Wojciech Jacobson

Morska procesja

Wraz z Markiem Kowalskim, sternikiem morskim z naszego Jacht Klubu AZS Szczecin i pracow­ni­kiem nauko­wym Poli­tech­ni­ki Szcze­ciń­skiej, zamel­do­wa­liś­my się w czerw­cu 1983 r u Ludka Mączki na pokła­dzie Marii. Jacht stał wtedy w Club Nacional de Regatas w Montevideo. Opuś­ci­liś­my Urugwaj i pożeg­lo­wa­liś­my na pół­noc wzdłuż wybrzeży Brazylii. Żegluga prze­cią­ga­ła się, bowiem Ludek czekał w portach na ważne wieści z Polski.

Z naszej wędrówki przesy­ła­łem listy-zapiski do Zbyszka Kosiorowskiego z Radia Szczecin. Część tej kores­pon­den­cji była potem emi­to­wa­na na falach radio­wych. Fragment zamiesz­czony poni­żej jest częścią tych zapis­ków i doty­czy postoju w Salva­dorze-Bahia nad Zatoką Wszyst­kich Świę­tych na przeło­mie roku 1983/84.

 * * *

Jeszcze ludzie nie otrzeźwieli po nocnych toastach i nie odpoczęli po sylwestrowej zabawie, a już noworocz­nym rankiem zaczy­nała się przedziwna, typowo brazylijska impreza: trady­cyj­na parada morska kilkuset jednostek wodnych, zwana oficjalnie procesją Nosso Senhor Bom Jesus dos Navegantes – Dobrego Jezusa Patrona Żeglarzy.

Użyłem określenia „parada morska”, bo ceremonie religijne były tu osnową i pretekstem, natomiast wątkiem było widowisko, taniec i zabawa. Nigdy bowiem nie widziałem procesji, w czasie której kilka tysięcy uczestników w strojach plażowych tańczy sambę, raczy się alkoholem i wesoło bawi.

Procesje morskie – religijne festyny wodne, mają w Brazylii swoją długą, sięgającą końca XVIII wieku tradycję. Odbywają się one w wielu miejscach, ale najbardziej znane są procesje w Belém u ujścia Amazonki i właśnie w Salvadorze.

O procesji w Salvadorze czytałem już w czasie naszego pobytu w Vitorii, ale nigdy nie przypuszczałem, że będę mógł ją zobaczyć, ba! – brać w niej udział! To jeszcze jedna z licznych niespodzianek, jakimi nas zaskakuje rejs Marii.

Zanosiło się zresztą na jeszcze więcej wydarzeń. Kilka dni przed procesją pojawił się u nas znajomy żeglarz z argen­tyń­skie­go katamaranu z interesującą propozycją:

 – Chcecie zarobić trochę grosza? Mam grupę osób, które chcą popłynąć na procesję nie łodziami ani motorówkami, a jachtami, na żaglach. Płacą po około dwudziestu dolarów od osoby. Jeżeli to was interesuje, to ile osób moglibyście zabrać?

Takiej okazji podreperowania kasy nie można było zmarnować i Ludek szybko zgodził się na pięć osób.

– Gościom należy zakupić na procesję skrzynkę piwa – uzupełnił informacje Argentyńczyk –  ale piwo musi być zimne! Zabierzcie pojemniki z lodem i tam trzymajcie butelki czy puszki!

Przez następne dwa dni Ludek chodził niespokojny. Wyczuwałem, że marzy tylko o tym, żeby nikt się nie zjawił. Stało się inaczej. Gości zameldowało się znacznie więcej, natomiast Ludek pod byle pretekstem wycofał się z poprzednich deklaracji. W tej sytuacji dziesięć osób zabrał mniejszy od Marii jacht francuski Detchema, a reszta wsiadła na niemiecki kecz Venus III. Ludkowi spadł kamień z serca: nie musiał, jak sam tłumaczył, „narażać” Marii na żeglugę w ciżbie na wodzie i wśród pijanych szyprów.

Nasze kotwicowisko, za falochronem, vis a vis słynnego bazaru Mercado Modelo, już od samego noworocznego ranka gęstniało od ozdobnie przybranych czółen, łódek, rybackich saveiros, turystycznych eskun, i innych pływadeł. Tego tłoku na wodzie i rosnącego napięcia Ludek nie wytrzymał. We dwóch, wraz z Markiem, wyrwali kotwicę i umknęli Marią na drugą stronę zatoki do spokojnej Itapariki. Ja nie chciałem zrezygnować z udziału w paradzie i w biegu przeskoczyłem na znajomy slup francuski Banfora II. Na procesję popłynęło nas trzech: prócz mnie, Patrick – szyper Banfory i Juan – Kolumbijczyk z Epsilona, a także ich dwa jachtowe psy – Flop i Tarupido. Do kompletu brakowało mojego Snoopiego.

Uroczystość zaczęła się koło godziny dziesiątej. Piękna ozdobna galeota, historyczna szalupa wiosłowa z 1892 roku, o nazwie Gratidão do Povo (Wdzięczność Ludu) wyruszyła spod nabrzeża Marynarki Wojennej mając na pokładzie dostojników stanowych, duchowieństwo i przede wszystkim ogromny krzyż z kościoła Bom Fim z postacią Chrystusa Patrona Żeglarzy. Przy odgłosie petard galeota skierowała się na południe, w stronę latarni morskiej Porto da Barra u wejścia do zatoki. Za szalupą podążyła kawalkada około 400 jednostek wodnych – od łodzi wiosłowych po promy zatokowe.

Koloryt całości nadawały dwa najliczniej reprezentowane typy łodzi, bardzo charakterystyczne dla Salvadoru: escunassaveiros.
Escunas –
szkuny, to lekkie, drewniane szkunerki przybrzeżne budowane według starych wzorów portugalskich, poruszane najczęściej silnikami. Kiedyś służyły do połowu ryb i handlu kabotażowego, teraz wożą spacerowo turystów.

Saveiros są jeszcze ciekawsze. Są to większe lub mniejsze łodzie żaglowe z jednym masztem i ożaglowaniem łacińskim lub gaflowym. Duże saveiros to po prostu żaglowe barki handlowe. Stareńkie i sfatygowane, nadal są wykorzystywane do przewozu towarów – budulca, piasku, cementu, a także zaopatrzenia dla osiedli nad brzegami zatoki. Mimo dziur w brezentowych żaglach i braku silników(!), żeglują bardzo szybko i niezwykle sprawnie po pływowych wodach zatoki. Żywię ogromne uznanie i szacunek dla ich ciemnoskórych sterników: to są prawdziwi mistrzowie sztuki żeglarskiej.

Nazwy escunsaveiros były równie oryginalne i piękne jak same jednostki: Maria Mulata, Navegante Feliz (Szczęśliwy Żeglarz), Deus Te Guie (Bóg cię prowadzi), Deus e Mais (Bóg jest wielki), Coração de Mãe (Serce Matki), Flor de St. Cruz (Kwiat Świętego Krzyża) i wiele innych równie poetycznych lub żartobliwych.

Teraz na procesję łodzie przybrały odświętny wygląd i wypełniły się dosłownie po brzegi kolorowym tłumem. Aż strach pomyśleć, co by się stało przy zderzeniu tak przepełnionych jednostek lub przy jakimkolwiek innym wypadku na wodzie. Na pokładach ludzie w strojach swobodnych lub wręcz kąpielowych, podrygujący w takt wszechobecnych bębnów, domowych orkiestr, czy też muzyki radiowej. Flagi, chorągiewki, okrzyki i ogólny entuzjazm. Królowała oczywiście samba, a towarzyszyło jej – piwo! Morze piwa! I nie tylko piwa. Nie brakowało cachaçy – tutejszej wódki z trzciny cukrowej.

Koło latarni Porto da Barra prowadząca galeota została uhonorowana serią ogni sztucznych, petardami i wiwatami. Cały orszak zatoczył pętlę i zawrócił na północ w stronę plaży w pobliżu kościoła Boa Viagem (Pomyślnej podróży). Zamieszanie na wodzie stało się jeszcze większe. Nasza Banfora poruszała się w tym tłoku swobodnie, choć przypominało to manewry na polu startowym przed regatami. Patrick postawił żagle, wyłączył silnik – jak procesja żeglarska, to na żaglach, z fasonem! Psom udzieliły się emocje – obszczekiwały wszystkich sąsiadów na wodzie.

Orszak wkroczył za falochron portowy i ciągnął wzdłuż statków zacumowanych przy nabrzeżach. Dźwięki syren okrętowych zaczęły głuszyć bębny i sambę. Na końcu portu, przy nabrzeżu magnezytowym stał nasz polski m/s Rolnik, na którym spędzaliśmy wieczór wigilijny. Załoga wyległa na pokład i oglądała całą defiladę z góry, mając z bezpośredniej bliskości lepszy przegląd parady niż ja na Banforze.

Do plaży Boa Viagem było stąd już blisko. Galeota, wraz ze świętym krzyżem, odebrała hołd rybaków i wysztrandowała na piaszczystym brzegu. Bom Jesus od Żeglarzy został powitany przez tłum wiernych oczekujących na lądzie ze statuą Matki Boskiej od Dobrej Podróży i został przeniesiony dalej w stronę pobliskiego kościoła, przed którym miały się odbyć ceremonie lądowe. Biskup Dom Angelo Salvador i księża rozpoczęli mszę świętą, ale nie była to msza spokojna. Dzielnica odchodziła swoje kilkudniowe święto hucznie i dźwięki orkiestr tanecznych towarzyszyły cały czas modłom i śpiewom religijnym.

Banfora, podobnie jak większość jednostek biorących udział w defiladzie, stanęła na kotwicy przy plaży. Wydarzenia na lądzie można było stamtąd obserwować przez lornetkę lub popłynąć na plażę „pieszo”, czyli wpław. Msza trwała, a uczestnicy procesji na zakotwiczonych łajbach już nieco spokojniej kończyli skrzynki z piwem i używali kąpieli. Bębny dudniły do końca.

Na kotwicowisko koło Mercado Modelo wróciliśmy wczesnym popołudniem. Stała tam już niebiesko malowana Detchema, a z pokładu wyraźnie zadowolony Gérard wołał do nas:

– Już po wszystkim, już wysadziłem gości! W trzy godziny zarobiliśmy 150 dolarów!

Pogratulowałem Gérardowi, ale przecież ta forsa mogła być nasza… Przydałaby się na zakup prowiantu przed rejsem do Cayenne, gdzie wszystko jest podobno wielokrotnie droższe i dokąd musieliśmy w końcu wyruszyć.

Wojciech Jacobson
Salvador Bahia/Itaparica

styczeń 1984

 * * *

Parady wodne o charakterze religijnym nie są wyłączną specjalnością brazylijską. Na pewno wywodzą się ze śródziemnomorskich i iberyjskich tradycji europejskich.
W Polsce słynna jest kaszubska procesja kutrów rybackich z Kuźnicy na półwyspie Helskim. Co roku 29 czerwca, w dzień świętych Piotra i Pawła, rybacy wypływają stamtąd barwną flotyllą na mszę i odpust do Pucka. Mimo stałych kłopotów z władzami procesja odbywała się również w czasach PRL-u, a nawet w stanie wojennym. Osobą wielokrotnie zaangażowaną w jej organizację był Olek Celarek, znany żeglarz, żaglomistrz i znawca historii szkutnictwa kaszubskiego.

wj

 1984-01-01_Nossa_Senhora_do_Alívio_z_Banfora_II_F1010005_lev_sm_fot_Wojciech_Jacobson©1984-01-01, Salvador-Bahia: escuna o nazwie Nossa Senhora do Alívio widziana z pokładu jachtu Banfora II.
 

 

1984-01-01_Nossa_Senhora_do_Alívio_F1010003_lev_fot_Wojciech_Jacobson©Ta sama escuna w pełnej okazałości. Jej nazwa ma związek z portugalskim sanktuarium maryjnym Alívio,
ale jednocześnie można ją przetłumaczyć jako Nasza Pani Nieustającej Pomocy lub Wybawienia.

Na jej pokładzie są goście i orkiestra bębnistów.

 

1984-01-01_saveiro_z_Banfora_II_lev_sm_fot_Wojciech_Jacobson©1984-01-01, Salvador-Bahia: saveiro płynące na morską procesję Dobrego Pana Jezusa Od Żeglarzy

 

04_1984-01-02_A_TARDE_Wszyscy_asystują_procesji_lev_sm05_1984-01-02_A_TARDE_Bom_Jesus_dociera_do_celu_lev_smNastępnego dnia pisały o tym wszystkie gazety. Salvadorski A Tarde (1984-01-02) na pierwszej stronie zamieścił fotografie
przedstawiające tłumy asystujące procesji z brzegu oraz wyniesienie figury Jezusa na brzeg w pobliżu kościoła Boa Viagem;
na tym drugim zdjęciu widać wyraźnie galeotę Gratidão do Povo.
Od tamtego czasu prawie nic sie nie zmieniło…

 

06_2014-01-01_A_TARDE_Procissão marítima de Bom Jesus dos Navegantes_Foto_Raul_SpinasséTen sam A Tarde, już w edycji internetowej, tak samo przedstawił tę samą procesję 30 lat później, czyli 1 stycznia 2014.

 

07_2014-01-01_galeota_Gratidão_do_PovoGaleota „Wdzięczność ludu” też jest ta sama.

 

Morska procesja w Salvadorze zawsze inspirowała artystów.

 

08_Manuel_Kantor_Nostro_Signore_dei_naviganti_1Manuel Kantor (1911-1983), argentyński rysownik i malarz, jest autorem grafiki Nasz Pan Od Żeglarzy (1948)

 

09_Hamilton_Pereira_1980_Procissão_do_Senhor_dos_Navegantes_Salvador_1AHamilton Pereira jest malarzem amatorem, a jego obraz Procissão do Senhor dos Navegantes, Salvador (1980) krytycy zaliczają do sztuki naiwnej.

 

 

10_Carlos Frederico Bastos - Procissão do Senhor Bom Jesus dos Navegantes_Pintura mural_Salvador, 1973-1975Carlos Frederico Bastos (1925-2004) to z kolei jeden z bardziej znanych w Brazylii artystów, pochodzący właśnie z Salvadoru.
Jego fresk Procissão do Senhor Bom Jesus dos Navegantes (1973-1975) zdobi ścianę siedziby Assembleia Legislativa (Zgromadzenia Ustawodawczego czyli parlamentu) stanu Bahia w Salvadorze.

 

11_1984_Kotwicowisko_Salvador_Bahia_F1020031_fot_Wojciech_Jacobson_DIST_sm©Po procesji escunas i saveiros wracają do portu i codziennej pracy.
Kotwicowisko w Salvadorze wokół fortu São Marcelo (okrągły obiekt na zatoce).
Zdjęcie jest zrobione z wyżej położonej części miasta. Po lewej stronie słup elewatora Lacerda,
po prawej na dole (budynek z dwuspadowym dachem) – Mercado Modelo.
Mercado spaliło się w tymże 1984 roku, ale zostało odbudowane. Teraz obok niego jest marina.

 A jeśli ktoś chce zobaczyć, gdzie jest Maria, niech kliknie na obrazek poniżej: 

12_1984_Kotwicowisko_Maria_Salvador_Bahia_fot_Wojciech_Jacobson_DIST_sm©

Dziś to samo ujęcie Zatoki Wszystkich Świętych, windy Lacerda, Mercado Modelo i fortu São Marcelo jest ozdobą wszystkich folderów turystycznych Salvadoru-Bahia.

13_Cidade-Baixa-Salvador

 Wojciech Jacobson
4 września 2014
Żeglujmy Razem

 

Calendar

« August 2017 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza.

==========================
Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

 

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

 

Dla tych, którzy nie pamiętają: to kawałek piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniewskiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i trwa do równonocy jesiennej.
W 2017 na półkuli północnej to okres pomiędzy 21 czerwca a 22 września.

Przesilenie letnie Słońca (ang. summer solstice) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – na 52°13’ szerokości geograficznej północnej – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum, ang. equinox), to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy, leżącej na 52°13’ szerokości geograficznej północnej, dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

 

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.
Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany / Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska
pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).

W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Sierpień
– ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).

A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios).
Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez
III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene nie wymyślony przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage (kwestii cygańskiej), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Wegry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.
O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko.
O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.

Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
(w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2017) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 19 sierpnia do 2400 GMT 20 sierpnia.
Krótkofalarze z 41 krajów nadawać w tym czasie będą z 340 latarni morskich. Wśród nich będzie tylko jeden nadawca z Polski.
Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna
(i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku
w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Może i dobrze, bo inna amerykańska znajoma twierdzi, że po spożyciu kilku kawałków makowca, dosolili jej za jazdę pod wpływem. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu
są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż odpłynął w ubiegłym roku do Hilo, wciąż odbieram go w czasie teraźniejszym;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na bitewnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu
– tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku).
Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

• 10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

• 11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

• 13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

• 26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela
w sierpniu:

no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A dwóch moich przyjaciół akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich
i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [sierpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika zboże z pola do gumn zmyka.
Na święty Dominik kopy z pola myk, myk.
Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha