STS Pogoria – galeria portretów

Kazimierz Robak

Płynąć i widzieć

Pogoria w moim życiu zajmuje miejsce szczególne. Wszedłem na jej pokład po raz pierwszy w grudniu 1980 i od tego czasu była ona moim drugim domem przez wiele lat.

W połowie kwietnia tego roku otrzymałem od autora wystawy „Biało-czerwona na morzach i oceanach” miłą propozycję napisania kilku słów (dokładnie: „2400 znaków ze spacjami”) na planszę „STS Pogoria” i przysłania zdjęć z komentarzami na stronę internetową przedstawiającą Pogorię, wśród bohaterów wystawy.

Ów tekst (którego pierwodruk znajdziecie na stronie organizatorów wystawy) zamieszczam niżej. Dociekliwych informuję, że jest to wersja pierwotna, mająca 125 znaków (ze spacjami!) wiecej, niż ta na planszy wystawy plenerowej.

Szperanie w archiwum i komentowanie pogoriowych zdjęć obudziło miłe wspomnienia. Postanowiłem więc otworzyć galerię potretów Pogorii. Za uprzejmą zgodą autora i organizatorów powtórzę te, które już są przedstawione na wystawie „Biało-czerwona” i dodam kilka innych z archiwum własnego i przyjaciół.

 

STS „POGORIA”

Pogoria płynie swobodnie…”
Tak zaczyna się jedna z wielu piosenek o Pogorii, żaglowcu, o którym – podczas jego trwającej ponad trzy dziesiątki lat historii – powstało co najmniej tuzin książek, a liczba artykułów prasowych idzie w tysiące.

Narodziny Pogorii przypadły na rok 1980 – czas protestów i zmian, w miejscu będącym wówczas na pierwszych stronach gazet całego świata: Stoczni Gdańskiej. Ale nawet tam – w owych przemian epicentrum – rejowy żaglowiec był nowością, bo takich jednostek w Polsce wcześniej nie budowano.

Pogoria powstała jako pierwsza z serii kilkunastu żaglowców zaprojektowanych w pracowni inż. Zygmunta Chorenia. Inicjator jej budowy, kpt. Krzysztof Baranowski, miał już wtedy pomysł stworzenia Szkoły Pod Żaglami, łączącej naukę szkolną z żeglugą w dalekim rejsie – stąd nadbudówka dziobowa Pogorii została zaprojektowana jako klasa szkolna. Spartańsko urządzone wnętrze żaglowca nie przeszkadzało co prawda złym językom w puszczaniu plotek o luksusach panujących „na jachcie” i konieczności jego sprzedaży, ale na szczęście na plotkach się skończyło.

Pogoria w swój pierwszy dalszy rejs popłynęła na „Operację Żagiel 1980”, skąd młodzieżowa załoga z „Bractwa Żelaznej Szekli”, dowodzona przez kpt. Baranowskiego, przywiozła tytuł najszybszej jednostki regat.

Pierwszym transatlantyckim rejsem Pogorii była wyprawa do polskiej stacji antarktycznej im. Henryka Arctowskiego zbudowanej na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandy Południowe (1980-12-07 – 1981-04-17, kpt. K. Baranowski) połączona z transportem polarników. Ówczesna załoga szybko stała się zgranym zespołem – w przenośni i dosłownie, bo piosenki, które powstały w trakcie żeglugi złożyły się na „Śpiewnik antarktyczny”, dziś biały kruk wśród żeglarskich wydawnictw.
Uczestnicy kadry antarktycznej organizowali z Krzysztofem Baranowskim pierwszą polską Szkołę Pod Żaglami (1983/84) i International Class Afloat (dla uczniów z USA, ZSRR i Polski, 1988/89). Spotkać ich można wciąż wśród oficerów i dowódców barkentyny.

Polską banderę Pogoria zaniosła na wszystkie oceany i kontynenty. Biało-czerwona łopotała na jej rufie w Reykjaviku i Ushuaia, na Malediwach i na chilijskiej Wyspie Robinsona, w Nowym Jorku i Bombaju, na trawersie przylądka Horn i na Wielkich Jeziorach Amerykańskich.

Barkentyna wciąż pływa z młodzieżą. Od 1995 jej armatorem jest STA Poland – filia Sail Training International, która edukuje młodych ludzi przez pełnomorską żeglugę i organizuje regaty wielkich żaglowców „Operacja Żagiel”.

Kazimierz Robak

Ten sam (prawie) tekst w wersji angielskiej

 

Galerię otworzą dwa zdjęcia, które między sobą nazywamy „Pogoria jasna” i „Pogoria ciemna”. Oba zostały zrobione 30 marca 1984, w pobliżu Kapsztadu (na fotografii „jasnej” widać w tle Górę Stołową) podczas rejsu pierwszej Szkoły Pod Żaglami kpt. Krzysztofa Baranowskiego.

 

1984-03-30_Pogoria_i_Gora_Stolowa_01_fot_Andrzej_DrapellaFot. Andrzej Drapella

 1984-03-30_STS_POGORIA_fot_Kazimierz_Robak

Fot. Kazimierz Robak

 

Rejs antarktyczny Pogorii zaczął się w grud­niu 1980. Przed wyjściem w morze głównym zadaniem kolejnych wacht było odśnieżanie, bo śnieg padał i padał. Ale zajęcia z szuflą były relaksem w porównaniu z tym, co zaczęło się dziać po wyjściu z Zatoki Gdańskiej.

 

1980-12-07_1_fot_Kazimierz_Robak_245
Fot. Kazimierz Robak

 

1980-12-07_2_fot_Kazimierz_Robak_246
Fot. Kazimierz Robak

 

Po niespełna dwóch miesiącach Pogoria wpłynęła na wody antarktyczne.

1981-02-03_fot_Kazimierz_Robak_Icebergi_1_2171802-R1-E002a
Fot. Kazimierz Robak

 

1981-02-03_fot_Kazimierz_Robak_Icebergi_2_2171802-R1-E003aFot. Kazimierz Robak

 1981-02-03_fot_Kazimierz_Robak_Icebergi_3_2171802-R1-E004
Fot. Kazimierz Robak

 

W Zatoce Admiralicji, nad którą zbudowano stację im. Henryka Arctowskiego, Pogoria rzuciła kotwicę 4 lu­te­go 1983. Jest  na 62. stop­niu szero­kości południowej (dokładne współrzędne stacji: 62°09’45”S, 58°27’45”W).

 1981-02-06_fot_Zbigniew_Studzinski_u22a
Fot. Zbigniew Studziński

 

Krzyż na zboczu, który widać na zdjęciu niżej, stoi na grobie przyrodnika, pisarza i fotografa Włodzimierza Puchalskiego, który zmarł w czasie pracy nad kolejnym reportażem na Wyspie Króla Jerzego 19 stycznia 1979 i tam został pochowany. Na jego książkach wychowało się kilka pokoleń, które autor zaraził pasją „bezkrwawych łowów” – z aparatem fotograficznym zamiast strzelby.1981-02-06_Pogoria_grob_W_Puchalskiego_fot_Zbigniew_Studzinski_14b

Fot. Zbigniew Studziński

 

W Stanley, stolicy Falklandów, Pogoria stała dwa dni (12 i 13 lute­go 1981). Wracającej z wód antarktycznych załodze miasto wydawało się oazą spokoju.
2 kwietnia 1982, rozpętała się tam wojna, podczas której zginęło prawie tysiąc ludzi, zniszczone zostało kilkanaście okrętów i kilkadziesiąt samolotów.
Tak – rok przed wojną – wyglądało Stanley z rei Pogorii.
Nie jest to, rzecz jasna portret żaglowca (raczej „portret z żaglowca”), ale w opowieści o dawnych rejsach Pogorii pobytu na Falklandach nie może zabraknąć. Te wyspy przez kilka stuleci były oazą, a samo Stanley (o bardzo trudnym nawigacyjnie wejściu) – mekką żaglowców w drodze wokół przylądka Horn.
Starsi mieszkańcy Falklandów, którzy jeszcze pamiętali złoty wiek żagli, patrzyli na naszą barkentynę ze wzruszeniem i mówili, że był to pierwszy od dziesięcioleci duży żaglowiec, który zawinął do ich portu. I dziękowali kapitanowi za dotrzymanie obietnicy, bo Krzysztof Baranowski, który był w Stanley Polonezem w 1973, obiecał, że powróci prawdziwym rejowcem.

1981-02-12_Stanley_Falklandy_fot_Ryszard_Mokrzycki_smFot. Ryszard Mokrzycki

 

Postój w Rio de Janeiro (25-27 lute­go 1981).

1981-02-26_fot_Kazimierz_Robak_Rio_2171802-R1-E009_a_smFot. Kazimierz Robak

 

W marcu (1981) na Atlantyku dopadł nas sztorm.

A więc wreszcie to, na co czekali wszyscy. Przywiał nam sztorm – jakie szczęście, że od rufy. O drugiej w nocy – alarm „do żagli!” Uderzani podmuchami niosącymi ze sobą ściany wody zrzucaliśmy grota i sztaksle. Dziób otwierał przed sobą szeroki korytarz, wodne odkosy waliły się na pokład, a Pogoria rwała jak na skrzydłach. Dziewięć, dziesięć, jedenaście węzłów – leciały meldunki z rufy. Szalona doprawdy jazda, jakiej już dawno nie zażywaliśmy. A później – niekończące się dyskusje w mesie przy herbacie, mimo że to środek nocy. Prognozy, obliczenia – kiedy miniemy Azory, kiedy La Manche, kiedy Kiloński? Kiedy Gdynia? I – jak nieodłączny refren wszystkich wysłuchanych w tym czasie relacji radiowych – co czeka nas w kraju?
Rano wita nas słońce, ale ocean… Jakże jest inny! Głębokie fale kołyszą nami tak, że ledwie możemy ustać na nogach. Na nich białe grzywy, które w zderzeniu z burtami strzelają w górę śnieżnobiałymi gejzerami. I wciąż ponad 10 węzłów na logu, a na kompasie kurs NE, prosto w La Manche.

[Robak, Kazimierz. Pogorią na koniec świata. Gdańsk : Wydawnictwo Morskie, 1983, s. 131]

Sztorm – sztormem, ale najważniejszym elementem na tym zdjęciu jest sylwetka pingwina namalowana na nadbudówce: Pogoria wraca z Antarktyki!

1981-03_Atlantyk_rejs_antarktyczny_3_fot_Andrzej_MakacewiczFot. Andrzej Makacewicz

 

Trzy impresje poniższe wyszły spod obiektywu Ryszarda Halby – biologa (zoologia kręgowców), naukowca z Instytutu Ekologii UW, który na Stacji Arctowskiego spędził zimę i wracał Pogorią do Polski. Ryszard jest fotografem znakomitym – te zdjęcia mówią więcej o żegludze w tropikach niż tysiące słów. I dlatego znalazły się w galerii potretów Pogorii.

1981-03_fot_Ryszard_Halba_62_smFot. Ryszard Halba

1981-03_fot_Ryszard_Halba_68_A_smFot. Ryszard Halba

1981-03_fot_Ryszard_Halba_70_smFot. Ryszard Halba

 

Trzeba dokładnie przyglądać się mapie Morza Śródziemnego, by między Kretą a Peloponezem znaleźć półksiężycowaty kształt Santorini – największej wyspy mini-archipelagu Thira. Są to resztki dawnej wulkanicznej wyspy, która praktycznie wyleciała w powietrze podczas eksplozji wulkanu, ok. 1600 p.n.e. Wybuch był tak potężny, że nie tylko zostawił ślady w Biblii (egipskie ciemności i krwawa woda w Nilu), nie tylko wywołał tsunami o fali dochodzącej prawdopodobnie do dwustumetrowej wysokości, która spustoszyła Kretę i nadwyrężyła cywilizację minojską, ale zapisał się również w pniach drzew na kontynencie amerykańskim i w grenlandzkich lodowcach.
Mikroskopijna na mapie wyspa wcale nie jest taka mała w rzeczywistości. Dwa zdjęcia poniżej przedstawiają Pogorię na tle Nea Kameni – niezamieszkałej wyspy, powstałej z lawy wypiętrzonej w środku kaldery i korkującej (na razie!) podwodny wylot komina wulkanu. Tam, gdzie na zdjęciu kotwiczy Pogoria, przed wybuchem był wypiętrzający się wulkaniczny stożek wyspy o promieniu ok. 10 kilometrów.

1983-11-24_Thira_002_fot_Kazimierz_Robak_smFot. Kazimierz Robak

1983-11-24_Thira_004_fot_Kazimierz_Robak_smFot. Kazimierz Robak

 

Pogorii portret kolejny pochodzi z Malediwów (luty 1984).
Według folderów turyści mogli się poruszać po wyspach archipelagu swobodnie, w praktyce – tylko na wytyczonych przez rząd i policję trasach.
Pierwsza Szkoła Pod Żaglami kpt. Krzysztofa Baranowskiego miała szczęście podwójne, na co – jak sądzę – miała wpływ flaga ONZ powiewająca spod salingu, bo rejs odbywał się pod patronatem UNESCO (o czym zapewnił polski oddział tej ONZ-owskiej organizacji).
Władze Republiki Malediwskiej pozwoliły Szkole zająć na dwa tygodnie bezludną wyspę Weli (w Północnym Atolu Ari), oddaloną od wyspy stołecznej Male o dobre 10 godzin żeglugi. A dwaj przydzieleni opiekunowie (do końca nie było jasne, jakie instytucje reprezentowali) okazali się miłymi młodymi ludźmi, którzy szybko zaprzyjaźnili się z załogą, ucząc jak piec ryby w piasku plaży, jak splatać maty z liści palmowych i co najlepiej gotować w tropikalnych warunkach.
Tak wygladała codzienna odprawa poranna, na ogół przed zajęciami z nurkowania swobodnego.
Odprawę prowadzi „Makac” – Andrzej Makacewicz.
Wśród ówczesnych uczniów widzę dzisiejszych: dwóch dyrektorów, dwóch ordynatorów, ambasadora RP, dwójkę profesorów uniwersyteckich i kapitana Pogorii (po znajomości będzie po nazwisku: Krzysztof Grubecki), który w 2012 dowodził barkentyną w rejsie kolejnej Szkoły Pod Żaglami kpt. Krzysztofa Baranowskiego.

1984-01-31_02-07_Malediwy_Weli-Du_02_fot_Kazimierz_Robak_smFot. Kazimierz Robak

 

Damy przy porannej toalecie to temat w malarstwie częsty i wdzięczny. Poranna toaleta Pogorii czasem wyglądała właśnie tak:

1984-05_Atlantyk_fot_Kazimierz_Robak_smFot. Kazimierz Robak

 

Tu jest portret prawdziwy, choć farba olejna położona została nie na płótnie, a na murze.
W porcie Horta, na wyspie Faial w Archipelagu Azorskim, wzdłuż kei ciągnie się mur, na którym załogi cumujących jachtów zostawiają malowane wizytówki swoich rejsów.
Naszą, 21 maja 1984, wymalował Julek Gojło (na samej górze trzeci od lewej).
Stojący z prawej strony dwaj faceci w czerwono-czarnych ubraniach to nie przebierańcy, tylko Geograf i bosman Stach Choiński, którzy przed chwilą, w piankach nurkowych, sprawdzali stan części podwodnej kadłuba Pogorii.

1984-05-21_Horta_fot_Kazimierz_Robak_smFot. Kazimierz Robak

 

 

Cztery lata później Pogoria wróciła na Malediwy. W Polsce o szkole kształtującej charaktery na morzu nie chciał nikt słyszeć, pomysł podchwycili za to Kanadyjczycy: West Island College z Montrealu skopiował dokładnie przedsięwzięcie Krzysztofa Baranowskiego i zaczął wysyłać (wysyła do dziś) swych studentów na naukę połączoną z obsługą żaglowca. Przez pierwsze kilka lat jednostką flagową montreal­skiej uczelni była czarterowana Pogoria, obsługiwana przez polskich nawigatorów i mechaników.
Autorem czterech zdjęć niżej jest Wojciech Jacobson, II oficer Pogorii w rejsie z kanadyjską Class Afloat 1987/88.
Dwa – z malediwską dhoni na pierwszym planie – zostały zrobione 31 stycz­nia 1988 z brzegu wysepki Kudabandos, koło większej Bodubandos, w atolu Kaafu, tuż obok wyspy stołecznej – Malé.
Zdjęcie z dziećmi zrobiłem 5 lute­go 1988, w atolu Southern Maalhosmadulu, koło wyspy Hedufuri, gdzie stanęliśmy na kotwicy. Dzieci przypłynęły wpław z wyspy Eydhafushi. […] na wyspie wioska, ładne murowane domy, kilka tysięcy mieszkańców, czysto, porządek – z zapisu wyjętego z notatnika Wojciecha Jacobsona ostały się jeno daty. Nazwy wysp Wojtek miał zapisane inne. Ja starałem się je zweryfikować z mapami współczesnymi – i wyszedł z tego taki galimatias, że na razie wolę go nie ruszać, bo już się wszystko pomyli dokumentnie. Gdy dojdziemy do ustaleń wiążących, ten akapit zostanie zmieniony. W każdym razie nazwa atolu się zgadza.

1988_Malediwy_Canadian_Class_Afloat_1_fot_Wojciech_JacobsonFot. Wojciech Jacobson

1988_Malediwy_Canadian_Class_Afloat_2_fot_Wojciech_Jacobson_smFot. Wojciech Jacobson

1988_Malediwy_Canadian_Class_Afloat_fot_Wojciech_Jacobson_smFot. Wojciech Jacobson

 

Zdjęcie następne pochodzi z tego samego rejsu. Pisze Wojciech Jacobson:

Mam oryginalne przezrocze. Według mnie było robione w r. 1988 na Oceanie Indyjskim na przelocie z Singapuru do Gdyni, na odcinku między Bombajem a Zatoką Adeńską. Pogoda była idealna, słaby monsun NE.
Zdjęcie robił najprawdopodobniej Bob Washer – midshipman załogi kanadyjskiej. Wtedy byłem też na pontonie, który prowadził Wicio Zamojski, robiłem zdjęcia „na przezrocza”, ale nie przysięgnę, że akurat to jest moje. Muszę sprawdzić, czy fotka nie jest na Orwo-Chromie, wtedy byłaby z mojego aparatu. W każdym razie: „z archiwum W.J.”

1988_Pogoria_Indyk_Bombaj_Zat_Adenska_fot_Bob_Washer_problFot. Bob Washer (?). Z archiwum Wojciecha Jacobsona.

 

Gdy podsunięty przez Krzysztofa Baranowskiego pomysł Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami (International Class Afloat), pod hasłem „Uczmy się razem żyć i pracować”, podchwycili z entuzjazmem Amerykanie i władze Komsomołu, już wtedy w szczytowej fazie Gorbaczowowskiej pieriestrojki, władzom PRL (rządowym i żeglarskim) nie wypadało powiedzieć nic innego niż „tak”.
Z trzydziestką uczniów z trzech państw, w rejs dookoła Ameryki Południowej, Pogoria wypłynęła 1 września 1988 r. z Gdańska. Tym razem obowiązywał system semestralny: 15 grud­nia 1988, w połowie roku szkolnego, w argentyńskim porcie Ushuaia na Ziemi Ognistej, najdalej na południe wysuniętym mieście świata, odbyła się wymiana załogi.

1988-12-15 - Ushuaia_phot_K_Robak_013Fot. Kazimierz Robak

1988-12-15_Ushuaia_fot_Kazimierz_Robak_024Fot. Kazimierz Robak

 

Po dwutygodniowym sztormowaniu wokół przylądka Horn (trawers: 22 grud­nia 1988, 10:00 LT) , Pogoria wzięła kurs na północ, w stronę Kanału Panamskiego. Po drodze, 13-15 stycz­nia 1989, stanęła na kotwicy w Zatoce Cumberland (Bahía Cumberland) chilijskiej Wyspy Robinsona Cruzoe (Isla Robinson Crusoe). Tam, w latach 1704-1709, mieszkał samotnie Alexander Selkirk, pierwowzór bohatera powieści Daniela Defoe Robinson Crusoe, opublikowanej w 1719.

1989-01-15_Robinson Crusoe Island 22_phot_M_Chmielewski_1_smFot. Mariusz Chmielewski

1989-01-15_Robinson_Crusoe_Island 23_phot_M_Chmielewski_2_smFot. Mariusz Chmielewski

 

Układ bander jest czytelny: polski statek (bandera polska powiewa na rufie) ma na pokładzie obywateli USA i ZSRR, a znajduje się na wodach terytorialnych Stanów Zjednoczonych. W tym momencie pod podniesionym mostem w porcie Jacksonville na Florydzie (14 mar­ca 1989).

1989-03-14_Jacksonville, FL 3_phot_M_Chmielewski_smFot. Mariusz Chmielewski

 

Miesiąc później (15 kwiet­nia 1989) Pogoria, pod podniesionym Tower Bridge, wpływała Tamizą do Londynu.

1989-04-15_London_005_fot_Kazimierz_RobakFot. Kazimierz Robak

 

Na poniższym zdjęciu Pogoria jest tłem, ale tłem wyjątkowym. Sądzę, że to zdjęcie powinno się znaleźć zarówno w kronice zespołu Piastowie ze Sztokholmu, którego tancerki i tancerze chyba nigdy wcześniej ani później nie występowali w tak oryginanej scenerii, jak i w kronice barkentyny, która nigdy nie była tłem dla równie oryginalnych występów.
Dla porządku: zespół na sztokholmskiej ulicy spotkał (23 kwiet­nia 1989) i na pokład zaprosił bosman i nauczyciel informatyki Ryszard Mokrzycki, pląsy zaś odbyły się na kei tylko dlatego, że wycinanie hołubców na pełnym lin pokładzie groziło wiadomo czym.

1989-04-23c_Stockholm_006_Piastowie_fot_Kazimierz_RobakFot. Kazimierz Robak

 

Oficjalne zakończenie rejsu Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami kpt. Krzysztofa Baranowskiego odbyło się 10 maja 1989 w mieście, które wówczas nazywało się Leningrad, a dziś wróciło do nazwy Sankt Petersburg. Znaczenia słów „oficjalne” i „prawdziwe” rzadko się pokrywają: prawdziwe zakończenie rejsu nastąpiło 19 maja 1988 w Gdyni.
Na zdjęciu: parada całej załogi przed burtą Pogorii cumującej do nabrzeża na Newie w Leningradzie. Dalej stoi ORP Iskra II, która przypłynęła z wizytą kurtuazyjną, by powitać wracającą z 249-dniowego rejsu siostrzaną jednostkę.

1989-05-10_Leningrad_fot_Kazimierz_Robak_023Fot. Kazimierz Robak

 

Kadra i uczniowie Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami kpt.  Baranowskiego byli podejmowani w czasie rejsu przez głowy państw, prowincji i stanów. Niemniej jednak sytuacja się powtórzyła. W Polsce pomysł morskiej szkoły charakterów nie zainteresował nikogo z tzw. czynników odpowiedzialnych za edukację, zaś Kanadyjczycy tylko na to czekali: natychmiast wyczarterowali Pogorię – z polską załogą – na cały rok szkolny dla swoich studentów.
Na zdjęciu pierwszym – Pogoria, z piątą kanadyjską Class Afloat, okrąża w grud­niu 1991 Przylądek Dobrej Nadziei.
Zdjęcie drugie Wojciech Jacobson zrobił podczas postoju w Hout Bay (RPA). W notatniku zapisał: „Pogoria” była wtedy największą jednostką w porcie, a manewry w basenie były majstersztykiem Andrzeja Straburzyńskiego.
Na trzecim: Pogoria opuszcza Hout Bay (RPA).
Na czwartym, w stycz­niu 1992 – Pogoria na redzie Jamestown, głównego miasta wyspy Święta Helena.

1991_Pogoria_kolo_Przyladka_Dobrej_Nadziei_arch_W_Jacobson_A_smFotografia lotnicza, z archiwum Wojciecha Jacobsona
1991_Pogoria_Hout Bay_1_F1000007_fot_W_Jacobson_sm

1991_Pogoria_opuszcza_port_Hout_Bay_RPA_arch_W_Jacobson_smFot. z archiwum Wojciecha Jacobsona

1992_Pogoria_St_Helena_fot_W_Jacobson_smFot. Wojciech Jacobson

 

4 lipca 2000, w dniu narodowego święta Stanów Zjednoczonych, Pogoria brała udział w paradzie żaglowców na wodach rzeki Hudson przy nowojorskiej części Manhattanu. Kilkanaście miesięcy później to zdjęcie miało już zupełnie inną wartość dokumentalną.

2000-07-04_NYC_004a2Fot. Grażyna Walczak

 

Dwa ładne lotnicze portrety Pogorii, zrobione 27 czerw­ca 2008 na francuskich wodach terytorialnych, zostały strzelone z samolotu Marine nationale française.

STS Pogoria, Fot. Marine nationale française, 2008-06-27Fot. Marine nationale française

2008-06-27_Pogoria_2_Fot_Marine_nationale_française_smFot. Marine nationale française

 

W 20. rocznicę rozpoczęcia Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami kpt.  Baranowskiego, większość uczestników tamtego rejsu spotkała się na Pogorii i pod dowództwem Kapitana wypłynęła w tygodniowy rejs po Morzu Liguryjskim.
Na zdjęciu: Pogoria na cumach w korsykańskim porcie Bonifacio (18 listo­pa­da 2008).

2008-11-18_Bonifacio_DSC02936_fot_Konrad_DucFot. Konrad Duc

 

W archipelagu Wysp Liparyjskich na Morzu Tyrreńskim najbardziej na południe wysunięta jest Isola di Vulcano.
W  rejsach po Morzu Śródziemnym Pogoria jest tam częstym gościem. To zdjęcie zostało zrobione w roku 2009.

2009_POGORIA_Vulcano_Island_fot_Aleksandra_ChwaliszFot. Aleksandra Chwalisz

 

W tym samym roku, na wodach polskich Pogoria brała udział w paradzie żaglowców: podczas współczesnej parady żagle stawia się niezależnie od kierunku wiatru, bo i tak wszystkie jednostki płyną na silnikach. Właśnie dlatego żagle rejowe barkentyny „pracują wstecz”.

2009-04-14_fot_afleksFot. afleks.flog.pl

 

Znów Korsyka i znów Bonifacio. Tym razem w stycz­niu 2011.

2011-01-11_Korsyka_1_fot_K_GrubeckiFot. Krzysztof Grubecki

 

W portach Pogoria ze swoją niską burtą nie rzuca się w oczy od strony nabrzeża, ale i od strony wody często ginie na tle dźwigów i kominów.

2011-01-19_fot_Aleksandra_Chwalisz_IMG_7037lev_smFot. Aleksandra Chwalisz

 

Przeczytałem gdzieś niedawno, że „na pierwszy rzut oka Pogoria to plątanina kolorowych sznurków i płócien o przedziwnych nazwach”.
Tu akurat postawiony jest grotsztak­sel, sznurkowa drabina to prawobur­towe wyblinki na wantach grotmasz­tu, zaś żagiel zasłania fokmaszt, z którego widoczne są jedynie końcówki rej i kawałek marsa.

2011-01-23_fot_Aleksandra_Chwalisz_IMG_7293_smFot. Aleksandra Chwalisz

 

Jednym z najczęściej powtarzanych w reportażach marynistycz­nych zwrotów jest: „przed dziobem otworzył się…” albo „koniec bukszprytu wskazywał na…”.
Właśnie tak.

2011-01-27_fot_Aleksandra_Chwalisz_IMG_8132Fot. Aleksandra Chwalisz

 

Czerwiec 2011 we francuskim porcie.

2011-06-27_fot_Aleksandra_Chwalisz_IMG_7625_smFot. Aleksandra Chwalisz

 

Kapitan Daru Młodzieży, Tadeusz Olechnowicz, komentując spotkanie PogoriiDaru na Oceanie Indyjskim (4 stycz­nia 1984, na pozycji 11°09,7’N; 068°24’E), napisał: Nie zazdroś­ci­łem kapi­ta­nowi Baranowskiemu. Wielka odpo­wie­dzial­ność ciąży na kapi­tanie tak małej jednostki

.                                                                 Dar Młodzieży           Pogoria
długość (z bukszprytem):                               108,8 m               46,8 m
szerokość:                                                               14 m                    8 m
Maksymalna wys. masztów:                                50 m                 32 m
zanurzenie:                                                              6,6 m                3,8 m
wyporność:                                                            2946 t                 342 t
pow. ożaglowania:                                            3015 m2          1000 m2
moc napędu pomocniczego:                     2 x 750 KM           348 KM

Jak to wygląda w praktyce przedstawiają poniższe zdjęcia, zrobione 25 lipca 2011 w pobliżu Wysp Szetlandzkich, podczas Operacji Żagiel (Tall Ships’ Races).
Na obu za Pogorią jest Mir – zaprojektowany przez Zygmunta Chorenia i zbudowany w 1987 w Stoczni Gdańskiej, pływający pod banderą rosyjską bliźniak Daru Młodzieży (który na pierwszym zdjęciu jest schowany na trzecim planie), więc proporcje widać dokładnie.

Pogoria - Mir - Dar MlodziezyFot. Sean Rathbone

Pogoria - MirFot. Sean Rathbone

 

Dwa zdjęcia uzasadniają jedno z głównych przykazań obowiazujących na Pogorii:
liczy się tylko praca zespołowa; ani żagli rejowych, ani trójkątnych, a praktycznie nawet żadnej liny nie da się obsłużyć pojedynczo. Im szybciej załoga nauczy się pracować razem, tym szybciej opanuje technikę żeglowania.

2011-09-25_fot_Krzysztof_Grubecki_12_IMG_2106_smFot. Krzysztof Grubecki

2011-09-27_fot_Krzysztof_Grubecki_35_IMG_2238_smFot. Krzysztof Grubecki

 

Pogoria widziana z pokładu przepływającego obok statku (26 kwietnia 2012):

2012-04-26_Pogoria-343_fot_Señalero_bisFot. Señalero bis

 

I dwa zdjęcia najnowsze, ze stycznia 2013: Pogoria w korsykańskim porcie Calvi i nocą w Nicei.

2013-01-31_Calvi_fot_Krzysztof_Grubecki_smFot.Krzysztof Grubecki.

2013-01-19_fot_Arkadiusz_Rogowski_DSC_5600Fot. Arkadiusz Rogowski

 

Kazimierz Robak
5 czerwca 2013

 

 

Calendar

« August 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza.

==========================
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

 

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

 

Dla tych, którzy nie pamiętają: to kawałek piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniewskiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i trwa do równonocy jesiennej.
W 2017 na półkuli północnej to okres pomiędzy 21 czerwca a 22 września.

Przesilenie letnie Słońca (ang. summer solstice) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – na 52°13’ szerokości geograficznej północnej – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum, ang. equinox), to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy, leżącej na 52°13’ szerokości geograficznej północnej, dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

 

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.
Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany / Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska
pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).

W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Sierpień
– ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).

A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios).
Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez
III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene nie wymyślony przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage (kwestii cygańskiej), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Wegry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.
O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko.
O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.

Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
(w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2017) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 19 sierpnia do 2400 GMT 20 sierpnia.
Krótkofalarze z 41 krajów nadawać w tym czasie będą z 340 latarni morskich. Wśród nich będzie tylko jeden nadawca z Polski.
Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna
(i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku
w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Może i dobrze, bo inna amerykańska znajoma twierdzi, że po spożyciu kilku kawałków makowca, dosolili jej za jazdę pod wpływem. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu
są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż odpłynął w ubiegłym roku do Hilo, wciąż odbieram go w czasie teraźniejszym;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na bitewnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu
– tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku).
Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

• 10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

• 11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

• 13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

• 26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela
w sierpniu:

no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A dwóch moich przyjaciół akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [sierpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika zboże z pola do gumn zmyka.
Na święty Dominik kopy z pola myk, myk.
Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha