Marek Słodownik

Od Wioślarza Polskiego do Sportu Wodnego (1925-1939)

 Zmiany tytułu i podtytułów:

●   Wioślarz Polski – czasopismo poświęcone sprawom sportu wodnego  (1925)
●   Wioślarz Polski – czasopismo poświęcone sprawom sportu wodnego – organ
….Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich
 (1925)
●   Sport Wodny – dawniej „Wioślarz Polski”  (1925)
●   Sport Wodny – czasopismo poświęcone sprawom wioślarstwa, żeglarstwa ….i pływactwa  (1926)
●   Sport Wodny  (1927‑1932)
●   Sport Wodny – dwutygodnik poświęcony sprawom wioślarstwa, żeglarstwa, ….pływactwa, turystyki wodnej i jachtingu motorowego (1933‑1939)

 

01_1925-04_P1370202 

 90 lat temu, 4 kwietnia 1925 roku w Warszawie na rynku wydawniczym ukazało się nowe pismo, precyzyjnie sprofilowane i wydane w bardzo atrakcyjnej formie. Był to fakt nieco zaskakujący, tym bardziej, że za tytułem nie stała wielka organizacja społeczna czy też kapitał akcyjny, a prywatny przed­siębiorca, pasjonat aktywności rucho­wej zwłaszcza sportów wodnych: wioślarstwa i pływania – Mieczysław Majcher.

02_Mieczyslaw_Majcher_P1390385 

Tytuł ukazał się praktycznie bez zapowiedzi, bez reklamy, a o jego istnieniu dowiedziano się po dotar­ciu pierwszych egzemplarzy do klubów wioślarskich stolicy, ponieważ tę drogę dystrybucji wybrał wy­daw­ca w początku istnienia swojego tytułu.

Nowe pismo to Wioślarz Polski – czasopismo poświęcone spra­wom sportu wodnego.
W materiale wstępnym założyciel pisma pisze (pisownia oryginalna):

Oddając do rąk Waszych Druhowie, pierwszy zeszyt na­sze­go czasopisma, o którego stworzeniu myśleliśmy od daw­na, z zadowoleniem stwierdzamy, iż „Wioślarz Polski” jest bodaj pierwszym wydawnictwem tego typu, jakie uka­zu­je się u nas.
Pismo nasze jest organem w jaknajszerszem tego słowa znaczeniu sprawy wioślarstwa, żeglarstwa i pły
­wactwa, posia­da­jące dla Polski tak wielką doniosłość o cha­rakterze ogólno‑państwowym.

(Wioślarz Polski, nr 1/1925, str. 3)

03_1925-04_s_3_P1370204

 

Nieco opisowy język tytułu z jednej strony wpisywał się w poetykę prasowych tytułów ówczesnej Polski, a z drugiej dobitnie charakteryzował jego zawartość. Okładka przynosi także informacje o adre­sie redakcji, mieszczącej się w Warszawie, przy ulicy Koszykowej 7, telefonie do biura i nume­rze konta, a nawet o godzinach pracy redaktora. Cena nowego pisma skalkulowana została na pozio­mie 2 zł za egzemplarz, a więc była bardzo wysoka, kwartalna prenumerata kosztowała 5 zło­tych. Od numeru majowego w podtytule znalazła się informacja mówiąca, że pismo jest organem Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich.

04_1925-06_P1370207 

Wioślarz Polski był niezwykłym projektem edytorskim: łamany był dwuszpaltowo z dużą liczbą czarno‑bia­łych zdjęć, ale miał duże marginesy, dzięki czemu stwarza wrażenie pisma „lekkiego”, z dużą ilością światła na kolumnie, opracowanego z rozmachem. Zdjęcia były zróżnicowane, chętnie sięgano po materiały fotograficzne zza granicy, co było nowością, ale biblioteka fotograficzna redakcji była niewielka i wiele zdjęć publikowano kilkakrotnie.

05_1926-05-10

Był to magazyn wydawany początkowo jako miesięcznik, a od października 1925 jako dwutygodnik. Pismo zaskakiwało swoją szatą graficzną, atrakcyjnością i zakresem tematycznym.

Twórcy pisma przykładali dużą wagę do strony plastycznej stąd też na poszczególnych kolumnach pojawiały się ryciny nawiązujące do sztychów historycznych, ponadto bardzo drobiazgowo planowane były ilustracje zamieszczane na łamach.

Wioślarz był drukowany na wysokiej klasy papierze. Do września, kiedy to po raz ostatni ukazał się pod pierwotnym tytułem, okładka była zdecy­do­wanie grubsza, drukowana na kartonie o grama­turze 220.

W sposób typowy w tamtych latach rozwiązano problem paginacji, która narastała w kolejnych wydaniach. Wioślarz liczył sobie 32 strony i pozostawał niezmiennie pismem tej objętości także po zmianie częstotliwości wydawania, kiedy to w wyniku przekształceń z miesięcznika stał się dwuty­god­nikiem.

Osobnym zagadnieniem wartym uwagi był logotyp pisma. Pierwszy numer miał artystyczne logo, oryginalne, zwiewne i niepowtarzalne.

06_1925-04_P1370202

Nie zyskało ono aprobaty czytelników, od drugiego numeru zmieniono je na bardziej tradycyjne.

Później jednak tytuł nie miał stałego logotypu, zmieniał się on zależnie od ilustracji na okładce tworząc spójną z nią całość. Wskutek tego zmianie ulegał również kolor czcionki tytułu, co było pewnym novum na ówczesnym rynku wydawniczym.

Na okładki początkowo wykorzystywano rysunki specjalnie przygotowywane dla pisma dzięki czemu miały one szczególne walory artystyczne. W późniejszych miesiącach chętniej sięgano po fotografie, ale wciąż dominował rysunek, co było wyróżnikiem na tle podobnych tytułów.

 

Duży przełom nastąpił w październiku 1925. Wówczas pismo zmienia tytuł na Sport Wodny – dawniej „Wioś­larz Polski” i obniża, do złotówki, cenę egzemplarzową.

07_1925-10_P1370219 

Wywołane to zostało koniecznością poszerzenia formuły wydawniczej w celu dotarcia do powięk­szo­nego kręgu czytelników. Okazało się bowiem, wbrew założeniom Majchera, że pismo adresowane do wioślarzy, miłośników sportu nieco elitarnego, nie zapewni tytułowi utrzymania się na rynku wobec wysokich kosztów przygotowania, a zwłaszcza druku.

Zabieg zmiany tytułu i sztuczne poszerzenie formuły miało w zamyśle sięgnąć po nowych odbiorców, którzy nie mieli dotąd swojej reprezentacji na rynku prasowym. O ile jednak sięgnięcie po sympa­ty­ków pływania, wówczas nazywanego powszechnie pływactwem, było niejako uzasadnione z uwagi na masowy charakter tej dyscypliny, to już żeglarstwo, mające charakter nieco elitarny, było pomys­łem ryzykownym.

Przekonawszy się, że wioślarstwo, żeglarstwo i pływactwo jest uprawiane na tych samych terenach, w tych samych środowiskach i często przez tych samych ludzi, zmieniliśmy tytuł na „Sport Wodny” i pragniemy, aby nasze pismo stało się w równej mierze interesującem dla wioślarza, żeglarza i pływaka. […]
[…] zwracamy się z gorącym apelem do miłośników tych pięk­nych sportów, o popieranie naszego pisma, a tem samem umożliwienie dalszej jego egzys­tencji.

(Sport Wodny – dawniej „Wioślarz Polski”, nr 7/1925, str. 3)

08_1925-10_s_3 

Apel wskazywał na niesatysfakcjonujący poziom sprzedaży gazety, która wprawdzie uchodziła za dobre źródło informacji, ale barierą popytu była wysoka cena egzemplarzowa.

Od stycznia 1926 roku ponownie zmienia się tytuł, tym razem brzmi on: Sport Wodny – czasopismo poświęcone sprawom wioślarstwa, żeglarstwa i pływactwa.

 09_1926-04-10

 

Tytuł nie miał łatwego życia na rynku. Był postrzegany jako hermetyczny, skierowany do wąskiego kręgu odbiorców, stanowiący niejako kronikę środowiskową sympatyków trzech dość przypadkowo połą­czonych dyscyplin. W numerze podsumowującym dwa lata istnienia pisma, jego redaktor naczelny pisał:

Plany redakcji „Sportu Wodnego” na przyszłość przewidują zakres pracy znacznie szerszy od dotych­czasowego. Wszakże na przeszkodzie stoi nam – nie chcemy tego ukrywać – brak dosta­tecznego poparcia ze strony ogółu sportowców, zarówno pływaków, jak wioślarzy.

 

Było to pismo, w którym początkowo dominowała tematyka pływacka i kajakowa, jednak w miarę upływu czasu żeglarstwo zyskiwało rosnącą rzeszę odbiorców i w ślad za tym powiększano zakres tematyki i objętość poświęconą tej dziedzinie. Żeglarstwo morskie zdominowało narrację, poświęcano mu wiele miejsca, ale były to głównie materiały dyskusyjne, publicystyczne, a także promujące dokonania władz w zakresie upowszechniania tej dziedziny wodnej aktywności. Na przestrzeni 15 lat, podczas których ukazywało się to pismo, zaznacza się wyraźnie jego ewolucja. Tematyka pływania i kajakarstwa ustępuje powoli miejsca żeglarstwu, co dla wydawcy stało się okazją do poszerzenia wpływów pisma i zdobycie nowych czytelników zainteresowanych ta tematyką. Majcher, sam nie będąc żeglarzem, doceniał jego znaczenie i potrafił skupić wokół pisma wielu znanych autorów, specjalistów w tej dziedzinie i zarazem aktywnych działaczy społecznych.

 10_1933-11_P1370285

 

Na łamach Sportu Wodnego pisywali m.in.: Mariusz Zaruski i Czesław Petelenz, obydwaj będący prezesami Polskiego Związku Żeglarskiego, Antoni Heinrich, Adam Wolff, Ludwik Szwykowski i wielu innych, którzy popularyzowali jachting, bardzo silnie zarazem eksponując jego wpływ na młode pokolenie. Przez łamy pisma przetaczała się polemika na temat przyszłej roli żeglarstwa w kontekście konieczności zaktywizowania i skierowania ku morzu środowisk robotniczych, wśród których najbardziej spektakularną była niezwykle ostra w tonie i niepozbawiona ataków personalnych debata pomiędzy magazynami Sport WodnySzkwał.

11_P1500805 

Dużo miejsca poświęcano także popularyzacji konkretnych rozwiązań technicznych związanych z jachtami oraz poradnictwu żeglarskiemu, co było bardzo istotnym elementem szkolenia wobec braku podręczników żeglarskich. Dużo artykułów dedykowano także zaawansowanym żeglarzom wobec szybkiego rozwoju żeglarstwa morskiego. Wiele miejsca poświęcano również relacjom z zawodów żeglarskich, w tym także z igrzysk olimpijskich w konkurencjach żeglarskich. Poczesne miejsce zajmowała także promocja rodzącego się przemysłu jachtowego, który oferował jachty dla klubów i osób prywatnych oraz organizował wystawy branżowe będące namiastką imprez targowych.

 

Majcher był inicjatorem regat żeglarskich rozgrywanych na akwenie Wisły na trasie z Warszawy do Modlina od 1928 roku. Impreza, która początkowo miała niewielkie znaczenie sportowe, z biegiem lat rozrosła się bardzo stając się głównym spektaklem żeglarskim środowiska warszawskiego, tak w zakresie sportu jak i promocji sportów wodnych. Rozgrywana tradycyjnie w dniu 29 czerwca ogniskowała uwagę prasy lokalnej oraz wielu kibiców śledzących przebieg zmagań z brzegów wiślanych. Podkreślano historyczne nawiązania do spływów flisackich, ale też aktywizację młodzieżowych załóg z warszawskich klubów żeglarskich, akcentując silnie wychowawcze walory rywalizacji na rzece.

Z inicjatywy Majchera powołano w 1928 roku związek motorowodny, nazywany wówczas Związkiem Motorowców.

12_P1500832

 13_1929

Nie podjął on jednak od razu spektakularnej działalności i bardziej aktywny był dopiero od 1932 roku.

 14_P1500280

 


Sport Wodny
ukazywał się z przerwami. Redagowany i wydawany był przez Mieczysława Majchera, a po jego nagłej śmierci, wiosną 1936 roku, kontynuacji pracy wydawniczej podjęła się jego żona. Nie zmienił wówczas zasadniczo profilu, w dalszym ciągu zupełnie pomijano na łamach zagadnienia związane z gospodarką morską czy rozbudową floty handlowej i wojennej koncentrując się na aspekcie sportowym.

    15_1937-01    16_1939-01

Okazjonalnie wydawano także dodatki i numery specjalne, poświęcone sportom zimowym oraz igrzyskom olimpijskim.

Numerem specjalnym uczczono także jubileusz półwiecza Warszawskiego Towarzystwa Wioślar­skiego oraz 10‑lecia Polskiego Związku Żeglarskiego.

Ostatni numer ukazał się w sierpniu 1939 roku.

17_1939-08_P1390318 

Po wojnie tytuł nie został reaktywowany.

 

Sport Wodny był czasopismem szczególnym. Ukazywał się na rynku przez 15 lat, co plasuje go w czołówce „długowieczności” wydawniczego żywota – dłużej o rok ukazywało się tylko Morze. Jest jednak pismo Majchera liderem w klasyfikacji liczby wydanych numerów: wydano aż 272 numery, podczas gdy Morze ukazało się 178 razy. Różnica wynika z faktu, że Sport Wodny przez większość okresu aktywności ukazywał się jako dwutygodnik, podczas gdy Morze było cały czas miesięcznikiem.

Warto podkreślić, że tytuł Majchera był finansowany przez wydawcę, podczas gdy za Morzem stała – jako wydawca – potężna organizacja społeczna: Liga Morska, druga pod względem liczebności struktura w mię­dzy­wo­jen­nej Polsce. Kiedy pierwszy numer Wioślarza trafił do sprzedaży, Morze wydało zaledwie 5 nume­rów. Później nakład Sportu Wodnego oscylował wokół 3‑5 tysięcy egzemplarzy, gdy Morze osiąg­nęło w 1939 ro­ku nak­ład pra­wie 250‑tysięczny. Los obu tytułów został przypieczętowany wybuchem II wojny światowej

Marek Słodownik
4 kwietnia 2015

 

Żeglujmy Razem powrót na Stronę Główną

1925-04_P1370202 1925-06_P1370207 1925-09_P1370216
1925-10_P1370219
1926-04-10 1926-05-10
1926-06-10 1926-06-25 1926-07
1926-08-06 1926-09-30 1926-11
1926-12
1927-01 1927-12
1928-11_P1370237
1929-02_P1370243 1929-02_P1370246
1929-04_P1370255 1929-05_P1370252 1929-07_P1370249
1929-10_P1370267 1930-09_P1370270 1932-04_P1370276
1932-11_P1390301
1933-01_P1370279 1933-04_P1390412
1933-08_P1390424 1933-09_P1370282 1933-09_P1390429
1933-11_P1390433 1934-01_P1390985 1934-02_P1390980
1934-04_P1390971 1934-08_P1390965 1935-01
1936-01
1936-02_P1390378 1936-11_P1390403
1937-01 1938-01 1939-01
1939-08_P1390318

Marek Słodownik
4 kwietnia 2015

 

Żeglujmy Razem powrót na Stronę Główną

Calendar

« August 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza.

==========================
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

 

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

 

Dla tych, którzy nie pamiętają: to kawałek piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniewskiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i trwa do równonocy jesiennej.
W 2017 na półkuli północnej to okres pomiędzy 21 czerwca a 22 września.

Przesilenie letnie Słońca (ang. summer solstice) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – na 52°13’ szerokości geograficznej północnej – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum, ang. equinox), to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy, leżącej na 52°13’ szerokości geograficznej północnej, dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

 

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.
Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany / Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska
pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).

W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Sierpień
– ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).

A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios).
Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez
III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene nie wymyślony przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage (kwestii cygańskiej), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Wegry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.
O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko.
O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.

Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
(w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2017) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 19 sierpnia do 2400 GMT 20 sierpnia.
Krótkofalarze z 41 krajów nadawać w tym czasie będą z 340 latarni morskich. Wśród nich będzie tylko jeden nadawca z Polski.
Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna
(i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku
w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Może i dobrze, bo inna amerykańska znajoma twierdzi, że po spożyciu kilku kawałków makowca, dosolili jej za jazdę pod wpływem. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu
są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż odpłynął w ubiegłym roku do Hilo, wciąż odbieram go w czasie teraźniejszym;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na bitewnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu
– tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku).
Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

• 10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

• 11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

• 13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

• 26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela
w sierpniu:

no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A dwóch moich przyjaciół akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [sierpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika zboże z pola do gumn zmyka.
Na święty Dominik kopy z pola myk, myk.
Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha