Wiktoria Bandura

Przygoda dopiero się zaczęła

00_Pogo&Fundacja_4

Szkoła Pod Żaglami 2014 rozpoczęła się 17 sierpnia w porcie Gdynia
i zakończyła 26 października w Genui.

 

W Gdyni załoga młodzieżowa spędziła cztery dni na szkoleniach i przygotowaniach do życia na statku. Uczono nas podstawowych węzłów i zachowań oraz sprawdzano naszą wiedzę z zakresu nazw żagli i komend żeglarskich w dwóch językach: polskim i angielskim.

01_2014-08-18_ITA_8240_fot_Anita_Wietrzynskafot. Anita Wietrzyńska

Musieliśmy się szybko przystosować, ponieważ życie na statku miało określony grafik. Zostaliśmy podzieleni na cztery ośmioosobowe wachty.

02_grafik_SzPZ_2014

Ja znalazłam się w wachcie III, u oficera Mieczysława Leśniaka, do którego później mogliśmy się zwracać per Trzeci.

03_2014-09-15_DSC06294_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

Naszej wachcie jako pierwsza przypadła wachta gospodarcza, czyli kambuz. Przygotowywaliśmy nasz pierwszy posiłek na Pogorii, jednak – jak się następnego dnia okazało – nie było to jedyne zajęcie: do naszych obowiązków należało również utrzymywanie statku w czystości. Oprócz kambuzowej były jeszcze wachty nawigacyjna i bosmańska.

04_2014-09-09_DSC06173_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Podczas naszego pierwszego wypłynięcia z portu (na Paradę Żaglowców z okazji Operacji „Żagle Gdyni”) to nam wypadła wachta nawigacyjna. Byliśmy z tego bardzo zadowoleni.

05_2014-08-18_DSC05074_sm_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Mnie i Sarę wybrano na cumowników: zostałyśmy na lądzie, by oddać cumy. Trochę się stresowałam, ale wszystko poszło dobrze, szczególnie, że na pokład wracałyśmy pontonem!

 

06_Najlepsze_cumowniczki_of_the_world_fot_Marcin_Fabrowski07_pierwsza_jazda_pontonem_fot_Marcin_Fabrowskifot. Marcin Fabrowski

 

Po paradzie większość żaglowców wypłynęła, ale my wróciliśmy do portu, by załadować zapasy i środki chemiczne. Chociaż cały dzień spędziliśmy stojąc w tych samych miejscach i podając sobie różne towary, nie było to nudne, wręcz przeciwnie: właśnie wtedy poznałam większą część moich rówieśników!

08_2014-08-19_DSC05086_sm_fot_Zbigniew_Bosek

09_2014-08-19_DSC05087_fot_Zbigniew_Bosek10_DSC05090_fot_Zbigniew_Bosek

fot. Zbigniew Bosek

Było przy tym wiele śmiechu, szczególnie, że na całym statku wszędzie były zapasy. W mojej części kubryku przez kilka dni spałyśmy z pudłami pełnymi chleba zajmującymi całą wolną przestrzeń, aż pod sufit!

11_fot_Paulina_Chorzepa

12_fot_Paulina_Chorzepafot. Paulina Chorzępa

 

Gdy mieliśmy już wszystko, to w końcu wypłynęliśmy.

13_DSC06412_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

Byliśmy bardzo podekscytowani początkiem naszej wielkiej przygody. Jednak nasza radość nie trwała długo, gdyż następnego dnia dopadła nas choroba morska.

14_2014-08-23_56755_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Mnie na szczęście ominęła i całą „zdrową” szóstką poszliśmy sklarować żagiel – nie byle jaki, bo sam bombram!
Był to mój pierwszy raz na najwyższym żaglu. Do dziś pamiętam, jak mocno wtedy bujało i jak mi się to podobało!

15_2014-08-23_62481_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

16_2014-08-18_10407892_fot_Krzysztof_Grubeckifot. Krzysztof Grubecki

17_ide_sklarowac_zagiel_-_jak_bardzo_mi_sie_to_podobalo fot. Zbigniew Bosek

Po kilku dniach dopłynęliśmy naszą pierwszą wyspę – Bornholm. Cieszyliśmy się wyjściem, choć okazało się, że o tej porze miasteczko Nexø jest już dość ciche, a nie było wcale późno. Gdy szliśmy uliczkami, ludzie podchodzili do okien i machali nam.18_fot_Paulina_Chorzepa

fot. Paulina Chorzępa

19_2014-08-25_Bornholm_Nexø_4_lev_fot_Krzysztof_Grubeckifot. Krzysztof Grubecki

 

Kolejnym portem był Lerwick na Szetlandach. Spędziliśmy tam kilka dni.

20_2014-09-01_Shetlands_ITA10690139_fot_Anita_Wietrzynskafot. Anita Wietrzyńska

 

Tak zielonej trawy i tak wielu owiec nie widziałam jeszcze nigdy! 21_lev_fot_Wiktoria_Bandura

fot. Wiktoria Bandura

22_fot_Paulina_Chorzepafot. Paulina Chorzępa

 

Po Lerwick przez 17 dni płynęliśmy przez Atlantyk – był to nasz najdłuższy przelot.

23_IMG_4876_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

24_2014-09-16_fot_Krzysztof_Grubeckifot. Krzysztof Grubecki

 

25_DSC05331_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

Jednak było warto, gdyż następny port całkowicie różnił się od pozostałych. Przywitał nas gorący klimat, palmy kaktusy i ciepła woda! Była to portugalska wyspa Porto Santo i port Vila Baleira, jeden z moich ulubionych.

26_fot_Ewa_Rakfot. Ewa Rak

 

Nasze wyjście również się różniło, gdyż mogliśmy samodzielnie poruszać się po mieście w małych grupkach! Byłam pozytywnie zaskoczona tym faktem, bo wyobrażałam sobie, że będziemy chodzić całą 50-osobową grupą od jednego muzeum do innego zabytku.

27_fot_Wiktoria_Bandurafot. Wiktoria Bandura

 

A tu niespodzianka! Sami mogliśmy pozwiedzać, był tylko jeden warunek: wrócić na statek na czas, bo kto nie wróci, ten nie wyjdzie w następnym porcie, „a każdy następny port będzie lepszy od poprzedniego”, jak powiedział nasz Kapitan, Krzysztof Grubecki, zanim wypuścił nas na miasto.

28_2014-09-24_DSC06586_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Podczas wycieczek do innych miast poznawaliśmy wspaniałych ludzi i zwiedzaliśmy miejsca, które najbardziej nas interesowały.

29_fot_Wiktoria_Bandura39_fot_Wiktoria_Bandura31_fot_Wiktoria_Bandurafot. Wiktoria Bandura32_2014-09-02_ITA_8477_fot_Anita_Wietrzynskafot. Anita Wietrzyńska

 

Najwięcej takich zabytków znaleźliśmy w Maladze, gdzie można było wybierać a wybierać: gotycka katedra, muzeum Picassa, arena torreadorów, na której odbywały się walki byków, oceanarium, cytadela, zamek-forteca, teatr antyczny… Mogliśmy próbować różnych regionalnych przysmaków, a w każdym porcie co innego.

33_fot_Paulina_Chorzepa34_fot_Paulina_Chorzepafot. Paulina Chorzępa

35_fot_Wiktoria_Bandura36_fot_Wiktoria_Bandura37_fot_Wiktoria_Bandurafot. Wiktoria Bandura

 

Wszyscy byliśmy zmęczeni czterogodzinnymi nocnymi wachtami, szczególnie, że rano zaczynał się kolejny dzień szkoły, która na morzu odbywała się przez siedem dni w tygodniu, tak że na lekcjach było widać, kto miał jaką wachtę w nocy.

38_DSC05864_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

Nocne wachty były trzy: „kapitańska” 20-24; „psiak” 24-04 i – najgorsza – „świtówka” od 04 do 08 rano. Po czterech godzinach, budziliśmy następną zmianę, a właściwie to Starszy Wachty budził Starszego kolejnej wachty.

Przez pierwsze trzy tygodnie rejsu, byłam Starszą Wachty i miałam nią być do połowy rejsu, ale później Kapitan powiedział, że każdy będzie pełnił tę funkcję. Tak więc pozostałe siedem osób było Starszymi Wachty po tygodniu, przez następne siedem.

39_DSC06661_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Nocna wachta wyglądała tak: po pół godziny na jednym z czterech stanowisk, a potem – jeśli się zasłużyło – miało się pół godziny przerwy przed kolejnym stanowiskiem. Stanowiska rozdzielał Starszy Wachty. Szło się więc: na ster, do kabiny nawigacyjnej i (dwa razy) na „oko”.

40_DSC06184_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

41_2014-09-17_1_fot_Krzysztof_Grubeckifot. Krzysztof Grubecki

Stanowisko „na oku” polegało na wypatrywaniu wszystkiego dookoła statku. Była to również funkcja radaru, którego ekran obserwowała osoba na stanowisku w nawigacyjnej, jednak radar nie zauważał pontonów, czy boi – szczególnie niebezpiecznych, gdyż często oznaczały, że w tym miejscu są sieci rybackie, które mogłyby się wkręcić w śrubę silnika.42_2014-09-29_DSC06997_na_oku_lev_fot_Zbigniew_Bosek

43_2014-09-24_DSC06584_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

Najtrudniejszym stanowiskiem była kabina nawigacyjna, niby wymagająca najmniej wysiłku, ale jednak bardzo łatwo się w niej przysypiało, a jeśli któryś z oficerów lub asystentów, albo – w najgorszym przypadku – Kapitan przyłapał kogoś na spaniu, od razu dostawało się dziesięć minusów, niewychodzenie w następnym porcie i robotę na całą resztę wachty… Na wachtach nie można było spać, cały czas trzeba było być w pełnej gotowości w przypadku manewrów.44_2014-09-27_DSC06969_fot_Zbigniew_Bosek

45_DSC06040_fot_Zbigniew_Bosek

46_DSC06041_fot_Zbigniew_Bosek47_2014-10-11_DSC09754_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

System plusów i minusów był prosty. Zrobisz coś nie tak – dostajesz wielopak minusów. Żeby je wykasować mogłeś pójść na prace do Bosmana albo Mechanika lub powiedzieć coś na porannym apelu. Jeden plus – ku naszej uciesze – kasował dwa minusy. Z czasem Kapitan zauważył, że za łatwo nam idzie zbieranie plusów i je trochę ograniczył, a tu – kolejna niespodzianka: wiele osób przychodziło do „pracy” nawet nie za plusy!

48_arch_Paulina_Chorzepaarch. Paulina Chorzępa

Codziennie rano, o 08:00 czasu pokładowego, podnosiliśmy naszą polską banderę na rufie i rosyjską pod salingiem; zawsze podnosiły je osoby z wachty, która miała tego ranka świtówkę. 49_DSC07591_fot_Zbigniew_Bosek

50_DSC07589_fot_Zbigniew_Bosek

fot. Zbigniew Bosek51_2014-09-24_ITA_8940_fot_Anita_Wietrzynskafot. Anita Wietrzyńska

Po podniesieniu bandery rozpoczynał się apel: ogłoszenia, zażalenia itp. Po części „oficjalnej” rozpoczynała się „nieoficjalna”, czyli okazja zdobycia plusów lub odbycia kary w postaci wytłumaczenia jakiejś nazwy z „pokuty”. Śpiewano piosenki, mówiono wiersze i tłumaczono… np. do czego służy jakiś przedmiot na Pogorii.52_DSC06391_lev_fot_Zbigniew_Bosek

fot. Zbigniew Bosek

Ostatnie trzy noce rejsu spędziłam w „pracy”. W pierwszą noc robiłam razem z Sarą kukiełki dla naszej kadry w podziękowaniu za WSZYSTKO. 53_2014-10-24_DSC00531_fot_Zbigniew_Bosek

fot. Zbigniew Bosek

 

Drugiej nocy, z Kingą i Julką, piekłam tort urodzinowy dla naszego kuka Sylwka. 55_fot_Wiktoria_Bandura54_fot_Wiktoria_Bandurafot. Wiktoria Bandura

55a_2014-10-22_DSC00438_fot_Zbigniew_Bosek

55b_2014-10-22_DSC00449_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Ostatniej nocy robiłyśmy wpis do Księgi Pamiątkowej również z Sarą – naszą artystką.56_2014-10-25_Ksiega_Pamiatkowa_Pogorii_mapa_fot_Zbigniew_Bosek57_2014-10-25_Ksiega_Pamiatkowa_Pogorii_cr_warp_fot_Zbigniew_Bosek

fot. Zbigniew Bosek

58_fot_Bandura_Radolinskafot. Wiktoria Bandura & Antonina Radolińska

Uważam ten rejs za najwspanialszą, najcudowniejszą, najlepszą rzecz, jaka mnie spotkała w życiu!

59_2014-10-25_DSC00636_lev_fot_Zbigniew_Bosekfot. Zbigniew Bosek

 

Nawet teraz trudno mi uwierzyć, że zwiedziłam całą Europę! 60_2014-10-10_DSC09751_arch_Zbigniew_Bosek

arch. Zbigniew Bosek

 

Mam teraz mnóstwo przyjaciół, którzy rozumieją, co przeżyłam, gdyż przeżyli to samo! Mam z nimi stały kontakt. Wszyscy uważamy, że rejs się strasznie szybko skończył, no bo co to jest dwa i pół miesiąca? Zamierzamy to jeszcze powtórzyć.61_2015-08-25_fot_Maciej Maruszczak& Ilija

fot. Maciej Maruszczak

 

Ale jedno wiemy na pewno: nasza przygoda z żeglarstwem dopiero się zaczęła.

Wiktoria Bandura
15 grudnia 2014

63_2014-09-07_fot_Krzysztof_Grubeckifot. Krzysztof Grubecki

 2014-10-24_2000_MAP_2_Genua


 

2014-09-24_DSC06645_fot_Zbigniew_Bosek

Wiktoria Bandura – po rocznych kwalifikacjach (2013/2014) została uczennicą (klasa trzecia gimnazjalna) Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – edycja 2014, polsko-rosyjska. Przepłynęła w 32-osobowej załodze szkolnej na Pogorii, dowodzonej przez kpt. Krzysztofa Grubeckiego, trasę z Gdyni do Genui. Trenuje judo, jazdę konną i pływanie. Przed rejsem zdobyła tytuł mistrzyni Śląska w judo w swojej kategorii wiekowej i zajęła 1. miejsce w uczniowskim Pucharze Polski 2014 w Opolu. Sama o sobie napisała: uwielbiam czytać książki (naprawdę! W czasie rejsu udało mi się przeczytać trzy! : D), co widać na załączonym zdjęciu. (kr / fot. Zbigniew Bosek)

pdfWiktoria Bandura: „Przygoda dopiero się zaczęła” – do pobrania w pdf

 

 

Żeglujmy Razem powrót na Stronę Główną

 

Calendar

« September 2018 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

LATO

 

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 

* * *

Pyszne lato, paw olbrzymi,
stojący za parku kratą,
roztoczywszy wachlarz ogona,
który się czernią i fioletem dymi,
spogląda wkoło oczyma płowymi,
wzruszając złotą i błękitną rzęsą.
I z błyszczącego łona
wydaje krzepkie krzyki,
aż drży łopuchów zieleniste mięso,
trzęsą się wielkie serca rumbarbaru
i jaskry, które wywracają płatki
z miłości skwaru,
i rozśpiewane, więdnące storczyki.


O, siądź na moim oknie, przecudowne lato,
niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
korzennej woni,
na wietrze drżące — —
niech żółte słońce
gorącą ręką oczy mi przesłoni,
niech się z rozkoszy ma dusza wygina
jak poskręcany wąs dzikiego wina. —

 

= = = = = = =

Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

Dla tych, którzy nie pamiętają: to fragment piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniew­skiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz  Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i kończy z równonocą jesienną.

Przesilenie letnie Słońca (solstycjum) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – leżącym na północnym równoleżniku 52°13’ – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum) to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy (52°13’ szerokości geograficznej północnej) dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

W pierwszym ćwierćwieczu XXI w. lato na półkuli północnej zaczyna się 21 czerwca (jedynym wyjątkiem jest rok 2024: 20 czerwca, ale 69 minut przed północą!) i trwa do równonocy jesiennej, czyli do 22 lub 23 września
(2018 – 23 IX).

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.

Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany
Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska

pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).
W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Cytaty na wstępie:
Ionesco, Eugène. Lekcja (La Leçon). (1950) Tłum. Jan Błoński.

Pawlikowska-Jasnorzewska, Maria. „Pyszne lato”. Niebieskie migdały (1922)

SIERPIEŃ – ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).
A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios). Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene wymyślony nie przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage („kwestii cygańskiej” – jak to eufemistycznie określił reżim), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Węgry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.  O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko. O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.
Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

 

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2018) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 18 sierpnia do 2400 GMT 19 sierpnia.
W roku ubiegłym krótkofalarze z 47 krajów nadawali podczas Latarniowego Weekendu z 453 latarni morskich. Wśród nich było tylko trzech nadawców z Polski. Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna (i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Z czego wynika, że makowiec – groźna rzecz. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż dwa lata temu odpłynął do Hilo, odbieram go w czasie teraźniejszym, bo nie umiem inaczej;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VIII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na mirnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu – tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku). Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

•   10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

•   11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

•   13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

•   26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela w sierpniu:
no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A jedna z osób mi znajomych akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [serpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika
zboże z pola do gumn zmyka.

Na święty Dominik
kopy z pola myk, myk.

Gdy ciepło na Dominika,
ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

 

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
 to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

 

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha