Trasa i kalendarium

Szkoła pod Żaglami Kapitana Krzysztofa Baranowskiego
Semestr jesienny, rok szkolny 2012/2013
STS Pogoria

2012-09-25
Kpt. Baranowski:

O 10.00 oddaliśmy cumy i majestatycznie wysunęliśmy się z główek Świnoujścia.
Im dalej ląd za rufą, tym opadają z nas troski. Zaczyna się rutyna codziennych dni na morzu, gdzie liczy się rytm cztero
­go­dzin­nych wacht, punktual­ność posiłków i dokład­ność utrzy­my­wa­nego kursu. Teraz będą nami rządzić prawa wiatru i morza, a nie bezduszne przepisy, choć procedur alarmowych na każdą okoliczność nie można lekceważyć.

 

2012-09-26/27 – nocne przejście Kanału Kilońskiego

 

2012-09-30
Kpt. Baranowski:

Nienajlepszą porę wybraliśmy na żeglowanie po Morzu Północnym. Przełom września i paździer­nika znany jest z wędru­jących niżów i silnych zachod­nich wiatrów. A my przemy na zachód, by wydostać się na Atlantyk. […] Ale wkrótce sztorm się skończy, pojawi się wizja portu i zaległości się nadrobi. Bo kto nie nadrobi zaległości, nie wyjdzie na ląd. Takie zabiegi „pedago­giczne” sprawiają, że Szkoła pod Żaglami ma znako­mite wyniki w naucza­niu, a załogi wytrzy­mują sztormy i na morzu i na lądzie.

 

2012-10-01 – postój w Amsterdamie

 

2012-10-05 – stan morza: 4-5, wiatr: 40 węzłów. Nauczyciele przenieśli zajęcia szkolne do mesy na śród­okrę­ciu, gdzie mniej kiwa niż w „klasie”, miesz­czą­cej się w nadbu­dówce dziobowej.

Pisze Anna Kulczak, nauczy­cielka polskiego i II oficer żaglowca:

Książki i zeszyty, które nie są przytrzymywane, bardzo gwałtownie zmieniają swoje miejsce, a że jesteśmy na halsie „wypada­jącym”, trudno jest usiedzieć na miejscu bez obijania się o są­siada. Młodzież bardzo się stara i – pomimo ciągłego wybie­ga­nia w wiado­mym celu – jest zainte­re­so­wana lekcją.

 

2012-10-06 – wejście do Boulogne-sur-Mer. Zawinięcie wymusił sztorm, ale skorzystała na tym również szkoła – lekcje odbywają się na równej stępce, a dodat­ko­wo uczniowie byli na wycieczce w miejsco­wym oceanarium.

 

2012-10-08
Kpt. Baranowski:

Piękna wygwieżdżona noc i świeży wiatr od angielskiego brzegu. Pogoria z postawionymi wszystkimi żaglami majesta­tycznie kołysze się na boki. Po wszystkich niedo­god­noś­ciach i przykroś­ciach na Morzu Północ­nym, nareszcie kawałek prawdziwej żeglugi. Wkrótce Kanał La Manche wypro­wadzi nas na Atlan­tyk.

 

2012-10-12
Kpt. Baranowski:

Jeden sztorm przeczekaliśmy we francuskim Boulogne-sur-Mer, ogon drugiego musnął nas pod brzegami Kornwalii i to był jedyny odcinek w poprzek Kanału La Manche, kiedy pędzi­liś­my na żaglach 10 węzłów i więcej. Kolejny niż znowu odwrócił wiatry, nam prosto w dziób.
Trzydzieści mil przed Finisterre wiatr nagle odkręcił, silnik umilkł, a na masztach posta
­wi­liśmy wszystkie możliwe żagle. Z całego morza zbiegły się delfiny i urządziły pokaz akroba­tycz­nych sztuczek.
Wszyscy w napięciu czekają, aż odsłoni się ląd przy Cabo Finisterre, będzie zasięg telefonii komór
­kowej i będzie można powie­dzieć rodzicom, że mimo wszystko jest fajnie. I w tym nastroju nawet kolejna klasówka z matematyki nie wydaje się straszna.

 

2012-10-16Pogoria zawinęła do portugalskiego portu Setúbal, leżącego ok. 30 km S-E od Lizbony.

Kpt. Baranowski:

Wchodziliśmy do portu o świcie. To najlepsza pora, gdy widać jeszcze światła znaków nawi­ga­cyjnych, a już rozpoznaje się kształty statków i zarysy urządzeń portowych.
Setúbal leży na wzgórzach przy ostrym zakręcie rzeki Sado. Nabrzeży niewiele, dwa małe baseny portowe tylko dla rybaków, statki handlowe stoją na kotwicowisku w zakolu rzeki.
Pierwszy dzień postoju po tygodniu żeglugi to nauka szkolna z nosem w podręcznikach Nowej Ery. Nikt nie protestuje, bo już po południu swobodny spacer po uliczkach Setúbalu i perspektywa obejrzenia pięknej Lizbony. A wieczorem, gdy załoga wróci z Lizbony i zanim zapad
­nie zmrok, oddamy cumy i z prądem odpływu wyjdziemy na Atlantyk kierując się na Cieśninę Gibraltarską.

 

2012-10-18 Pogoria zacumowała w Maladze. Szkoła Pod Żaglami jest już po śródziemnomorskiej stronie Słupów Heraklesa, z których jeden to Skała Gibraltarska, a drugi – góra Abyla na brzegu afrykańskim.

 

2012-10-19Malaga: zmiana kapitanów i zmiana pokoleń. Kpt. Krzysztof Baranowski przekazał dowództwo nad Pogorią i Szkołą Pod Żaglami kpt. Krzysztofowi Grubeckiemu, absolwentowi pierwszej Szko­ły Pod Żaglami (rok szkolny 1983/1984). Pogoria popłynęła wówczas z trzydziestką uczniów w rej­sie z Gdyni do Gdyni, przez Morze Śródziemne, Indie i Sri Lankę, a w drodze powrotnej wokół Afryki. Rejs, prowadzony w całości przez kpt. Baranowskiego, trwał 278 dni, od 4 wrześ­nia 1983 do 10 czerw­ca 1984.
Krzysztof Grubecki, który na stałe mieszka w Nowym Jorku, wielokrotnie prowadził już Pogorię jako kapitan.

W wywiadzie dla TVN24 obaj kapitanowie powiedzieli:

Kpt. Krzysztof Baranowski: – Szkoła Pod Żaglami dopłynęła do Hiszpanii, żeglując z kanału La Manche przez Atlantyk. Nie było to łatwe przejście. Słynna Zatoka Biskajska bardziej nas stra­szyła niż rzeczywiście spotkaliśmy jakąś cięższą pogodę. Ale wiatry były przeciwne, żeg­larze tego nie lubią, żaglowiec typu barkentyna, czyli rejowy, tępo żegluje pod wiatr, czyli w grun­cie rzeczy większość czasu pracowaliśmy silnikiem.
Szkoła w tym czasie kwitła: dlatego że nie było przechyłów, nie było kłopotów z nauką. Ale przepły
­nięcie tego fragmentu oceanu zajęło nam trochę czasu.
Cieśnina Gibraltarska, równie trudna z powodu dużego ruchu, przeniosła nas silnym prądem na Morze Śródziemne. A w Maladze – koniec mojego żeglowania. Teraz będzie żeglował w Szkole Pod Żaglami inny kapitan

Kpt. Krzysztof Grubecki: – Przede wszystkim chciałem bardzo podziękować za zaproszenie mnie do udziału w Szkole Pod Żaglami. Jest to dla mnie wielki zaszczyt: wchodzę na pokład już nie jako uczeń, ale jako kapitan i mogę przekazać doświadczenia, które nabyłem trzydzieści lat temu na Pogorii. Będę się starał nie zawieść zaufania i przekazać młodzieży to, czego się sam nauczyłem, czyli: pracy zespołowej, dyscypliny i efektywnego wykorzystywania czasu.

Kpt. Krzysztof Baranowski: – Znakomicie. Mam nadzieję, że skorzystają również uczniowie, którym zostaną przekazane pewne wartości, których nas nauczyło morze: ciebie, który miałeś wtedy szesnaście lat, mnie – trochę starszego. Cieszę się, że teraz mogę zostawić statek w dob­rych rękach. Niech Szkoła Pod Żaglami płynie dalej.

 

2012-10-23 – na kotwicy w Portinatx, porcie na północnym cyplu Ibizy.

 

2012-10-25 – 2012-10-28 – postój w Vilanova i la Geltrú, porcie leżącym 46 km SW od Barcelony.
Zbigniew Bosek, IV oficer:

Sztorm zatrzymuje nas aż trzy dni w porcie Vilanowa w pobliżu Barcelony. Podzieleni na grupy w piątek i sobotę jedziemy zwiedzać stolicę Katalonii. Zaczynamy od bazyliki mniej­szej Sagrada Familia według projektu Antonio Gaudiego.

 

2012-10-30 – 2012-11-01 – postój w Monaco.
Zbigniew Bosek, IV oficer:

Monaco przywitało nas deszczem. Udało nam się uciec przed nadchodzącym sztormem i wie­czorem we wtorek byliśmy u bram miasta. Trudne wejście do bardzo ciasnego portu przy sil­nym wietrze kapitan wykonał perfekcyjnie.
Następnego dnia deszcz padał od rana, ale nikogo to nie zniechęciło. Młodzież i kadra ruszyła na zwiedzanie miasta. Tym razem na zwiedzanie uczniowie idą sami.
W strugach deszczu wygląda wszystko mało interesująco. Zmoczeni wracamy wieczorem na statek. Planujemy wypłynąć następnego dnia rano w kierunku ostatniego naszego portu Genui. Tymczasem ranek wita nas piękna słoneczną pogodą. Młodzież ma normalny dzień lekcyjny, aż strach pomyśleć: same klasówki. Do Genui mamy tylko 80 mil i silny wiatr w plecy, więc decydujemy się zostać do wieczora. Po lekcjach i obiedzie czas wolny do 18. Biorę aparat i ruszam obejrzeć dzielnicę Fontvieille położoną za zboczem, na którym stoi zamek książęcy. Na maszcie przy zamku powiewa flaga – to znak, że książę jest w domu.

 

2012-11-02Pogoria cumuje w Genui. Od Świnoujścia przepłynęła 3200 Mm.
Kończy się semestr jesienny roku szkolnego 2012/2013 Szkoły Pod Żaglami Kapitana Krzysztofa Baranowskiego.

Kpt. Krzysztof Grubecki:

Znakomity rejs, znakomita kadra, ale przede wszystkim – znakomita młodzież.
Dziękuję wszystkim, a uczennicom i uczniom zwłaszcza.
Oni jeszcze nie wiedzą, jak bardzo ten rejs już zmienił ich życie. Obserwowałem ich na pokładzie i w szkole, i jestem pełen optymizmu myśląc o przyszłości tych młodych ludzi w obu krajach – bo mieliśmy na pokładzie także dwoje Rosjan.
Cieszę się, że mogłem prowadzić 
Pogorię i Szkołę na etapie z Malagi do Genui, kontynuując to, co pod dowództwem kpt. Baranowskiego zaczynałem, jako uczeń jego pierwszej Szkoły Pod Żaglami, trzydzieści lat temu. Po rejsie będzie czas na szcze­­łowe relacje – zaglądajcie na stronę Szkoły Pod Żaglami i na stronę www.ZeglujmyRazem.com.