KTO JEST KIM:

KRZYSZTOF BARANOWSKI

3.

Ramka_03_Polonez_ill_1

1969

wiosna

Krzysztof Baranowski wymienia listy z redakcją brytyjskiego tygodnika The ObserverRoyal Western Yacht Club of England, organizatorami Transatlantyckich Regat Samotnych Żeglarzy OSTAR[1].

Wynikiem korespondencji jest złożony w Polskim Związku Żeglarskim projekt udziału polskiego zawodnika (lub całej ekipy) w regatach OSTAR ’72 i prośba o wyrażenie zgody na samotny rejs treningowy jeszcze w sezonie 1969.
W obu sprawach PZŻ odpowiada pozytywnie.

sierpień

Samotny, dwutygodniowy rejs na s/y Zenit[2] po Bałtyku.

Wracając z rejsu, zadałem sobie pytanie – a gdyby tak dookoła świata?
[…] do eliminacji przystąpiło zaledwie piętnastu kapitanów. Były wieloetapowe, wymagały wiele wysiłku. Wygrałem je. Przechodziliśmy próby olimpijskie! Miałem dobre wyniki, byłem młody, wysportowany. O ile stan zdrowia i dobre wyniki sportowe nie mogły budzić wątpliwości, to gorzej z eliminacjami żeglarskimi.
Nie udało nam się zdobyć pięciu takich samych jachtów, żeby wszyscy mieli jednakowe szanse.
[3]

 

 1970

[…] mając już za sobą dwa sezony samotnej żeglugi po Bałtyku, zdecydowałem się na start jako samotny żeglarz w otwartych mistrzostwach Polski. […]
Właśnie podczas tych mistrzostw dołączyli do mnie konkurenci z tamtej grupy eliminacyjnej.[4]

Krzysztof Baranowski, samotnie na s/y Nadir[5], startuje we wszystkich biegach Mistrzostw Polski.
Końcowy rezultat – w połowie stawki jachtów załogowych i pierwsze miejsce wśród samotnych żeglarzy startujących tylko w jednym wyścigu.

Decyzja PZŻ typująca kandydatów do OSTAR wg następującej kolejności:
1. Krzysztof Baranowski, 2. Aleksander Bereśniewicz, 3. Zbigniew Puchalski.

Niezrażony porażką Zbigniew Puchalski przygotował do startu w OSTAR swój jacht Miranda, a Teresa Remiszewska otrzymała od Marynarki Wojennej Komodora. W ten sposób w regatach OSTAR ostatecznie startowała trójka Polaków i jeden Czech (Richard Konkolski) również przygotowujący się w Polsce.[6]

 

1970-1971 – budowa jachtu Polonez.[7]

Krzysztof Baranowski prowadzi nadzór armatorski nad budową.

Nazwę jachtu wybierały dzieci w plebiscycie audycji telewizyjnej „Ekran z bratkiem”.
Wygrała nazwa zaproponowana przez 14-letnią Jadwigę Geisler[8].

„Polonez” budowany był z myślą o Transatlantyckich Regatach Samotnych Żeglarzy, przynajmniej oficjalnie. Nie zwierzałem się jednak ze swojego marzenia, żeby popłynąć dalej. Nadzorując budowę miałem okazję wpłynąć na ostateczny kształt jachtu tak, by mógł sprostać najtrudniejszym warunkom. Trzy lata po położeniu stępki okazało się, że sprostał; po regatach OSTAR popłynąłem dalej – dookoła świata najtrudniejszą trasą. […] W rezultacie powstał kecz o pięknej linii pokładu (bo bez nadbudówek), zgrabny i szybki. O dwa maszty sam się napierałem w myśl zasady, że jak jeden się straci, to zawsze jeszcze jest jeszcze drugi. Kolegom konstruktorom nie mówiłem o tym, że buduję jacht na rejs dookoła świata, ale wtedy sam nie byłem pewien, czy popłynę.[9]

Prezesowi Szopie [ówczesny prezes PZŻ i minister żeglugi] powiedziałem, że po regatach chciałbym popłynąć dalej. Zapytał mnie tylko, czy zdążę na Dni Morza. Powiedziałem, że spróbuję. On na to: „płyń Baranowski, tylko wróć na Dni Morza”. Więc już po regatach w Ameryce, gdzie zająłem dwunaste miejsce, powiedziałem oficjalnie, że chcę płynąć dalej. I nikt mnie nie próbował zatrzymać.[10]


1971

Krzysztof Baranowski odbywa na Bałtyku obowiązkowy rejs kwalifikacyjny do OSTAR i startuje samotnie na s/y Polonez we wszystkich biegach Żeglarskich Mistrzostw Polski.

 

 1972

2 maja – Krzysztof Baranowski z Kazimierzem „Kubą” Jaworskim wypływają na Polonezie ze Szczecina do Plymouth.

Krzysztof Baranowski żegluje samotnie w regatach przez kanał La Manche, z Gosport (nad Zatoką Solent) do Cherbourga, w ramach Operacji Żagiel 1972.

Regaty te wygrałem, ale komisja regatowa zdyskwalifikowała „Poloneza”, bo załoga miała być w połowie poniżej 25 lat, a ja byłem sam i w dodatku po trzydziestce![11]

 

 17 czerwca, 1200 GMT – 18 lipca, 0455 GMT

Krzysztof Baranowski na Polonezie w Transatlantyckich Regatach Samotnych Żeglarzy OSTAR ’72 zajmuje 12 miejsce w klasyfikacji generalnej (overall), 8 miejsce w klasie (jednokadłubowce) i 17 miejsce po przelicznikach (corrected).

Płynął 30 dób, 16 godzin i 55 minut.

Regaty rozpoczęło 55, a ukończyło 43 żeglarzy.

Startując z Plymouth wybrałem trasę po ortodromie czyli odchyloną na północ, ryzykując spotkanie z górami lodowymi, ale warunki jak na te okolice były bardzo łagodne i wielokadłubowce płynące nieco bardziej na południe pędziły do mety, gdy ja stałem w ciszy (i we mgle) w okolicach złowieszczej skądinąd wyspy Sable.
Dwunaste miejsce (po przeliczeniu) nie było takie złe biorąc pod uwagę debiut i przygotowanie jachtu na najcięższe pogody (Ryczące Czterdziestki), a nie na słabe wiatry.
Na mecie w Newport, Rhode Island, myślałem już o dalszej trasie – dookoła świata.
[12]

 

 1972-1973 – samotny rejs dookoła świata na Polonezie trasą wokół południowych kontynentów i przylądka Horn.

1972
17 czerwca                                          – start do transatlantyckich regat OSTAR z Plymouth
6 sierpnia                                            – wyjście z Newport na Ocean Atlantycki
13-29 października                               – postój w Kapsztadzie
29 października                                   – wyjście z Kapsztadu na Ocean Indyjski
21 grudnia 1972 – 10 stycznia 1973     – postój w Hobart; reperacja samosteru, zdjęcie bezanmasztu
.                                                              zniszczonego przez fale Oceanu Indyjskiego  (został postawiony ponownie w  Plymouth)

1973
10 stycznia 1973                               – wyjście z Hobart na Pacyfik
23 lutego, 1220 GMT                        – trawers przylądka Horn
27 lutego – 3 marca                         – postój w Stanley na Falklandach
10 kwietnia, 2300 GMT                     – zamknięcie pętli wokółziemskiej; 7°20′S 24°55′W
25 maja                                            – zakończenie samotnego rejsu w Plymouth
22 czerwca                                      – wejście do Świnoujścia
24 czerwca (Dni Morza)                    – wejście do Szczecina, uroczyste powitanie.

 

_03_POLONEZ_Mapa col4_sm[13]

 

Czas całego rejsu: 

od 2 maja 1972 do 24 czerwca 1973 (Szczecin – Szczecin):
1 rok, 1 miesiąc i 23 doby = 13 miesięcy i 23 doby = 59 tygodni i 6 dób = 419 dób

Czasy na odcinkach przepłyniętych samotnie (z uwzględnieniem postojów):

od 17 czerwca 1972 do 25 maja 1973 (Plymouth – Plymouth):
11 miesięcy i 9 dób = 49 tygodni = 343 doby

od 17 czerwca 1972, 1200 GMT do 18 lipca 1972, 0455 GMT (Plymouth – Newport):
1 miesiąc, 16 godzin 55 minut = 30 dób 16 godzin 55 minut = 736 godzin 55 minut

od 6 sierpnia 1972 do 25 maja 1973 (Newport – Plymouth):
9 miesięcy i 20 dni = 41 tygodni i 6 dób = 293 doby

W 272 dni żeglarz przepłynął 35 424 Mm; średnia 130 Mm dziennie plasowała go w światowej czołówce pod względem prędkości żeglugi na jachtach jednokadłubowych.
Przez wiele lat Polonez miał również najlepszy czas przejścia Południowego Pacyfiku od Tasmanii do Przylądka Horn – 45 dni.[14]

Krzysztof Baranowski był drugim – po Leonidzie Telidze – Polakiem, który samotnie opłynął kulę ziemską.
Był pierwszym Polakiem i dziewiątym żeglarzem w historii światowego żeglarstwa[15], który dokonał tego samotnie, płynąc wokół trzech[16] przylądków (Agulhas, Leeuwin i Horn).

Za swój wyczyn otrzymał wiele odznaczeń państwowych i nagród sportowych (patrz: Nagrody i odznaczenia). Dostał również nominację na kapitana rezerwy Marynarki Wojennej.

1973 – 1974 – s/y Polonez odbył dwie podróże lądowe:
– do Warszawy, gdzie był wystawiony na Placu Defilad
– do Moskwy, gdzie był eksponatem na wystawach: „XXX lat socjalistycznej Polski” i „Polskie jachty” (organizowanej przez Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Navimor).

Po powrocie z Moskwy (na początku września 1974) Zarząd Główny AZS  przekazał jacht Jacht Klubowi AZS Szczecin, który stał się jego oficjalnym gospodarzem.

4 listopada 1974 Polonez przekazany został Jacht Klubowi szczecińskiej Wyższej Szkoły Morskiej.[17]

 

 

1973

Krzysztof Baranowski zostaje członkiem Kapituły Bractwa Żelaznej Szekli.

Bractwo Żelaznej Szekli – telewizyjny klub wychowania morskiego założony w lipcu 1973 z inicjatywy kpt. Adama Jassera; współdziała z telewizyjnym programem „Latający Holender” prowadzonym (od 1967) przez red. Bohdana Sienkiewicza.

Celem BŻSz jest umożliwienie wypłynięcia na morze każdemu, kto nie ukończył 18 roku życia, jest zdrowy i umie pływać, niezależnie od umiejętności żeglarskich, a pomyślnie zdał serię zadań konkursowych. Konkurs trwa cały rok, dwutygodniowe rejsy organizowane są w miesiącach wakacyjnych.
Akcja propagandowa, prowadzona przez audycje telewizyjne, narzuca comiesięczny obowiązek rozwiązywania określonych zadań, a system punktacji za prawidłowe odpowiedzi umożliwia wysłanie na morze najbardziej wytrwałych i pracowitych.

System, budzi w Polsce początkowo wiele kontrowersji, ale szybko okazuje się słuszny: niewykwalifikowane załogi młodzieżowe pod okiem doświadczonej kadry radzą sobie doskonale z żeglugą i żaglowcem w każdych warunkach.

Jachty – Generał Zaruski, Henryk RutkowskiZew Morza – z jungami BŻSz na pokładzie wypływają w dalekomorskie rejsy, osiągają sukcesy w regatach. Jungowie BŻSz gościli też na pokładzie Daru Pomorza.

Komandorem Kapituły BŻSz zostaje Maciej Szczepański – prezes Komitetu d/s Radia i Telewizji. Kanclerzem jest Adam Jasser. Członkami kapituły są m.in. Andrzej Benesz – wicemarszałek Sejmu PRL i przewodniczący PZŻ, Henryk Śliwowski – wojewoda gdański, Witold Bublewski – wieloletni dowódca Harcerskich Drużyn Żeglarskich, Michał Sumiński – pisarz, żeglarz i popularny prezenter telewizyjny, red. Bohdan Sienkiewicz – autor i realizator morskiego magazynu dla młodzieży „Latający Holender” emitowanego od 1967 przez TV Gdańsk.[17]

Znak BŻSz to cztery skrzyżowane szekle.

 

 

1975

15 kwietnia – 19 maja

Krzysztof Baranowski dowodzi załogowym rejsem morskim na Polonezie do Brukseli na Międzynarodową Wystawę, na zaproszenie Polskiej Izby Handlu Zagranicznego.

Trasa: Szczecin – Holtenau – Brunsbüttel – Helgoland – Flushing – Antwerpia – Bruksela – Zeebrugge – Kiel – Świnoujście.

Dystans: 1429 Mm.

 

1976

10 kwietnia – 6 lipca

Krzysztof Baranowski dowodzi Polonezem w transatlantyckich regatach Operacji Żagiel organizowanych na Dwustulecie (Bicentennial) Stanów Zjednoczonych. Zajmuje 5 miejsce w klasie B.

Załoga
Krzysztof Baranowski (kapitan), Antoni „Toni” Brancewicz, Wojciech Jacobson, Jarosław Malejewski, Wiesław Słoboda, Marek Stryjecki[18], Mona Thorogood (od Teneryfy).

Trasa i kalendarium rejsu:
10 kwietnia                    – wyjście ze Szczecina
10-11 kwietnia               – postój w Świnoujściu
13/14 kwietnia               – Kanał Kiloński
14-15 kwietnia               – postój w Cuxhaven
18-19 kwietnia               – Wielkanoc na morzu
20 kwietnia                    – kotwiczenie w Dover, przejście do Cowes
20-22 kwietnia               – postój w Cowes
22-25 kwietnia               – postój w Lymington
25/26 kwietnia               – wejście do Dartmouth
26 kwietnia                    – postój w Dartmouth
27-28 kwietnia               – postój w Salcombe Bay
29 kwietnia – 2 maja      – postój w Plymouth
2 maja                            – start do regat Operacji Żagiel
13 maja                          – wejście do Santa Cruz de Tenerife
18-19 maja                     – „Cruise in company” dookoła Teneryfy (Antoni Brancewicz na Great Britain II,
.                                          Wojciech Jacobson na brytyjskim Kukri) z krótkim postojem w Los Cristianos
23 maja                          – start do regat z Santa Cruz de Tenerife; do załogi dołączyła Mona Thorogood
14 czerwca                     – wejście do St. Georges (Bermudy)
15-20 czerwca                – postój w Hamilton (Bermudy)
20 czerwca                     – przejście do St. Georges, postój na boi; start do regat
26 czerwca, świt             – wejście do Newport (R.I., USA)
1 lipca                            – wyjście z Newport;
.                                          w załodze dodatkowo: Elwira Jasser i Katarzyna Jaszczuk płynące do Nowego Jorku
2 lipca                            – wejście do Northport-Huntington (N.Y.)
3 lipca                            – wejście do Nowego Jorku
4 lipca                            – parada żaglowców (na Polonezie płynie 10 osób)
6 lipca                            – A. Brancewicz, J. Malejewski, W. Słoboda i M. Stryjecki wracają do Polski
7 lipca                            – wyjście z Nowego Jorku przez Hudson River i East River do Matinecock  (N.Y.) w Long
.                                          Island Sound
8 lipca                            – wejście do New Haven (CT)
10 lipca                          – wizyta królowej brytyjskiej w New Haven; z Poloneza wyokrętowuje Wojciech Jacobson,
.                                         który wróci do Polski Darem Pomorza.[19]

Dystans: 6611 Mm.

00_1976_OP-Sail_mapa_wg_W_Jacobsona_4 1976: atlantycka trasa Poloneza
mapa wg Wojciecha Jacobsona

 

1976/77 – Rejs Polonezem przez jeziora, rzeki i kanały USA, i przez Atlantyk do Polski

Załoga: żona Ewa, 7-letnia córka Małgosia i 12-letni syn Jaś (do Nowego Jorku przypłynęli dziesięciotysięcznikiem Polskich Linii Oceanicznych m/s Gen. Stanisław Popławski[20]).

Trasa (przybliżona): Hudson River (Nowy Jork, NY; Nyack, NY; Cold Spring, NY; Albany, NY; Troy, NY); Erie Canal: Mohawk River – Oswego River – (Schenectady, NY; Utica, NY; Oneida Lake; Oswego, NY); Lake Ontario (Youngstown, NY); Welland Canal, ON; Lake Erie (Buffalo, NY; Erie, PA; Put-In-Bay, OH); St. Clair River (Detroit, MI; Lake St. Clair); Lake Huron (Bay City, MI; Alpena, MI; Cheybogan, MI; Mackinaw City, MI); Lake Michigan (Chicago, IL); Chicago River (Marina City, IL); South Branch Chicago River – Chicago Sanitary And Ship Canal – Des Plaines River – Illinois River; Mississippi River (Portage Des Sioux (Palisades Yacht Club), MO [1976-11-02] ; St. Louis, MO; Chester, IL; Hickman, KY; Memphis, TN; [wyjazd do Cookeville, TN, 1976-11-4/26]; Greenville, MS; Vicksburg, MS; Natchez, MS; Baton Rouge, LA; New Orleans, LA [1976-12-24]); Industrial Canal, Mississippi River – Gulf Outlet Canal (Yscloskey, Saint Bernard, LA); Gulf Of Mexico: St. Petersburg, FL; Miami, FL; Bahamas: Freeport (Grand Bahama), Nassau (New Providence), San Salvador Island; Açores: Horta (Faial); Wlk. Brytania: Plymouth; Polska: Szczecin.

1976-77_POLONEZ_Mississippi_14_sm2a

W Chicago, nad jeziorem Michigan, Krzysztof Baranowski spotyka braci Ireneusza i Zdzisława Gieblewiczów, którzy wykupili z chicagowskiego Museum of Science and Industry przeznaczony do kasacji legendarny polski jacht Dal, na którym w latach 1932-33 z Polski do Chicago dopłynęli Andrzej Bohomolec i Jerzy Świechowski.

Rejs kończy się w Szczecinie, gdyż armatorem Poloneza była szczecińska Wyższa Szkoła Morska.[21]

Podczas rejsu, by dzieci nie straciły roku szkolnego, rodzice pełnili funkcje nauczycieli wszystkich przedmiotów. Te doświadczenia Krzysztof Baranowski wykorzysta przy realizacji projektu Szkoła Pod Żaglami.

Plonem literackim rejsu jest książka Dom pod żaglami  (1980) oraz reportaże drukowane przez Trybunę Ludu, wydane w zbiorze Żaglem po Ameryce (1978).

 

[1] regaty były wówczas sponsorowane przez Observera, a ich nazwa angielska jest skrótem od Observer Single-handed Trans-Atlantic Race.

[2] s/y Zenit – drewniany bermudzki slup balastowy typu Vega. Konstruktorzy: Kazimierz Michalski i Ryszard Langer. Budowa (1964) – Szczecińska Stocznia Jachtowa. Dł.: 11,2 m (36.7 ft); szer.: 2,95 m (9.7 ft); zanurz.: 1,95 m (6.4 ft); pow. żagli: 54 m kw. (581 sq ft). W 1987 przeszedł remont kapitalny, zmienił właściciela i nazwę. Obecnie pływa jako s/y Gandalf.

[3] <http://krzysztofbaranowski.pl/rejsy/regaty-ostar-na-polonezie.html>

[4] Falba, Tomasz i Czesław Romanowski. „Kapitan i jego sekta.” Nasze Morze, 2011 nr 10 (70), s. 12-13.

[5] s/y Nadir – drewniany slup balastowy, zbudowany w Szwecji ok. 1906, początkowo przeznaczony do żeglugi zatokowej, pod koniec lat 1950. przebudowany i dostosowany do żeglugi pełnomorskiej. Dł.: 11,85 m (38.9 ft); szer.: 2,49 m (8.2 ft); zanurz.: 1,70 m (5.6 ft); pow. żagli: 47,5 m kw. (511 sq ft).

[6] <http://krzysztofbaranowski.pl/rejsy/regaty-ostar-na-polonezie.html>

[7] s/y Polonez – drewniany kecz bermudzki typu Arcturus. Konstruktorzy: Edward Hoffman, Czesław Gogołkiewicz i Kazimierz Jaworski. Budowa (1970/71): Morska Stocznia Jachtowa im. Leonida Teligi w Szczecinie.
Kadłub: drewniany, z obłogów mahoniowych giętych na wręgach, klejony; wręgi i stępka – drewniane, poszycie – mahoń trzywarstwowy. Pokład: na pokładnikach sosnowych, poszycie ze sklejki pokrytej makietą z peroby. Dwa maszty stalowe, liny strunowe – nierdzewne, fały prowadzone wewnątrz masztu. Podczas rejsu dookoła świata, w Hobart (Australia; 21 grudnia 1972 – 10 stycznia 1973), zdjęty został bezanmaszt, zniszczony przez fale Oceanu Indyjskiego. Silnik: Volvo Penta 14 KM (10,5 kW).
Dł. całk.: 13,80 m (45.3 ft); dł. linii wodnej: 10,65 m (35 ft); szer.: 3,80 m (12.5 ft); zanurz.: 2,20 m (7.2 ft); pow. ożagl.: pomiarowa – 73,5 m kw. (791 sq ft), rzeczywista – 88,0 m kw. (947 sq ft), maksymalna – 210,0 m (2260.5 sq ft). Komplet żagli – 21 sztuk; największy żagiel – 90 m kw. (969 sq ft).
Dane za: Baranowski, Krzysztof. „Polonezem” dookoła świata. Warszawa : KiW, 1973; s. 17 i 197-198.

[8] Baranowski, Krzysztof. Z pokładu „Poloneza”. Gdańsk, Wydawnictwo Morskie, 1974, s. 15.

[9] <http://krzysztofbaranowski.pl/jachty/polonez.html#more-667>

[10] Falba, ibidem, s. 13.

[11] <http://krzysztofbaranowski.pl/rejsy/regaty-ostar-na-polonezie.html>

[12] <http://krzysztofbaranowski.pl/rejsy/regaty-ostar-na-polonezie.html>

[13] Mapa za: Baranowski, Krzysztof. „Polonezem” dookoła świata. Warszawa : KiW, 1973; s. 113.

[14] <http://krzysztofbaranowski.pl/rejsy/polonezem-dookola-swiata-2.html#more-581>

[15] Pierwszych ośmiu to:
Vito Dumas (Argentyna) – 1942-06-27 – 1943-09-07, s/y LEHG II;
Francis Chichester (Wlk. Bryt.) – 1966-08-27 – 1967-05-28, s/y Gypsy Moth IV;
Alec Rose (Wlk. Br.) – 1967-07-16 – 1968-07-04, s/y Lively Lady;
Robin Knox-Johnston (Wlk. Br.) – 1968-06-14 – 1969-04-22, s/y Suhaili;
Bernard Moitessier (Francja) – 1968-08-22 – 1969-03-18, s/y Joshua;
Nigel Tetley (Wlk. Br.) – 1968-06-01 – 1969-04-22, s/y Victress;
Chay Blyth (Wlk. Br.) – 1970-10-18 – 1971-08-02, s/y British Steel;
Bill King (Wlk. Br.) – 1970-09 – 1973-05-23, s/y Galway Blazer II.

[16] Trasa ta zwana jest również „wokół pięciu przylądków”: Dobrej Nadziei (Afryka), Leeuwin (Zach. Australia), Przylądek Południowo-Wschodni (South East Cape, Tasmania), Przylądek Południowo-Zachodni (South West Cape, wyspa Stewart, N. Zelandia), Horn (Am. Płd.).

[17] Wadowski, Jerzy. „Bractwo Żelaznej Szekli.” Morze, nr 08 (537)/1975.

[18]  Więcej o Marku Stryjeckim i jego rejsach z Krzysztofem Baranowskim na stronie <http://www.jachtchorwacja.pl/o-nas_1>.

[19]  Dziękuję najserdeczniej Wojciechowi Jacobsonowi za kalendarium i mapę rejsu Poloneza w Operacji Żagiel na 200-lecie Deklaracji Niepodległości USA. I za zdjęcia, i za uwagi, i w ogóle za nieocenioną pomoc przy pisaniu tego całego opracowania!

[20]  Baranowski, Krzysztof. Dom pod żaglami. Warszawa : Iskry, 1980; s. 12.

[21] Polonez pływał w barwach szczecińskiej WSM jeszcze 10 lat.
1987 – sprzedany prywatnemu właścicielowi, Lechowi Grobelnemu, który rozpoczął jego przebudowę na jednostkę turystyczną, ale wkrótce został aresztowany pod zarzutem malwersacji finansowych. Jacht stał wyslipowany przez ponad 20 lat, na szczęście w hangarze, co nie chroniło jednak przed szabrownikami. W międzyczasie zakupiła go Stocznia Szczecińska, ale nie zainwestowała w dokończenie przebudowy.
1996 – Poloneza kupili kpt. Bruno Salcewicz i Marcin Marchaj; uchroniło to kadłub przed sprzedażą do Niemiec, ale koszt renowacji przekraczał możliwości finansowe nabywców.
2005 – Poloneza kupiła firma budowlana Włodarzewska S.A. i z pomocą Brunona Salcewicza odrestaurowała; sylwetka jachtu została znacznie zmieniona: dobudowano nadbudówkę i podwyższono burty.
2008-06-13 – na jednostce ponownie podniesiono banderę polską i Polonez znów pływa pod dawna nazwą. Por. <http://pl.wikipedia.org/wiki/SY_Polonez>

[22] Janka Bielak – nieoficjalny ambasador morskiej i żeglarskiej Polski w Wielkiej Brytanii, jedna z najbardziej wpływowych osób działających społecznie w ramach Sail Training Association i jego różnych organizacyjnych wcieleń (STI, ISTA). Jej cicha dyplomacja i umiejętność przełamywania lodów dawała znane na zewnątrz efekty. M.in. doprowadziła do udziału Rosjan w regatach do Stanów Zjednoczonych w 1976 roku. Potem rosyjskie i polskie żaglowce były już stałymi uczestnikami imprez Cutty Sark.
Knabe, Jerzy. „The Sea is our Bridge – Morze jest naszym mostem.” <http://www.pogoria.org/dzialy/sylwetki/S9.htm>

 


 sy_Gandalf_ex_Zenit_2010_1s/y Gandalf ex Zenit ok. 2010 r.

 

 

Krzysztof Baranowski, zeglarz, morze Baltyk, lipiec, 1964 r.,
1964: Krzysztof Baranowski na s/y Joseph Conrad
fot. arch. Krzysztof Baranowski

1970_MP_sy_Nadir_KB_Scan_0514_sm_fot_Wojciech_Jacobson©21970: Krzysztof Baranowski żegluje samotnie na s/y Nadir w regatach o Mistrzostwo Polski
fot. Wojciech Jacobson, z pokładu s/y Swantewit (JK AZS Szczecin)

 

szary_gplf_002_smOk. 1970
fot. arch. Krzysztof Baranowski

Polonez_19701970: Polonez w budowie
fot. arch. Krzysztofa Baranowskiego

sy_Polonez_Archiwum_PZZ_as/y Polonez / fot. arch. PZŻ

02_sy_Polonez_8048492_orig

1973_arch_K_Baranowski1973: s/y Polonez / fot. arch. Krzysztof Baranowski

1973-02-23_fot_K_Baranowski1973-02-23: s/y Polonez przy Cabo de Hornos / fot. Krzysztof Baranowski

 

05_1973-06-24_Szczecin_fot_Jan_Morek_Forum1973-06-24: zakończenie wokółziemskiego rejsu w Szczecinie podczas Dni Morza
fot. Jan Morek / Forum

 

06_4251481_orig

 

06b_voksnp31b1973, Warszawa, Plac Defilad

 

07_1975-04_1506811_401187573351560_771252062_n1975: Załogowy rejs morski na Polonezie do Brukseli na Wystawę Międzynarodową.
Fotografia z archiwum Marka Stryjeckiego, który podpisał ją następująco:
Krzysztof Baranowski podczas mojego pierwszego rejsu do Brukseli. Całe doświadczenie żeglarskie i wiedzę zawdzięczam Krzysztofowi, jest to mój „ojciec żeglarstwa”. Większość rejsów spędziłem pod jego dowództwem. Kiedy zaproponował mi w 1983 roku, żebym popłynął jako mechanik w pierwszej i drugiej Szkole pod Żaglami pozostawiłem pracę w Polskich Liniach Oceanicznych i bez wahania zamustrowałem na rok na „Pogorię.

 

08_1975-05_1507847_401187626684888_500274681_n1975, maj: Bruksela. Załoga Poloneza w towarzystwie sponsorów rejsu
fot. z arch. Marka Stryjeckiego


09_1976-04-10_923097_401187706684880_1383261530_n1976-04-10: Szczecin, Pożegnanie Poloneza na Wałach Chrobrego przed rejsem na Operację Żagiel ’76
fot. z arch. Marka Stryjeckiego

 

10_1976_041_sm_arch_Wojciech_Jacobson1976: załoga Poloneza w rejsie na Operację Żagiel:
od lewej: Krzysztof Baranowski, Wojciech Jacobson, Antoni Brancewicz, Jarosław Malejewski, Wiesław Słoboda; klęczy: Marek Stryjecki
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 

11_1976-04-18_F1010021_sm_fot_Wojciech_Jacobson1976-04-18: śniadanie wielkanocne na Polonezie; od lewej: Krzysztof Baranowski, Jarosław Malejewski, Antoni Brancewicz, Marek Stryjecki, Wiesław Słoboda.
fot. Wojciech Jacobson
Komentarz Wojciecha Jacobsona: Wielkanoc 1976. Wydawało by się, że żeglarze zasiadają do świątecznej uczty w spokojnym porcie. Tymczasem rzecz się miała – nie do wiary – na środku Morza Północnego, w połowie drogi do Anglii. Na stole, w mesie STOJĄ, i nie przewracają się, szklane kieliszki! Na zewnątrz była kompletna flauta, sztil bez rozkołysu, jak nigdy na Morzu Pónocnym!

 

12_1976_F1010020_sm_arch_Wojciech_Jacobson1976: na pokładzie Poloneza (Wojciech Jacobson i Jarosław Malejewski)
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 

12a_1976_043_sm_arch_Wojciech_Jacobson1976: Polonez na Atlantyku
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 13a_1976-06-11_sm_arch_Wojciech Jacobson1976, czerwiec: Atlantyk (od lewej: Wiesław Słoboda, Krzysztof Baranowski, Wojciech Jacobson)
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 

 

13_1976-06_arch_Marek_Stryjecki1976, czerwiec: tuńczyk złowiony na Atlantyku (Marek Stryjecki i Krzysztof Baranowski)
fot. z arch. Marka Stryjeckiego

 

14_1976-07__arch_Marek_Stryjecki1976: Marek Stryjecki na pokładzie Poloneza
podczas rejsu powstał film Załoga wg scenariusza i w reżyserii Krzysztofa Baranowskiego;

autorem zdjęć był Marek Stryjecki
fot. z arch. Marka Stryjeckiego

 

15_1976-06_arch_Marek_Stryjecki1976: załoga Poloneza na Bermudach w uszytych własnoręcznie bermudach
od prawej: Krzysztof Baranowski, Wiesław Słoboda, Jarosław Malejewski, Mona Thorogood, Wojciech Jacobson, Marek Stryjecki, Antoni Brancewicz
fot. z arch. Marka Stryjeckiego

 

16_1976-06_F1010026_sm_arch_Wojciech_Jacobson1976, czerwiec: załoga Poloneza na mecie regat w Newport, R.I.
górny rząd od lewej: Antoni Brancewicz, Krzysztof Baranowski, Wojciech Jacobson.
dolny rząd od lewej: Jarosław Malejewski, Mona Thorogood, Wiesław Słoboda, Marek Stryjecki
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 

1976-06_arch_Wojciech_Jacobson1976, czerwiec: załoga Poloneza na mecie regat w Newport, R.I.
Dama w drugim rzędzie, jedyna bez „firmowej” koszulki, to Janka Bielak[22]
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 

 

17_1976-07_F1010027_sm_arch_Wojciech_Jacobson1976, czerwiec: Wiesław Słoboda wita Kazimierza „Kubę” Jaworskiego na Polonezie na mecie w Newport.
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

 

18_1976-07-06_044_sy_Polonez_NYC_arch_Wojciech_Jacobson1976, lipiec: s/y Polonez w Nowym Jorku
fot. z arch. Wojciecha Jacobsona

19_1976-77_POLONEZ_Mississippi_005_sm21976/77 – rejs Polonezem po wodach śródlądowych USA
fot. arch. Krzysztof Baranowski (Żaglem po Ameryce, s. 24)

Kazimierz Robak
Tampa, FL; 12 sierpnia 2014
Żeglujmy Razem

KTO JEST KIM: Krzysztof Baranowski – strona główna

Calendar

« September 2018 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

LATO

 

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 

* * *

Pyszne lato, paw olbrzymi,
stojący za parku kratą,
roztoczywszy wachlarz ogona,
który się czernią i fioletem dymi,
spogląda wkoło oczyma płowymi,
wzruszając złotą i błękitną rzęsą.
I z błyszczącego łona
wydaje krzepkie krzyki,
aż drży łopuchów zieleniste mięso,
trzęsą się wielkie serca rumbarbaru
i jaskry, które wywracają płatki
z miłości skwaru,
i rozśpiewane, więdnące storczyki.


O, siądź na moim oknie, przecudowne lato,
niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
korzennej woni,
na wietrze drżące — —
niech żółte słońce
gorącą ręką oczy mi przesłoni,
niech się z rozkoszy ma dusza wygina
jak poskręcany wąs dzikiego wina. —

 

= = = = = = =

Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

Dla tych, którzy nie pamiętają: to fragment piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniew­skiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz  Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i kończy z równonocą jesienną.

Przesilenie letnie Słońca (solstycjum) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – leżącym na północnym równoleżniku 52°13’ – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum) to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy (52°13’ szerokości geograficznej północnej) dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

W pierwszym ćwierćwieczu XXI w. lato na półkuli północnej zaczyna się 21 czerwca (jedynym wyjątkiem jest rok 2024: 20 czerwca, ale 69 minut przed północą!) i trwa do równonocy jesiennej, czyli do 22 lub 23 września
(2018 – 23 IX).

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.

Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany
Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska

pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).
W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Cytaty na wstępie:
Ionesco, Eugène. Lekcja (La Leçon). (1950) Tłum. Jan Błoński.

Pawlikowska-Jasnorzewska, Maria. „Pyszne lato”. Niebieskie migdały (1922)

SIERPIEŃ – ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).
A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios). Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene wymyślony nie przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage („kwestii cygańskiej” – jak to eufemistycznie określił reżim), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Węgry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.  O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko. O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.
Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

 

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2018) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 18 sierpnia do 2400 GMT 19 sierpnia.
W roku ubiegłym krótkofalarze z 47 krajów nadawali podczas Latarniowego Weekendu z 453 latarni morskich. Wśród nich było tylko trzech nadawców z Polski. Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna (i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Z czego wynika, że makowiec – groźna rzecz. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż dwa lata temu odpłynął do Hilo, odbieram go w czasie teraźniejszym, bo nie umiem inaczej;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VIII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na mirnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu – tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku). Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

•   10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

•   11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

•   13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

•   26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela w sierpniu:
no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A jedna z osób mi znajomych akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [serpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika
zboże z pola do gumn zmyka.

Na święty Dominik
kopy z pola myk, myk.

Gdy ciepło na Dominika,
ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

 

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
 to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

 

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha