Eduardo Gudiño Kieffer

Żeby cię lepiej zjeść

SEBASTIAN
GLADYS LATTARULO

Tamtą posadę w redakcji „La República” Sebastian dostał dzięki znajomościom Anny. To Anna polecała, prowadziła rozmowy, umawiała się na nudne, niemniej jednak (według niej) konieczne spotkania. To Anna była głucha na protesty Sebastiana (ale kto ci powiedział, że mam ochotę pracować, zostaw mnie w spokoju). To wreszcie Anna zmusiła go, by spotkał się z naczelnym dziennika. A Sebastian zgodził się, bardziej wskutek inercji niż jakiegoś większego zainteresowania.

Była to pobieżna konwersacja, polegająca na szeregu szybkich pytań i równie szybkich odpowiedzi, dwóch szybkich papierosach i dwóch pośpiesznych kawach. Zakończył stwierdzeniem „zaczyna pan w poniedziałek o ósmej”. Więc Sebastian zaczął w poniedziałek o ósmej. Potwornie zaspany i kompletnie zdezorientowany. O dziesiątej był już śmiertelnie znudzony. Nic mu nie dali do roboty. O jedenastej kazali wciągnąć do archiwum jakieś listy. Po południowym posiłku Redaktor Naczelny wezwał go do gabinetu.

— Niech pan zamknie drzwi. Doszły mnie słuchy, że sprytny z pana gość. Robił pan kiedy wywiad?

— Ależ oczywiście — odpowiedział Sebastian, myśląc jednocześnie o tym, że jeśli ktoś kłamie, niezawodnie wyrośnie mu garb.

— Doskonale! Więc ma pan okazję sprawdzenia się. Trzeba zrobić wywiad z Gladys Lattarulo.

— Kto to jest Gladys Lattarulo?

— Dziewczyna, która wczoraj wieczorem zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie kremu piękności „Piel Dulce”. Jednym słowem Miss Słodka Skóra 1967.

— I co mam robić?

— No, jakże, synu… Cokolwiek, byle jej nie napastować… — Naczelny zaśmiał się z własnego inteligentnego dowcipu. I dodał:

— Musi pan z nią pogadać. Wypytać o różne rzeczy. Niech pan nie zmarnuje okazji, bo to pierwszy wywiad, na który się zgodziła. Prawdziwe wyróżnienie dla dziennika. To może być sensacja… Już załatwiłem spotkanie, o drugiej po południu. Tu ma pan adres. Niech pan siada w taksówkę, a rachunek prześle potem do kasy. Aha! Niech pan powie, że fotograf przyjdzie koło piątej…

Sebastian wyszedł. Gladys Lattarulo mieszkała w okolicach Coghlan. Do drugiej brakowało jeszcze prawie godziny. Dzięki metro dostał się do Retiro, a dalej pociągiem (mógłby przedłożyć rachunek o trzy lub cztery stówy wyższy).

Punkt druga dzwonił do drzwi Miss Piel Dulce Gladys Lattarulo, Miss Dulce Gladys Piel de Lattarulo, Dulce en Latta, Dulce de Rulo, Piel de Latta. Otworzono drzwi. Pokazała się jakaś twarz, nic słodkiego w każdym bądź razie. Jakaś osoba chrząkała, miauczała, krakała, rechotała, skomlała, chlipała, gdakała, ciamkała i beczała. Istne zoo wokalne.

— Z gazety „La República”, proszę pani.

Drzwi otworzyły się na oścież, twarz nabrała promiennego wyrazu. Wokalizowała, ćwierkała, gruchała, popiskiwała, kląskała, kwiliła i świergoliła:

— Achhhhh! Ochhhhh! Niech pan wejdzie, proszę, niech pan się czuje swobodnie… Chce pan mówić z małą? Proszę wejść, proszę, jak u siebie w domu. Pirucha to moja córka. No tak, Gladys, teraz kiedy jest sławna, wszyscy znają ją jako Gladys. Ale ja, od takiego mówię do niej Pirucha, Piruchita, Piru. Tak to już jest z matkami. Zawsze nam się wydaje, że dzieci ciągle są dziećmi, prawda? Chwileczkę, proszę. Zaraz ją zawołam, właśnie zdejmuje maseczkę z kremu „Piel Dulce”… Chwileczkę, proszę…

Kobieta zniknęła za ognistoczerwoną pluszową kotarą o białych frędzelkach, a Sebastian usiadł na sofie, obitej również pluszem, ale koloru morskiego, nogi zsunięte, ledwie dotykające podłogi z flexiplastu, imitacji szarego marmuru o różowych i żółtych żyłkach. Spojrzał (nie bez pewnej niezdrowej satysfakcji) na ogromny bukiet sztucznych dalii stojących sztywno na środku stołu. Uśmiechnął się mimowolnie, lecz uśmiech zgasł natychmiast, gdy tylko wzrok padł na posępne twarze przodków, Lattarulas i Lattarulos, którzy patrzyli nań z przeciwległej ściany, zamknięci w swych owalnych ramach z ciemnego drewna. Sebastian opuścił oczy.

Miss Piel Dulce zwlekała i zwlekała. Pewnie usuwa ze skóry słodycze kremu. Usuwa słodki krem. Usuwa maseczkę z „Piel Dulce”. „Dzięki Piel Duuuulce… twa skóra stanie się… mmmmm, marzeniem.” Ospałe, niewidzialne spikerki, muzyka André Kostelanetza, Henri René, Raya Coniffa. „Jeśli użyjesz «Piel Dulce».,. on będzie miał ochotę popróbować twej skóry.” A Gladys Lattarulo nie przychodziła. Aby nie widzieć portretów z przeciwnej ściany, Sebastian zamknął oczy i nucił in mente slogany „Piel Dulce”. Nagle przypomniał sobie, że wypełnia tu „misję prasową”. Wyciągnął notes i zanotował niektóre podstawowe pytania, z nich, gdy wywiad się rozwinie, wynikną następne. Sprawa mogła być interesująca. Jaką też minę może mieć Miss Piel Dulce?

Miss dała odpowiedź osobiście. Pojawiła się nagle, teatralnie unosząc czerwoną kurtynę z białymi frędzlami. Ubrana była w długi, zwiewny deshabillé z różowej gazy, bez wątpienia kupiony na tę okazję w którejś z galerii Once. O małym nosku, wielkich niebieskich oczach, policzkach z dołeczkami, blond włosach i porcelanowej cerze. Turandot, nic tylko Turandot, pomyślał Sebastian widząc, jak przepływa w swym królewskim deshabillé. Aniołeczek z obrazka, pomyślał. Anieliszcze z obrazu, pomyślał. Miss Piel Dulce, pomyślał Sebastian. Wstał, przedstawił się, powiedział: „Dzień dobry, mam zaszczyt.” Gladys Lattarulo nadchodziła jak sarenka, jak dumny łabędź, jak fregata pod pełnymi żaglami. Przysiadła na sofie morskiego koloru, układając wokół siebie szeleszczące chmury różowej gazy. Uśmiechnęła się olśniewającym, jak z reklamy pasty do zębów, hollywoodzkim, mentolowo-chlorofilowym uśmiechem. Skrzywiła swe usteczka, usteczka Gladys Jean Lattarulo Harlow i rzuciła cztery słowa, które bujały w powietrzu jak rozbawione baranki i działały na uszy Sebastiana niczym muzyka taczek: „Powiada pan, panie dziennikarzu.” Sebastian odchrząknął, przez moment zawahał się i włączył magnetofon, by zarejestrować swój pierwszy wywiad, wywiad z Gladulce Lattapiel Dysrrulo.

SEBASTIAN — Imię?

MISS PIEL DULCE — Lattarulo, Gladys Semiramis. Po babce. Ale niech pan da Gladys del Carmen. Bę­dzie lepiej. Dobrze?

SEBASTIAN — Wiek?

MISS PIEL DULCE — Dwadzieścia.

SEBASTIAN — Wymiary?

MISS PIEL DULCE — Dziewięćdziesiątdwapięćdziesiątczterydziewięćdziesiątjeden, wzrost jedensiedemdziesiątjeden, waga pięćdziesiąttrzy, numer buta trzydzieści siedem.

SEBASTIAN — Studiowała pani coś?

MISS PIEL DULCE — No pewnie! Co pan sobie myśli!

SEBASTIAN — Co pani studiowała?

MISS PIEL DULCE — No cóż, kiedy byłam mała, podstawówkę, a potem księ­gowość, powiedzmy handel. Ale po trzech latach porzu­ciłam dla sztuki. Handel nie daje kultury, nie uważa pan? A wtedy zajęłam się dekla­macją, pianinem, tańcami hiszpańskimi i klasycznymi. W tamtym roku zdobyłam medal w Klubie Dzielnico­wym „Ruben Dario.

SEBASTIAN — Recytowała pani „Marsz Triumfalny”?

MISS PIEL DULCE — Ach, wy dziennikarze wiecie wszystko!

 

SEBASTIAN — Pani o tym nie wiedziała?

MISS PIEL DULCE — Znam też języki. Rozumiem wszystko po włosku, dziad­kowie byli z południa, z Kalabrii. No i angielski, ze szkoły, ale niech pan o tym nie pisze, bo prawie tyle co nic. Gud morning, to wszy­stko. Teraz będę chodzić na kurs audiowizualny, po­wiedzmy na wypadek, gdy­bym została Miss Argentyny i musiała jechać do Miami, do USA. Tam się mówi dużo po angielsku.

 SEBASTIAN — Oczywiście, oczywiście… Niech mi pani powie: ma pani narzeczonego?

MISS PIEL DULCE — Już mi mówili, że wy dzien­nikarze jesteście bardzo wścibscy. Ale na to pytanie nie odpowiem. Moje życie prywatne należy wyłącznie do mnie.

SEBASTIAN — Stokrotnie przepraszam. Nie nalegam. Co pani sądzi o młodzieży?

MISS PIEL DULCE — Ach, jakby to… nie trzymam ani z młodą, ani ze starą fa­lą. Jestem, powiedzmy, czymś pośrodku.

SEBASTIAN — Zechce pani wytłumaczyć to „coś pośrodku”.

MISS PIEL DULCE — No… nie podobają mi się tańce nowoczesne, te wszyst­kie lekkie… Ani polka!

SEBASTIAN — Kojarzy pani młodzież z tań­cem?

MISS PIEL DULCE — Jasne, a pan nie?

SEBASTIAN — Jako że nie lubi pani muzy­ki nowoczesnej ani polek, co pani lubi?

MISS PIEL DULCE — Ach! Jazz, jazz…

SEBASTIAN — Hot, Cool, Nowoorleański?

MISS PIEL DULCE — Co takiego?

SEBASTIAN — Jaki rodzaj jazzu.

MISS PIEL DULCE — Renecospitojegofortepianirytmy. Wiem, że to nieno­woczesne, ale właśnie dlatego. A, jeszcze Doris Day…

SEBASTIAN — A Palito Ortega?

MISS PIEL DULCE — Ach, jakby tu powiedzieć, Palito nie. Jest bardzo po­spolity. Wolę wszystko co z importu, choćby z Bra­zylii…

SEBASTIAN — Co pani sądzi o sobie?

MISS PIEL DULCE — … bo wszystko co zagraniczne jest bardziej subtelne. Mówił pan coś?

SEBASTIAN — Co pani sądzi o sobie samej?

MISS PIEL DULCE — O sobie? Nie wiem… Myślę, że jestem szczęśliwą dziew­czyną, bo osiągnęłam-sukces-w-kwiecie-mego-życia.

SEBASTIAN — A co pani sądzi o sukcesie?

MISS PIEL DULCE — Że jeśli ktoś na to zasługuje, to w porządku. Ale nie moż­na dopuścić, żeby uderzył do głowy. Zarozumiałość to coś bardzo złego.

SEBASTIAN — Jak układają się pani sto­sunki z rodzicami?

MISS PIEL DULCE — Cooo?

SEBASTIAN — Nic, nieważne. Co pani są­dzi o miłości?

MISS PIEL DULCE — Że to uczucie cudowne i szlachetne.

SEBASTIAN — A o seksie?

MISS PIEL DULCE — Tu mnie pan złapał nieprzy­gotowaną. Jak to o seksie?

SEBASTIAN — No… tak… o seksie.

MISS PIEL DULCE — Ma pan na myśli różnicę miedzy kobietą a mężczy­zną?

SEBASTIAN — Właśnie.

MISS PIEL DULCE — Proszę mi wyjaśnić pytanie.

SEBASTIAN — Proszę. Co pani sądzi o sto­sunkach przedmałżeńskich?

MISS PIEL DULCE — Ach, widzi pan… Ja osobi­ście się z tym nie godzę. Ale ponieważ jestem tolerancyj­na, uważam, że skoro istnie­ją… to istnieją. Tak, myślę, że stosunki małżeńskie są lepsze.

SEBASTIAN — Co pani sądzi o kontroli na­rodzin?

MISS PIEL DULCE — W rodzinach, gdzie nie moż­na wyżywić wielu dzieci, tak jest nawet lepiej, bo unika się w ten sposób niewiniątek cierpiących głód i zimno. Ale uważam, że w sytuacji ekonomicznej, powiedzmy, lepszej, zaży­wanie pigułki to duża po­myłka.

SEBASTIAN — Zmieńmy temat. Czyta pani?

MISS PIEL DULCE — Ach tak! Masę! Uwielbiam czytać!

SEBASTIAN — Pani ulubieni autorzy?

MISS PIEL DULCE — Klasycy, klasycy… Tołstoj, Manzoni. „Narzeczeni”, czy­tał pan?

SEBASTIAN — Nie czytuje pani pisarzy argentyńskich?

MISS PIEL DULCE — Widzi pan, panie dziennika­rzu: nie czytam pisarzy argentyńskich ani nie oglą­dam filmów argentyńskich, tak samo jak nie lubię śpie­waków argentyńskich. Bo nie warto.

SEBASTIAN — Skąd pani wie, jeśli pani nie czyta?

MISS PIEL DULCE — Pan jest jak Święty Tomasz! Musi pan zobaczyć, żeby uwierzyć! A ja nie. Są rze­czy, co do których jestem przekonana i nie muszę oglą­dać. Ani czytać.

SEBASTIAN — No tak… Na co zamierza pani przeznaczyć pieniądze z nagrody?

MISS PIEL DULCE — Chcę jeszcze raz pojechać do Europy. Byłam już raz, wie pan, we Włoszech, u dziad­ków. Byliśmy ze trzy mie­siące, strasznie się wynu­dziłam, nie mogłam się do­czekać powrotu do Buenos Aires. Ale znów mam ocho­tę pojechać, poznać Paryż, Londyn… Podróżować jest bosko. Więcej się można na­uczyć jeżdżąc niż czytając, panie dziennikarzu.

SEBASTIAN — Co pani sądzi o mężczyznach?

MISS PIEL DULCE — Ach, jaki pan ciekawski! Ostrzegali, żebym się strze­gła dziennikarzy. No dobrze, o mężczyznach myślę, że wszyscy powinni być tacy jak mój ojciec, uczciwi i pra­cowici. Otóż to.

SEBASTIAN — Niech mi pani powie, wierzy pani w horoskopy, w chiro­mancję, w astrologię?

MISS PIEL DULCE — Widzi pan: w horoskopy, chiromancję i te inne spra­wy czarowników nie wierzę. Ale co się tyczy astrologii, powiedzmy ciał astralnych, Jowisza, planet i tego… oczarowują mnie! To przedmiot, który najbardziej lubiłam w szkole. Zawsze miałam dobre oceny z astrologii.

SEBASTIAN — Aha, doskonale! I cóż pani, jako dobry astrolog, sądzi o aktualnej sytuacji?

MISS PIEL DULCE — O jakiej sytuacji?

SEBASTIAN — Krajowej.

MISS PIEL DULCE — A, tak. Myślę, że kraj-prze-chodzi-przez-kryzys-z-które-go-wydobyć-się-może-zbio-rowym-wysiłkiem-wszyst­kich.

SEBASTIAN — A o polityce?

MISS PIEL DULCE — Polityka to podstawa kraju. Dobrze prowadzona, rzecz jasna. Z dobrym politykiem albo osobą, która umie za­rządzać, dojdzie się do wszy­stkiego.

SEBASTIAN — Wszystkiego… Czego wszystkiego?

MISS PIEL DULCE — Myślę o postępie i tych rzeczach.

SEBASTIAN — Ma pani jakieś sprecyzowane ideały polityczne?

MISS PIEL DULCE — Widzi pan, nie należę do żadnej partii. Nie jestem ani przeciw, ani za nikim. Powiedzmy, tak pośrodku. Neutralnie.

SEBASTIAN — Co pani sądzi na temat wojny w Wietnamie?

MISS PIEL DULCE — Wietnam… To tak daleko! Ale myślę, że to biedni ludzie. Dzieci, co o niczym nie wiedzą, cierpią najbardziej. Ale to w końcu dla ich dobra.

SEBASTIAN — Jak to, dla ich dobra?

MISS PIEL DULCE — Jasne, bo gdyby Amerykanie ich nie bronili, już by trzymali z komunistami.

SEBASTIAN — Co pani sądzi o partyzantach?

MISS PIEL DULCE — A, tamci też są biedni. Wierzą, że walczą o jakieś ideały, ale gdyby znali prawdę, siedzieliby w domu.

SEBASTIAN — Jaką prawdę?

MISS PIEL DULCE — Jak to jaką? Prawda jest tylko jedna, czy ja wiem…

SEBASTIAN — Co pani sądzi o Che Guevarze?

MISS PIEL DULCE — Bardzo przystojny chłopak. Lepiej by zrobił, gdyby pracował tutaj jako lekarz i ożenił się z jakąś dziewczyną z dobrego domu.

SEBASTIAN — Co pani myśli o konflikcie na Bliskim Wschodzie?

MISS PIEL DULCE — Ach, męczy mnie pan z tą polityką. Widzi pan, ja na polityce za bardzo się nie znam. To w końcu nie jest ważne. Prawie nic o tym nie czytałam. Już przecież mówiłam, że czytam klasyków.

SEBASTIAN — Szekspira?

MISS PIEL DULCE — Tego od „Romea i Julii”?

SEBASTIAN — Tak.

MISS PIEL DULCE — Nie czytałam, ale widziałam „Romea i Julię” w telewizji, z Evangeliną Salazar i Rodolfem Bebán. Co za miłość, prawda?

SEBASTIAN — Szekspir?

MISS PIEL DULCE — Nie, Rodolfo Bebán. No, Szekspir chyba też.

SEBASTIAN — Ale wspominała pani, że nie ogląda pani filmów argentyńskich?

MISS PIEL DULCE — Telewizja to co innego.

SEBASTIAN — Chciałaby pani pracować w telewizji?

MISS PIEL DULCE — Nie, to taki sztuczny świat. Jak pan widzi, jestem realistką. Trzeba znać świat, w którym się żyje. Chociaż tak, przyznam się, że miałam już pewne kontakty z telewizją. Dwa lata temu zostałam Miss Wróżką!

SEBASTIAN — Ach, tak? I jaką nagrodę przyznali?

MISS PIEL DULCE — Zabiegi odchudzające w Instytucie Piękności. Z elektrycznym masażem i wszystkim. Przedtem byłam trochę grubsza, wie pan? Ale niech pan o tym nie pisze w dzienniku, mogłoby mi zaszkodzić…

SEBASTIAN — A więc to nie pierwszy pani sukces?

MISS PIEL DULCE — Nie, oczywiście, że nie. Poza tym, kiedy wracaliśmy z Europy, wybrali mnie „Syreną Morza”. Na uroczystości przekroczenia równika, wie pan? Było bosko. Zaprosili mnie do pierwszej klasy i siedziałam przy kapitańskim stole i częstowali mnie szampanem. Uwielbiam szampana, chyba już mówiłam? Oczywiście importowanego. A potem dali mi dyplom. Jest tutaj, obok tej dziewczynki od pierwszej komunii.

SEBASTIAN — Ta dziewczynka to pani?

MISS PIEL DULCE — Tak. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Ale jeszcze szczęśliwszy będzie ten, gdy założę inny biały strój. Wie pan o czym mówię, prawda?

SEBASTIAN — Przypuszczam, że o dniu swego ślubu. A propos, co pani sądzi o małżeństwie?

MISS PIEL DULCE — Że to cudowne!

SEBASTIAN — Skąd pani wie, jeśli pani nie jest mężatką?

MISS PIEL DULCE — Niech ramie pan nie nabiera i nie będzie niedowiarkiem. Małżeństwo jest cudowne, ponieważ jest-urzeczywist-nieniem-kobiety-we-wszyst-kich-jej-aspektach.

SEBASTIAN — Według tej teorii każde zamążpójście będzie sukcesem?

MISS PIEL DULCE — Dla mnie… tak.

SEBASTIAN — A kto pani zdaniem zdołał osiągnąć sukces w pełni?

MISS PIEL DULCE — No, Chaplin. Potem Tołstoj. Dlaczego pan tak patrzy? Oczywiście, myślę, że Szekspir też. Przecież wszyscy go znają. Wydaje mi się, że „Romeo i Julia” szli nawet w kinie. Ale Chaplina zna cały świat, temu pan nie zaprzeczy. Był postacią, która zawsze sprawiała radość dzieciom. I dorosłym. Teraz wyświetlają „Hrabinę z Hong Kongu”, widział pan?

SEBASTIAN — Widziałem. Czego by pani pragnęła, żeby nastąpiło?

MISS PIEL DULCE — Ach, wy dziennikarze! Moim największym pragnieniem jest mieć rodzinę, dzieci… To właśnie.

SEBASTIAN — A męża?

MISS PIEL DULCE — No pewnie! Przecież nie wyjdę za mąż za ścianę, nie?

SEBASTIAN — No cóż, ja bym na pani miejscu próbował.

MISS PIEL DULCE — Jak? Nie rozumiem.

SEBASTIAN — Nic, nic. To wszystko. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Stokrotne dzięki.

MISS PIEL DULCE — Nie zrobi pan zdjęcia?

SEBASTIAN — Fotograf przyjdzie około piątej.

MISS PIEL DULCE — Oj, tak późno…! A ja tak wcześnie się przygotowałam! Cóż, cierpliwości. Ze sławą tak już jest.

SEBASTIAN — Do widzenia i jeszcze raz dziękuję.

MISS PIEL DULCE — Chwileczkę! To wyjdzie w dzienniku, tak?

SEBASTIAN — W „La República”.

MISS PIEL DULCE — Byłby pan tak uprzejmy przesłać mi dwadzieścia egzemplarzy?

SEBASTIAN — Czemu nie?

MISS PIEL DULCE — Dziękuję… Niech pan poczekaaa! Niech pan jeszcze nie wychodzi. Mama chciała pana poczęstować kieliszkiem wiśniówki.

SEBASTIAN — Wolałbym wiśniówkiem kieliszki.

MISS PIEL DULCE — Ach, nie, whisky i tych innych dziwnych rzeczy nie mamy. Może anyżówki?

SEBASTIAN — Nie, dziękuję. Muszę wracać do pracy.

MISS PIEL DULCE — Ależ się panu spieszy! Niech pan chwilę zaczeka. Chcę coś panu dać. Proszę.

SEBASTIAN — A co to takiego?

MISS PIEL DULCE — Słoiczek „Piel Dulce”, kremu na cerę. Jedyne dla zachowania urody i młodości. Może pan zaufać mojemu doświadczeniu. Niech pan podaruje narzeczonej.

SEBASTIAN — Jestem do głębi wzruszony. Jeszcze raz dziękuję. Adiós.

MISS PIEL DULCE — Adiós, panie dziennikarzu. I niech pan nie zapomni przesłać mi dwudziestu egzemplarzy dziennika. Potem podaruję panu zdjęcie z autografem. Adióóóóós!

 

Gudiño Kieffer, Eduardo. (1935-2002). Żeby cię lepiej zjeść (Para comerte mejor; 1968).
Przekład: Andrzej Nowak. Kraków : Wydawnictwo Literackie, 1973; str. 120-130.


  ►  wejdź na Stopień Trzeci…

Calendar

« August 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza.

==========================
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

 

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

 

Dla tych, którzy nie pamiętają: to kawałek piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniewskiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i trwa do równonocy jesiennej.
W 2017 na półkuli północnej to okres pomiędzy 21 czerwca a 22 września.

Przesilenie letnie Słońca (ang. summer solstice) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – na 52°13’ szerokości geograficznej północnej – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum, ang. equinox), to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy, leżącej na 52°13’ szerokości geograficznej północnej, dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

 

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.
Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany / Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska
pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).

W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Sierpień
– ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).

A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios).
Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez
III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene nie wymyślony przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage (kwestii cygańskiej), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Wegry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.
O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko.
O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.

Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
(w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2017) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 19 sierpnia do 2400 GMT 20 sierpnia.
Krótkofalarze z 41 krajów nadawać w tym czasie będą z 340 latarni morskich. Wśród nich będzie tylko jeden nadawca z Polski.
Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna
(i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku
w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Może i dobrze, bo inna amerykańska znajoma twierdzi, że po spożyciu kilku kawałków makowca, dosolili jej za jazdę pod wpływem. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu
są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż odpłynął w ubiegłym roku do Hilo, wciąż odbieram go w czasie teraźniejszym;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na bitewnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu
– tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku).
Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

• 10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

• 11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

• 13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

• 26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela
w sierpniu:

no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A dwóch moich przyjaciół akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [sierpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika zboże z pola do gumn zmyka.
Na święty Dominik kopy z pola myk, myk.
Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha