KTO JEST KIM:

KRZYSZTOF BARANOWSKI

10.

Ramka_10_wiek_XXI_ill

2000[1]

grudzień

Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Admi­ni­stracji w Warszawie kupuje od Kredyt Banku Fryderyka Chopina za 2 460 425,00 PLN.
Decyzję kupna podjął dr Dariusz Czajka, pomysłodawca i jeden z założycieli EWSPiA, który w la­tach 70-tych płynął w młodzieżowej załodze Zewu Morza dowodzonego przez Krzysztofa Bara­now­skiego i tam po raz pierwszy zapoznał się z ideą edukacji na morzu.

Krzysztof Baranowski koordynuje i nadzoruje całość działań wychowania morskiego EWSPiA.

W ramach Akademii pod Żaglami na Fryderyku Chopinie zaczęły się odbywać seminaria, wykła­dy oraz kursy językowe dla studentów EWSPiA.

Uczelnia proponuje też naukę na poziomie szkoły średniej dla chętnych spoza uczelni, w Szkole Pod Żaglami.

 

2001-2007
STS Fryderyk Chopin pływa z młodzieżą z kolejnych edycji Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.

Rejsami dowodzą przeważnie kapita­no­wie Krzysztof Baranowski, Ziemowit Barański i Adam Kantorysiński.

 

2001

Za całokształt działalności żeglarskiej (50 lat) Bractwo Wybrzeża – Mesa Kaprów Polskich przyznaje Krzysztofowi Baranowskiemu nagrodę „Chwała Mórz” – Kaperski Topór Bojowy. Wręczenie Topora odbyło się na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin.[2]

Bałtyckie Bractwo Żeglarzy odznacza Krzysztofa Baranowskiego nagrodą Conrad 2000 przyznawaną największym indywidualnościom żeglarskim. W uzasadnieniu podano:

Za cały dorobek żeglarski obejmujący wiele ambitnych rejsów oceanicznych (w tym samotny rejs dookoła świata, zakończony w roku 2000), liczne książki (łączny nakład wraz z tłumaczeniami – milion egzemplarzy), realizację 50 filmów o tematyce morskiej oraz znaną działalność organizatorską (imprezy, żaglowce, szkoły, konferencje)[3]

 

2001 – 2007

Lady B. latem pływa w rejsach stażowych po Bałtyku i Morzu Północnym, jesień i zimę spędza na ogół na Wyspach Kanaryjskich.
Stałym kapitanem jest Mieczysław Leśniak, później Jan Stankiewicz.

 

2003 – 2004

Lady B. uczestniczy w akcji Jolanty Kwaśniewskiej „Płyniemy do Europy”, polegającej na gratisowych rejsach morskich młodzieży z całego kraju wybranej na podstawie znajomości problematyki europejskiej.
Punktem kulminacyjnym (maj 2004) jest odebranie przez młodzież w Brukseli symbolicznych kluczy do Europy.

 

2003

Krzysztof Baranowski formalnie przechodzi na emeryturę,
kończy również pracę etatową w EWSPiA, a tym samym na Fryderyku Chopinie.

Posłano po mnie dopiero wtedy, gdy statek utknął w Szczecinie. Kapitan postawił wyższe warunki finansowe, a kadra oficerska go poparła, ale pod moim dowództwem kadra zgodziła się płynąć – wykonałem zadanie, doprowadziłem statek na zakontraktowane rejsy w Niemczech.[4]

 

2005-2009

Krzysztof Baranowski jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Jachting”.

Ustanawia tam nagrodę „Jachtsmen Roku”.

 

2006   

Kpt. Krzysztof Baranowski występuje gościnnie w serialu TV Ranczo (2006) w roli Starosty… ale tylko na stronie internetowej Filmweb[5].

 Ranczo_Filmweb_b

 

W rzeczywistości w 78. odcinku Rancza (sezon 6, odc. 13 – „Poród amatorski”; emisja 2012-05-27) starostę Wilkowyi zagrał Krzysztof Baranowski – starosta powiatu lipnowskiego (z siedzibą w mieście Lipno, woj. kujawsko-pomorskie).

 

2008

8 marca – Gdynia, galeria Centrum Gemini przy Skwerze Kościuszki:

kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz wręcza Krzysztofowi Baranowskiemu Specjalną Nagrodę Super Kolosa[6] przyznaną przez kapitułę X Ogólnopolskiego Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów.

Tę nagrodę, Super Kolosa, dostaje się raz w życiu. Cieszę się, że tego doczekałem. Jest to dla mnie niezwykły zaszczyt przede wszystkim z tego powodu, że statuetkę przyznają nie tylko żeglarze, ale i podróżnicy, himalaiści czy speleolodzy. Super Kolosa będę, zatem cenił wyjątkowo, bowiem honor z nim związany jest wyrazem uznania całego środowiska podróżniczego, a nie tylko moich kolegów z branży.[7]

Szczególne podziękowania laureat skierował do kpt. Wojciecha Jacobsona – legendy polskiego żeglarstwa, który zawsze służył i służy pomocą oraz dzieli się swym doświadczeniem z innymi żeglarzami – przypominając, że bez wsparcia Jacobsona, rejs Polonezem w 1972 roku mógł w ogóle nie dojść do skutku.


Od 2008

Krzysztof Baranowski jest członkiem rady programowej Polskiej Fundacji Morskiej.

Jest to niezależna, niedochodowa organizacja pozarządowa, zarejestrowana przez Sąd Rejonowy w Szczecinie. Jej celem jest „popularyzowanie walorów żeglarstwa, jego kultury materialnej, jak i duchowej, poszerzanie wiedzy historycznej o związkach Polski z morzem, ich znaczeniu w Europie i na świecie oraz upowszechnianie polskich osiągnięć w tej dziedzinie.”[8]

 

2008

15-22 listopada

Krzysztof Baranowski prowadzi Pogorię po Morzu Liguryjskim w tygodniowym rejsie, zorganizowanym przez absolwentów International Class Afloat 1988-1989, z okazji dwudziestej rocznicy rejsu. Z dawnych uczniów stawiło się sześciu Amerykanów, Estończyk, sześciu Rosjan oraz szesnastu Polaków.

Eskapada szesnastolatków przed dwoma dekadami, dziś dorosłych facetów: lekarzy, prawników, naukowców, menadżerów, burmistrzów, wreszcie mężów i ojców, zakończyła się wspólną obietnicą powtórzenia jej za pięć lat.[9]

 

2009

16 marca

Reaktywacja Fundacji noszącej teraz nazwę „Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego”[10].

Fundacja, współpracując z Caritasem, inicjuje akcję „Dookoła świata za pomocną dłoń”. Proponuje uczennicom i uczniom, którzy za zgodą rodziców zgłoszą swój udział w projekcie, niesienie pomocy w trakcie roku szkolnego osobom niepełnosprawnym, chorym i potrzebującym, a następnie eliminacje sprawnościowe. Najlepsza trzydziestka kwalifikuje się na rejs oceaniczny. Pozostałym Fundacja organizuje „rejsy pocieszenia” na Mazurach lub po Bałtyku.

Tradycyjnie, udział młodzieży w rejsach jest bezpłatny, a koszty pokrywać mają środki otrzymane od sponsorów oraz pozyskane przez Fundację w ramach prowadzonej działalności.[11]

Fundacja ustanawia nagrodę „Żeglarz Roku” przyznawaną od 2010 roku żeglarzom za wyczyny morskie i w innych dziedzinach żeglarstwa (np. deska, ślizg lodowy), w których nominaci przyczynili się do popularyzacji tej dziedziny sportu.[12]

 
2010-2013 – rejsy Szkoły Pod Żaglami na Fryderyku ChopiniePogorii

 

2010

2 października

STS Fryderyk Chopin pod dowództwem kpt. Krzysztofa Baranowskiego wypływa z Gdy­ni w rejs Szkoły Pod Żaglami pod hasłem „Dookoła świata za pomocną dłoń”.

Armator brygu, EWSPiA, użycza żag­lo­wiec bezpłatnie.

Na pokład zamustrowało 36 uczennic i uczniów II klasy gimnazjum, wyłonionych w drodze ca­ło­rocz­ne­go kon­kursu. Trasa ma zakończyć się w Fort de France na Martynice w połowie stycz­nia 2011.

Kapitanowie (zmiana w Stavanger): Krzysztof Baranowski, Ziemowit Barański (chemia).
Załoga etatowa: Marek Derendarz (kucharz), Krzysztof Olczyk (mechanik).
Kadra oficersko-nauczycielska: Katarzyna Jankowska (biologia, lekarz), Adam Kantorysiński (bosman), Mieczysław Leśniak (III oficer), Małgorzata Michałkiewicz (j. angielski, j. francuski), Jolanta Modelska (j. polski, historia), Maciej Ostrowski (II oficer, meteorolog, fizyka, geografia), Mateusz Potempski (I oficer, WOS), Marcin Tyfa (pomocnik bosmana, fizyka, j. niemiecki).
Ekipa TV: Weronika Wojnach (operator TVN; do Stavanger).
Uczennice i uczniowie: Szymon Angowski, Joanna Borowska, Konrad Bosek, Anita Chwastek, Maciej Dowgiałło, Natalia Gałda, Jakub Jeleński, Jadwiga Juwa, Kacper Kaferski, Katarzyna Kozubal, Alicja Kromka, Magdalena Kurowska, Bartosz Kutwin, Patryk Leszek, Tomasz Ławski, Kinga Łoboda, Jakub Łochowski, Filip Niemcunowicz, Karolina Okwiecińska, Marta Orlińska, Oskar Orlitz, Katarzyna Patryniak, Beniamin Rostankowski, Julia Różycka, Igor Rudnicki, Jan Rybołowik, Anna Sachaj, Dominika Szmit, Hanna Tokaj, Anna Wilk, Marek Włodarczyk, Iwo Wojcieszak, Katarzyna Zajączkowska, Miłosz Zieliński, Paulina Żurawińska.


14 października

W Stavanger (Norwegia) dowództwo brygu przejmuje kpt. Ziemowit Barański.
Krzysztof Baranowski, zgodnie z planem, wraca do Polski, do pracy w biurze armatorskim rejsu.


29 października

100 Mm SW od wysp Scilly Fryderyk Chopin traci w sztormie bukszpryt i oba masz­ty.
Nikt z 47-osobowej załogi nie doznał obra­żeń, nie ma też potrzeby ewaku­acji. Kapitan jednak przyjmuje hol, bowiem w przy­pad­ku uży­cia sil­ni­ka żag­low­ca, reszt­ki oli­no­wa­nia, niemoż­liwe do usu­nię­cia w cza­sie sztormu, mo­gą zablo­kować śru­bę i ster.

2010-SzPZ_MAPA2

Żaglowiec odholowano do stoczni remontowej w Falmouth, skąd młodzież wróciła do Polski.
Postój Fryderyka Chopina w stoczni trwa do 24 czerwca 2011.
W międzyczasie zmienia się właściciel i armator: EWSPiA sprzedaje żaglowiec spółce 3Oceans, zajmującej się czarterami i organizacją rejsów komercyjnych.

 

2011

7 marca

Prezydent RP Bronisław Komorowski obejmuje honorowym patronatem akcję „Dookoła świata za pomocną dłoń”.[13]

18 czerwca

W Nowym Warpnie nad Zalewem Szczecińskim otwarta zostaje Aleja Żeglarzy. Jako pierwsze umieszczone zostają tablice kapitanów: Krzysztofa Baranowskiego i Andrzeja Mendygrała.

17 września, Szczecin

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego na Fryderyku Chopinie wypływają uczennice i uczniowie Szkoły Pod Żaglami, których rejs rok wcześniej przerwała utrata masztów.

Kapitanowie (zmiana w Santa Cruz de Tenerife): Krzysztof Baranowski, Ziemowit Barański (chemia).
Załoga etatowa: Wiesław Patro (mechanik), Krystyna Szypczyńska (kucharz).
Kadra oficersko-nauczycielska: Zbigniew Bosek (do Santa Cruz de Tenerife; biologia), Bogusława Ćwikła (j. polski, j. angielski, muzyka), Mieczysław Leśniak (III oficer), Agnieszka Leśny (historia i j. polski), Maciej Ostrowski (II oficer, geografia), Karol Petryka (bosman), Mateusz Potempski (I oficer, WOS, historia architektury), Olga Sabok (matematyka, j. francuski), Tomasz Trojnar ( biologia, lekarz), Marcin Tyfa (bosman, fizyka, j. niemiecki), Wiktor Waszkowiak (nauczyciel chemii).
Ekipa TV: Konrad Kwas (operator filmowy; plastyka).
Uczennice i uczniowie: Szymon Angowski, Anita Chwastek, Maciej Dowgiałło, Jakub Jeleński, Jadwiga Juwa, Kacper Kaferski, Katarzyna Kozubal, Alicja Kromka, Magdalena Kurowska, Patryk Leszek, Tomasz Ławski, Kinga Łoboda, Jakub Łochowski, Filip Niemcunowicz, Karolina Okwiecińska, Marta Orlińska, Oskar Orlitz, Katarzyna Patryniak, Przemysław Piernicki, Beniamin Rostankowski, Julia Różycka, Jan Rybołowik, Anna Sachaj, Dominika Szmit, Hanna Tokaj, Iwo Wojcieszak, Marek Włodarczyk, Julia Stalmach, Anna Wilk, Miłosz Zieliński.

Trasa: Szczecin – Kanał Kiloński (RFN) – Falmouth (Wlk. Bryt.) – Vigo (Hiszpania) – Madera i Porto Santo (Portugalia) – Wyspy Kanaryjskie (Hiszpania) – Wyspy Zielonego Przylądka – Martynika (dep. zamorski Francji).

Armator, firma 3Oceans, wysyłając Fryderyka Chopina na Karaiby na czarter, udostępnia bryg Szkole Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego, na trasie Szczecin – Martynika,  „po kosztach własnych”.
Koszty paliwa, wyżywienia i opłat portowych ponosi Fundacja Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.

15 grudnia

Koniec rejsu na Martynice.

SzPZ-2011_MAPA

 

2012

25 września, Świnoujście

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego wypływa na Pogorii kolejna edycja jego Szkoły Pod Żaglami (34 uczennice i uczniowie).

Kapitanowie (zmiana w Maladze): Krzysztof Baranowski, Krzysztof Grubecki.
Załoga etatowa: Marcin Mieczkowski (bosman), Stanisław Reszel (mechanik), Krystyna Szypczyńska (kucharz).
Kadra oficersko-nauczycielska: Marek Bieliński (j. angielski, WOS), Zbigniew Bosek (intendent, fotograf, biologia; IV oficer od Lizbony), Anna Kulczak  (II oficer, j. polski), Elżbieta Nizińska (do Barcelony; III oficer, historia), Maciej Ostrowski (do Lizbony; IV oficer, meteorolog, geografia), Marcin Piotrowski (do Amsterdamu), Waldemar Rzeźnicki (I oficer, fizyka), Anita Wietrzyńska (matematyka, geografia), Jerzy Wojciechowski (do Barcelony), Marcin Wojtkowski  (lekarz, chemia; III oficer od Barcelony).
Ekipa TV: Maciej Dudziński (operator TVN24).
Uczennice i uczniowie: Michał Bojarczuk, Andrzej Brzeski, Maja Duszkiewicz, Martyna Eiben, Paula Eiben, Bruno Ganicz, Robert Gattner, Agata Golonka, Paweł Jachim, Jakub Kokot, Elisej Kosarev, Aleksandra Kozowska, Anna Kozubal, Maciej Krygier, Magdalena Kupilas, Adam Machońko, Łukasz Mielczarek, Stanisław Murgrabia, Kalina Paszyna, Elżbieta Przeździak, Tatiana Shikhovtcova, Wojciech Sobierajski, Jędrzej Staniewicz, Kamila Stapf, Martin Szajnar, Julia Szewczyk, Michał Szukała, Agata Tomaszek, Daria Wasilewska, Alicja Wawrzyniak, Michał Wnuk, Krzysztof Wyrzykiewicz, Mateusz Zabielski, Konrad Ziemianin.

Trasa: Świnoujście – Amsterdam (Holandia) – Boulogne-sur-Mer (Francja) – Setúbal (Portugalia) – Malaga, Cartagena, Vilanova i la Geltrú, Portinatx (Hiszpania) – Monako – Genua (Włochy).

SzPZ-2012_MAPA

 

19 października, Malaga

Krzysztof Baranowski przekazuje dowództwo nad Pogorią i swoją Szkołą Pod Żaglami kpt. Krzysztofowi Grubeckiemu, absolwentowi pierwszej Szko­ły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (rok szkolny 1983/1984).


3 listopada, Genua

Koniec rejsu.

 

 

2013

2 maja

W dniu Święta Flagi RP, na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego w Warszawie zaprezentowana zostaje wystawa „Biało-czerwona na morzach i oceanach”[14], złożona z 42 plansz przedsta­wia­ją­cych największe osiąg­nięcia żeglar­stwa polskiego.

Wystawę otworzył prezydent Bronisław Komorowski, który uhonorował przedsta­wio­nych na planszach żeglarzy banderami prezydenckimi.

Z dużą satysfakcją informujemy, że – wśród odznaczonych prezydencką banderą – bank nagród rozbił Krzysztof Baranowski. Prezydent RP wręczył bandery: kpt. Baranowskiemu za całokształt dokonań żeglarskich, żaglowcom „Pogoria” i „Fryderyk Chopin”, które dzięki Krzysztofowi Baranowskiemu powstały i „Szkole Pod Żaglami kpt. Krzysztofa Baranowskiego”.[15]


1 września, Gdańsk-Westerplatte

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego na Pogorii wypływa pierwsza polsko-rosyjska Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego: do 32-osobowej załogi młodzieżowej wybrano po 8 dziewcząt i chłopców z Polski i Rosji.

Kapitanowie (zmiany w Cherbourgu i La Spezia): Krzysztof Baranowski (geografia), Adam Busz (geografia), Krzysztof Grubecki (geografia).
Załoga etatowa: Sylwester Małachowski (kucharz), Marcin Mieczkowski (bosman), Stanisław Reszel (mechanik).
Kadra oficersko-nauczycielska: Ekaterina Andreyasheva (j. angielski, j. rosyjski), Ewa Bajerska (j. angielski, matematyka), Oleg Bespalov (dziennikarz i filmowiec – Komsomolskaja Pravda), Zbigniew Bosek (IV oficer, fotograf, intendent), Marek Duszkiewicz (I oficer, lekarz, biologia, chemia), Magdalena Lapshin (j. polski, j. niemiecki), Mieczysław Leśniak (III oficer), Kryspin Pluta (filmowiec TVN24, WOS, filmoznawstwo), Kazimierz Robak (j. polski, historia, dyrektor Szkoły), Remigiusz Trzaska (do Port de Sóller; II oficer), Anita Wietrzyńska (fizyka, matematyka, II oficer od Port de Sóller).
Uczennice i uczniowie: Bartosz Andrałojć, Maksim Boiarov, Jakub Borysewicz, Alexandra Bulavkina, Filip Chojnacki, Aleksandra Dudij, Veronika Gasparian, Egor Ivanov, Zuzanna Jeglorz, Anastasiia Kashparowa, Oliwia Kiełbowska, Alexey Korolyuk, Jakub Krakowski, Maria Kulak, Viktoriia Kurbanova, Aleksandra Lashchuk, Olga Lazareva, Daniil Litvinov, Michał Łakomski, Małgorzata Narecka, Nikodem Niziołek, Kamilla Nowak, Valeriya Ogoleva, Sergey Ostapets, Katarzyna Pisarek, Denis Popov, Anastasiia Poteeva, Andrzej Rydzewski, Maria Sachaj, Araik Simonyan, Evgenii Sosnin, Natalia Strzępka, Alexander Suchanek.

Trasa: Gdańsk – Kanał Kiloński – Cherbourg – Vigo – Setúbal – San Miguel – Portinatx – Port de Sóller – Tulon – La Spezia – Viareggio – Zatoka Neapolitańska – Isola di Ustica – Vibo Valentia Marina – Porto di Levante – Olbia – Bonifacio – Civitavecchia.

SzPZ-2013_MAPA

9 września, Cherbourg

Krzysztof Baranowski przekazuje dowództwo kpt. Adamowi Buszowi.


5 października, La Spezia

Dowództwo nad PogoriąSzkołą Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego przejmuje kpt. Krzysztof Grubecki.


26 października, Civitavecchia

koniec rejsu polsko-rosyjskiej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.
Krzysztof Baranowski wita jej załogę w porcie docelowym i wręcza opinie rejsowe.


26 października – 2 listopada

Krzysztof Baranowski prowadzi Pogorię po Morzu Liguryjskim w rejsie zorganizowanym – zgodnie z zapowiedzią – przez absolwentów International Class Afloat 1988-1989, tym razem z okazji jej dwudziestopięciolecia.

 _00_SzPZ-ICA_rejs_25_lat_2013_sm

 

2014

Krzysztof Baranowski zabiega bezustannie o budowę nowego żaglowca dla swojej Szkoły Pod Żaglami.

Koncepcja jest gotowa – wypracowaliśmy ją ze znanym konstruktorem nowozelandzkim Tomkiem Głowackim. Projekt został nazwany „Polonia”, ale to nazwa robocza, zapewne potencjalni inwestorzy zechcą go nazwać inaczej. Problemem jest to, że inwestorów nie widać na horyzoncie, a sam temat mało kogo w Polsce interesuje. […]

Moim życzeniem był wyższy standard wnętrza polegający na kabinach dwuosobowych (za­mie­nianych na czas Szkoły na czteroosobowe), dużo przestrzeni „socjalnej” i naresz­cie duża klasa w formie audytorium na rufie wykorzystująca nawis kadłuba. Tomek za­pro­po­no­wał wystrój w „starym stylu” przy najnowocześniejszych rozwiązaniach tech­nicznych. […]

„Polonia” może służyć różnym celom – promocyjnym, wizerunkowym, propagandowym, wreszcie komercyjnym – ja potrzebuję żaglowca na cztery pierwsze miesiące roku szkol­ne­go na realizację Szkoły pod Żaglami jako projektu charytatywnego (młodzież pracuje w wo­lon­ta­riacie cały rok, a potem płynie za darmo). […]

„Fryderyk Chopin” […] w roku 2011 zrobił promocyjną turę po zachodniej Europie z okazji jubileuszu kompozytora pokazując jak pięknie można propagować kulturę i sztukę przy pomocy żaglowca.[16]

 

Moje najbliższe plany wiążą się z budową kolejnego żaglowca […] To moje nowe wyzwanie i cel. Ten nowy projekt to […] bryg o długości 56 metrów przeznaczony dla szkolenia młodzieży w ramach „Szkoły pod Żaglami” oraz… w celu zdobywania funduszy […]
W wersji biznesowej „Polonia” będzie mogła być wygodnym miejscem do wypoczynku dla 18 osób w dwuosobowych kabinach z własnymi węzłami sanitarnymi.
[…]
Koszt przedsięwzięcia szacuje się na 35 mln złotych.
[…] Jeśli każdy Polak złożyłby się po złotówce, to akurat starczyłoby na całość, hm…
Ale myślimy o indywidualnych inwestorach, którzy mogliby wykupić kabiny na „Polonii”, tak jak kupuje się apartamenty w atrakcyjnych miejscach świata i stadionach.
[17]

 

marzec

Ukazuje się 20. książka Krzysztofa Baranowskiego – Bujanie w morskiej pianie.
W posłowiu do niej napisałem:

W naszym żeglarstwie Krzysztof to druga obok Zaruskiego postać. Zaruski przed wojną, a on po wojnie. Bo akurat nam nikt nie powie, że jest człowiek, który po wojnie zrobił więcej propagandy dla żagli i dla wyprowadzenia małolatów na morze niż Krzysztof.
Pisałem tak 30 lat temu, w mojej opowieści o pierwszej Szkole Pod Żaglami. Dziś nie zmieniłbym w tej kwestii ani słowa.[18]

 

24 maja

Bolesławiec (województwo dolnośląskie): Drugie bolesławieckie Prywatne Gimnazjum przyjmuje za patrona kpt. Krzysztofa Baranowskiego. Szkołę założył Zdzisław Czyżowicz, jeden z uczestników rejsu na Darze Pomorza w 1979 i bohater filmu Na rejach.

 

12 sierpnia

Krzysztof Baranowski, jako gość honorowy i jeden z ambasadorów regat Baltic Polonez Cup 2014 o Puchar Poloneza, towarzyszył na s/y Polonez zawodnikom startującym w wyścigu.
Regaty samotnych żeglarzy na trasie Świnoujście – wyspy Christiansø – Świnoujście zainicjowali w 1973 roku kapitanowie Jerzy Siudy i Kazimierz Jaworski dla uczczenia rejsu kpt. Krzysztofa Baranowskiego jachtem Polonez dookoła świata. Od 2013 obok samotników startują załogi dwuosobowe.

 

Kolejna edycja Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego znów jest polsko-rosyjska głównym sponsorem jest polska organizacja Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.
Kandydatki i kandydaci z Polski musieli – jak zawsze –  przede wszystkim wykazać się wytrwałością w pracy opiekuńczej. O ty, kto popłynie Pogorią w semestrze jesiennym, zadecydowały konkursy finałowe organizowane w czerw­cu w Giżycku i Smoleńsku.
Pozostali uczestnicy otrzymali prawo bezpłatnego udziału w wakacyjnym obozie żeglarskim na Mazurach.

Pogoria ze Szkołą pod Żaglami wypływa z Gdyni 17 sierpnia 2014. Kapitanem żaglowca jest Krzysztof Grubecki, absolwent pierwszej SzPŻ 1983/84..

 

2015

22 sierpnia, Amsterdam

Krzysztof Baranowski rozpoczyna trzecią polsko-rosyjską Szkołę Pod Żaglami: do 32-osobowej załogi młodzieżowej wybrano po 8 dziewcząt i chłopców (druga klasa gimnazjum) z Polski i Rosji.
SzPŻ popłynie na Pogorii z Amsterdamu do Civitavecchia.

23 sierpnia, Amsterdam

Pod dowództwem Krzysztofa Baranowskiego Pogoria wypływa w rejs.

Kapitan: Krzysztof Baranowski (Dyrektor Szkoły, geografia).
Załoga etatowa: Sylwester Małachowski (kucharz), Henryk Czerniecki (bosman, do 2015-10-03), Jarosław Borówka (bosman, od 2015-10-04), Mirosław Bednarz (mechanik).
Kadra oficersko-nauczycielska: Oleg Biespałow ( WOS, dziennikarz i filmowiec), Zbigniew Bosek (II oficer), Łukasz Kaźmierczak (lekarz, biologia, chemia), Mieczysław Leśniak (III oficer),  Marian Mańkowski (I oficer, matematyka, fizyka), Natalia Pasierska (j. angielski), Kryspin Pluta (filmowiec TVN24, WOS, filmoznawstwo), Kazimierz Robak (j. polski, historia), Miłosz Romaniuk (IV oficer, informatyka, jęz. angielski, WOS), Lida Sogomonyan (j. rosyjski), Anita Wietrzyńska  (fizyka, matematyka).
Uczennice i uczniowie: Julia Bernatek, Arina Bovszeva, Pavel Doronin, Arseniy Durov, Julia Garbowska, Elian Godyń, Sviatoslav Grachev, Anastasia Gusakova, Michał Jastrzębski, Polina Kenshenskaya, Aziza Khestanova, Olga Kim, Danila Krygin, Maja Kozowska, Bartosz Kubicki, Maksim Kunyashev, Konstantin Lobachev (do 2015-09-16), Piotr Marszałek, Yulia Mushkis, Bartosz Muszkat, Olesiya Osipova, Stanisław Patynowski, Szymon Piątek (od 2015-09-16), Sylwia Stupnicka, Martyna Szoja, Bartłomiej Szymański, Zuzanna Śliwska, Avelina Terentyeva, Barbara Urbańczyk, Pavel Vertyanov, Karol Ważny, Egor Zaytsev, Olga Ziuzia.

Trasa: Amsterdam (Holandia) – Ijmuiden (Holandia) – Lerwick (Szetlandy, Wlk. Brytania) – Vigo (Hiszpania) – Leixões (Portugalia) – Cascais (Portugalia) – Vila Baleira (Porto Santo, archipelag Madera, Portugalia) – Gibraltar (brytyjskie terytorium zamorskie) – Málaga (Hiszpania) – Ensenada de San Miquel (Ibiza, Baleary, Hiszpania) – Bonifacio (Korsyka, Francja) – Porto San Stefano (Włochy) – Civitavecchia (Włochy).

SzPZ-2015_Mapa_2

17 października, Civitavecchia

koniec rejsu polsko-rosyjskiej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.
Dystans rejsu (wg zapisu w Dzienniku Jachtowym): 4625 Mm
Czas rejsu: 53 doby, 10 godzin, 30 minut.
Relacje z rejsu: Żeglujmy Razem: SzPŻ-2015 od Amsterdamu do Civitavecchia (22 sierpnia – 17 października 2015).

 

2016

30 maja

Promocja 21. książki Krzysztofa Baranowskiego – Uczucia oceaniczne (Park Cafe, Konstancin, ul. Sienkiewicza 3).
W posłowiu do niej napisałem:

Mimo bogatej warstwy historycznej i anegdotycznej wszystkie historie tu przedstawione dotyczą – lub dotyczyły – Autora osobiście. Jest to więc rodzaj autobiografii uczuciowej, podanej jednak tak dyskretnie (introwertyk!), że książka może być jednocześnie podręcznikiem przedmiotu, który nazywa się życie. Nie mówiąc już o tym, że powinien to przeczytać każdy mający zamiar wyruszyć w rejs (zwłaszcza dłuższy), a także ci, którzy chcą funkcjonować lub funkcjonują w zespołach, zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych.
Na szczęście jest to podręcznik nietypowy: nieczęsto pozycję tego gatunku czyta się tak lek­ko i z taką cie­ka­wością jak „Uczucia oceaniczne”. Które z równym powodzeniem mogłyby nosić tytuł „Oceany uczuć”.
[19]

czerwiec

Trwają eliminacje do kolejnej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.
Kandydatki i kandydaci muszą przede wszystkim wykazać się wytrwałością w pracy opiekuńczej.
Kto popłynie Pogorią w rejsie trwającym od sierpnia do listopada, zadecyduje konkurs finałowy (bieg, pływanie, podciąganie na drążku, test z angielskiego) organizowany  18 czerw­ca na terenach warszawskiej AWF.

Pozostali będą mogli wziąć udział w wakacyjnych obozach żeglarskich na Mazurach.

 

Krzysztof Baranowski zabiega bezustannie o budowę nowego żaglowca dla swojej Szkoły Pod Żaglami.

Kazimierz Robak
Tampa, FL; 12 sierpnia 2014 /17 czerwca 2016
Żeglujmy Razem


[1] Tak, wiem, że kalendarzowo rok 2000 jest ostatnim rokiem wieku XX.

[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Bractwo_Wybrzeża_-_Mesa_Kaprów_Polskich

[3] <http://www.sail-ho.pl/archiwum/kulinski/23020108.html>

[4] <http://krzysztofbaranowski.pl/jachty/fryderyk-chopin.html#more-742>

[5] <http://www.filmweb.pl/person/Krzysztof+Baranowski-583999>
< http://www.filmweb.pl/serial/Ranczo-2006-262774/cast#>

[6] Kolosy – polskie nagrody podróżnicze przyznawane corocznie od 2000 roku za dokonania w kategoriach: podróże, alpinizm, żeglarstwo, speleologia, wyczyn roku oraz („Super Kolos”) za całokształt osiagnięć lub za wybitne dokonanie zespołowe.

[7] <http://www.kolosy.pl/sylwetki/item/222-trzeciej-drogi-już-nie-ma.html>

[8] <http://fundacjamorska.org/>

[9] Czajewski, Witold. „20 lat później”. Żagle, nr 1, Warszawa 2009, s. 12.

[10] Rejestracja w Krajowym Rejestrze Sądowym – 2009-05-15. Sygnatura akt: WA.XIV NS-Rej.KRS/5457/09/198.

[11] <http://szkolapodzaglami.org.pl/page/32/ksiega-projektu>

[12] <http://www.zeglarzroku.pl/index.html>

[13] Szef Kancelarii Prezydenta RP, Jacek Michałowski. Pismo do kpt. Krzysztofa Baranowskiego z dn. 2011-03-07, sygn. BWP 046 40A-10.

[14] Wystawę zorganizowała firma Movida, a imiennie: jej prezes, Izabella Kiriczok oraz autor scenariusza i większości tekstów Damian Święs. Ekspozycja ma wersję wirtualną na <http://www.bialo-czerwona.org/index.php/pl/b-c-na-morzach-i-oceanach/>

[15] <http://www.zeglujmyrazem.com/?page_id=6326>

[16] <http://krzysztofbaranowski.pl/trzeci-zaglowiec/>

[17] Grajda, Peter. „Kpt. Krzysztof Baranowski: Zbudować żaglowiec POLONIA to moje nowe wyzwanie… – wywiad”. Toronto, Kanada; czerwiec 2012. Web: TS/S Stefan Batory, Polish Ocean Liner 1968-1988. <http://stefanbatoryoceanliner.weebly.com/interview-ii.html>

[18] Robak, Kazimierz. „Posłowie”. W: Baranowski, Krzysztof. Bujanie w morskiej pianie. Warszawa : Fundacja SzPŻ KB, 2014; s. 215.

[19] Robak, Kazimierz. „Posłowie”. W: Baranowski, Krzysztof. Uczucia oceaniczne. Warszawa : SzPŻ KB, 2016; s. 183.


2008-03-08_SuperKolos_2 2008-03-08: Super Kolos

 

2008-11-17_IMG_1337_sm_fot Konrad_Duc2008-11-17: podczas rejsu z okazji 20. rocznicy International Class Afloat
fot. Konrad Duc

 

 

 2010_Samotny_zeglarz_sm2_fot_Andrzej_Wiktor2010: jedno ze zdjęć z tej serii weszło na okładkę drugiego wydania Samotnego żeglarza
fot. Andrzej Wiktor

 

 SONY DSC2013: zdjęcie, które weszło na okładkę książki najnowszej – Bujanie w morskiej pianie
fot. Zbigniew Bosek

 

SONY DSC2013-08-31, Gdańsk, Muzeum Morskie: przed konferencją prasową dotyczącą polsko-rosyjskiej Szkoły Pod Żaglami
W pierwszym rzędzie (od prawej): Krzysztof Baranowski, Bogdan Zdrojewski – minister kultury,
Paweł Adamowicz – prezydent Gdańska, Tatiana Szichowcowa – uczennica SzPŻ-2012.
fot. Danuta Matloch 

SONY DSC2013-08-31, sala konferencyjna Ośrodka Kultury Morskiej Narodowego Muzeum Morskiego, Gdańsk:
konferencja prasowa przed wypłynięciem polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
Od lewej: Krzysztof Baranowski, Sławomir Dębski – dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia,
Bogdan Zdrojewski – minister kultury, Paweł Adamowicz – prezydent Gdańska, Tatiana Szichowcowa – uczennica SzPŻ-2012.
fot. Zbigniew Bosek

_07_2013-08-31_9645824310_8ea2e67bce_o_fot_Danuta_Matloch_sm22013-08-31, sala konferencyjna Ośrodka Kultury Morskiej Narodowego Muzeum Morskiego, Gdańsk:
podczas konferencji prasowej dotyczącej polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
fot. Danuta Matloch

_08_2013-08-31_9645827468_5026e34a41_o_fot_Danuta_Matloch_sm22013-08-31, Gdańsk: po konferencji prasowej w Muzeum Morskim dotyczącej polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
Od lewej: Krzysztof Baranowski, Bogdan Zdrojewski – minister kultury, Sławomir Dębski – dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, Jerzy Litwin – dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
fot. Danuta Matloch

_09_2013-08-31_9642595267_e4d855223e_o_fot_Danuta_Matloch_sm22013-08-31, Gdańsk-Westerplatte: z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim w salonie kapitańskim Pogorii
fot. Danuta Matloch

SONY DSC2013-08-30, Gdańsk-Westerplatte: z szefową firmy „Hornet”, która wyposażyła część załogi Pogorii w odzież sztormową
fot. Zbigniew Bosek

_11_2013-08-28_DSC_2533_fot_Ewa_Bajerska_sm22013-08-28, Gdańsk-Westerplatte: z rodzicami uczennic i uczniów polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
fot. Ewa Bajerska

_12_2013-09-08_POGORIA_2013 (1122)_fot_Zbigniew_Bosek_sm22013-08-30, Gdańsk-Westerplatte: Krzysztof Baranowski (kapitan) ze swoimi oficerami w salonie kapitańskim Pogorii
w rejsie polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013

od lewej: Mieczysław Leśniak (III oficer), Marek Duszkiewicz (I oficer, lekarz, nauczyciel biologii i chemii),
fot. Zbigniew Bosek

SONY DSC2013-08-30, Gdańsk-Westerplatte, Pogoria: lekcja geografii w polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
fot. Zbigniew Bosek

_14_2013-10-26_POGORIA 2013-6 (109)_1280x853_fot_Zbigniew_Bosek_sm22013-10-26, Civitavecchia, Pogoria: rozdanie opinii żeglarskich na zakończenie polsko-rosyjskiej SzPŻ-2013
obok Krzysztofa Baranowskiego: Marek Duszkiewicz (I oficer) i Krzysztof Grubecki (kapitan)
fot. Zbigniew Bosek

_15_2013-11-01_DSC06688_sm_fot_Malgorzata_Wieladek2013-11-01, Civitavecchia: po rejsie z okazji 25. rocznicy International Class Afloat
Krzysztof Baranowski
wśród kadry i absolwentów swoich Szkół Pod Żaglami

stoją (od lewej): Witold Czajewski, Maciej Szemryk, Krzysztof Baranowski, Kazimierz Robak, Ryszard Mokrzycki,
Ziemowit Barański, Przemysław Lech, Mariusz Chmielewski, Maciej Nuckowski, Marian Wilusz;
klęczą: Aleksiej Undesow, Aleksiej Łysenko, Tomasz Podoba
fot. Małgorzata Wielądek

 

2014-05-24_Boleslawiec_012014-05-25, Bolesławiec: w Drugim Prywatnym Gimnazjum im. kpt. Krzysztofa Baranowskiego
fot. II Prywatne Gimnazjum w Bolesławcu

 

2014-08-12_34_n_fot_Marek Marek_Slodownik_Wiatr2014-08-12: Krzysztof Baranowski – gość honorowy regat Baltic Polonez Cup 2014 o Puchar Poloneza – towarzyszy na Polonezie zawodnikom na starcie
Fot. Marek Słodownik / Wiatr

 

2014-08-12_Polonez_DSC00706_sm_fot_Jaroslaw_Malejewski©2014-08-12, Świnoujście – marina: Krzysztof Baranowski na Polonezie
fot. Jarosław Malejewski

2015-09-11_DSCF3655_sm_fot_Kazimierz_RobakPogoria, 2015-09-11, Leixões (Portugalia): Tomasz Cichocki i Krzysztof Baranowski
w przededniu wypłynięcia Tomasza Cichockiego w samotny rejs wokółziemski nonstop

Fot.: Kazimierz Robak

 

_16_Polonia_projekt_T_Glowacki_sm2

Projekt brygu Polonia, stworzony przez Tomasza Głowackiego

Kazimierz Robak
12 sierpnia 2014
Żeglujmy Razem

KTO JEST KIM: Krzysztof Baranowski – strona główna

Calendar

« March 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Zima

– Śnieg pada zimą. Zima to jedna z czterech pór roku. Pozostałe to… hm…
– Była to bardzo dobra odpowiedź, doskonała. Ale nawet do najlepszej odpowiedzi zawsze da się coś dodać. Nie odejmować, a dodać.

* * *

Od kiedy pamiętam, słowo „zima” wywołuje u mnie zawsze jedno skojarzenie: widzę wtedy obraz Myśliwi na śniegu (1565) Pietera Breughla Starszego.
Nie wiem, dlaczego. Ani nie jest to mój ulubiony obraz, ani nie chadzam na polowania, zima też (do przeprowadzki na Florydę) nie była moją ulubioną porą roku – ale fakt jest faktem, niezależnie od tego, jak bardzo bym się sam sobie dziwił.
Zdziwienie jest tym większe, że pamięć podsuwa detal, a nie jest nim ani biała płaszczyzna śniegu na pierwszym planie, ani skulone trzy sylwetki (z których jedna ledwo widać) łowców wracających z jednym marnym lisem i zmęczonymi, kulącymi ogony pod siebie psami, ani ludzie przy ogniu, ani nawet łyżwiarze na sadzawce. Detalem tym jest lecąca sroka, czarnym krzyżem nakładająca się na górski krajobraz.
Że to sroka – choć na drzewach siedzą wrony i być może kawki – wnioskuję po ogonie. I po innym obrazie Breughla Starszego – Pejzaż z szubienicą, mającego też inny tytuł: Sroka na szubienicy (1568). Sroki są tam nawet trzy: ta tytułowa siedzi na belce rusztowania, druga – na kamieniu obok, a trzecia leci. Sroki lubią towarzystwo. Breughel lubił sroki. Ja też je lubię.

„Schematyzm” – powiedział kolega po przeczytaniu tego fragmentu. – „Stereotypy. Jest zima, to musi być Breughel. Czterysta pięćdziesiąt lat, to co chcesz? Odwiecznych praw natury nikt nie zmieni.”

* * *
Zima – jedna z czterech podstawowych pór roku
w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego.
Na półkuli północnej charakteryzuje się najniższymi temperaturami powietrza w skali roku, umiarkowaną ilością opadu atmosferycznego, zazwyczaj zestaloną (zamarzniętą) formą opadu i osadu atmosferycznego,
a większość świata roślin i zwierząt przechodzi okres uśpienia.

Za zimę klimatyczną przyjmuje się okres roku (następujący po jesieni), w którym średnie dobowe temperatury powietrza spadają poniżej 0°C (32°F).
Zasadniczo zimę poprzedza jesień, jednak pomiędzy tymi okresami znajduje się klimatyczny etap przejściowy - przedzimie.

Zima astronomiczna na półkuli północnej rozpoczyna się
w momencie przesilenia zimowego (w 2016 – 21 grudnia)
i trwa do momentu równonocy wiosennej (w 2017 – 20 marca). Daty przesilenia i równonocy są zmienne, czasem wypadają dzień wcześniej lub dzień później,
a w roku przestępnym mogą być dodatkowo cofnięte o jeden dzień.
Podczas zimy astronomicznej dzienna pora dnia jest krótsza od pory nocnej, jednak z każdą kolejną dobą dnia przybywa,
a nocy ubywa.

W dniu przesilenia zimowego, przypadającym na grudzień, Słońce góruje w zenicie nad półkulą południową na szerokości zwrotnika Koziorożca. Na półkuli północnej jest to najdłuższa noc
(i najkrótszy dzień) w roku.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia zimowego w centrum Warszawy – na 52°14' szerokości geograficznej północnej – wynosi 14°20'.

Przesilenie zimowe w większości kultur było okazją do świętowania „odradzania się Słońca”.
W starożytnym Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji – narodziny Mitry, boga Słońca. Plemiona germańskie obchodziły Jul, Słowianie – Święto Godowe.
Chrześcijaństwo, od IV w., obchodzi zimą – 25 grudnia – dzień urodzin Jezusa. Dlaczego akurat 25 grudnia – różnie powiadają o tym, ale zamieszanie z datami zaczęło się dopiero po zastąpieniu niedokładnego (wobec Słońca i Księżyca) kalendarza juliańskiego nowocześniejszym kalendarzem gregoriańskim.
Na Zachodzie, gdzie kalendarz gregoriański przyjął się niemal od razu, pozostano przy nominale daty, bez względu jak się to miało do wyliczeń dawniejszych, zatem Boże Narodzenie wypada tam 25 grudnia. Na Wschodzie w liturgii obowiązuje starodawny kalendarz juliański, ale życie świeckie toczy się wg obowiązującego kalendarza gregoriańskiego. Stąd juliański 25 grudnia przypada na gregoriański dzień 7 stycznia.
Dwa tygodnie wielkiej różnicy nie czynią, świętować można podwójnie – grunt, że obie daty zimowe są.

Od czasów rzymskich, dokładnie od 46 r. p.n.e. w zimie, 1 stycznia, obchodzony jest również początek nowego roku.

W dniu równonocy (ekwinokcjum, ang. equinox) wiosennej, wypadającym w marcu, Słońce góruje w zenicie nad równikiem
i przechodzi przez punkt Barana. Na półkuli północnej zima się wtedy kończy i rozpoczyna się wiosna. Teoretycznie.
Istnieje bowiem nordycka przepowiednia o tym, że pewnego razu przyjdzie Wielka Zima trwająca trzy lata – Fimbulvinter, która poprzedzi zmierzch bogów – Ragnarök. Że przy okazji zginą ludzie, jest oczywiste, a Normanowie podali to dodatkowo we własnej stylistyce: głód nastanie tak straszny, że ludzie zjedzą się nawzajem, lądy najpierw spustoszy ogień, a później zaleje morze – czyli nastąpi koniec świata.
Czyli, wypisz wymaluj, Wikingowie stworzyli obraz termonuklearnej zimy.
Jest też co prawda akcent optymistyczny, a jakże: po tym wszystkim nastanie era szczęśliwości i nowy świat, bo ponoć jedna para ludzka ocaleje. Pozostaje tylko pytanie: i po co to wszystko?

Jeśli ktoś się chce utrzymać w klimacie i to bez happy endu, niech przeczyta powieść Nevila Shute'a Ostatni brzeg (1957), albo obejrzy jedną z dwóch jej adaptacji filmowych. Moim zdaniem ta starsza (1959), z Gregorym Peckiem, Avą Gardner i Anthonym Perkinsem, jest lepsza.

* * *

Zima to słowo wywodzące się niemal wprost z naszej językowej przeszłości.
Etymologicznie jego najbliższy krewniakiem jest słowo himā (हिमा) ‘mróz, chłód, śnieg’ (Himalaje to ‘dom chłodu / mrozu / śniegu’), które zachowało się w sanskrycie, najstarszym zapisanym (z należących do wspólnoty praindoeuropejskiej) języku, w wersji wedyjskiej sięgającym połowy drugiego tysiąclecia p.n.e.
W hindi himā to również ‘lód’.

Zima w językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
:

białoruskiзіма [zima]
bośniackizima
bułgarskiзима [zima]
chorwackizima
czeskizima
kaszubskizëma
litewskižiema
łatgalskizima
łużycki (dolny)zyma (też: zymje)
łużycki (górny)zyma
łotewskiziema
macedońskiзіма [zima]
rosyjskiзима [zima]
serbskiзима [zima]
słowackizima
słoweńskizima
ukraińskiзима [zima]
żmudzkižėima

Zadziwiająca jednomyślność!

Przysłowia związane
z zimą:

Będzie zima, będzie mróz,
będzie ptaszek jajka niósł.

Deszcze Michałowe
prawią w zimie powietrze zdrowe.

Gdy tęga zima nastanie
w pierwiotku adwentu,
ośmnaście tygodni
nie spocznie ani momentu.

Idzie zima, a tu butów nie ma.

Idzie zima,
a tu chleba nie ma;
mój Ty Panie z nieba,
daj nam chleba.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Jaka zima, takie lato.

Kafla z pieca, szybki z okna,
a tu zima, butów ni ma.
[t.j. zbytków mu się zachciewa, a butów nie ma]

Kiedy się liść gęsto trzyma,
nie tak prędko będzie zima.

Kiej w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto zimie próżnuje, ten lecie musi być leniwy.

Na modrzewiu zima
niedługo trzyma.
[Góralskie: śnieg, gdy spadnie zanim modrzew zrzuci igły, zniknie prędko, bo na nich nigdy nic leży długo.]

Na świętego Grzegorza [12 marca]
idzie zima do morza.

Połowa zimy, połowa pastwy.

Późna zima długo trzyma.

Słaba zima, kiepskie lato.

Spyta cię zima zarazem:
byłżeś w lecie gospodarzem?

W pierwszym tygodniu
pogoda stała,
będzie długo zima biała.

W zimie koła, w lecie sanie robić.

W zimie odkryte ucho,
to w lecie sucho.

W zimie: komin nam ojcem,
fajerka matką,
kożuch dobrodziej,
a zapiecek chatką.

Zima następuje tęga,
póki głowy twej nie sięga;
postaraj się o barana,
a chwal niebieskiego Pana.

Zima nie jednemu zajrzy pod napiętki.
[niejednemu dokuczy, da się we znaki]

Zima nie pyta, gdzie się lato podziało.

Zima, jak w psiarni.

Zimą to człek siedzi doma,
albo pije gdzie u kuma.

Zimę uśmierza wiosna,
wiosnę lato niszczy.

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

(na samej górze był Ionesco)

Jeszcze o zimie
(bez powodu, wybrane na chybił trafił):

Maria Konopnicka
Zła zima

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa...
Nasza zima zła!

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!

 

Maria Konopnicka
Ślizgawka

Równo, równo, jak po stole,
Na łyżewkach w dal...
Choć wyskoczy guz na czole,
Nie będzie mi żal!

Guza nabić – strach nieduży,
Nie stanie się nic;
A gdy chłopiec zawsze tchórzy,
Powiedzą, że fryc!

Jak powiedzą, tak powiedzą,
Pójdzie nazwa w świat;
Niech za piecem tchórze siedzą,
A ja jestem chwat!

 

Maria Konopnicka
Zmarźlak

A widzicie wy zmarźlaka,
Jak się to on gniewa;
W ręce chucha, pod nos dmucha,
Piosenek nie śpiewa.

— A czy nie wiesz, miły bracie,
Jaka na to rada,
Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie,
Śnieg na ziemię pada?

Oj, nie w ręce wtedy dmuchaj,
Lecz serce zagrzewaj,
Stań do pracy, jak junacy,
I piosenkę śpiewaj!

 

Maria Konopnicka
Rzeka

Za tą głębią, za tym brodem,
Tam stanęła rzeka lodem;
Ani szumi, ani płynie,
Tylko duma w swej głębinie:

Gdzie jej wiosna,
Gdzie jej zorza?
Gdzie jej droga
Het, do morza?

Oj, ty rzeko, oj, ty sina,
Lody tobie nie nowina;
Co rok zima więzi ciebie,
Co rok wichry mkną po niebie.

Aż znów przyjdzie
Wiosna hoża
I popłyniesz
Het do morza.

Nie na zawsze słonko gaśnie,
Nie na zawsze ziemia zaśnie,
Nie na zawsze więdnie kwiecie,
Nie na zawsze mróz na świecie.

Przyjdzie wiosna,
Przyjdzie hoża,
Pójdą rzeki
Het do morza!
 
 
Jeremi Przybora
Na całej połaci śnieg

Na całej połaci śnieg.
W przeróżnej postaci śnieg.
Dla sióstr i dla braci
zimowy plakacik
– śnieg, śnieg.
 
Na naszą równinę – śnieg.
Na każdą roślinę – śnieg.
Na tłoczek przed kinem,
na ładną dziewczynę – śnieg, śnieg.

Na pociąg do Jasła,
na wzmiankę że zgasła,
na napis „Brak masła”
na starte dwa hasła,
na flaszki od wódki,
na tego złe skutki,
na puste ogródki,
na dzionek za krótki.

Na w sinej mgle dale – śnieg,
na kocham cię stale – śnieg,
na żale, że wcale
i na tak dalej
tak dalej, tak dalej
na tak dalej – śnieg
śnieg
 
Tekst ten, do muzyki Jerzego Wasowskiego, śpiewali w „Kabarecie Starszych Panów” Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.
Inne wykonania: Kalina Jędrusik, Anna Maria Jopek i Jeremi Przybora

Marzec

Przedwiośnie. Dla Polski to oznacza, że średnie temperatury dobowe są od 0 do 5°C.

Ale ja, Robak, mieszkam na Florydzie, gdzie zimą jest rześko, wilgotność spada do europejskiego poziomu (nawet mimo deszczu) i jest na ogół słonecznie. Dlatego florydzka zima to najpiękniejsza pora roku – dla mnie przynajmniej, bo rodowici florydianie chodzą w zimowych kurtkach, czapkach i butach. Z kolei wyczekiwane przez nich lato dla mnie jest nie do zniesienia – przede wszystkim przez wilgoć, wilgoć, wilgoć…
Ale na razie kwitną drzewka pomarańczowe, grejpfrutowe na nowy urodzaj i wszyscy czekają na deszcz.

 

Marzec – trzeci miesiąc w roku według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 31 dni.
Słowniki twierdzą, że nazwę miesiąca wzięliśmy pośrednio od łacińskiego Martius z dawnego czeskiego marec/mařec/marcius, co było pochodną niemieckiego März.
Z pewnością tak jest, ale mnie bardziej podoba się etymologia ludowa, łącząca marzec z Marzanną, którą – na pohybel Zimie – umarzano w rzece, już nie marznącej.
W staropolszczyźnie używana była też nazwa „brzezień”, który do dziś mieszka w języku czeskim (březen) i ukraińskim (березень) – od brzóz, które wtedy zaczynały się zielenić. Są jednak czescy i słowaccy językoznawcy (Václav Machek, Igor Němec, Jan Horálek), którzy uważają, że nazwa miesiąca pochodzi od słowa březost (ʽciąża’): v ten čas drobný dobytek bývá březí, rodí mláďata (w tym czasie bydło jest w ciąży, rodzi młode).

Na Morawskiej Wołoszczyźnie (brzmi podobnie jak historyczna kraina Rumunii, ale to niewielki teren na północy Moraw, między miastami Nowy Jiczyn / Nový Jičín i Brumov-Bylnice, gdzie w XVI w. osiedlono wołoskich pasterzy) do dziś używa się słowa marčák, które może oznaczać ʽjęczmień siany w marcu’ lub ʽmarcujący zając’.

W polszczyźnie wyraz „marzec” miał dawno temu jeszcze jedno znaczenie: oznaczał piwo marcowe, czyli warzone w marcu. Brückner pisze o tym smacznie: „Piwo marzec albo dwuraźne (ʽdubeltowe’), w 16. i 17. wieku słynne krakowskie Märzenbier”.
Trunkową – choć nie piwną – konotację ma również lipiec, o czym będzie w odpowiednim czasie.

 

Łaciński Martius lub mensis Martius oznaczał ‘miesiąc [poświęcony] Marsowi’. Bardzo był przez to ważny, ponieważ Rzymianie uważali boga wojny Marsa za swego protoplastę, jako ojca Romulusa i Remusa (to ci spod wilczycy kapitolińskiej).
Martius – dla nas trzeci – dla Rzymian przez kilkaset lat był pierwszym miesiącem roku, póki Juliusz Cezar nie wprowadził reformy kalendarzowej w roku 46 p.n.e., po której pierwszeństwo objął Ianuarius (styczeń). Za co zresztą Martius zemścił się na Cezarze srogo, ale o tym za chwilę.
Nazwa Martius została przejęta przez większość języków europejskich.

 

Marcowe rocznice:

 

1 marca 1893 – Nikola Tesla – inżynier-elektryk, wynalazca przez pewien czas współpracujący z Edisonem, później działający na własną rękę, zwany „czarodziejem elektryczności” – po raz pierwszy publicznie (w St. Louis, Missouri) demonstruje działanie fal radiowych. Pięć lat później, w nowojorskiej Madison Square Garden, pokazuje publiczności „teleautomaton” – zdalnie sterowaną łódkę. Część obecnych na pokazie była przekonana, że łodzią steruje ukryta w niej tresowana małpka. Wojskowi, którym Tesla zaproponował sterowane radiem torpedy, nie wyrazili zainteresowania.

 

1 marca – w Rosji, osoby, które wykorzystywane są przez koty do obsługi (a które, bez sensu, uważają, że są tychże kotów właścicielami), obchodzą Dzień Kota. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że reszta Europy obchodzi Światowy Dzień Kota 17 lutego, a International Fund for Animal Welfare ustanowiło Międzynarodowy Dzień Kota 8 sierpnia.
Zostaje więc jeszcze 6 terminów, bowiem – jak twierdzi sanskrycki Pięcioksiąg (Pańczatantra, III w. p.n.e.) – „natura dała kotu dziewięć żywotów zamiast jednego”. Nie mówiąc o tym, że nawet kwestia kocia wskazuje, iż Europa, świat i Rosja to trzy zupełnie inne punkty w czasoprzestrzeni.
A skoro o Rosji mowa:

 

3 marca 1918 – bolszewicy podpisali w Brześciu Litewskim traktat pokojowy z najważniejszymi z Państw Centralnych: Niemcami i Austro-Węgrami. Tym samym spłacali część długu, który zaciągnęli, gdy wywiad niemiecki dał Leninowi worek złota, wywiózł w zaplombowanym wagonie ze Szwajcarii i umożliwił przedostanie się do Rosji, by – jak to później określił Churchill – „zainfekować Europę bakcylem komunizmu”. Separatystyczny pokój z bolszewicką Rosją (właśnie ten w Brześciu Litewskim), miał być za ów manewr zapłatą. Niemcom zależało, bo chcieli przerzucić swe armie ze wschodu na zachód, by na Zachodzie przestało wreszcie być „bez zmian”. Armie przerzucili, ale znów nie zdobyli przewagi (tym razem przez Amerykanów – o tym już było w lutym). Bolszewikom też zależało, bo chcieli w spokoju w Rosji robić swoje.
A skoro o Rosji mowa:

 

5 marca 1953 – umiera Stalin. Na stanowisko sekretarza generalnego KC wśliznął się w 1922, jeszcze za życia Lenina. Po śmierci Uljanowa (prawdziwe nazwisko Lenina, gdyby co) w 1924, stworzył triumwirat z Kamieniewem (1936) i Zinowiewem (1936), którzy najpierw pomogli mu ukryć tzw. testament Lenina (sugerujący partyjnym towarzyszom wyrzucenie Stalina z politbiura), a później usunąć konkurentów: Bucharina (1938), Rykowa (1938), Tomskiego (1936) i Trockiego (1940).
Daty w nawiasach oznaczają rok fizycznej likwidacji czyli egzekucji (tylko Tomski popełnił samobójstwo tuż przed aresztowaniem), ale od władzy Stalin odsunął ich znacznie wcześniej – w roku 1929 był już w politbiurze, KC, partii i państwie (co w praktyce znaczyło to samo) samodzierżcą.
Jego śmierć przyniosła konsekwencje spore (o czym nie teraz), choć mniejsze niż można się było tego spodziewać.
W 2008 roku, w telewizyjnym (telewizja państwowa) plebiscycie na „Rosjanina wszech czasów” (50 milionów głosujących) zwyciężył Aleksander Newski, za nim był Piotr Stołypin (kto, na litość boską, go dziś pamięta, nawet w Rosji?!), na trzecim – Stalin. Być może to teoria spiskowa, ale trudno mi uwierzyć, że to nie Stalin zajął miejsce pierwsze, a wynik końcowy nie jest ukłonem „komisji wyborczej” w stronę politycznej poprawności, bo… (sorry, Winnetou!) jeszcze nie czas…
Tak czy siak dla rządu dzisiejszej Rosji Stalin jest mężem opatrznościowym.
Nie pożywiosz, lecz wiesz, że Stalin był zły / I wszystko już można dziś zwalić na niego – śpiewał Kaczmarski [List z Moskwy, 1987-08-13], co przekłada się na propagandową doktrynę: „ustrój sowiecki był wspaniały, a jeśli kto go wypaczył – to Stalin”.
Putin nie bez przyczyny powiedział, że „upadek Związku Sowieckiego był największą geopolityczną katastrofą XX wieku”. Z czego jasno wynika, że rezultatem tej katastrofy jest postkomunistyczna próba wprowadzenia do Rosji demokracji. Poza tym wypaczenia nie musiały być duże, skoro władze rosyjskie przychylnym okiem patrzą na wiece i uroczystości organizowane w rocznice urodzin i śmierci Dżugaszwilego-Koby-Stalina. Poszukajcie w wiadomościach pod tą datą, albo dzień później – na pewno znajdziecie.

 

7 marca 1876 – wreszcie mamy telefon! Alexander Graham Bell opatentował swój wynalazek!

 

8 marca to Międzynarodowy Dzień Kobiet, ongiś hucznie obchodzony w całym bloku.
W zakładach pracy kobietom przysługiwał goździk, a czasem jeszcze cukierki czy rajstopy, rzadziej premia pieniężna – koniecznie za pokwi­to­wa­niem w Radzie Zakładowej.
Były akademie ku czci i okolicznościowe programy telewizyjne.
W TVP najczęściej śpiewali wtedy („ja wam wszystko wyśpiewam!”): Adam Zwierz, Kazimierz Kowalski i Edward Hulewicz.
Z importu, od czasu do czasu, pojawiał się Iosif Kobzon.

 

8 marca 1968 – w Polsce zaczynają się tzw. wydarzenia marcowe: protest studentów, którzy – jak zwykle – żądali wolności słowa, zgromadzeń i sumienia. Brutalnie spacyfikowany przez milicję i tzw. aktyw robotniczy, czyli zbirów z pałami, którzy mieli tyle wspólnego z robotnikami co picie w Szczawnicy z węglem kamiennym.
Nigdy jednak nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej: najtwardszy partyjny beton (chodzi o Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, przez którą realizowała się w PRL dyktatura proletariatu) w ramach represji doprowadził do wysiedlenia z Polski inteligencji pochodzenia żydowskiego – tzw. paszport w jedną stronę otrzymało ok. 20 tys. osób. Słowo „paszport” jest mylące, był to bowiem dokument podróży stwierdzający, że „okaziciel nie jest obywatelem PRL”. Co dla 35-milionowego kraju oznaczał wyjazd kilkunastu tysięcy osób z elity intelektualnej dodawać nie trzeba.
Pogrom marcowy nie był jednak zaskoczeniem: w czerwcu 1967, po wojnie sześciodniowej, która – mimo że zaczepna – była obronną, bezczelnie przez Izrael wygranej, hegemon i jego blok (z wyjątkiem Rumunii) zerwali z państwem żydowskim stosunki dyplomatyczne. Marzec ’68 i to, co działo się później, było tylko dalszym ciągiem serialu.
Nagranie wystąpienia ówczesnego szefa partii Władysława Gomułki podczas wiecu PZPR w Sali Kongresowej 19 marca 1968 jest jednym z najczęściej cytowanych dokumentów dźwiękowych epoki – nawet osobom, które słuchały tego przemówienia na żywo (ja słuchałem!), trudno dziś uwierzyć, że działo się to naprawdę. Dzień po wiecu oficyna Książka i Wiedza wydała broszurkę Stanowisko partii zgodne z wolą narodu : przemówienie wygłoszone na spotkaniu z warszawskim aktywem partyjnym 19 marca 1968 r. z pełnym tekstem przemówienia. Kupiłem, za całe 2 złote.
Cytat „utwór ten zawiera jednocześnie pornograficzne obrzydliwości, na jakie może zdobyć się tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoku, człowiek o moralności alfonsa” jest właśnie stamtąd, ale nie dotyczy – rzecz jasna, niestety – autora.

 

11 marca 1985 – sekretarzem generalnym KC KPZR zostaje Michaił Gorbaczow. Od niego się to wszystko zaczyna i żeby nie wiem jak nie lubić Andrzeja Rosiewicza, trzeba przyznać, że jego „Michaił, Michaił, ty postroisz nowyj mir”, śpiewane w 1988 podczas pląsów przed gensekiem odwiedzającym akurat Warszawę, było prorocze.
Gorbaczow to głasnost’ i pieriestrojka.
Ta pierwsza znaczyła, że przestał być aktualny dowcip o braku różnic w postrzeganiu swobód obywatelskich w ZSRR i USA, tak samo przestrzegających i respektujących wolność słowa (z drobną wprawdzie poprawką: w USA istniała dodatkowo wolność po słowie).
Ta druga znalazła swój finał 25 grudnia 1991 w podpisanym w Wiskulach układzie białowieskim o rozwiązaniu Sojuza, ale wcześniej była jeszcze „doktryna Sinatry”. 25 października 1989 rzecznik sowieckiego MSZ, Giennadij Gerasimow, zaskoczył tym terminem dziennikarza programu Good Morning America nazywając tak trend polityki Gorbaczowa wobec państw satelickich: zgodnie z tytułem piosenki My Way każde z nich może obrać własną drogę.
Mnie, od Sinatry, bliższy jest Kaczmarski:

– Towarzyszu Gorbaczow, wybaczcie mi,
Wiem, towarzysz czasu wiele dla mnie nie ma…
[…]
Towarzyszu, ja praszu was, pomagitie!
[…]

– Mieczisław Josifowicz, nie biezpakojties’:
My pamożem wam, kak smożem, no inacze
[…]
Smotriu ja na was siewodnia s biezpakojem.
No tiepier wam nada – kak umiejetie – żit’,
A szto budiet – budiet s etoj paranoju.

[Dwie rozmowy z Kremlem (1981-1989), 1989-08-24]

No cóż, Gorbaczowowi nie udało się to, czego dokonał Jiang Zemin: przewekslowanie gospodarki na tory ekonomii rynkowej i utrzymanie przy władzy mafii partii komunistycznej. Sowiecki beton partyjny był zbyt twardy i „Gorbi” mógł go usunąć tylko rozwalając całą konstrukcję…
No dobrze, wiadomo: filary nośne zostały, ale przynajmniej ściany i fasada zniknęły. Ale i tak chwała mu za to, że cokolwiek zostało ruszone, bo skorzystała na tym Polska i inne kraje satelickie. Przynajmniej czasowo.

 

13 marca 1848 – zaczyna się seria zbrojnych wystąpień przeciwko staremu porządkowi, zwana Rewolucją Marcową, która dała początek Wiośnie Ludów. Walczący domagali się swobód – politycznych i narodowych, a najubożsi – poprawy warunków bytowych.

Podczas Rewolucji Marcowej rozpoczęły się m.in.:

13 marca 1848 – powstania w Wiedniu i Berlinie. Protestującym chodziło o wolności polityczne, które dość szybko zostały zatwierdzone przez panujących.
Austriacki cesarz Ferdynand I Dobrotliwy (der Gütige) tego samego dnia zdymisjonował kanclerza Klemensa Metternicha – fanatycznego monarchistę i konserwatystę, tępiciela wszelkich przejawów demokracji, odpowiedzialnego za uczynienie z Austrii po Kongresie Wiedeńskim (1815) państwa policyjnego z wszechwładną cenzurą ingerującą we wszystkie dziedziny życia.
Konserwatywny Fryderyk Wilhelm IV Pruski również powołał liberalny rząd i nadał swemu królestwu konstytucję (5 grudnia 1848).

15 marca 1848 – powstanie węgierskie, które wybuchło w Peszcie. Rozpoczęli je radykałowie, którym przewodził poeta Sándor Petőfi, żądający niepodległości, demokracji i zniesienia pańszczyzny.
Austriakom ani w głowie było zezwalać Węgrom na separację. Stosując rzymską zasadę divide et impera (dziel i rządź) najpierw obrócili przeciw Węgrom mniejszości narodowe Królestwa Węgierskiego – Chorwatów, Rumunów, Rusinów, Serbów i Słowaków (notabene używając realnego straszaka, jakim była madziaryzacja propagowana nawet przez rząd Kossutha).
W grudniu 1848 na tron wstąpił Franciszek Józef I (ten sam, którego wiele lat później Czesi nazwali Starym Prochazką, a polscy językoznawcy „dobrotliwym staruszkiem” tak właśnie tłumacząc określenie „stary pierdoła”, by uratować autora tych słów przed plutonem egzekucyjnym za obrazę majestatu).
Kaiser Franz Josef nie bawił się w negocjacje i do pacyfikacji powstania wysłał wojsko. Nie mając wystarczających sił własnych, o braterską pomoc zwrócił się do cara Mikołaja I i tę otrzymał. Armia rosyjska pod wodzą feldmarszałka Paskiewicza, który wcześniej utopił we krwi powstanie listopadowe, wespół z korpusem austriackim dokonały swego.
Sen Węgier o niepodległości (ogłoszonej 19 kwietnia 1849) skończył się szybko: Petőfi poległ, lojalista Batthyány został rozstrzelany wcześniej przez Węgrów-radykałów, Kossuth i jego prawa (zbrojna) ręka, gen. Józef Bem, otrzymali azyl w Turcji, a mniejszości narodowe zamiast madziaryzacji dostały germanizację i to w tempie przyspieszonym.
Dla porządku trzeba dodać, że w końcu, gdy Austriacy dostali lanie od Prus, Węgrzy dopięli swego choć w części: w 1867 kompromis austriacko-węgierski przekształcił Cesarstwo Austriackie w monarchię podwójną – Austro-Węgry. Dla mniejszości narodowych Królestwa Węgierskiego skończyła się germanizacja a zaczęła madziaryzacja, czego skutki można zauważyć od czasu do czasu nawet przy lekturze dzisiejszej prasy.
Swego czasu, po krajach żyjących w najlepszym z ustrojów, krążył dowcip o pięciu filarach RWPG (kto nie wie, co to było, niech się cieszy): obok sowieckiego taktu, enerdowskiego poczucia humoru i kilku innych wyraźnie obraźliwych, jednym z najważniejszych była powszechna znajomość języka węgierskiego. Jak widać dla niektórych wcale nie była to taka abstrakcja. Geopolityka sprawia, że dowcipy polityczne tracą swe ostrze w najmniej oczekiwanych momentach.

Zwischenruf.
W połowie lat 1970-tych jedną z tras na długie wakacje była podróż do Afganistanu, Pakistanu i Indii przez ZSRR: za tanie pieniądze leciało się samolotem do tadżyckiego Duszanbe, stamtąd pociągiem do Termezu nad Amu-Darią, promem przez rzekę – i dalej, autostopem, jak daleko czas i powodzenie w handlu wymiennym pozwalały.

Jeździłem tak kilkakrotnie nawiązując po drodze znajomości i przyjaźnie. Gościnne domy czekały na mnie i współtowarzyszy podróży w Duszanbe, gdzie się jadło, piło, a najwięcej opowiadało, z dowcipami politycznymi (tak, antysowieckimi też) włącznie.
Któregoś razu przypomniał mi się dowcip, z którego w Polsce zarykiwali się wszyscy: polskiego geodetę, uczestnika ekspedycji sowieckiej pracującej w terenie, zapytał miejscowy kołchoźnik, co takiego mierzy. Bomba wybuchła następnego dnia, gdy ów chłop pojawił się w lokalnym urzędzie i zapytał, komu i ile zapłacić, by zostać po polskiej stronie, bo ponoć geodeci wytyczają granicę między Polską a Chinami.
Witz opowiedziałem i… zapadła cisza. Poczułem się nieswojo. Współbiesiadnicy byli na tyle uprzejmi, że wyjaśnili mi, iż w republice graniczącej bezpośrednio z ChRL, w dodatku w dobie nasilonej propagandowej antychińskiej histerii, historyjka ta ani trochę śmieszna nie jest.

18 marca 1848 – antyaustriackie powstanie w Mediolanie (tzw. pięć dni Mediolanu, wówczas w granicach Cesarstwa Austriackiego): powstańcy przejęli miasto zaczynając tym samym pierwszą włoską wojnę o niepodległość. Wojna skończyła się porażką Włochów; Zjednoczone Królestwo Włoch powstało dopiero w marcu (!), dokładnie: 17 marca, 1861.

Łączy się z tym wydarzenie z 25 marca 1848, kiedy na audiencji u Piusa IX pojawił się Adam Mickiewicz. Poeta chciał dostać (i dostał) od papieża błogosławieństwo dla tworzonego przez siebie Legionu Polskiego, któremu za cel pierwszy stawiał walkę z Austrią o niepodległość Włoch, a dalej – przejście na ziemie słowiańskie i wzniecenie tam powstania. To właśnie podczas tego spotkania Mickiewicz miał złapać biskupa Rzymu za rękę, potrząsnąć nią i zawołać: Wiedz, że duch boży jest dzisiaj w bluzach paryskiego ludu!.

 

15 marca – Idy marcowe (łac. Idus Martii) − rzymskie święto poświęcone Marsowi. Były parady i przeglądy wojsk. Podczas Idów Marcowych w 44 roku p.n.e. ponad 60-osobowa (jak twierdzi Eutropiusz) grupa zamachowców z Kasjuszem i Brutusem na czele zamordowała Juliusza Cezara.
Dictator perpetuo został 23 razy pchnięty sztyletem, co świadczy, że niektórzy z zamachowców chcieli być chytrzejsi od innych. Co i tak im nie pomogło, bo żaden ze spiskowców nie zmarł śmiercią naturalną. Można przy okazji obejrzeć, albo przeczytać szekspirowskiego Juliusza Cezara (1599) – dokładne to nie jest, ale robi wrażenie. W 1953 film z tej sztuki zrobił Joseph Mankiewicz (ten od Kleopatry), z Marlonem Brando w roli Antoniusza – mocna rzecz!

 

17 marca 1861 – powstaje Zjednoczone Królestwo Włoch (patrz wyżej).

 

17 marca 1921 – uchwalono w Polsce „konstytucję marcową” (obowiązywała do 23 kwietnia 1935, czyli do „konstytucji kwietniowej”). Była to pierwsza polska konstytucja nowoczesna (nie, „konstytucja majowa” z 1791 taką nie była): rządzić miał Naród (przez swoich przedstawicieli), władza – zgodnie z Monteskiuszem – miała być trójdzielna (prawodawcza, wykonawcza i sądownicza) i – żeby było równo – skasowane zostały przywileje stanowe i herby.
Pierwsze dwa punkty jakoś zadziałały, trzeci – podobno też, ale chyba tylko teoretycznie.

 

17 marca – dzień św. Patryka: irlandzkie święto narodowe i religijne. Ma być podczas niego zielono, koniczynowo i piwnie. Poeta stan ten ujął z właściwą sobie zwięzłością: Pełno radości i krzyku.
Święty Paddy, żyjący w V w., jest patronem Irlandii – porwany za młodu przez irlandzkich piratów i więziony przez 6 lat, powrócił na Szmaragdową Wyspę jako misjonarz, został pierwszym biskupem Irlandii i zyskał miano Irlandzkiego Apostoła. Biskup Patryk wygonił również z Irlandii wszystkie węże – podobno nie ma ich na tej wyspie po dziś dzień. Ewolucjoniści w zasługi Patryka na tym polu nie wierzą, ale oni w ogóle jacyś mało wierzący są.
A u nas tego dnia świętuje Zbigniew, który – przy całym dla Patryka szacunku – godniejszy jest i zacniejszy, bo za wężami po żadnych wyspach nie ganiał! Za to jeden królowi Jagielle żywot między Grunwaldem a Tannenbergiem ocalił, drugi Rotgiera zarąbał (bo było na śmierć, nie na niewolę), trzeci w zamku tegoż Rotgiera przerobionym na willę (z wygodami – byli i widzieli!) mieszka i pod chmurami lata, a czwarty z Latającym Holendrem żeglował, o czym się sami wkrótce przekonacie.

 

W nocy z 17 na 18 marca 1921 – Armia Czerwona dowodzona przez Michaiła Tuchaczewskiego ostatecznie rozgromiła powstańców z Kronsztadu – portu wojennego na niewielkiej (15 km2) wyspie Kotlin w Zatoce Fińskiej, położonej około 30 km na zachód od Petersburga.
Marynarze, robotnicy i mieszkańcy Kronsztadu, mimo poparcia udzielonego bolszewikom w latach 1917-1918, w marcu 1921 zaprotestowali przeciwko terrorowi i dyktaturze wprowadzonej przez rząd Lenina i Trockiego.
Atak armii bolszewickiej na Kronsztad ułatwił lód, po którym wówczas można się było dostać na wyspę.
Po jej zdobyciu, ci powstańcy, którym nie udało się zbiec do Finlandii (tych było ok. 8000), zostali zmasakrowani: ponad dwa tysiące osób zostało rozstrzelanych, niemal 20 tysięcy bolszewicy zesłali do łagrów, mordując po drodze co najmniej kolejne kilka tysięcy.
Prześladowania uczestników i ich rodzin trwały do późnych lat 60-tych. Dopiero w 1994, za prezydentury Borysa Jelcyna, powstańcy kronsztadzcy zostali rehabilitowani, a działania bolszewików uznano za sprzeczne z prawem.

 

17-19 marca 1915 – szósty i ostatni wypad (Sienkiewicz nazywał to „wycieczka”) podczas drugiego oblężenie Twierdzy Przemyśł (o pierwszym przeczytacie w październiku). Wojska austro-węgierskie próbowały się przedrzeć z Twierdzy przez pierscień oblegającej armii rosyjskiej. Akcja zakończyła się tragicznie: 5,5 tys. zabitych, rannych i zaginionych.

Rosjanie odpowiadaja atakiem na umocnienia – zostają odparci, ale oblegani obronili się ostatkiem sił.
Armeeoberkommando czyli Naczelne Dowództwo C.K. Armii szykuje już rozkaz zniszczenia twierdzy i poddania.

 

20 marca (przez wszystkie lata drugiej dekady XXI wieku, poza 2011) wypada dzień równonocy (ekwinokcjum, ang. equinox) wiosennej: Słońce góruje w zenicie nad równikiem i przechodzi przez punkt Barana. W tym dniu Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Na półkuli północnej rozpoczyna się wtedy wiosna.

 

22 marca 1895 – możemy już chodzić do kina! W Paryżu bracia Auguste i Louis Lumière pokazali tego dnia po raz pierwszy swoje „ruchome obrazki”. Do hollywódzkiego gwiazdozbioru jest już tylko jeden krok.

 

22 marca 1915 – detonacje wstrząsają Przemyślem: armia austro-węgierska wysadza w powietrze mosty na Sanie oraz forty i działa swojej największej twierdzy: Festung Przemysl.

 

23 marca 1915 – po 5 miesiącach największego w I wojnie światowej oblężenia kapituluje Festung Przemysl, trzecia co do wielkości twierdza w Europie (po Verdun i Antwerpii). Akt kapitulacji dostarczono do sztabu rosyjskiego o 6 rano.

Do niewoli poszło 9 C.K. generałów, prawie setka oficerów sztabowych, 2,5 tys. oficerów oraz 117 tys. podoficerów i żołnierzy. Wśród austro-węgierskich jeńców było prawie 30 tysięcy rannych i chorych.

Rosjanie zachowali się bardzo po rycersku, być może wiedząc, że skierowane są na nich oczy całej Europy (padła „twierdza nie do zdobycia”!). C.K. oficerowie mogli zostać przy szablach, żołnierze dostali żołd taki, jak w armii rosyjskiej. Później jeńców podzielono wg narodowości i zesłano do republik azjatyckich. Najlepiej miał Hermann von Kusmanek, generał i Festungskommandant: jeszcze przed końcem wojny wrócił do domu, a po 16 latach zasnął w Panu mając lat 74. Gdy był w niewoli dostał awans na generała obersta, po powrocie postawiono go co prawda przed sądem, ale – oczywiście – uniewinniono i tak przyschło pytanie, czemu wcześniej nie zgromadzono żywności, amunicji i środków medycznych na tyle, by twierdza była rzeczywiście nie do zdobycia. Ale tak już jest: a najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy.

Za to Rosjanie mieli bal: do Przemyśla przyjechał sam car i tak się cieszył, że żołnierze dostali po 5 rubli, a oficerowie po medalu.
Ale dalej już nie było im tak wesoło, bo 2 maja, tego samego 1915 roku, armia austro-węgierska odbiła Przemyśl i ruiny twierdzy. Jaki był los ludności cywilnej – strach nawet myśleć.
Austriacy sobie później i tak poszli, a ruiny zostały do dziś.

 

23 marca obchodzony jest dzień przyjaźni polsko-węgierskiej. Wciąż się lubimy!

 

25 marca – w kościele katolickim obchodzona jest uroczystość liturgiczna Zwiastowania Pańskiego, na 9 miesięcy przed uroczystością Bożego Narodzenia. Jeżeli 25 marca wypada w niedzielę, obchody przekładane są na następny dzień.
Tę samą datę (25 III) przyjmuje za dzień Zwiastowania Bogurodzicy kościół prawosławny; ponieważ liturgia prawosławna posługuje się kalendarzem juliańskim, w kalendarzu gregoriańskim wypada to 7 kwietnia.

 

25 marca 1807 – aprobatę królewską uzyskuje prawo zabraniające handlu niewolnikami (Slave Trade Act 1807) ustanowione przez parlament Zjednoczonego Królestwa.
W historii ludzkości niewiele jest aktów prawnych, wprowadzonych bez użycia siły, w których moralność i chęć ulżenia doli innych brałaby górę nad żądzą zysku. Akt z 1807 roku był – jak sądzę – pierwszym z nich. Do jego uchwalenia przyczynił się głównie William Wilberforce, przywódca brytyjskich abolicjonistów, wywodzących się z kręgów anglikańskich ewangelików i kwakrów. Niewolnictwo było dla nich sprzeczne z moralnością chrześcijańską, a kampanię przeciwko handlowi żywym towarem uważali za pierwszy etap walki z niewolnictwem; po jego wprowadzeniu niewolnictwo miało zniknąć w sposób samoistny.
Kampania podjęta została pod koniec lat 1780-tych, na forum parlamentarne trafiła w 1789.

Nigdy, przenigdy nie zaprzestaniemy naszych wysiłków, aż nie wymażemy tego skandalu z chrześcijańskiego imienia, aż nie uwolnimy się od ciężaru winy, pod którym obecnie się uginamy, aż nie położymy kresu wszelkim śladom tego znaczonego krwią handlu, w który przyszłe pokolenia, patrząc wstecz na historię naszego wieku oświecenia, nie będą mogły uwierzyć, że okrywał hańbą i niesławą nasz kraj aż tak długo[1] – mówił Wilberforce 18 kwietnia 1781 z parlamentarnej mównicy.

Projekt ustawy przepadał w głosowaniu kilkakrotnie, a do przeforsowania go przyczyniło się uchwalone w 1806 prawo zabraniające obywatelom brytyjskim udziału w handlu niewolnikami, chytrze podsunięte przez abolicjonistów jako etap pośredni. Zakaz handlu został uchwalony przez Parlament 23 lutego 1807.
W maju 1833 rząd przedłożył w Parlamencie projekt uchwały o zniesieniu niewolnictwa. Izba Gmin zatwierdziła ją 26 lipca 1833, trzy dni przed śmiercią Wilberforce’a. Ustawa weszła w życie 1 sierpnia 1834, nie objęła jednak terytoriów zarządzanych przez Kompanię Wschodnioindyjską, jako nie będących pod bezpośrednią kontrolą Korony. W historii ludzkości niewiele jest…

 

30 marca 1492 – katoliccy monarchowie Hiszpanii, Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński, podpisali Edykt z Alhambry dający hiszpańskim żydom 4 miesiące na opuszczenie kraju lub chrzest. Karą za niewykonanie rozkazu była egzekucja bez procesu.
Zdecydowana większość wyemigrowała.
Historycy nie są zgodni co do liczby wypędzonych: waha się ona od 130 do 800 tysięcy. Z pomocą dla prześladowanych „Ludzi Księgi” pospieszył m.in. sułtan Bajazyd II, który wysłał jednostki wojenne, by przywiozły wypędzonych do Imperium Ottomańskiego.
Ci, którzy dokonali konwersji (ok. 50 000 osób), mieli tego wkrótce pożałować: kilka lat późnej większość conversos została uznana za kłamców i osadzona w lochach inkwizycji. Ich majątki skonfiskowano na rzecz państwa, po odliczeniu prowizji dla donosicieli, którzy wnieśli akt oskarżenia przeciwko „krypto-żydom” o religijne oszustwo.
Edykt z Alhambry był pierwszym gwoździem do trumny hiszpańskiej potęgi, ale o tym – nie teraz.
Formalnie, rząd hiszpański odwołał edykt 16 grudnia 1968 roku (za rządów Francisca Franco).
W 500. rocznicę wygnania (31 marca 1992), król Juan Carlos z kipą na głowie modlił się obok premiera izraelskiego Chaima Herzoga w madryckiej synagodze Beth Yaakow. Od 2012 potomkowie żydów wypędzonych w 1492 mogą uzyskać obywatelstwo hiszpańskie bez konieczności zamieszkania w Hiszpanii.

 

30 marca 1945 – urodził się Eric Clapton, uznany przez pismo Rolling Stone za drugiego (po Jimim Hendrixie) z najlepszych gitarzystów wszech czasów.

Pochodzący z Ripley w hrabstwie Surrey, Clapton karierę zaczynał z grupą The Yardbirds we wczesnych latach 60-tych, później na jakiś czas wessał go blues grany przez Johna Mayalla i The Bluesbreakers. W 1966, Clapton, Ginger Baker i Jack Bruce stworzyli legendarną supergrupę Cream. Dalej było wszystko: kolejne supergrupy, reggae, solówka w beatlesowskim przeboju While My Guitar Gently Weeps (1968), blues, złote płyty, alkohol, kokaina, heroina, miłość, śmierć syna.

W latach 60-tych jakiś graficiarz napisał na ścianie londyńskiego metra „Clapton is god” – Clapton jest bogiem. Slogan chwycił – był czas, że ten napis można było zobaczyć w Londynie wszędzie.

Sam Clapton nie dał się zwariować. Komentując w jednym z wywiadów najbardziej znane zdjęcie graffiti powiedział: „Na dole fotografii jest pies sikający na tę ścianę. Mam do tego mniej więcej taki sam stosunek”.

Polecam Autobiografię Claptona (wydanie polskie: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009). Oczy okrągleją.

 

31 marca 1854 – Iesada, trzynasty siogun z rodu Tokugawa, zmuszony zostaje do podpisania Traktatu z Kanagawy (dziś część Jokohamy). Amerykański komandor Matthew Calbraith Perry, podczas drugiej „wizyty” w Japonii z eskadrą złożonej z ośmiu okrętów US Navy (za pierwszym razem, w 1853, pojawił się tylko w cztery okręty), wymusił na Japończykach otwarcie ich portów dla handlu ze Stanami Zjednoczonymi.
Wyłom dokonany w japońskim izolacjonizmie miał się okazać brzemienny w skutki, o czym pierwsza przekonała się Rosja w 1904-05, a podczas II wojny światowej – reszta Azji i świat anglosaski. Ale to będzie dużo później.
Oficjalnie dokument z Kanagawy nazywał się oczywiście „Traktat o pokoju i przyjaźni pomiędzy Japonią i Stanami Zjednoczonymi”.
Fakt – Perry grzecznie prosił, choć jako rozwiązanie alternatywne proponował obrócenie w perzynę jokohamskiego portu i miasta. Zupełnie jak nasz Gerwazy:

„Co za gwałty, rzekł Klucznik, tu nie ma napaści,
Wszak proszę Pana grzecznie; jeśli ciemno Waści,
To Scyzorykiem skrzesam ognia, że Waszeci
Zaraz w ślepiach jak w siedmiu kościołach zaświeci”.
[AM, PT (1834), VIII]

Stany Zjednoczone rozpoczynały właśnie gwałtowne poszukiwanie rynków zbytu dla swoich towarów i za wszelką cenę próbowały znaleźć choćby najwęższą furtkę do Azji. Kilka lat po kanonierkowej dyplomacji Perry’ego działania te zostaną przerwane przez Wojnę Secesyjną (1861-1865), ale pod koniec wieku wrócą ze zdwojoną siłą, kiedy to w wojnie z Hiszpanią „o wyzwolenie Kuby” najważniejszą okaże się bitwa w Zatoce Manilskiej (1 maja 1898). Już wiadomo dlaczego.

 

W końcówce drugiej dekady XXI wieku zawiodą się ci, którzy oczekiwaliby długiego karnawału trwającego aż do marca: zaledwie dwa ostatnie zabawowe wtorki są marcowe: w 2017 (1 marca) i w 2019 (6 marca). To jednak kwestia astronomii: Wielki Post zaczyna się bowiem na 46 dni kalendarzowych przed Wielkanocą – ta zaś przypada na pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca. W wiosennym miesiącu nisan – jak w powieści o Poncjuszu Piłacie pisał Mistrz.

 

 

Znaki Zodiaku w marcu:

Ryby (♓) – do 20 marca
Baran (♈) – od 21 marca.
O Rybach było w lutym, a Barany?
No cóż – przykro mi. Naprawdę. Bo czarny piar jest dla nich bezlitosny:

…tylko długotrwałym biciem można skłonić Barana do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na „rz”).
Ludzie spod tego znaku w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska.
W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki.

Maju, przybądź!

 

 

Kwiat marca:

narcyz (Narcissus poeticus L.) – kojarzony z Wielkanocą, ale również symbolizujący próżność (na Zachodzie) oraz bogactwo i szczęście (na Wschodzie). Prawda, jak prosto łączy się w tym kwiecie Wschód z Zachodem?

O Narcyzie napisano tomy, zarówno na półki z mitologią jak i psychologią, więc jeśli koniecznie chcecie się dowiedzieć, co, kto i dlaczego, to musicie tam sięgnąć.

Ci, co nie lubią czytać, niech popatrzą na obraz (wart co najmniej tysiąca słów) – najlepiej Waterhouse’a albo Westa, ale Caravaggio też może być (Dalí wykluczony), który można wyguglować w sekundę. A jeśli ktoś nie lubi ani czytać, ani wpatrywać się w nieruchome malowidła, polecam pierwszą lepszą telewizyjną debatę polityczną: zobaczycie tam stado Narcyzów w behawiorze naturalnym, więc niestety dziko rosnących. Jeśli traficie na spęd partii przeciwnej, to na pewno przyznacie mi rację.

Kwiat – cóż: ten biały, w łacinie zwany „poetyckim”, ma w sobie zieleń życia, złoto bogactwa, czerwień krwi oraz biel niewinności i śmierci. Dlatego – w dłoniach Kory przeniesiony – rośnie nad brzegami Styksu. W mowie kwiatów oznacza zazdrość i zachłanność, ale też tęsknotę.
Gdzieś znalazłem, że „narcyz to fantazja”, ale autor tego twierdzenia chyba słabo znał sie na kwiatach, bo troche dalej pisał o niebieskim kwiatku, który uporczywie nazywał „niezapominajek”…

 

Mitologia grecka łączy narcyz z dwoma mitami: historią samego Narcyza, w ten kwiat przemienionego i porwaniem Kory, którą Hades dopadł wtedy, gdy zrywała na łące narcyzy. Grecy te kwiaty składali na ołtarzach Hadesa i Kory-Persefony.

Z woli Dzeusa ten kwiat Hadesowi przychylna zrodziła
Gaja, godzien zachwytu; w zdumieniu patrzyli nań wszyscy
Ludzie śmiertelni, a także bogowie, co śmierci nie znają.
Z jego korzenia sto wyrastało łodyg kwitnących,
Cudnie też pachniał i wszystkich radował: niebo rozległe,
Całą też ziemię, a takoż i morza słonego odmęty.

[Do Demeter (ok. 640 p.n.e.), drugi hymn homerycki, przekład Włodzimierz Apel]

Kamienie marca:

akwamaryn – niebieska odmiana berylu i heliotrop – odmiana chalcedonu zwana też krwawnikiem.

Akwamaryn (od aqua marina – woda morska) jest kamieniem chroniącym żeglarzy i zapewniającym bezpieczną podróż (przez morza słonego odmęty :). Łagodny błękit klejnotu zapewniać ma właścicielowi łagodność charakteru, spokój i umiejętność chłodnej oceny sytuacji.

Krwawnik swą karierę rozpoczął w Babilonie – robiono z niego pieczęcie i amulety.
W chrześcijaństwie często nazywano go „kamieniem męczeństwa”, gdyż wierzono, że powstał z leżących pod krzyżem jaspisów, na które spłynęły krople krwi Chrystusa.

Oba kamienie symbolizują odwagę.

 

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
trzeci miesiąc roku to:

białoruskiсакавік [sakavik]
bośniackimart i ožujak
bułgarskiмарт [mart]
chorwackiožujak
czeskibřezen
kaszubskistrumiannik (też: strëmiannik, strumian, marc)
litewskikovas
łatgalskiavasara (też: marta)
łużycki (dolny)pózymski (też: nalětnik, měrc)
łużycki (górny)měrc (też: nalětnik)
łotewskimarts
macedońskiмарт [mart] albo цутар [cutar]
rosyjskiмарт [mart]
serbskiмарт [mart]
słowackimarec
słoweńskimarec albo sušec
ukraińskiберезень [bieriezień]
żmudzkikuovs

 

Przysłowia związane
z marcem:

Co marzec wypiecze,
to kwiecień wysiecze.

Czasami w marcu
zetnie wodę w garncu.

Czasem marzec tak się podsadzi,
że dwa kożuchy oblec nie zawadzi.

Gdy przyjdzie marzec,
umrze niejeden starzec.

Gdy w marcu
niebo od południa ryknie,
Rok wszego dobra
w żyzności uniknie.

Ile w marcu dni jasnych
ale z rana mglistych,
tyle w żniwa
czasów dżdżystych.

Kiedy starzec chory w marzec,
będzie zdrów;
lecz gdy baba w maju słaba,
pacierz zmów.

Kiedy twa ma rodzić rola,
to wóź w marcu gnój na pola.

Kiedy w marcu deszczu wiele,
nieurodzaj zboża ściele.

Kiedy w marcu wiele grzmoty
Nie ma w lato k’bur ochoty.

Marcowy loda rada,
majowa pogoda, ranny deszcz
– wszystko to nietrwałe.

Marzec dziwne broi fochy,
zmiata starce i junochy.

Marzec marzy, jak się zdarzy.

Marzec odmienia wiatry,
deszcz miesza z pogodą,
więc nie dziw, jeśli starzy
czują go ze szkodą.

Marzec uparty
stroi z pługiem żarty,
a kwiecień przychodzi
i w chlew go zawodzi.

Marzec zielony – niedobre plony.

Marzec, co z deszczem chadza,
mokry czerwiec sprowadza.

Marzec:
czy słoneczny, czy płaczliwy,

listopada obraz żywy.

Radował się starzec,
kiedy minął marzec;
nie baj baju, umrzesz w maju.

Słońce marcowe
owocom niezdrowe.

Suchy marzec,
kwiecień mokry,
maj przechłodny
– nie będzie rok głodny.

Suchy marzec, maj niechłodny,
kwiecień mokry – rok niegłodny.

Suchy marzec, mokry maj,
będzie żytko jako gaj.

W marcu jak w garncu.

W marcu, gdy są grzmoty,
urośnie zboże ponad płoty.

W marzec już dzień, gdyby ruski wół.

W marcu, kto siać nie zaczyna,
biednyć to gospodarzyna.

W marcu śnieżek sieje,
czasem słonko grzeje.

Źle się w marcu urodzić,
bo trudno takiemu dogodzić.

 

Przysłowia na
św. Albina (1 III)

Na świętego Albina,
rzadka u ludzi mina,
bo post się zaczyna.

 

Przysłowia na
św. Haliny (2 III)

W świętej Halszki dzionek
nuci już skowronek.

 

Przysłowia na
św. Kazimierza (4 III):

Dzień świętego Kazimierza
resztki zimy uśmierza.

Na świętego Kazimierza
zima do morza zmierza.

Na świętego Kazimiera
zima zamiera.

Na świętego Kazimierza
dzień się z nocą przymierza

Na świętego Kazimierza
pokój dla łowcy i zwierza.

Na świętego Kazimierza
wyjdzie skowronek spod pierza.

Na święty Kazimierz
dzień z nocą przymierz.

Na święty Kazimierz
wygnaj świnie na pyrz.

W dzień świętego Kazimierza
zima do morza zmierza.

 

Przysłowia na
św. Tomasza (7 III)

Na świętego Tomasza
wyrasta w polu pasza.

 

Przysłowia na
św. Franciszkę (9 III)

Gdy Franciszka z wichrem po polu hasa,
może sypnąć śniegiem powyżej pasa

 

Przysłowia na
Czterdziestu Męczenników
(10 III):

Czterdziestu Męczenników jakich,
czterdzieści dni po nich takich.

Gdy mróz w marcu dnia dziesiątego,
jeszcze czterdzieści dni mrozu takiego.

Kiedy na Czterdziestu
Męczenników marznie,
to jeszcze czterdzieści
nocy przymarznie.

Męczennicy, gdy mróz noszą,
czterdzieści dni mrozu głoszą.

Męczennicy jeśli psocą,
będzie dżdżysto Wielką Nocą,
a gdy kropla dżdżu nie spadnie,
przez sześć niedziel będzie ładnie.

 

Przysłowia na
św. Grzegorza (12 III):

Na świętego Grzegorza
zima idzie do morza.

Na św. Grzegorza
szuka kawka łoża.

Po świętym Grzegorzu
nie paś bydła ma zbożu.

Święty Grzegorz wielki spławnik,
nad wszystkimi rzeki ławnik;
grzeje więcej – lody płaczą,
rzeki warczą, brzegi znaczą.

 

Przysłowia na
św. Hilarego (16 III):

Hilary zapowiada,
jaka pogoda na Wielkanoc przypada.

 

Przysłowia na
św. Gertrudę (17 III):

Gdy na Gertrudy zjawią się bociany,
to wiosna już rychło nastanie.

Ogrodniku, św. Gertruda gdy słońcem błyśnie
zrobi cuda oczywiście.

 

Przysłowia na
św. Józefa (19 III):

Cóż święty Józef niesie?
Kaczka pierwsze jaja zniesie.

Jak na świętego Józefa chmurki,
to sadź ziemniaki gdzie górki,
a jak pogoda,
to sadź gdzie woda.

Gdy na świętego Józefa
bociek przybędzie,
to już śniegu nie będzie.

Na świętego Józefa pięknie,
zima prędko pęknie.

Na świętego Józwa
przez pole jest bruzda.

Na święty Józek
czasem śniegu wózek.

Na święty Józef pogoda,
będzie w polu uroda.

Oblubieniec pogodny,
rok będzie urodny.

Przyjdzie święty Józef z pomocą
– porówna dzień z nocą.

Święty Józef kiwnie brodą,
idzie zimno na dół z wodą.

Święty Józef laską w ziemię kole,
wyjeżdżajcie, chłopy, orać w pole.

Święty Józef pogodny,
będzie roczek wodny.

Święty Józek wiezie trawy wózek,
ale czasem smuci,
bo śniegiem przyrzuci.

W Józefa z zimy się śmiej
i na grządce kapustę siej.

 

Przysłowia na
św. Benedykta (21 III):

Jak po Benedykcie ciepło,
to i w lecie będzie piekło.

Benedykt groch w polu sieje,
Wojciech [23 IV] do owsa się śmieje.

 

Przysłowia na
Zwiastowanie (25 III):

Jakie Zwiastowanie,
takie Zmartwychwstanie.

Jasny świt na Zwiastowanie
znaczy czasy zdrowe, tanie.

Na Zwiastowanie,
kiedy mgła w zaranie,
chociaż słonko jasno wschodzi,
znak niechybnej to powodzi.

Na Zwiastowanie
zlatują się bocianie.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.


 

[1] Never, never will we desist till we have wiped away this scandal from the Christian name, released ourselves from the load of guilt, under which we at present labour, and extinguished every trace of this bloody traffic, of which our posterity, looking back to the history of these enlightened times, will scarce believe that it has been suffered to exist so long a disgrace and dishonour to this country.

The Parliamentary History of England from the Earliest Period to the Year 1803, Volume XXIX. London : T.C. Hansard, 1817; str. 278.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha