłaszcza dłuższy), a także ci, którzy chcą funkcjonować lub funkcjonują w zespołach, zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych.
Na szczęście jest to podręcznik nietypowy: nieczęsto pozycję tego gatunku czyta się tak lek­ko i z taką cie­ka­wością jak „Uczucia oceaniczne”. Które z równym powodzeniem mogłyby nosić tytuł „Oceany uczuć”.
[19]

czerwiec

Trwają eliminacje do kolejnej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.
Kandydatki i kandydaci muszą przede wszystkim wykazać się wytrwałością w pracy opiekuńczej.
Kto popłynie Pogorią w rejsie trwającym od sierpnia do listopada, zadecyduje konkurs finałowy (bieg, pływanie, podciąganie na drążku, test z angielskiego) organizowany  18 czerw­ca na terenach warszawskiej AWF.

Pozostali będą mogli wziąć udział w wakacyjnych obozach żeglarskich na Mazurach.

 

Krzysztof Baranowski zabiega bezustannie o budowę nowego żaglowca dla swojej Szkoły Pod Żaglami.

Kazimierz Robak
Tampa, FL; 12 sierpnia 2014 /17 czerwca 2016
Żeglujmy Razem


[1] Tak, wiem, że kalendarzowo rok 2000 jest ostatnim rokiem wieku XX.

[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Bractwo_Wybrzeża_-_Mesa_Kaprów_Polskich

[3] <http://www.sail-ho.pl/archiwum/kulinski/23020108.html>

[4] <http://krzysztofbaranowski.pl/jachty/fryderyk-chopin.html#more-742>

[5] <http://www.filmweb.pl/person/Krzysztof+Baranowski-583999>
< http://www.filmweb.pl/serial/Ranczo-2006-262774/cast#>

[6] Kolosy – polskie nagrody podróżnicze przyznawane corocznie od 2000 roku za dokonania w kategoriach: podróże, alpinizm, żeglarstwo, speleologia, wyczyn roku oraz („Super Kolos”) za całokształt osiagnięć lub za wybitne dokonanie zespołowe.

[7] <http://www.kolosy.pl/sylwetki/item/222-trzeciej-drogi-już-nie-ma.html>

[8] <http://fundacjamorska.org/>

[9] Czajewski, Witold. „20 lat później”. Żagle, nr 1, Warszawa 2009, s. 12.

[10] Rejestracja w Krajowym Rejestrze Sądowym – 2009-05-15. Sygnatura akt: WA.XIV NS-Rej.KRS/5457/09/198.

[11] <http://szkolapodzaglami.org.pl/page/32/ksiega-projektu>

[12] <http://www.zeglarzroku.pl/index.html>

[13] Szef Kancelarii Prezydenta RP, Jacek Michałowski. Pismo do kpt. Krzysztofa Baranowskiego z dn. 2011-03-07, sygn. BWP 046 40A-10.

[14] Wystawę zorganizowała firma Movida, a imiennie: jej prezes, Izabella Kiriczok oraz autor scenariusza i większości tekstów Damian Święs. Ekspozycja ma wersję wirtualną na <http://www.bialo-czerwona.org/index.php/pl/b-c-na-morzach-i-oceanach/>

[15] <http://www.zeglujmyrazem.com/?page_id=6326>

[16] <http://krzysztofbaranowski.pl/trzeci-zaglowiec/>

[17] Grajda, Peter. „Kpt. Krzysztof Baranowski: Zbudować żaglowiec POLONIA to moje nowe wyzwanie… – wywiad”. Toronto, Kanada; czerwiec 2012. Web: TS/S Stefan Batory, Polish Ocean Liner 1968-1988. <http://stefanbatoryoceanliner.weebly.com/interview-ii.html>

[18] Robak, Kazimierz. „Posłowie”. W: Baranowski, Krzysztof. Bujanie w morskiej pianie. Warszawa : Fundacja SzPŻ KB, 2014; s. 215.

[19] Robak, Kazimierz. „Posłowie”. W: Baranowski, Krzysztof. Uczucia oceaniczne. Warszawa : SzPŻ KB, 2016; s. 183.


2008-03-08_SuperKolos_2 2008-03-08: Super Kolos

 

2008-11-17_IMG_1337_sm_fot Konrad_Duc2008-11-17: podczas rejsu z okazji 20. rocznicy International Class Afloat
fot. Konrad Duc

 

 

 2010_Samotny_zeglarz_sm2_fot_Andrzej_Wiktor2010: jedno ze zdjęć z tej serii weszło na okładkę drugiego wydania Samotnego żeglarza
fot. Andrzej Wiktor

 

 SONY DSC2013: zdjęcie, które weszło na okładkę książki najnowszej – Bujanie w morskiej pianie
fot. Zbigniew Bosek

 

SONY DSC2013-08-31, Gdańsk, Muzeum Morskie: przed konferencją prasową dotyczącą polsko-rosyjskiej Szkoły Pod Żaglami
W pierwszym rzędzie (od prawej): Krzysztof Baranowski, Bogdan Zdrojewski – minister kultury,
Paweł Adamowicz – prezydent Gdańska, Tatiana Szichowcowa – uczennica SzPŻ-2012.
fot. Danuta Matloch 

SONY DSC2013-08-31, sala konferencyjna Ośrodka Kultury Morskiej Narodowego Muzeum Morskiego, Gdańsk:
konferencja prasowa przed wypłynięciem polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
Od lewej: Krzysztof Baranowski, Sławomir Dębski – dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia,
Bogdan Zdrojewski – minister kultury, Paweł Adamowicz – prezydent Gdańska, Tatiana Szichowcowa – uczennica SzPŻ-2012.
fot. Zbigniew Bosek

_07_2013-08-31_9645824310_8ea2e67bce_o_fot_Danuta_Matloch_sm22013-08-31, sala konferencyjna Ośrodka Kultury Morskiej Narodowego Muzeum Morskiego, Gdańsk:
podczas konferencji prasowej dotyczącej polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
fot. Danuta Matloch

_08_2013-08-31_9645827468_5026e34a41_o_fot_Danuta_Matloch_sm22013-08-31, Gdańsk: po konferencji prasowej w Muzeum Morskim dotyczącej polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
Od lewej: Krzysztof Baranowski, Bogdan Zdrojewski – minister kultury, Sławomir Dębski – dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, Jerzy Litwin – dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
fot. Danuta Matloch

_09_2013-08-31_9642595267_e4d855223e_o_fot_Danuta_Matloch_sm22013-08-31, Gdańsk-Westerplatte: z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim w salonie kapitańskim Pogorii
fot. Danuta Matloch

SONY DSC2013-08-30, Gdańsk-Westerplatte: z szefową firmy „Hornet”, która wyposażyła część załogi Pogorii w odzież sztormową
fot. Zbigniew Bosek

_11_2013-08-28_DSC_2533_fot_Ewa_Bajerska_sm22013-08-28, Gdańsk-Westerplatte: z rodzicami uczennic i uczniów polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
fot. Ewa Bajerska

_12_2013-09-08_POGORIA_2013 (1122)_fot_Zbigniew_Bosek_sm22013-08-30, Gdańsk-Westerplatte: Krzysztof Baranowski (kapitan) ze swoimi oficerami w salonie kapitańskim Pogorii
w rejsie polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013

od lewej: Mieczysław Leśniak (III oficer), Marek Duszkiewicz (I oficer, lekarz, nauczyciel biologii i chemii),
fot. Zbigniew Bosek

SONY DSC2013-08-30, Gdańsk-Westerplatte, Pogoria: lekcja geografii w polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
fot. Zbigniew Bosek

_14_2013-10-26_POGORIA 2013-6 (109)_1280x853_fot_Zbigniew_Bosek_sm22013-10-26, Civitavecchia, Pogoria: rozdanie opinii żeglarskich na zakończenie polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
obok Krzysztofa Baranowskiego: Marek Duszkiewicz (I oficer) i Krzysztof Grubecki (kapitan)
fot. Zbigniew Bosek

_15_2013-11-01_DSC06688_sm_fot_Malgorzata_Wieladek2013-11-01, Civitavecchia: po rejsie z okazji 25. rocznicy International Class Afloat
Krzysztof Baranowski
wśród kadry i absolwentów swoich Szkół Pod Żaglami

stoją (od lewej): Witold Czajewski, Maciej Szemryk, Krzysztof Baranowski, Kazimierz Robak, Ryszard Mokrzycki,
Ziemowit Barański, Przemysław Lech, Mariusz Chmielewski, Maciej Nuckowski, Marian Wilusz;
klęczą: Aleksiej Undesow, Aleksiej Łysenko, Tomasz Podoba
fot. Małgorzata Wielądek

 

2014-05-24_Boleslawiec_012014-05-25, Bolesławiec: w Drugim Prywatnym Gimnazjum im. kpt. Krzysztofa Baranowskiego
fot. II Prywatne Gimnazjum w Bolesławcu

 

2014-08-12_34_n_fot_Marek Marek_Slodownik_Wiatr2014-08-12: Krzysztof Baranowski – gość honorowy regat Baltic Polonez Cup 2014 o Puchar Poloneza – towarzyszy na Polonezie zawodnikom na starcie
Fot. Marek Słodownik / Wiatr

 

2014-08-12_Polonez_DSC00706_sm_fot_Jaroslaw_Malejewski©2014-08-12, Świnoujście – marina: Krzysztof Baranowski na Polonezie
fot. Jarosław Malejewski

2015-09-11_DSCF3655_sm_fot_Kazimierz_RobakPogoria, 2015-09-11, Leixões (Portugalia): Tomasz Cichocki i Krzysztof Baranowski
w przededniu wypłynięcia Tomasza Cichockiego w samotny rejs wokółziemski nonstop

Fot.: Kazimierz Robak

 

_16_Polonia_projekt_T_Glowacki_sm2

Projekt brygu Polonia, stworzony przez Tomasza Głowackiego

Kazimierz Robak
12 sierpnia 2014
Żeglujmy Razem

KTO JEST KIM: Krzysztof Baranowski – strona główna

Calendar

« April 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało... Wiosna, ach to ty!
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!

[Marek Grechuta]

Wiosna – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego.
Charakteryzuje się umiarkowanymi temperaturami powietrza z rosnącą średnią dobową, oraz umiarkowaną ilością opadu atmosferycznego.

Każda wiosna tak się zaczyna, od tych horoskopów ogromnych i oszałamiających, nie na miarę jednej pory roku, w każdej – żeby to raz powiedzieć – jest to wszystko: nieskończone pochody i manifestacje, rewolucje i barykady, przez każdą przechodzi w pewnej chwili ten gorący wicher zapamiętania, ta bezgraniczność smutku i upojenia szukająca nadaremnie adekwatu w rzeczywistości.

Ale potem te przesady i te kulminacje, te spiętrzenia i te ekstazy wstępują w kwitnienie, wchodzą całe w bujanie chłodnego listowia, we wzburzone nocą wiosenne ogrody i szum je pochłania. Tak wiosny sprzeniewierzają się sobie – jedna za drugą, pogrążone w zdyszany szelest kwitnących parków, w ich wezbrania i przypływy – zapominają o swych przysięgach, gubią liść po liściu ze swego testamentu.

Ładnie. Ale skoro poszło już z takiego pułapu jak Schultz, do skontrowania trzeba rzeczywiście poszukać adekwatu:

Tymczasem ze wszystkich podmiejskich okolic wiosna przybywała na rynki. Tysiące róż więdło wzdłuż chodników w koszykach sprzedawców i ich słodki zapach unosił się po całym mieście. Na pozór nic się nie zmieniło. Tramwaje wciąż były pełne z rana, puste i brudne w ciągu dnia. Tarrou przyglądał się małemu staruszkowi, a mały staruszek pluł na koty.

Chyba może być, choć od razu wiadomo, że niepowtarzalny mały staruszek plujący na koty mieszka w Oranie i należy do Dżumy Camusa (koty, skądinąd, skończyły smutnie).

 

Odniesień symbolicznych, mitologicznych, literackich wiosna ma więcej niż pozostałe trzy pory roku razem.

Jest „Wiosna Ludów” (1848), „Praska Wiosna” (1968) i „wiosna w październiku” (1956).
Jest Wiosna 1905 Stanisława Masłowskiego, o której śpiewa Kaczmarski, i „ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu” (1812) – ale o tym będzie pod właściwymi miesiącami.
Wiosnę zdobywały traktory – o czym będzie za chwilę.

W muzyce jest oczywiście pierwsza z Czterech Pór Roku (1725) Vivaldiego, kantata Wiosna (1902) Rachmaninowa, pieśń Strawińskiego (op. 6 no. 1; 1907) do wiersza Wiosna klasztorna (1906) Siergieja Gorodeckogo i tegoż Strawińskiego Święto wiosny (1913). Tego wszystkiego jednak opisać się nie da, nawet onomatopejami, jak np. ulubionego owocu Beethovena, który zresztą też Sonatę Wiosenną napisał.

W malarstwie jest La Primavera (1482) Boticellego (nie Wiosna, a właśnie tak, z włoska), której opisywać, mam nadzieję nie trzeba. I – wśród niezliczonych wiosennych odniesień malarskich – swojski, prosty i jednocześnie mocny Sawrosow, czyli Przyleciały gawrony (1871), który kojarzy mi się raczej smutno, bo nieznośna pamięć (żadnego zapomnienia!) podsuwa Żeromskiego i jego „A kej ty idzies, fajtasiu, kej?”, czego przypomnienie dla rodzaju ludzkiego jest wstydliwe.

Wiosną obchodzone jest najważniejsze święto chrześcijańskie, Wielkanoc, upamiętniające zmartwychwstanie Chrystusa, symbolizujące jego zwycięstwo nad śmiercią.

Benedykt Chmielowski idzie dalej:

Druga Sentencya jest, że Świat od BOGA stworzony na WIOSNĘ podczas Aequinoctium Wiosnowego i ta sentencya probabilior, dla większej liczby pewniejszych Autorów, bo Nowy Adam CHRYSTUS, Świat restaurujący, począł się na Wiosnę 25. Marca w Żywocie Najświętszej MARYI, toć i Stary Adam, psujący Świat, w takimże Wiosnowym czasie miał być stworzony. W ten czas miał być Mundus creatus, kiedy recreatus.

Wiosna nastaje, gdy na Ziemię powraca do matki Kora, a Demeter – po zimowej żałobie – przywraca do życia przyrodę, co prawda tylko do końca jesieni, bo jej córka, nieopatrznie zjadłszy w Podziemiach ziarnko granatu, musi powrócić do męża i znów stać się Persefoną.

Nastaje, gdy do żywych wraca Adonis i tonie w objęciach stęsknionej i zakochanej Afrodyty, zaś Persefona (nie była ona takim niewinnym kwiatuszkiem, jakim widziała ją jej matka – bo to ona, chcąc mieć Adonisa dla siebie w Podziemiu, nasłała na niego dzika-zabójcę) musi na Ziemi obejść się smakiem.

Nastaje, gdy do Mezopotamii wraca przywracający wegetację Tammuz, a Babilończycy święcą rocznicę zwycięstwa Marduka nad Tiamat.

Według Walijczyków Gwyn ap Nudd, król demonów panujący w zaświatach, 1 maja rozpoczyna walkę ze swym rywalem, którym jest Gwythyr ap Greidawl. Chodzi oczywiście o to, kto zawładnie dziewicą: jest nią Creiddylad, siostra Gwyna i narzeczona Gwythyra. Wg jednego z mitów, pierwszą walkę wygrał Gwyn, ale król Artur nakazał mu zwrócić narzeczoną Gwthyrowi i zawrzeć z nim pokój. Nemezis dziejowa nakazuje jednak obu rywalom bić się co roku w pierwszym dniu maja aż do dnia Sądu Ostatecznego: dopiero zwycięstwo w dniu ostatnim będzie zwycięstwem ostatecznym. Uczeni mówią, że walka ta symbolizuje zmaganie zimy z wiosną (a może i z latem, bo klimat tam ciężki) - i niech tak zostanie.

A proza?

– Jak daleko jeszcze mamy do wiosny? – spytał K.
– Do wiosny? – powtórzyła pytanie Pepi. – Zima bywa u nas długa, bardzo długa i monotonna. Na to jednak tu na dole się nie skarżymy, przeciwko zimie jesteśmy zabezpieczeni. No, ale kiedyś nadejdzie wiosna i lato i będą miały swój czas trwania. Jednak we wspomnieniach wiosna i lato wydają się teraz tak krótkie, jak gdyby trwały najwyżej dwa dni i nawet w ciągu tych dwu dni, i to przy najpiękniejszej pogodzie, popada jeszcze czasem śnieg.

Prawda. Aż dziw, że u Kafki była jakakolwiek inna pora roku niż zima czy późna jesień. Ale nawet gdy na dworze wiosna w pełni…

Na dworze wiosna w pełni. Jezdnie pokrywa bure błocko, na którym zarysowują się już przyszłe ścieżynki; dachy i chodniki już suche; pod płotami spod zgniłej zeszłorocznej trawy wynurza się młoda, delikatna zieleń. W rynsztokach wesoło pieniąc się i bełkocąc płynie brudna woda, w której nie brzydzą się kąpać słoneczne promienie. Drzazgi, słomki, łupiny słonecznikowych pestek szybko mkną po wodzie, wirują, zahaczają o brudną pianę. A dokąd płyną te drzazgi? Możliwe, że z rynsztoku dostaną się do rzeki, do morza, z morza do oceanu... Chciałbym sobie wyobrazić tę długą niebezpieczną drogę, lecz fantazja zawodzi nie docierając do morza.

Ładne? Myślę, że tak. No to dalej, ten sam Antoni Czechow:

Na ziemi jeszcze leży śnieg, a do duszy, już zagląda wiosna. Jeżeli, czytelniku, kiedykolwiek wracałeś do zdrowia po ciężkiej chorobie, to znasz ten błogi stan, kiedy serce zamiera od mglistych przeczuć, a uśmiech rozjaśnia twarz bez wyraźnej po temu przyczyny. Widocznie podobny stan przeżywa obecnie przyroda. Ziemia jest zimna, błoto ze śniegiem chlupoce pod nogami, lecz jakie dokoła wszystko wesołe, łagodne i przymilne! Powietrze jest tak jasne i przejrzyste, że gdyby wejść na gołębnik lub dzwonnicę, to — zda się — ujrzysz świat cały od krańca do krańca. Słońce świeci jasno, a promienie lśniące i uśmiechnięte kąpią się w kałużach wraz z wróblami. Rzeczka pęcznieje i ciemnieje: zbudziła się już ze snu i nie dziś, to jutro ruszy. Drzewa stoją nagie, lecz żyją już i oddychają.

W takie dni dobrze jest gnać miotłą lub łopatą brudną wodę w rowach, puszczać z biegiem okręciki lub rozbijać obcasami uparty lód. Dobrze też pędzać gołębie pod samo sklepienie niebios lub włazić na drzewa i zawieszać tam domki dla szpaków. Tak, wszystko to jest dobre o tej szczęśliwej porze roku, zwłaszcza jeśli człowiek jest młody, kocha przyrodę, nie kaprysi, nie histeryzuje, a praca nie zmusza go do siedzenia w czterech ścianach od rana do wieczora. Niedobrze zaś, gdy człowiek jest chory, gdy więdnie gdzieś w kancelarii lub kuma się z muzami.

Tak, wiosną nie należy kumać się z muzami.

Zygmunt Gloger podchodził do wiosny etnograficznie:

Wiktor opowiadał, że każdy człek na wiosnę chowa tu w kieszeni kilka groszy na „zieziulkę” (kukułkę), aby miał czem brzęknąć, gdy pierwszy raz kukanie posłyszy. Przypomniał mi tem białoruskie przysłowie „Schawaj try hroszy na ziaziulku”.
Kukułka
[...] w pieśniach ukraińskich [...]
gdy głodnemu zakuka na wiosnę, to będzie on głodny rok cały.

Dla Marka Hłaski wiosna jest pachnąca i niefrasobliwa.
Gabriel García Marquez wspomina rzymską wiosnę pełną z diamentowego światła i nieśmiertelnego powietrza.
Agustín w górach Sierra de Guadarrama fajdał w mleko wiosny.
Lejzorek Rojtszwaniec, choć w więzieniu nie słyszał wróbli, jednak wiedział, że:

dziś one z pewnością śpiewają jak gwiazdy w operetce, ponieważ już jest międzynarodowa wiosna.

Józef K., Augustín, staruszek plujący na koty, Lejzorek – dziecinne szarady. Ale proszę spróbować odgadnąć, kto to napisał:

Spójrzcie tylko, znów zaczyna się wiosna. Dnie nastały już dłuższe, jaśniejsze. Na pewno na polach jest już dużo do zobaczenia i usłyszenia! Wychodźcie dużo na powietrze, niebo jest teraz tak ciekawe w swej różnorodności, ze swymi niespokojnymi, goniącymi obłokami, a naga jeszcze ziemia musi tak pięknie wyglądać w swym zmiennym oświetleniu.

Ułatwienie? Proszę bardzo: pisane 24 marca 1918 w więzieniu miasta Breslau (dziś Wrocław). Rozwiązanie znajdziecie na końcu tej strony.

 

Miało być jeszcze o traktorach. Trudno, będzie. W czasach, gdy w Polsce większość późniejszych bojowników o indywidualizm w sztuce popełniała wstydliwy grzech zwany socrealizmem, wydrukowano utwór pod tytułem Traktory zdobędą wiosnę (1950). Wówczas nazywało się to powieść reportażowa. Dziś gatunek ten ma własną nazwę: „produkcyjniak” i jeśli ktoś nie zna dokładnej jego definicji, niech się cieszy. Ja np. przypomniałem to sobie niedawno i nie mam ani powodu do radości, ani do tego, by wymieniać autora po nazwisku, zwłaszcza że nie jest zbyt znane. Ba, ale produkcyjniaki pisywały wówczas takie tuzy jak Tadeusz Konwicki, Aleksander Ścibor-Rylski, wyzwolona sawantka lat 50-tych Anna Kowalska, Marian Brandys.
Za panią minister można powtórzyć „Sorry, taki mamy klimat”.

Żeby płynnie przejść od prozy o wiośnie do poezji o wiośnie, pokażemy (drogi Fagocie) na początek coś prościutkiego – i stąd, i stąd:

[…] choć deszcz ze śniegiem bije w zakratowane okna, choć pada tak gęsto, że w pokoju jest mrok, pan Ignacy ma wiosenny humor. Wydobywa spod łóżka gitarę, dostraja ją i wziąwszy kilka akordów, zaczyna śpiewać przez nos pieśń bardzo romantyczną:

Wiosna się budzi w całej naturze
Witana rzewnym słowików pieniem;
W zielonym gaju, ponad strumieniem,
Kwitną prześliczne dwie róże.

– Milcz, ty podła świnio!... – zbeształ pan Ignacy pudla Ira, gdy ten próbował poddać w wątpliwość koordynację ruchową swego właściciela. Bez wątpienia posłużyłby się mocniejszymi środkami, gdyby ktoś kwestionował jego możliwości wokalno-instrumentalne (Zamordować człowieka albo nawet dwu, czy samemu dać się porąbać to u pana chleb z masłem… – ajent handlowy Szprot chyba wiedział, co mówi…). Nie roztrząsajmy więc JAK, a przejdźmy do CO.

Jeśli porównać CO śpiewał pan Ignacy z podobną twórczością lat późniejszych, wyjdzie, że „rzewne słowików pienia” nie były wcale takie złe:

Wybrałam już sobie chłopaka na medal, […]
Przystojny, niegłupi, szeroki gest ma,
Na wiosnę mi kupił WSK.

W jak wiosna, S jak Stach,
K jak kocham Stacha wiosną,
WSK, och, WSK.
W tej maszynie wszystko gra,
to podoba się dziewczynie,
WSK, och, WSK.

Sześć koni ma, sześć koni ma,
na trawkę gna, na trawkę gna,
na trawkę co niedziela z nami gna.

Utwór ten popełnił w roku 1966 Edward Fiszer jako tekst piosenki dla Danuty Rinn. Młodszym wyjaśniam, że WSK to marka motocykla produkowanego w Polsce w latach 1954-1985 przez Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Maszyna w wersji podstawowej miała silnik o pojemności 125 ccm i moc rzeczywiście 6 KM, ale nic nie usprawiedliwia takiej rymowanki. Nawet trawka. I nawet to, ze podobno mają motocykl WSK znów produkować.

Że co? Że Fiszer to tylko tekściarz od piosenek? A cóż innego podśpiewywał pan Ignacy?

To jest jednak złośliwość. Bo w piosenkach o wiośnie znalazły się też teksty z innych półek, nawet jeśli była ona daleko i cieszyła (nim przyjdzie wiosna, nim miną mrozy) samą tylko obietnicą swego istnienia.
A piosenek o wiośnie jest bez liku. Po prostu – zatrzęsienie. Sprawdziłem Katalog Polskich Płyt Gramofonowych Jacka Żylińskiego (czapka z głowy, ten facet dokonał rzeczy niesamowitej!):
słowo „wiosna” i jego pochodne występuje w tytułach 115 utworów (dla porównania: lato, z obocznościami – 76 tytułów, jesień – 96, zima – 52).

Trzeba więc od razu przejść do poezji, ale tego się – przy wiośnie - nie da zrobić, bo to osobna, opasła antologia. Od Reja i Kochanowskiego…

Po chwili wiosna przyjdzie,
Ten śnieg z nienagła zyjdzie,
A ziemia, skoro słońce jej zagrzeje,
W rozliczne barwy znowu się odzieje.

… przez Morsztyna…

Tak wiemy, że już wiosna nam nadchodzi,
Gdy słońce w kąpiel do Wodnika wchodzi,

…do klasyków współczesności np. Lechonia, o którym Miłosz pisał później, że:

Wiosnę, nie Polskę, chciał widzieć na wiosnę
Depczący przeszłość Lechoń-Herostrates

lub Wierzyńskiego, który to, czego chciał Lechoń, dokładnie wypełnił:

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną,
Na klombach mych myśli sadzone za młodu,
Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną
I które mi świeci bez trosk i zachodu.

Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną.

co twórcy ściągawek uczniowskich opisali i zanalizowali dokładnie („w wierszu są obecne epitety oraz metafory”), włącznie z odpowiedzią na pytanie „co poeta chciał przez to powiedzieć?”.

 

Po drodze byli jeszcze twórcy młodopolscy. Choć cenię na przykład Tetmajera, ale jego wiosna różanoustna, złotobrewa z żółtym jaskrem i chabrem niebieskim na czole i jego wizje

Gdy pierwszy nastał dzień wschodzącej wiosny młodej,
najpierwszy zbudził się śpiący na dnie bóg wody
i powstał z chłodnych leż, i głową kędzierzawą
uderzył w lód, co legł na rzece lśniącą ławą,
i rozpękł z hukiem lód, i z prądem kry się suną

wydają mi się już nieco… hmm, powiedzmy: archaiczne. Nie mówiąc o tym, że tetmajerowski obrazek:

Z daleka od ludzkiego zgiełku i mrowiska
wstaje wiosna. Już w kępie lianów, palm i wici
jaguar cętkowaną, lśniącą skórą błyska
i iskrzącym bursztynem wielkich oczu świeci.

Jakoby liść potworny z olbrzymiego drzewa,
któremu na gałęziach gwiazdy lśnią jak rosa;
leży płaski, błyszczący, a przez gąszcz się wlewa
ku niemu fali słońca tęcza złotokosa.

wydaje się być żywcem wzięty z „Celnika” Rousseau, o którym będzie w zupełnie innym miejscu. Z innymi młodopolanami jest podobnie (przykładów nie będzie).

Resztę Młodej Polskę zatem sobie daruję. Ale będzie za to krótka dygresja z poezją rosyjską w tle.

Ponieważ od jakiegoś czasu drążę temat „wpływy Verlaine’a na...", więc przy okazji zanurzyłem się w morzu rosyjskiej poezji o wiośnie. M.in. wziąłem z półki pierwszą z brzegu książkę, którą była Historia literatury rosyjskiej XX wieku pod redakcją Andrzeja Drawicza. Tam, w rozdziale „Symbolizm w poezji” Grażyny Вobilewicz, wśród akapitów poświęconych Konstantinowi Balmontowi (1867-1942), którego rolę w poezji rosyjskiego Srebrnego Wieku porównać mogę do roli właśnie do starszego o generację Paula Verlaine’a (1844-1896) w poezji francuskiej, znalazłem taki oto opis ilustrowany fragmentem wiersza „Весеннее”:

Niezrównany kolorysta, umiejący zwłaszcza w swoich poetyckich pejzażach oddać całą ich ruchliwą zmienność, rozmaitość barw, drgań powietrza, grę refleksów świetlnych i cieni, Balmont był też prawdziwym wirtuozem w przekazywaniu wrażeń odbieranych za pomocą, zmysłów słuchu, wzroku i powonienia:

Своим щебетаньем рассыплет ту сказку
Лазурною вязью пролесок и сна.
Танцует весна
[...]
Она из зеленых, и белых, и синих,
И желтых, и красных, и диких цветов.

W przekładzie filologicznym prof. Bobilewicz:

Swoim szczebiotem rozsypie tę baśń
Lazurową więzią przylaszczek i snu.
Tańczy wiosna
[...]

Cała z zielonych, i białych, i niebieskich
I żółtych, i czerwonych, i dzikich kwiatów.

 

I jeszcze pełna zdumienia dygresja: w Internecie znaleźć można całą literaturę rosyjską.
No dobrze, wiem, że to niemożliwe, ale przy 90-ciu procentach będę się upierał. Jak i przy tym, że skala oraz jakość przedsięwzięcia przekracza nieskończenie Project Gutenberg.org, o wątłych początkach digitalizacji literatury polskiej nie mówiąc. Balmont jest oczywiście cały, wraz z wierszami rozproszonymi.

 

Był Verlaine, to teraz Rimbaud:

I wiosna przyniosła mi okropny śmiech idioty.

 

Wiosna astronomiczna rozpoczyna się w dniu równonocy (ekwinokcjum, ang. equinox) wiosennej.
Na półkuli północnej Słońce wschodzi wtedy dokładnie na wschodzie, góruje w zenicie nad równikiem i przechodzi przez punkt Barana, a zachodzi na zachodzie. Kończy wiosnę przesilenie letnie w czerwcu. I te wczesne wiosenne burze…

No i cóż w tym strasznego? – wiosną idą chmury,
Z chmury piorun wypada: – taki bieg natury.
[1]

 

Równonoc wiosenna to w Polsce dzień topienia Marzanny: jest to symboliczne pożegnanie Zimy i powitanie budzącego się z zimowego uśpienia życia.
W szkołach pierwszy dzień wiosny obchodzony jest jako Dzień Wagarowicza.

Za wiosnę klimatyczną uznaje się okres, w którym średnie dobowe temperatury powietrza wahają się pomiędzy +5 a +15° C (41-60° F).
Pomiędzy zimą a wiosną znajduje się klimatyczny etap przejściowy − przedwiośnie. To podobno właśnie Przedwiośniem podpadł Żeromski pewnym klikom i nie załapał się na literackiego Nobla. Ponieważ była właśnie kolej na Polskę, nagrodę 1924 dostał Reymont. Doceniam żar uczuć Żeromszczyzny, ale chyba słusznie. Tyle tylko, że jednak wychodzi na to, iż nagrodami z literatury rządzą krajowe koterie. No cóż, żeby tylko na literaturze się kończyło…

 

Niedziela Wielkanocna lub Niedziela Zmartwychwstania wypada w chrześcijaństwie zachodnim w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.
W chrześcijaństwie wschodnim Wielkanoc zazwyczaj obchodzona jest od kilku do kilkunastu dni później. Z wyjątkami – np. w roku 2014 oba kościoły obchodziły Wielkanoc 20 kwietnia.

Z obchodami świąt wielkanocnych związanych jest wiele zwyczajów ludowych:
święcone, wielkanocne śniadanie, pisanki, śmigus-dyngus, wieszanie Judasza, pogrzeb żuru i śledzia.
O każdym można nieskończenie.

W Polsce po Niedzieli Zmartwychwstania następuje Poniedziałek Wielkanocny – święto kościelne dzień wolny od pracy. Więcej takich!

 

WIOSNA
w językach słowiańskich i bałtosłowiańskich:

białoruskiвясна [viasna]
bośniackiproljeće
bułgarskiпролет [proliet]
chorwackiproljeće
czeskijaro

kaszubskizymk
litewskipavasaris
łatgalskipavasars
łużycki (dolny)nalěśe

łużycki (górny)nalěćo
łotewskipavasaris
macedońskiпролет [proliet]
rosyjskiвесна [viesna]
serbskiпролећe [proliecze]
słowackijar
słoweńskipomlad
serbo-chorwackiproljeće

ukraińskiвесна [viesna]
żmudzkipavasaris

 

Przysłowia związane z wiosną:

Hyppotamus alias koń morski,
gdy na wodę pokazuje się,
Wiosnę znaczy.
[któż by inny, jak nie Benedykt Chmielowski i jego Nowe Ateny]

Jedz w wiosnę mało,
chceszli żyć cało.

Na wiosnę:
ceber deszczu, łyżka błota,
na jesień:
łyżka deszczu, ceber błota.

Nie każdej wiosny dojrzałe czeremchy.

Wiosna − będzie kura jaja niosła.

Wiosna mówi: urodzę,
Lato: jeśli nie przeszkodzę.

W wiośnie to każdy odrośnie.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

 


[1] Co ma piernik do wiatraka przeczytacie przy dniu 7 września.

List z Gefängnis Breslau pisała Róża Luksemburg.

Kwiecień

Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień – spod ziemi
Martwej – wyciąga gałęzie bzu, miesza
Wspomnienie z pożądaniem, niepokoi
Wiosennym deszczem zdrętwiałe korzenie.
Zima nas ochraniała, otulała
Ziemię w śnieg zapomnienia, karmiąc
Tę resztkę życia suchymi bulwami.

Co ty, mamo, pooddychać chciałem kwietniem,
Gwiazdy świecą pełnym blaskiem, noc radosna,
Mamo, ja po prostu dyżur pełnię,
Przecież kwiecień, przecież wiosna
.

 

Nic tak nie oddaje natury kwietnia-pletnia, który wciąż zimę z latem przeplata, jak owe dwa cytaty. Poeci – ci to dopiero mają wyobraźnię! A proza – jak to proza:

Początek kwietnia, jeden z tych miesięcy, które służą za przejście między zimą i wiosną. Śnieg już zniknął, ale nie ukazała się jeszcze zieloność; drzewa są czarne, trawniki szare i niebo szare: wygląda jak marmur poprzecinany srebrnymi i złotawymi nitkami.

 

Kwiecień – czwarty miesiąc roku według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 30 dni.

Nazwa miesiąca – jak uważa Aleksander Brückner (1856-1939), filolog i slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staro­pol­szczyz­ny – pochodzi od kwitnienia kwiatów; podobnie jest w języku ukraińskim (квітень) i czeskim, chociaż tam květen jest nazwą maja.

W staropolszczyźnie czwarty miesiąc roku nazywany był:
„łżykwiat” – od oszukiwania kwiatów, wywabianych za wcześnie z ziemi przez promienie słoneczne,
„dębień” – od zieleniejących dębów; po czesku kwiecień to właśnie duben,
„brzezień” – od zieleniejących brzóz; w cieplejszych od Polski Czechach i na Ukrainie nazwy březenберезень przyporządkowano marcowi.

Łaciński Aprilis pochodzi prawdopodobnie od czasownika aperio, aperire, apertus ‘otwierać’ – chodziło o otwarcie się Ziemi na procesy wegetacyjne.
Owidiusz w Fasti (8 r. n.e.), poemacie o kalendarzu rzymskim, nazywa miesiąc Aphrilis wywodząc to od Afrodyty, greckiej odpowiedniczki rzymskiej Wenus – bogini miłości, której czwarty miesiąc zreformowanego kalendarza rzymskiego był poświęcony. Owidiuszowi jednak – zważywszy, jak sobie etymologicznie poczynał z nazwami innych miesięcy (będzie!) – nie można ufać. Ot, pisał, co mu wyobraźnia i koniunktura podpowiadały.

Nazwa Aprilis została przejęta przez większość języków europejskich.

 

Kwietniowe rocznice
(rocznic mało, ale tekstu dużo; wystarczy).

 

1 kwietnia to dzień żartów, zwany Prima aprilis (łac. pierwszy kwietnia) – zabawa zaczyna się wtedy, gdy rozmówca, czytelnik lub słuchacz w kłamstwo uwierzy, ale na ogół żadnych kataklizmów przez primaaprilisowe oszustwa nie odnotowano, choć media (i to nawet całkiem poważne) 2 kwietnia publikują sprostowania.
W krajach anglojęzycznych jest to All Fools’ Day (dzień wszystkich głupców).
We Francji jest to Jour du poisson d’avril (dzień kwietniowej ryby) – do pleców oszukanego przypina się kartkę z narysowaną z rybą.
W krajach hiszpańskojęzycznych odpowiednikiem Prima aprilis jest Día de los Santos Inocentes (dzień niewiniątek), obchodzony 28 grudnia.

Jednym z ciekawszych dowcipów primaaprilisowych jest informacja, którą we czwartek, 1 kwietnia 1976 ogłosił w porannym programie radia BBC Sir Patrick Moore:

o godz. 9:47 dojdzie do ustawienia jednej linii Ziemi, Jowisza i Plutona. Koniunkcja ta, z racji olbrzymiej masy obu odległych planet (sam Jowisz, odległy od Ziemi o 630 milionów kilometrów, jest ponad 2,5 raza cięższy od wszystkich pozostałych planet razem) zakłóci grawitację ziemską, doprowadzając do tak znacznego jej zmniejszenia, że ci, którzy w tym akurat momencie podskoczą, mogą mieć wrażenie fruwania.

Zaraz po 9:47 BBC otrzymało setki telefonów, w których słuchacze potwierdzali wystąpienie zapowiedzianego efektu. Jedna z dzwoniących opisała nawet, jak to ona i jej jedenaścioro przyjaciół zostało uniesionych z foteli i łagodnie poszybowali wokół pokoju.
Ja się słuchaczom nie dziwię: Sir Moore mimo braku formalnego wykształcenia miał tak olbrzymi autory­tet w dziedzinie astronomii, że pewnie sam bym mu uwierzył, a kto wie czy i – z pewną nadzieją na zmniejszenie grawitacji – nie podskoczył.

Sir Patrick Alfred Caldwell-Moore.
To dopiero była osobowość! Powinien zostać honorowym żeglarzem wszechczasów, bo od niemal od dzieciństwa żeglował po największym z oceanów – Oceanie Kosmicznym.
Ten astronom-amator (kiedyś powiedział, że chciałby być zapamiętany jako astronom-amator, który grał w krykieta i na ksylofonie) zyskał ogromną popularność dzięki comiesięcznemu autorskiemu programowi Niebo w nocy (The Sky at Night), mającemu światowy rekord jako najdłużej utrzymujący się na antenie program jednego autora: Moore prowadził go bez mała przez 56 lat: od 24 kwietnia 1957 do 7 stycznia 2013 (zmarł 9 grudnia 2012, ale nakręcił kilka programów z wyprzedzeniem), opuszczając tylko jedną audycję, w 2004, z powodu salmonellozy, która nawiasem mówiąc omal nie wyprawiła go na tamten świat.
Był popularyzatorem i ekspertem: jego mapy Księżyca były używane w ZSRR do korelowania zdjęć odwrotnej strony satelity zrobionych w 1959 przez sondę Łuna 3, a NASA zaprosiła go do współpracy przy opracowywaniu księżycowej mapy dla Programu Apollo.

Drugim powodem popularności były publikacje: tylko na temat astronomii Moore napisał ok. 70 książek, a ma na swoim koncie również historie poświęcone kotom. Otwórzcie tylko katalog księgarni Amazon na jego nazwisku, a sami zobaczycie.
Znakiem rozpoznawczym Sir Moore’a stał się monokl, który nosił zamiast okularów, fajka (Fajczarz Roku 1983) i mówienie z prędkością karabinu maszynowego: potrafił wypowiedzieć 300 słów na minutę utrzymując dobrą dykcję.

Jowiszowo-plutonowy efekt grawitacyjny nie jest jedynym radiowym żartem primaaprilisowym Sir Moore’a, ale o nich będzie przy innej okazji. Zaglądajcie!

 

1 kwietnia obchodzi imieniny Grażyna (drugi raz – 26 lipca). Świętej Grażyny (niestety?) nie ma, ale jest Grażyna Pierwsza, księżna litewska, małżonka księcia Litawora, bohaterka powieści poetyckiej Grażyna (1823) wchodzącej w skład Poezyi tomu drugiego Adama Mickiewicza. No i co z tego, że to tylko literatura, skoro bardzo szybko literaturą być przestało?

Adomas Mickevičius (jak go szeroko nad błękitnym Niemnem zowią) imię księżnej wymyślił ładnie: od litewskiego gražus, graži – piękny, piękna:

Była naonczas Książęciu zamężną
Córa na Lidzie możnego dziedzica,
Z cór nadniemeńskich pierwsza krasawica,
Zwana Grażyną, czyli piękną księżną;
A chociaż wiekiem od młodej jutrzenki
Pod lat niewieścich schodziła południe,
Oboje: dziewki i matrony wdzięki
Na jednym licu zespoliła cudnie.

Powagą zdziwi, a świeżością znęca:
Zda się, że lato oglądasz przy wiośnie;
Że kwiat młodego nie stracił rumieńca,
A razem owoc wnet pełni dorośnie.

Nie tylko licem nikt jej nie mógł sprostać,
Ona się jedna w dworze całym szczyci,
Że bohaterską Litawora postać
Wzrostem wysmukłej dorówna kibici.

Pod koniec opowieści księżna Grażyna, nie tylko piękna ale i mądra – spełniwszy najświętszy wobec ojczyzny obowiązek i chroniąc męża przez popełnieniem niewybaczalnego błędu – umiera w mężowskiej zbroi na polu walki, zabita kulą z piorunowej broni przez bardzo złego krzyżackiego komtura Dietricha von Kniprode.

Epitafium poeta wystawia jej wzniosłe:

Niewiasta, choć ją męska zbroja kryje,
Niewiasta z wdzięków a bohater z ducha;

zaś Dyterich z Kniprody stoi pod dębem i czeka na stryczek. Ale komtur był również narzędziem w ręku spra­wied­li­wości (już mniejsza z tym jakiej, ale że przymiotnik tu potrzebny do zatuszowania niespra­wied­li­wości, więc niech każdy sobie wstawi własny): niewiasta, która wmieszała się w męskie sprawy i męskie przywdziała szaty, musiała, dla zadość­uczy­nie­nia, umrzeć, a autor musiał jej jeszcze, dla pełnego grzechów odkupienia, pozwolić, by przed zgonem mogła wyszeptać: „Przebacz, mężu mój, pierwsza i ostatnia zdrada!”
Aż strach pomyśleć, co by z księżną działo się dziś – przecież ktoś w końcu by się zorientował, jakie niebez­pie­czeń­stwa i zagrożenia niesie postawa pozwalająca przekraczać granice dżenderu, nawet tak nieznacznie. Strach się bać!

Ciekawa rzecz: Mickiewicz umieszcza akcję swego poematu pod sam koniec XIV wieku. Niewiele później, bo w 1431, na stosie w Rouen Anglicy popełnili morderstwo sądowe na Joannie d'Arc. Jeden z zarzutów podnosił kwestię złamania przez Joannę prawa o odzieży: śmiała bowiem nosić szaty męskie i zbroję, jej płci nie przysługujące. Co by znaczyło, że plaga dżenderu znęca się nad wiernymi od wieków!

Imię Grażyna chwyciło. A że język litewski, nam krewny w grupie bałtosłowiańskiej, z tego samego indoeuropejskiego pnia wyrasta, więc i odniesienia ma Grażyna szerokie, angielskiej Grace, hiszpańskiej Gracieli i łacińskiej Gracji nie wyłączając.

Wszystkiego najlepszego!

 

24 kwietnia 1934 – opublikowany zostaje wniosek patentowy (U.S. Patent 1956350, złożony 19 stycznia 1934) na najwspanialszy instrument muzyczny XX wieku: organy elektryczne, które skonstruował Laurens Hammond.

 

30 kwietnia 1803 – Louisiana Purchase.
Thomas Jefferson był człowiekiem nie tylko mądrym, ale i ze zmysłem handlowym. Gdy w styczniu 1803 Napoleon zaproponował Amerykanom, by zamiast Nowego Orleanu kupili całe dorzecze Missisipi, mające 2.144.510 km kw. (828000 mil kw.) za 15 milionów dolarów (11,75 mln gotówką, reszta – umorzenie długu) prezydent Jefferson nie wahał się ani chwili.
Przy okazji Federaliści (opozycja) pożarli się z jeffersońską partią Demokratyczno-Republikańską. Opozycja – jak zwykle – podniosła larum i jazgot, że wbrew konstytucji, wbrew prawu, wbrew rozsądkowi (nic się nie zmienia!), ba – usiłowali nawet (wbrew faktom) dowieść, że sporne terytorium należy nie do Francji a do Hiszpanii.
Prezydenta, oprócz jego partii, poparli tylko plantatorzy z Południa przerażeni tym, co będzie, gdy Napoleon uwolni niewolników w Nowej Francji (czyli amerykańskiej Luizjanie).
Ale plantatorzy, jak to plantatorzy – mało orientowali się w niuansach polityki zagranicznej, z czego akurat skorzystał Jefferson. Napoleon nie miał bowiem zamiaru nikogo uwalniać, wręcz odwrotnie: w 1801 wysłał karną ekspedycję wojskową na San Domingo (dziś: Haiti), którego mieszkańcy nie chcieli zrozumieć, że hasła liberté, égalité, fraternité stosują się tylko do białych Monsieurs w Europie, a nie do czarnych niewolników w koloniach. W 1802 przyszły Cesarz Francuzów potwierdził utrzymanie niewolnictwa na Martynice i Gwadelupie.
Na Haiti armia francuska (a w niej dwie półbrygady, 113 i 114, polskiej Legii Naddunajskiej, razem ok. 5280 ludzi) ponosiła jednak dotkliwe straty (nie tyle od Haitańczyków, ile od chorób tropikalnych) i Bonaparte zdawał sobie sprawę, że wyspy nie utrzyma (San Domingo proklamowało niepodległość 1 stycznia 1804). A skoro tak – Nową Francję należało czym prędzej sprzedać, zwłaszcza że znalazł się kupiec i to poważny.
Cena 7 centów za hektar (po amerykańsku: 2,8ȼ za akr) była niewspółmiernie niska wobec kosztów, jakie Stany Zjednoczone musiałyby wydać w przyszłości na wojnę o te ziemie, gdyby jakiemukolwiek innemu państwu (tu pewnym kandydatem była Brytania, a następnym Hiszpania) zechciało się rościć pretensje do tego, w większości nietkniętego stopą białego człowieka, terenu.
Dziś by to było 236 milionów dolarów czyli 1,11 dolara za hektar (44,5ȼ za akr) – wciąż darmo!

Dla porównania:

  • za tereny obecnej Kalifornii, Nevady, Arizony i Utah plus kawałki Nowego Meksyku, Kolorado i Wyoming (razem: 1,36 mln. km kw.) Stany Zjednoczone w 1846 roku były gotowe zapłacić Meksykowi 30 mln. dolarów (po wygranej wojnie, w 1848, zapłaciły ok. 18 mln.);
  • w transakcji zwanej Zakup Gadsdena (Gadsden Purchase, 1853), za kawałeczek południowej Arizony i Nowego Meksyku (76.800 km kw.) Amerykanie zapłacili Meksykowi (a dokładnie prezydentowi tego kraju, gen. Santa Annie, co nie jest równoznaczne) 10 milionów;
  • Alaskę (1,7 mln km kw.) Stany kupiły w 1867 za jedne siedem milionów dwieście tysięcy.

Traktat kupna-sprzedaży luizjańskiej podpisali 30 kwietnia 1803 w Paryżu:
Robert Livingston (ambasador amerykański we Francji),
James Monroe (za 14 lat zostanie na dwie kadencje piątym prezydentem USA i wyda słynną Doktrynę)
i François Barbé-Marbois (dyrektor francuskiego Skarbu Państwa, który za udaną transakcję dostał od Pierwszego Konsula 152 tys. franków czyli ok. 34 tys. dolarów ówczesnych, a ponad pół miliona dzisiejszych).
„Żyjemy już długo, ale ten jest najszlachetniejszym z dokonań żywotów naszych. Dziś Stany Zjednoczone zajęły miejsce wśród najpierwszych mocarstw tego świata” – powiedział Livingston po złożeniu podpisów.
Rok i dwa tygodnie później (14 maja 1804) na penetrację nowozakupionych terytoriów wyruszyła z St. Louis ekspedycja, którą dowodzili Meriwether Lewis i William Clark. Wyprawa dotarła do Pacyfiku i wróciła do Saint Louis po dwóch latach, czterech miesiącach i dziesięciu dniach – 23 września 1806. To jest dopiero historia!

Ziemie zakupione od Francji stanowią prawie 25% powierzchni dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Leżą na nich (porządek prawie alfabetyczny): Arkansas; Dakota Południowa; Dakota Północna; Iowa; Kansas; Luizjana (na zachód od Mississippi, z Nowym Orleanem); Minnesota (na zachód od Mississippi); Missouri; Montana, Wyoming i Kolorado (na wschód od Gór Skalistych); Nebraska; Nowy Meksyk (część północno-wschodnia); Oklahoma; Teksas (część północna) i niewielkie kawałki dzisiejszych prowincji kanadyjskich Alberta i Saskatchewan.

 

Znaki Zodiaku w kwietniu:
Baran (♈) – do 20 kwietnia
Byk (♉) – od 21 kwietnia.

 

Kwiat kwietnia:
stokrotka (Bellis perennis L.) – jej łacińska nazwa znaczy ‘wieczne piękno’; w Anglii jest kwiatem dzieci i niewinności.

 

Kamień kwietnia:
diament – symbolizujący zwycięstwo, niezniszczalność.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
czwarty miesiąc roku to:

białoruskiкрасавік [krasavik]
bośniackiapril
bułgarskiaприл [aprił]
chorwackitravanj
czeskiduben
kaszubskiłżëkwiôt (też: kwietnik, aprël, kwiecéń)
litewskibalandis
łatgalskisulu
łużycki (dolny)jatšownik (też: apryl, nalětny)
łużycki (górny)jutrownik (też: apryl, haperleja)
łotewskiaprīlis
macedońskiaприл [aprił] albo тревен [triewien]
rosyjskiaпрель [apriel]
serbskiaприл [aprił]
słowackiapríl
słoweńskiapril
ukraińskiквітень [kviteń]
żmudzkibalondis

 

Przysłowia związane z kwietniem:

Choć już w kwietniu słonko grzeje,
nieraz pole śnieg zawieje.

Ciepłe deszcze w kwiecień
rokują godną jesień.

Deszcze częste w kwietniu wróżą,
że owoców będzie dużo.

Gdy w końcu kwietnia deszcz porosi,
błogosławieństwo polom przynosi.

Gdy w kwietniu pszczoły latają,
długie chłody się zapowiadają.

Grzmot, w kwietniu – dobra nowina,
już szron roślin nie pościna.

Jak przygrzeje słonko,
przejdzie kwiecień łąką.

Jeszcze w kwietniu zimno
i na żaby, i na baby, i na las,
a najwięcej na nas.

Kwiecień, co deszczem rosi,
wiele owoców przynosi.

Kwiecień, gdy jest suchy,
nie daje dobrej otuchy.

Kwiecień-plecień:
bo plecie
niby zimą, niby latem,
a przeplata wszystko kwiatem.

Kwiecień-plecień
wciąż przeplata
trochę zimy, trochę lata.

Na kwiecień
lada z czego wianek upleciem.

Pogody kwietniowe
– słoty majowe.

Przyjdzie kwiecień
– ostatek z gumna wymieciem.

Sprzyja nam rok, gdy wilgotny
kwiecień, gdy nie bardzo słotny.

Suchy kwiecień, mokry maj,
będzie żyto jako gaj.

W kwietniu kwiatek – to gagatek,
ale w maju przebierają.

W kwietniu po brzegach lody
niosą, jęczmienia urody.

W kwietniu posusza,
nic z ziemi się nie rusza.

 

Przysłowia na
Prima Aprilis (1 IV):

Pierwszy kwietnia
– bajów pletnia.

Pierwszy kwietnia:
nie wierz – brednia.

Prima aprilis:
nie czytaj, nie słuchaj, bo się omylisz.

W pierwszy kwietnia się omylisz,
gdzie postąpisz, gdzie się schylisz.

 

Przysłowia na
św.
Franciszka (2 IV):

Na św. Franciszka
nieraz dobrze grzmi i łyska.

Na św. Franciszka zielenią się łany
i ze swego zimowiska wracają bociany.

Na świętego Franciszka
szuka ziarnek w polu myszka.

 

Przysłowia na
św.
Izydora (4 IV):

Na Świętego Izydora
dla bociana pora.

 

Przysłowia na
św.
Wincentego (5 IV):

Chociaż św. Wincenty,
jednak szczypie mróz w pięty.

Jak się Wincenty rozdeszczy,
źle chłopu wilga wieszczy.

Na św. Wincenty
nie chodź bosymi pięty,
bo nieraz mrozek cięty.

 

Przysłowia na
św.
Makarego (10 IV):

Dzień na święty Makary pewnie przepowiada,
czy we wrześniu pogoda, czy też ciągle pada.

 

Przysłowia na
św. Jerzego (23 IV):

Do świętego Jerzego paszy u każdego,
a na święty Jerzy gospodarz się jeży.

Kiedy Jerzy pogodą częstuje,
wnet się pogoda zepsuje.

Kiedy Jerzy skryje wronę w życie,
będzie zboża obficie.

Nabożny, jak koń św. Jerzego.

Na święty Jerzy
trawa się pierzy.

Na święty Jerzy
każdy chłop się jeży.

Na święty Jerzy rosa,
nie trzeba koniom owsa.

Na święty Jerzy
trawa się pierzy.

Św. Jerzy do kościoła,
a koń do karczmy.

 

Przysłowia na
św. Wojciecha (23 IV):

Gdy na Wojciecha rano plucha,
do połowy lata będzie ziemia sucha.

Gdy przed Wojciechem grzmi,
długo jeszcze zima śni.

Gdy Wojciech rano rosi,
pół lata posuchę nosi.

Ile dni przed św. Wojciechem
kukułka się odezwie, albo żaba zaskrzeczy,
tyle dni po św. Wojciechu będzie zimno.

Kiedy grzmi w święto Wojciecha,
roście rolnikom pociecha.

Kto sieje jarkę po św. Wojciechu,
to lepiej, żeby ją zatrzymał w miechu.

Licha pociecha koło świętego Wojciecha.

Na ile dni przed św. Wojciechem żaby rechcą,
tyle dni po Wojciechu zimna być zechcą.

Najadł się, jak wół trawy na święty Wojciech.

Na św. Wojciecha
dla roli pociecha.

Na św. Wojciecha naszego patrona,
już się w zbożu ukryje i zając, i wrona.

Na św. Wojciecha wrony z żyta nie widać,
możesz bydełku resztę suchej paszy wydać.

Na Wojciecha
sucha strzecha.

Św. Wojciech trawę sieje,
św. Marek zeń się śmieje.

 

Przysłowia na
św. Marka (25 IV):

Chodzisz na Marka bez koszuli,
w maju kożuchem się otulisz.

Co Marek zagrzeje,
Pankracy [12 V] wywieje.

Co na Marka się stanie,
to na ogrodników [12,13,14 V] odstanie.

Deszcz w święty Marek,
to ziemia w lecie jak skwarek.

Do św. Marka
nie ma żyta ani ziarnka.

Kiedy Marek skwarem zieje,
w maju kożuch nie dogrzeje.

Kucharka od św. Marka.
[licha, zła kucharka, sługa; jest to dawny termin zmiany służących]

Na św. Marka
siej lepiej groch do garnka.

Na św. Marek
w Sierpcu jarmarek.

Na św. Marka
nie ma co włożyć do garnka.

Przed dniem św. Marka, ile żaba kuka,
Tyle dni po nim, milcząc, spokojności szuka.

Sadź ziemniaki w wilję św. Marka,
to będzie pod krzakiem miarka

Święty Marek
poszedł na folwarek
oglądać żytko,
czy zeszło wszytko

Święty Marek
rzuci do wody ogarek.
[tj. światła w chatach już nie używają, gdyż wieczory są o tej porze krótsze znacznie]

 

Przysłowia na
św. Pawła (28 IV):

Jeśli w św. Paweł śnieg albo deszcz pada,
dobrych się urodzajów spodziewać wypada.

 

Przysłowia na
św. Piotra i Augustyna (29 IV):

Na świętego Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Na św. Piotr suchy dzień,
suche lato, sucha jesień.

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Źródła trzech cytatów na wstępie:
T. S. Eliot – Ziemia jałowa (The Waste Land, 1922). Tłum. Krzysztof Boczkowski
Bułat Okudżawa – Kwietniowy dyżurny (Дежурный по апрелю, 1960) [autora przekładu nie udało mi się ustalić; producenci nagrań zapomnieli podać]
Bolesław Prus – Lalka (1890).

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha