KTO JEST KIM:

KRZYSZTOF BARANOWSKI

5.

Ramka_05_Pogoria_ill_2

1979/80 – budowa barkentyny Pogoria[1] dla Bractwa Żelaznej Szekli.

Pogoria powstała na zamówienie Telewizji Polskiej (oficjalnie: Komitet Do Spraw Radia i Tele­wi­zji) dla Bractwa Żelaznej Szekli. Zamówienie na budowę podpisał ówczesny prezes TVP i jed­no­cześnie komandor BŻSz, Maciej Szczepański. Przez wiele lat na żaglach rejowych Pogorii widniały znaki przypominające krzyże: były to cztery skrzyżowane szekle – symbol Bractwa. Dziś znak ten widoczny jest jedynie na dziobie barkentyny.

Pogoria to pierwszy żaglowiec zaprojektowany przez inż. Zygmunta Chorenia[2] i jego zespół – jej budowa była próbą generalną przed realizacją zamówienia Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni: nowoczesnego żaglowca pełnorejowego[3].

Pogoria powstała dzięki Krzysztofowi Baranowskiemu. Był człowiekiem, który kochał żeglować. Szczepański, z którym szczerze mówiąc miałem niewiele wspólnych kontaktów, popierał tę ideę, ale to było dzieło Baranowskiego. Przekonał go, że jest mu potrzebny żaglowiec. I chwała im obu za to. […] Baranowski jechał do Finlandii zamawiać żaglowiec dla telewizji, spotkaliśmy się w kawiarni, mówię mu: Krzysztof, po co masz tam zamawiać, kiedy my tutaj własnymi siłami w Gdańsku zrobimy? Szybko udało się nam znaleźć wspólny język. Trzeba było jednak przekonać stocznię. Przekonaliśmy wspólnie, że trzeba zrobić próbę przed Darem Młodzieży, przetrzeć szlak, zbudować Pogorię. I to było łamanie ludzkich, a nie politycznych, barier. Było żeglarskie lobby, które cieszyło się, że będziemy mieli nasz, polski żaglowiec i dlatego się udało.[4]

Trzymasztowa Pogoria ma ożaglowanie barkentyny: z pięcioma rejami na maszcie pierwszym (fok­maszt), żaglem gaflowym na maszcie środkowym (grotmaszt) i – obecnie – żaglem bermudz­kim na maszcie trzecim (bezanmaszt); oryginalnie bezanmaszt miał ożaglowanie gaflowe.

Nazwa „Pogoria” pochodzi od nazwy jeziora koło Dąbrowy Górniczej, na którym uczył się żeglarstwa Maciej Szczepański.
Etymologia: upowszechniona w 2 poł. XIX w. forma oboczna rzeczownika „Bogoria” (o prasło­wiań­skim źródłosłowie), będąc­ego nazwą polskiego herbu szlacheckiego i nazwiskiem małopol­skiego rodu rycerskiego, którego początki sięgają XII w.[5]

 

Dyferencje

Sukces ma zazwyczaj wielu ojców. Tym razem odnotować trzeba kwestie podnoszone przez kpt. Adama Jassera, założyciela Bractwa Żelaznej Szekli, wspomnianego w poprzednim roz­dzia­le. W broszurze wydanej z okazji 40-lecia istnienia BŻSz znajduje się następujące zdanie:

Wiosną 1977 roku kolega Krzysztof Baranowski przyjął moje zaproszenie do udziału w kie­rowaniu Bractwem i pomocy w zbudowaniu żaglowca. Otworzyło to dla niego możliwość realizacji kilku moich pomysłów. Jego rola w urzeczywistnieniu budowy dla Bractwa żaglowca, którym jest sławna „Pogoria”, była ogromna i decydująca. Ja jednak zostałem wyeliminowany z kierowania Bractwem i pozbawiony swojej audycji „Mesa” w Redakcji Sportowej TVP.
Złożyłem więc rezygnację i przyjąłem pracę oficera na pasażerskim żaglowcu „Fantome” pływającym po Karaibach.
[6]

Enigmatyczne stwierdzenie „otworzyło to dla niego możliwość realizacji kilku moich pomysłów” mogłoby być odczytane jako potwierdzenie naturalnej kontynuacji działania organizacji pod kie­row­nictwem kolejnego lidera, gdyby nie przekazy oralne upowszechniane przez kpt. Jassera, pre­cy­zujące powyższy cytat jako oskarżenie Krzysztofa Baranowskiego o przywłaszczenie autors­twa zarówno pomysłu budowy Pogorii jak i… Szkoły Pod Żaglami (patrz rozdział następny).

Źródła oralne, w systemach narzu­ca­ją­cych cenzurę, mają wielką wartość jako doku­menty his­to­rycz­ne, gdyż są często bar­dziej wia­ry­god­ne niż kontro­lo­w­ane odgórnie źródła pisane. Ponieważ po roku 1989 o cenzurze (przy­naj­mniej w tym wypadku) nie może być już mowy, wypowiedzi tego typu zo­sta­łyby w niniej­szym opra­co­wa­niu pomi­nięte jako opo­wieści ustne, które teoria lite­ra­tury umieszcza w rodza­ju gawęd, trady­cyj­nie wygła­sza­nych pod­czas biesiad i spot­kań towarzyskich.
Sytuacja zmienia się, gdy gawęda za­czy­na trafiać jako materiał źródłowy do dysertacji nauko­wych, co odwra­ca sytu­ację dia­met­ral­nie, gdyż użycie w pracy badawczej i podanie w bibliografii nobi­li­tuje gawędę do rangi źródeł materialnych i zmie­nia sto­pień wia­ry­god­ności samej infor­macji: kolej­ni bada­cze mogą się bowiem powo­ły­wać na auto­ra dyser­tacji, pomi­ja­jąc fak­tyczne źródło.
Piszący te słowa dotarł do rozprawy[7], w której znajdują się następujące akapity:

Współpraca z telewizją zacieśniała się i Adam Jasser został w niej zatrudniony jako lider Bractwa Żelaznej Szekli. Było dla niego oczywiste, że jeżeli organizacja ma się rozwijać – potrzebne jest rozszerzenie skali działań i nowe projekty. Jasser próbował więc pozys­kać prezesa telewizji do współpracy finansowej dla rozwoju organizacji. Kapitan twier­dzi, że wtedy opracował koncepcję „Szkoły pod Żaglami”, którą przedłożył prezesowi Szczepańskiemu [Jasser, Adam. Czterdziestolecie Bractwa ŻelaznejSzekli. s. 17]. Był on sceptycznie nastawiony do pomysłu, ponieważ uważał, że niemożliwe jest połączenie intensywnego rejsu na żaglowcu z nauką szkolną. Jasser uznał, że potrzebuje „idola”, ambasadora, „twarzy” projektu:

„Krzysztof Baranowski był już wtedy rozpoznawany, znaliśmy się. Zaproponowałem mu współpracę, zgodził się od razu. Przedstawiłem Krzysztofa prezesowi Szczepańskiemu. Następnie Baranowski przyszedł z projektantem Zygmuntem Choreniem z gotowym projektem żaglowca.” [z wykładu Adama Jassera na pokładzie STS „Pogoria”, 2013-06-23.]

Adam Jasser w rozmowach i wywiadach przedstawia pogląd, iż to on był twórcą / współ­twórcą koncepcji „Szkoły pod Żaglami”, która została następnie zawłaszczona przez Krzysztofa Baranowskiego i stała się powodem niechęci obu kapitanów, którzy pozostają w sporze do dzisiaj. […]

Podczas cytowanego wystąpienia w „Tawernie Korsarz” w Warszawie [A. Jasser, prelekcja podczas spotkania z okazji wydania książki Czterdziestolecie …; Tawerna Korsarz, Warszawa, 2013-12-03], Adam Jasser również sobie przypisuje pomysł na szkolny charakter żaglowca STS „Pogoria”.

 

Krzysztof Baranowski, poproszony o komentarz, napisał:

Pretensje „autorskie” Jassera do Szkoły pod Żaglami powinny pojawić się trzydzieści lat temu albo jeszcze wcześniej, sądząc z podanych cytatów. Między nami nie było żadnej niechęci, o której wspomina praca. Gdyby Jasser miał pomysł jakiejkolwiek szkoły, to by powiedział – przecież Szczepański był Komandorem, ale Bractwem ja zarządzałem jako Wicekomandor i bynajmniej nie byłem figurantem: pracowałem u Szczepańskiego na peł­ny etat (komentatora) jako dziennikarz telewizyjny i miałem własny program popula­ry­zu­jący żeglarstwo „Żeglarska Siódemka”.

Adam nosił się z pomysłem żaglowca, ale zupełnie innego: szkunera na wzór „Winstona Churchilla” i „Malcolma Milllera”. Dyskutowaliśmy nad takielunkiem, ale Szczepański przychylił się do mojego pomysłu – żaglowca rejowego.

Zdania: „Przedstawiłem Krzysztofa prezesowi Szczepańskiemu. Następnie Baranowski przy­szedł z projektantem Zygmnutem Choreniem z gotowym projektem żaglowca.” brzmią efektownie, ale pierwsze mówi o tym, co działo się w roku 1977, a  drugie – dwa lata później, w 1979.

To były dwa lata pracy, dyskusji i przygotowań, w których Adama już nie było, bo „został wyeliminowany” – ale nie z mojego powodu, tylko z natury telewizji oraz swojego bez­tros­kiego – wówczas – charakteru. On sam zresztą wyemigrował do Stanów i słuch po nim zaginął na wiele lat.

O Szkołę pod Żaglami była ogólnopolska batalia sięgająca od PZŻ do parlamentu – wszę­dzie negatywne opinie! – ale wtedy Jassera już nie było i ani nie pisnął, że to jego pomysł. A prasa pomstowała na mnie (a nie na Jassera), że taki głupi pomysł!

Ale podobnie zachowała się Kanada przypisując sobie autorstwo Class Afloat, choć są świadkowie, że to ja wymyśliłem im nazwę i byłem ich pierwszym kapitanem.

Słusznie Adam twierdzi, że rozmawialiśmy o żaglowcu szkolnym typu szkuner i być może namawiał on Szczepańskiego, by taki zbudować, ale Szczepański najwyraźniej Adama nie słuchał, skoro przystał na moją propozycje, by był to żaglowiec rejowy – barkentyna.

Adam […] gdy kierował Bractwem zza pleców Szczepańskiego wiedział (tak jak my wszys­cy), że trzeba zbudować żaglowiec, ale w tej sprawie nie zrobił wiele więcej ponad mówienie o tym. Ja również wiem, że i dzisiaj trzeba zbudować nowy żaglowiec, ale – gdy zbuduję – pojawi się cały szereg autorów tego pomysłu.[8]

 

Wyjaśnienia te powtarzają wszystko, co zostało w niniejszym opracowaniu przytoczone wcześ­niej, zwłaszcza fragmenty książki Samotny żeglarz (1995) i wypowiedź Zygmunta Chorenia w wy­wiadzie opublikowanym w Naszym Morzu (2011). Stwierdzenia te nigdy nie spotkały się z pisemną krytyką bądź zaprzeczeniami.

 

1980

Lipiec-sierpień

Krzysztof Baranowski dowodzi Pogorią i młodzieżową załogą z Bractwa Żelaznej Szekli podczas regat Operacji Żagiel na Bałtyku, w cieśninach duńskich i na Morzu Północnym.

Wyścig rozgrywany jest w dwóch etapach: Kilonia – Karlskrona (wokół Gotlandii) i Friedrichshavn – Amsterdam.

Pogoria – startująca w grupie A (największe żaglowce) – kończy oba jako pierwsza w swojej klasie; po końcowych przeliczeniach dwukrotnie sklasyfikowana jest na trzecim miejscu, jednak uzyskuje nieoficjalny tytuł „najszybszej jednostki regat”.

 

Wrzesień – listopad

Maciej Szczepański przestaje być prezesem Radiokomitetu i zostaje aresztowany pod zarzutem korupcji i niegospodarności, czego symbolem ma być rzekomo Pogoria.
Spartańsko urządzonej barkentynie nieświadoma prawdy opinia publiczna, podsycana goniącymi za sensacją artykułami, przyszywa łatkę „luksusowego jachtu prezesa”.[9]

Atmosfera wokół żaglowca robi się gorąca, a jednym z najczęściej podsuwanych rozwiązań jest „sprzedać”.
Przeciwstawiają się temu robotnicy Stoczni Gdańskiej.

Nominalnym właścicielem Pogorii jest Komitet ds RiTV, a oficjalnym – Skarb Państwa. Użytkownikiem i koordynatorem rejsów żaglowca zostaje Polski Związek Żeglarski.
Formalnie, dopiero 29 stycznia 1988 [patrz niżej, pod tą datą] barkentyna została nieodpłatnie przekazana PZŻ-owi, który zarejestrował ją w Centralnym Ośrodku Żeglarstwa w Trzebieży.

Przeciągające się targi o „Pogorię” zatrzymały żaglowiec w kraju aż do zimy. Telewizja chciała sprzedać swój żaglowiec za granicę, wstydząc się wszystkiego, co wiązało się z oso­bą byłego prezesa, ale głosy protestu z różnych stron wstrzymały tę decyzję. Szcze­gól­nie ostro wystąpiła Stocznia Gdańska i tamtejsza „Solidarność”. Robotnicy odgrażali się, że przyspawają burtę do nabrzeża.

Chęć przejęcia „Pogorii” zgłosili harcerze, Polska Akademia Nauk i Polskie Linie Oce­ani­cz­ne. Telewizja, nie mogąc się na nic zdecydować, wyraziła wreszcie zgodę, by statek nie stał bezczynnie. Polski Związek Żeglarski zaproponował koordynację zadań, cokol­wiek by to miało znaczyć. I tak zacząłem biegać w poszukiwaniu kontraktu, za którym sta­łyby jakiekolwiek pieniądze.

Stanisław Rakusa-Suszczewski, kierownik jednego z zakładów PAN, postać barwna i kon­tro­wersyjna (jak każdy pionier w swojej dziedzinie), od lat był związany ze stacją antark­tyczną PAN na wyspie King George w archipelagu Południowych Szetlandów. W tych trud­nych czasach zabiegał o tani transport ludzi i sprzętu na wyspę odległą od Polski o dzie­więć tysięcy mil.

– Może popłyniecie na żaglach?[10]

 

7 grudnia

Krzysztof Baranowski wypływa Pogorią z Gdyni do Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego pracującej na Wyspie Króla Jerzego (King George Island) w archipelagu Szetlandy Południowe leżącym u brzegów Półwyspu Antarktycznego.

Pogoria, wyczarterowana przez Polską Akademię Nauk, wiezie na Stację polarników i sprzęt; w drodze powrotnej – zabiera do Polski grupę, która właśnie skończyła zimowanie.

_01_1981-02-04_06_Robak_K_Pogoria_mapa_3a_sm2© 

 

1980-12-07  1981-04-17 – rejs antarktyczny Pogorii

Kapitan: Krzysztof Baranowski;
zastępca kapitana: Andrzej Marczak;
załoga etatowa: Stanisław Bojaruniec (kuk), Wojciech Fok (bosman), Marek Kleban (II mechanik), Romuald Mineyko (I mechanik);
załoga niezawodowa: Henryk Bartoszuk, Dariusz Bogucki, Wojciech Burkot, Stanisław Choiński, Wojciech Chudzyński (od 1981-02-07), Tomasz Gasiński, Ryszard Gutkowski (od 1981-02-07), Ryszard Halba (od 1981-02-07), Jerzy Kaszubowski (od 1981-02-07), Janusz Kawęczyński, Zbigniew Kleban, Jan Kłossowski, Jerzy Komorowski (od 1981-02-07), Włodzimierz Ławacz (do 1981-02-04), Andrzej Makacewicz, Stefan Misiaszek (do 1981-02-04), Eugeniusz Moczydłowski (od 1981-02-07), Ryszard Mokrzycki, Wojciech Przybyszewski, Kazimierz Robak, Wojciech Sławiński, Zbigniew Studziński, Jan Styczyński (od 1981-02-07), Zdzisław Szczepaniak, Jerzy Szyłak-Szydłowski (od 1981-02-07).

_02_1980-81_Robak_K_Pogoria_mapa_4_sm2©_03_1981-02_Robak_K_Pogoria_mapa_2b_sm2©

1980
7 grudnia               – wyjście z Gdyni

12/13 grudnia        – Kanał Kiloński
23-24 grudnia        – reda Falmouth

1981
2 stycznia              – Las Palmas (Wyspy Kanaryjskie), tankowanie wody i paliwa

1 lutego                  – Cieśnina Le Maire’a między Ziemią Ognistą a Wyspą Stanów
4-7 lutego               – Wyspa Króla Jerzego: Zatoka Admiralicji i Stacja im. Arctowskiego
12-13 lutego           – postój w Stanley (Falklandy)
25-27 lutego           – Rio de Janeiro, tankowanie wody i paliwa
8-9 kwietnia           – reda Falmouth
10 kwietnia            – reda Lymington w cieśninie Solent
13 kwietnia            – 00:15: zderzenie z m/s Gen. Popławski na torze wodnym do Hamburga
13-14 kwietnia       – Cuxhaven, zabezpieczenie uszkodzeń przed dalszą żeglugą
14/15 kwietnia       – Kanał Kiloński
17 kwietnia            – Gdańsk; 132. dzień rejsu; 20 820 Mm.[11]

 

1981

1 lipca

Posiedzenie Izby Morskiej w sprawie kolizji Pogorii z dziesięciotysięcznikiem Polskich Linii Oceanicznych m/s Gen. Stanisław Popławski:

Kolizja nastąpiła na torze wodnym ujścia Łaby, prowadzącym obok Brunsbüttel i zachodnich śluz Kanału Kilońskiego do portu w Hamburgu, tam gdzie mielizna Mittelgrund rozdziela szlak wodny na jednokierunkowe pasy, 1000 m na NW od pławy nr 15.

_04_1981-04-13_01_Mittelrinne_1j©[12]

Na torach wodnych obowiązuje ruch prawostronny.

M/s Gen. Stanisław Popławski, płynący w kierunku zachodnim, ze względu na duże zanurzenie uzyskał jednorazową zgodę na płynięcie (swoją) lewą stroną toru wodnego, a więc „pod prąd”. Żegluga odbywała się w gęstej mgle, jednak służby nawigacyjne Gen. Popławskiego nie nadawały sygnałów mgłowych.

Kapitanowi Pogorii zarzucono: zastosowanie do nawigacji mapy o niewłaściwej skali; złe odczytanie ech radarowych; niewłaściwy manewr.

Kapitanowi Gen. Popławskiego zarzucono zaniechanie nadawania sygnałów mgłowych oraz ich nieznajomość.

Orzeczenie Izby Morskiej zostaje zakwestionowane przez obie strony.

Posiedzenie Odwoławczej Izby Morskiej wyznaczono na 8 lutego 1982.

 

5-28 września

Krzysztof Baranowski płynie – jako filmowiec – na Darze Pomorza na trasie Gdynia – Kotka – Gdynia, w ostatnim rejsie tego żaglowca[13].

Zaokrętowałem jako operator kamery, bo na żadną funkcję marynarską nie miałem prawa jako żeglarz amator bez zawodowych kompetencji. […] Kapitan Tadeusz Olechnowicz darzył mnie życzliwością, więc mogłem poruszać się po pokładzie swobodnie (w szczególności na rejach) i nie był to zresztą nasz pierwszy wspólny rejs.
Korzystałem z tej swobody do woli wynajdując niezwykłe ujęcia, które później, w filmie „Zmiana wachty”, mogłem wykorzystać.[14]

 

1982

8 lutego

Orzeczenie Odwoławczej Izby Morskiej w sprawie kolizji Pogorii m/s Gen. Popławski:

Bezpośrednia przyczyna wypadku leży tak po stronie s.y. «Pogoria» jak i m.s. «Generał Stanisław Popławski» z orzeczeniem, że s.y. «Pogoria» stworzył bezpośrednie zagrożenia, m.s. «Generał Stanisław Popławski» przyczynił się do tego wypadku.

Winą obciążony został w 80% s.y. «Pogoria», w szczególności j. kpt. ż.w. Krzysztof Baranowski, […] w 20% m.s. «Generał Stanisław Popławski», a w szczególności kpt. ż.w. Zbigniew Rabczuk.

Współwina znajdującego się na pokładzie Popławskiego pilota morskiego Ernsta Höhsa – ze względu na brak możliwości jego przesłuchania bezpośrednio na rozprawie — nie została orzeczona.

Stwierdzono ponadto, że zachowanie się m.s. «Generał Stanisław Popławski» po wypadku budzi o tyle zastrzeżenia, że zbyt późno nawiązał łączność z s.y. «Pogoria», podczas gdy zachowanie się tego ostatniego po wypadku nie budzi zastrzeżeń.

Wyrokiem Izby kpt. Krzysztof Baranowski został pozbawiony prawa wykonywania funkcji kapitana statku na statkach sportowych o długości powyżej 21 m na okres dwóch lat, kpt. Zbigniew Rabczuk za zaniedbanie nadawania sygnału mgłowego został ukarany „wytknięciem”. [15]

 

Krzysztof Baranowski:

Moje wnioski, po 26 latach od wypadku, są takie:

1. Przy właściwej mapie wypadek też by się zdarzył. Na mapie o większej skali uwidocz­nio­ne były tzw. linie radarowe, istotne dla prowadzenia statków z lądu, ale w owym cza­sie nie wiedziałem, że mają one dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Do dziś nie korzystam z prowadzenia z lądu, ale wiem, że mam taką możliwość.

2. Błąd radarowy był ewidentny, ale wynikał on stąd, że radar w pewnym namiarze nie pokazywał echa, czego się domyślałem wcześniej, a co potwierdzono w trakcie remontu. Izba orzekła, że niedomaganie radaru to wynik kolizji i wstrząsu jakiego doznały urzą­dze­nia, a ja już wo­la­łem być sądzony za błąd radarowy niż za niedopatrzenie, że ze złym radarem w ogóle pływam.

3. Koledzy, z którymi byłem na mostku w tę feralną noc, pokusili się o analizę tego wy­pad­ku. Mój zastępca, dr inż. Dariusz Bogucki, tak ujął wynik swoich rozważań: „Twój skręt w lewo uratował nam życie, choć straciliśmy dziób jachtu. Skręt w prawo spo­wo­do­wał­by również kolizję, ale burtami. Zdarcie cienkiej stali z lewej burty spo­wo­do­wa­łoby natych­mias­towe zatopienie jachtu, podobnie jak to się wydarzyło na Titanicu, który ocalałby taranując górę lodową dziobem.”[16]

 

_05_1981-04-13_02_Manewr_2e© [17]

 

 1982

8 czerwca – 1 lipca

Pogoria, dowodzona przez kpt. Andrzeja Marczaka, bierze udział w zlocie żeglarskim Tydzień Kilonii (Kieler Woche). Czarteruje ją przedsiębiorca niemiecki, dla którego wozi gości w jednodniowych wycieczkach po Zatoce Kilońskiej i do Ærøskøbing na duńskiej wyspie Ærø.
Kontrakt, podpisany rok wcześ­niej, groził takimi karami za niedotrzymanie umowy, że mimo stanu wojennego[18] Pogoria i jej załoga (Krzysztof Baranowski jest zastępcą kapitana) otrzymują od władz spor­to­wych PRL zgodę na wyjazd za granicę.

 


[1] STS Pogoria – stalowa barkentyna trzymasztowa. Konstruktor: Zygmunt Choreń. Budowa (jako B-79/01): Stocznia Gdańska. Wodowanie kadłuba: 1980-01-23; podniesienie bandery: 1980-06-01.
Dł.: 46,8 m (153.5 ft); szer.: 8,00 m (26.2 ft); zanurz.: 3,7 m (12.1 ft); wysokość masztów od linii wodnej: 33,5 m (110 ft); wyporność: 342 BRT; pow. ożagl.: 945 m kw (10 172 sq ft). Silnik: oryginalnie – Wola Warszawa diesel, 310 KM (230 kW); obecnie – Volvo Diesel 360 KM (268 kW); śruba: dwułopatowa, nastawna; prędkość na silniku: do 8 węzłów. Zbiorniki wody: 40 t, zbiorniki paliwa: 20 t.

[2] Inż. Zygmunt Choreń, ur. w 1941, ukończył Politechnikę Gdańską i Leningradzki Instytut Budowy Okrętów. Jest żeglarzem i ka­pi­tanem jachtowym, jako członek załogi s/y Otago brał udział w pierwszych wokółziemskich regatach Whitbread (1973-74).
Jest współczesnym rekordzistą jeśli chodzi o liczbę zaprojektowanych i zbudowanych żaglowców – po prototypowej Pogorii (1980), na bazie jej kadłuba powstały: ORP Iskra II (1982, dla Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni), Kaliakra (1984, dla bułgarskiej Wyższej Szkoły Morskiej w Warnie) i Oceania (1985, żaglowiec badawczy Polskiej Akademii Nauk ze zdalnie sterowanym ożaglowaniem płatowym).
W roku 1982 inż. Choreń i jego zespół zrealizowali zamówienie Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni: pełnorejowy trójmasztowiec Dar Młodzieży (108 m długości) zbudowany w Stoczni Gdańskiej. Bazując na kadłubie Daru, zespół inż. Chorenia zbudował w la­tach 1987-1991 serię pięciu pełnorejowców dla ZSRR; obecnie Mir (1987), Nadieżda (1991) i Pałłada (1989) pływają pod banderą Rosji, a Drużba (1987) i Chersones (1989) – Ukrainy.
Od 1992 pracuje we własnym biurze konstrukcyjnym „Choreń Design&Consulting” w Gdańsku.
Wiele zaprojektowanych lub przebudowanych przez Zygmunta Chorenia żaglowców powstało na zamówienie armatorów zagra­nicz­nych; wśród nich są: Alexander von Humboldt (przebudowa: 1988, bandera: Niemcy), Kaisei (zwodowany: 1990, Japonia), Estelle (1995, Finlandia), Royal Clipper (2000, Luksemburg) oraz Mephisto (2002, Luksemburg).
W 1990 roku na deskach kreślarskich biura projektowego Zygmunta Chorenia, na zamówienie założonej przez Krzysztofa Baranowskiego Fundacji Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, powstał bryg Fryderyk Chopin, w tym samym roku zwodowany.

[3] był to Dar Młodzieży (108 m długości) zbudowany w 1982.

[4] Falba, Tomasz, Czesław Romanowski. „Byłem pieszczochem PRL-u: rozmowa z Zygmuntem Choreniem.” Nasze Morze, 2011, nr 4 (64), Gdańsk; s. 25.

[5] Robak, Kazimierz. „Pogorią” na koniec świata. Gdańsk, Wyd. Morskie, 1983, s. 161-163.

[6] Jasser, Adam. Czterdziestolecie Bractwa Żelaznej Szekli. Jastarnia, VII.1973 – VII.2013. Warszawa : Fundacja STS Fryderyk Chopin, 2013; s. 21.

[7] Dane bibliograficzne dysertacji znajdują się w dyspozycji autora niniejszego opracowania.

[8] Email do autora niniejszego opracowania z dn. 2014-05-17.

[9] Janusz Zbierajewski, kapitan który wielokrotnie prowadził Pogorię, z właściwym sobie humorem opisał to następująco:
Stajnia na „Pogorii” – W 1980 roku władza odczuwała silne zapotrzebowanie na dopieprzenie komuś z ówczesnego establishmentu. Idealnym kandydatem był ówczesny prezes Radiokomitetu, Maciej Szczepański. „Solidarność” na Woronicza machnęła gazetkę ścienną, na której wywieszono tekst, że ten wredny prezes, za pieniądze Radiokomitetu (czytaj – nasze) zbudował sobie luksusowy jacht z marmurami, basenem i stajnią dla konia. Następnego dnia te pierdoły przedrukowała „Trybuna Ludu”. Nawiasem mówiąc, był to chyba jedyny przypadek, kiedy „Trybuna” pisała to samo, co „Solidarność”, he, he, he.
No i naród uwierzył. W całości! Tyle, że jedni powoływali się na autorytet „Solidarności” a inni na autorytet „Trybuny”. A ja, naiwny, zmieniając załogi z Bractwa Żelaznej Szekli, usiłowałem co tydzień przekonać na Skwerze Kościuszki tłum paru tysięcy turystów, że tu nijakiej stajni nie było i nie ma. Naród wiedział swoje. Przecież „Solidarność” (albo „Trybuna”) wie lepiej niż jakiś tam kapitan „Pogorii”. A kiedy w Kołobrzegu, na uroczystości 20-lecia „Zawiszy” [1981; banderę na Z.C. II podniesiono 15 lipca 1961  przyp. KR], namówiłem fotografa wczasowego, żeby wprowadził na pokład „Pogorii” kucyka, a ja – przebrany za kapitana – udzieliłem wywiadu Telewizji Gdańskiej (karmiłem konika kostkami cukru klęcząc, bo kucyk był „sitting dog size”), tzw. szeroka publiczność z tym większym przekonaniem twierdziła, że na „Pogorii” jest koń, bo przecież telewizja go pokazywała. Zygmunt Choreń, który też bezskutecznie walczył ze stajnią, chciał mi podobno zrobić kęsim za ten głupi dowcip.
I mojżeszowskie 40 lat nic tu nie pomoże. Kolejne pokolenia będą sobie przekazywać sensacyjną wiadomość, że kiedyś na „Pogorii” była stajnia. I koń!
Książka pisana od stuleci przez Zbieraja <http://wojtekzientara.pl/zbieraj.html>

[10] Baranowski, Krzysztof. Samotny żeglarz. Warszawa : Wyd. IPS, 1995; s. 81-82.

[11] Robak, ibidem, s. 148-149.

[12] Z arch. K. Baranowskiego.

[13] Po powrocie do Gdyni Dar Pomorza przekształcony zostanie w statek-muzeum. W roku 1982 jego rolę – żaglowca szkolnego Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni – przejmie Dar Młodzieży.

[14] <http://krzysztofbaranowski.pl/rejsy.html>

[15] Orzeczenie Odwoławczej Izby Morskiej z dnia 8 lutego 1982, nr: OIM 17/81.

[16] Baranowski, Krzysztof. „Kolizja”. Jachting, nr 5 (26), maj, 2007; str. 35-37.

[17] Z arch. K. Baranowskiego.

[18] ogłoszony 13 grudnia 1981.


 

01_POGORIA_Schemat_ozaglowania_sm4Pogoria ma ożaglowanie barkentyny: reje na maszcie pierwszym (fokmaszt), żagiel gaflowy na maszcie środkowym (grotmaszt)
i – oryginalnie – na maszcie trzecim (bezanmaszt); obecnie bezanmaszt ma ożaglowanie bermudzkie

 

02_Kartka_SY_Pogoria_©1981: Pogoria pod żaglami
Fot. Janusz Uklejewski / pocztówka wydana w 1983 przez Spółdzielnię Pracy Dziennikarzy Omnipress-Sport

 

 

 

 

03_1979-07-25_Pogoria©04_1979-10-10_POGORIA_stepka©05_1979-12_POGORIA_kadlub©06_1980-01-23_POGORIA_po_wodowaniu©Zdjęcia z budowy Pogorii ze strony Fundacja Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego.

 

07_1980-12-07_Pogoria_fot_Malgorzata_Swierz_sm©1980-12-07: Pogoria w Gdyni przed rejsem antarktycznym
Fot. Małgorzata Świerz

 

08_1980-12-24_fot_Wojciech_Przybyszewski_sm2©1980-12-24: wigilia w rejsie antarktycznym Pogorii
Kapitan rozpoczyna od odczytania kilku akapitów z angielskiej locji Atlantyku „Ocean Passages

z lewej: Romuald Mineyko
Fot. Wojciech Przybyszewski

 

09_1980-12-24_fot_Kazimierz_Robak_sm©1980-12-24: wigilia w rejsie antarktycznym Pogorii
Kapitan łamie się opłatkiem z załogą
(od lewej: Wojciech Przybyszewski, Zbigniew Studziński, Krzysztof Baranowski, Stanisław Choiński)

Fot. Kazimierz Robak

 

10_1981-02-03_fot_Kazimierz_Robak_Icebergi_2_sm2©1981-02-03: Pogoria w Cieśninie Bransfielda
Fot. Kazimierz Robak

 

11_1981-02-06_fot_Zbigniew_Studzinski_u22a_sm2©1981-02-06: Pogoria w Zatoce Admiralicji u wybrzeży Wyspy Króla Jerzego
Fot. Zbigniew Studziński

 

 

12_1981-03_78_1_sm2_fot_Ryszard_Halba©1981, marzec: rejs antarktyczny Pogorii — Krzysztof Baranowski
Fot. Ryszard Halba

 

 

13_1981-04-17_KB_fot_Jerzy_Krug©_sm1981-04-17: rejs antarktyczny Pogorii — Krzysztof Baranowski
Fot. Jerzy Krug

 

14_1981-09-28_Gdynia_DP_007_sm1_fot_Kazimierz_Robak©1981-09-28, Gdynia: Dar Pomorza wrócił właśnie ze swego ostatniego rejsu do Kotki.
Krzysztof Baranowski z kamerą widoczny między podwięziami wantowymi.
fot. Kazimierz Robak

 

1987_POGORIA_Poczta_Polska

Znaczek Poczty Polskiej (1987): Pogoria przedstawiona jest z błędem: pas na kadłubie powinien być niebieski;
pas ciemnoczerwony (ale nie ceglasty!) nosi na kadłubie jej jednostka bliźniacza, ORP Iskra.

 

 

16_STS_POGORIA_Schemat_ozaglowania_2014_ZR3_sm2

Kazimierz Robak
Tampa, FL; 12 sierpnia 2014
Żeglujmy Razem

KTO JEST KIM: Krzysztof Baranowski – strona główna

Calendar

« August 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza.

==========================
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

 

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

 

Dla tych, którzy nie pamiętają: to kawałek piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniewskiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i trwa do równonocy jesiennej.
W 2017 na półkuli północnej to okres pomiędzy 21 czerwca a 22 września.

Przesilenie letnie Słońca (ang. summer solstice) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – na 52°13’ szerokości geograficznej północnej – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum, ang. equinox), to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy, leżącej na 52°13’ szerokości geograficznej północnej, dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

 

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.
Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany / Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska
pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).

W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Sierpień
– ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).

A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios).
Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez
III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene nie wymyślony przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage (kwestii cygańskiej), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Wegry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.
O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko.
O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.

Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
(w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2017) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 19 sierpnia do 2400 GMT 20 sierpnia.
Krótkofalarze z 41 krajów nadawać w tym czasie będą z 340 latarni morskich. Wśród nich będzie tylko jeden nadawca z Polski.
Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna
(i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku
w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Może i dobrze, bo inna amerykańska znajoma twierdzi, że po spożyciu kilku kawałków makowca, dosolili jej za jazdę pod wpływem. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu
są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż odpłynął w ubiegłym roku do Hilo, wciąż odbieram go w czasie teraźniejszym;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na bitewnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu
– tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku).
Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

• 10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

• 11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

• 13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

• 26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela
w sierpniu:

no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A dwóch moich przyjaciół akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [sierpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika zboże z pola do gumn zmyka.
Na święty Dominik kopy z pola myk, myk.
Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha