Kazimierz Babiński: Słowo o Pruszczu

W czasach, gdy Internet nie dawał wszystkim natychmiastowego dostępu do niemal wszystkiego, ogromną rolę odgrywały przewodniki. To one dostarczały niezbędnych wiadomości praktycznych i teoretycznych o ciekawych miejscach w kraju i na świecie. Mimo Internetu istnieją wciąż – i dalej są skarbnicą faktów i danych, a te najdawniejsze – coraz częściej wznawiane – są źródłem bezcennych informacji dla historyków.
Jednak o Pruszczu tylko w nielicznych przewodnikach po Gdańsku – a przede wszystkim w tych, których tytuły zapowiadają opisanie okolicy miasta – są niewielkie, acz interesujące, wzmianki.


Niewielkie, gdyż po pierwsze: Pruszcz ze względu na lokalizację (bezdyskusyjnie korzystną) najczęściej pojawia się w nich epizodycznie, jako punkt tranzytowy, miejsce przerwy w podróży do Malborka lub na Kaszuby; po drugie: bardzo rzadko jest jedynym celem podróży i zwiedzania.

Oba warianty wycieczek przez i do Pruszcza są w przewodnikach dosyć starannie opisane i udokumentowane, i to w zależności od wybranego środka lokomocji (poza prywatnym). Zawierają wskazania miejsc odjazdów i zależną od nich odległość do wybranych celów podróży, godziny odjazdów, numery linii kolejowych i autobusowych, nazwy stacji (przystanków) pośrednich i mijanych miejscowości wraz z propozycjami zatrzymania się i zwiedzenia lokalnych osobliwości, a także informacje praktyczne o urzędach, pocztach, restauracjach itp., przydatne w każdej podróży.

Z postępem technicznym świat się coraz szybciej przybliża do turysty i odwrotnie. Rozbudowa i budowa sieci połączeń drogowych i kolejowych, rozwój motoryzacji, infrastruktury usługowej, tworzenie miejskiej komunikacji publicznej, która stopniowo zaczyna obsługiwać miejscowości coraz odleglejsze od Gdańska, dają większy wybór środka transportu i, co oczywiste, więcej czasu na popas, dokładniejsze spenetrowanie i rozeznanie odwiedzanego terenu, a więc – coraz więcej niezależności. Z tego m. in. powodu przewodniki szybko się dezaktualizują. Częściej wychodzą kolejne poprawione wydania bądź napisane od nowa. Z czasem w ślad za odkryciami i ustaleniami historyków poszerza się w nich także oferta miejsc i obiektów wartych zwiedzenia i coraz dokładniej opisanych.

 

Jak do Pruszcza dojechać

Sprawdźmy, jak autorzy przewodników doradzali, czym najłatwiej i najpewniej dojechać do Pruszcza.

Zacznijmy od leksykonu Cały Gdańsk za dwadzieścia srebrnych groszy. Najnowszy przewodnik po Gdańsku i okolicy, [1] który Wilhelm Zernecke napisał w roku 1843. Autor poświęca Pruszczowi dość obszerną w stosunku do innych miejsc i obiektów notkę, w której określa jego odległość od Gdańska – półtorej mili[2] […] przy szosie[3]do Tczewa – jednakże nie pisze wprost o sposobie podróżowania po okolicy miasta. Na ten temat pojawiają się różnych miejscach leksykonu niewielkie wzmianki, zaś w haśle „taradajki” jest zwięzła, rzeczowa wzmianka o

charakterystycznych dla Gdańska otwartych numerowanych pojazdach do wynajęcia, zwanych taradajkami[4]

i postojach tych pojazdów przed Bramami: Wyżynną i Świętego Jakuba.

Wybudowanie i otwarcie w roku 1852, za dzisiejszą ul Toruńską (w bastionie Żubr), dworca Brama Nizinna, zwanego też Wschodnim, ułatwiło turystom i mieszkańcom grodu i okolicznych miejscowości leżących wzdłuż linii kolejowej, bezproblemowe przemieszczanie w obu kierunkach, zwłaszcza, że od roku 1886 do Dworca można było dojechać tramwajem konnym z Targu Rybnego. Dziesięć lat później, po wybudowaniu Dworca Centralnego, zwanego Głównym, który przejął ruch pasażerski, zmieniono jego przeznaczenie: stał się dworcem towarowym i funkcjonował jeszcze prawie sto lat.

 

Ilustrowanym przewodniku po Gdańsku i okolicy Ph. Rothsteina z roku 1894[5] i jego kolejnych wydaniach (np. z roku 1902) znajdujemy wzmiankę, że do Pruszcza można dojechać szosą lub koleją (początkowo z Dworca Wschodniego w Gdańsku, później – z Centralnego). Trasa wiedzie przez Guteherberge (niem.: „dobry zajazd”) – Lipce. Zajazd był tam istotnie: leżąca na trasie do Gdańska, gospoda Guteherberge, która zaczęła „obrastać” w przybudówki i z czasem (a było to na samym początku XIV wieku) stała się osadą o tej nazwie.

Tu – opcjonalnie, po około 8 minutach jazdy – można wysiąść na stacji o tej samej nazwie, aby zwiedzić „Trzy Świńskie Łby”[6]: park będący kiedyś własnością, (jak i całe Lipce), Ferbera[7], burmistrza Gdańska, a wówczas – miejsce wypoczynku i rozrywki. W przewodniku wyjaśniono, że nazwa pochodzi od mobiliów na tarczy herbowej rodu: trzech świńskich łbów.

Następnie autor zaleca kontynuowanie jazdy koleją do Pruszcza, tu krótkie zwiedzanie, a później – pociągiem do Malborka (co wówczas trwało około półtorej godziny).

 

Bardziej oszczędny w tej materii jest Pierwszy polski ilustrowany przewodnik po Gdańsku i okolicy (Gdańsk. Nowy Port. Wybrzeże. Kartuzy)[8] z roku 1922 (wyd. II), opracowany przez ks. Kamila Kantaka, w którym Pruszcz jest wyłącznie stacją przesiadkową na modnej wówczas i bardzo atrakcyjnej widokowo trasie kolejowej Gdańsk – Kartuzy o długości 53 km, wybudowanej w roku 1875.

Rok wcześniej obrazowo i ze smakiem opisał ją w Przewodniku po Gdańsku, Oliwie i Sopotach[9] dr Mie­czysław Orłowicz, jeden z najbardziej znaczących i kompetentnych w ówczesnej Polsce autorów publi­kacji krajoznawczych. Oddajmy mu głos:

Z Pruszcza biegnie na zachód kolej doliną Raduni do Kartuz (Szwajcaria Kaszubska), której część aż po stację Łapino leży jeszcze na terytorium w. m. Gdańska. Piękniejszym jest widok z prawych okien pociągu, jadąc w stronę Kartuz, gdyż z tej strony ma się przed oczyma Radunię, która w licznych zakrętach wije się górską doliną. Jest to rzeka o bardzo bystrym prądzie, gdyż na 100 km. długości ma 260 m. spadku. W Pruszczu robi pociąg wielki łuk dookoła Starej i Nowej Raduni i podąża w kierunku zachodnim. Dalej mija się przystanek Juszkowo (Gischkau) ze stojącym na wzgórzu barokowym kościołem ewangelickim z r. 1678. W dalszym ciągu wzgórza po obu brzegach Raduni wzrastają, dolina staje się węższą, rzeka nabiera charakteru potoku górskiego – zaczyna się Szwajcaria Kaszubska [pisownia i interpunkcja oryginalna – K. B.]

Należy zauważyć, że dla Orłowicza Szwajcaria Kaszubska zaczynała się tuż przed stacją Straszyn-Prędzieszyn (Straschin Prangschin).

Kartka pocztowa „Pozdrowienia z Pruszcza”: Dworzec w Pruszczu (ok. 1890).
Źródło: Pruszczanie.pl

 

W latach 30. XX wieku podróżni mogli skorzystać z restauracji dworcowej w Pruszczu (jednej z sześciu na trasie Sopot – Pruszcz) prowadzonej przez Leona Pliszkę (tel. 351-24), o czym informuje Przewodnik po Gdańsku [10] z roku 1938 opublikowany nakładem Gdańskiej Macierzy Szkolnej.

Wcześniejsze wydania tego odmiennego od pozostałych i wyjątkowego przewodnika, bo narodowego w treści i selektywnego w wyborze miejsc, obiektów i usług, o czym niżej, ograniczały omawianą przest­rzeń do Św. Wojciecha włącznie, zaś Pruszcz pojawił się w nim w kolejnych wydaniach po roku 1935. Jego autorzy tropili, dokumentowali i akcentowali w przestrzeni publicznej, a więc i zabytkach, wszelkie przejawy polskości oraz przypominali o haśle: Swój do swego, co miało się przekładać na obowiązek korzys­tania przez Polaków z usług i sklepów prowadzonych tylko przez Polaków; uzasad­nie­niem takiej postawy, skądinąd racjonalnej i usprawiedliwionej sytuacją polityczną w Wolnym Mieście Gdańsku, było trudne położenie polskich kupców i rzemieślników.

Cenną wskazówką dla turystów planujących docelowe wypady do Pruszcza była podpowiedź możliwości skorzystania z dojazdu liniami autobusowymi: nr 8 – do Rosenbergu[11], czyli Różyn, przez Orunię, Lipce, Św. Wojciech, Pruszcz, Łęgowo, i nr 11 – do Pawłowa, przez m. in. Pruszcz, Kłodawę i Graniczną Wieś.

 

Po wojnie kontynuowano dobrą tradycję uwzględniania Pruszcza w przewodnikach i informatorach, nie zaniedbując informacji o środkach transportu. W Turystycznym informatorze woj. gdańskiego[12]z roku 1956, opracowanym przez PTTK Oddział Trójmiasto, jest lakoniczna wzmianka o możliwości alterna­tyw­nego dojazdu koleją lub autobusem. Bezsprzecznie chodzi o PKS, gdyż w ówczesnym wykazie miejskich linii autobusowych nie ma połączenia z Pruszczem; linie 118 i 126 (do Pszczółek) pojawiły dopiero na przełomie lat 50. i 60.). Jest też podana odległość do Pruszcza: 11 km. Miejscowość nadal jest traktowane jako węzeł kolejowy i przesiadkowy, głównie do Kartuz. Z Gdańska prowadzą doń dwie linie kolejowe: nr 450 i 441. Obie przez Pruszcz.

Informatorze PTTK jest także coś, czego nie było wcześniej: komunikacja wodna. Szlak rzeki Raduni łączący Pruszcz ze Szwajcarią Kaszubską i Gdańskiem, o długości 73 km, pozwala:

płynąć dalej aż do Gdańska, niemal do samego centrum miasta; wówczas lądujemy w Biskupiej Górce (ten odcinek jest mało ciekawy; od Pruszcza Gdańskiego do Gdańska rzeka płynie kanałem, który uchodzi do Motławy na Starym Mieście.

Zatem wystarczyło mieć coś żeglownego, pływającego i nietonącego, by rzucić wyzwanie Raduni i próbować dotrzeć tą drogą do Gdańska.

 

Trasę kolejową z Pruszcza do Kartuz opisywano w przewodnikach aż do roku 1990 podkreślając jej walory poznawcze i malarskość. Dla urozmaicenia wycieczki i podróży sugerowano powrót autobusem. Franciszek Mamuszka, wybitny krajoznawca i erudyta, nazwał tę trasę w przewodniku Gdańsk i okolice[13] (1990) „najpiękniejszą trasą kolejową na Pomorzu Gdańskim”. Pruszcz bardzo wiele stracił po jej likwidacji.

 

Co w Pruszczu zwiedzać.

W przewodnikach, wśród nielicznych atrakcji, ciekawostek i zabytków najczęściej są wymieniane: cukrownia, zakład ogrodniczy, kościół, dworzec, ochronka [brak adresu – K. B.] prowadzona przez gdańską Macierz Szkolną, śluza oddzielająca kanał Raduni i – w miarę rozwoju miejscowości – szereg instytucji publicznych mieszczących się w zabytkowych obiektach. Autorzy według własnych upodobań i wiedzy wybiórczo rejestrują niektóre z nich i niezwykle rzadko opisują ich historię, komentują i zachęcają do zwiedzenia.

Wilhelm Ferdinand Zernecke pod hasłem „Pruszcz” wymienia dwa obiekty:

●   kościół zbudowany za czasów władztwa krzyżackiego, który był wówczas Klasztorem Franciszkanów, a w 1350 roku został przekazany Radzie dla wprowadzenia nabożeństw luterańskich
●   śluzę Raduni, która została zniszczona po bitwie pod Chojnicami[14] w roku 1454 i spaleniu Pruszcza przez Krzyżaków.

Kościół ewangelicki (ok. 1900)
Źródło: Gdańsk Strefa Prestiżu

 

Odniesienie do śluzy znajduje się również w haśle „Czas odcięcia”. Autor wyjaśnia to następująco:

Tak się nazywa okres od czternastu dni do trzech tygodni w lecie, kiedy Kanał Raduni jest odcinany w Pruszczu śluzą, przez co prawie całkowicie wysycha i aż do Gdańska jest wówczas dokładnie czyszczony.

 

Śluza na Raduni (ok. 1900)
Źródło: Było / Jest – Praust / Pruszcz Gdański

 

Ponadto autor podaje etymologię nazwy wsi (od probostwa) i proponuje krótką wędrówkę przez historię miejscowości:

Istniała [wieś – K. B.] już w 1350 roku […] W 1454 roku po bitwie pod Chojnicami Pruszcz został prawie całkowicie spalony przez oddziały krzyżackie […]. W 1462 ponownie zjawili się we wsi Krzyżacy i spustoszyli ją ogniem i mieczem. W 1563 roku splądrowali Pruszcz rabusie księcia Eryka Brunszwickiego. W 1527 roku[15] piękna wieś została spalona przez Stefana Batorego. W 1658 roku cała okolica została spustoszona przez Szwedów. Koło Pruszcza leży wieś parafialna o tej samej nazwie, kolonia żebraków, podobna do tych, których kilka znajduje się niedaleko Kiezmarka, Św. Wojciecha, powstały zaś przez dążenie kaznodziejów do pomnożenia dochodów.

I kończy informacją, że

Pruszcz jest siedzibą starosty powiatu gdańskiego.

 

Ilustrowany przewodnik Rothsteina ogranicza pole zwiedzania do cukrowni [wybudowanej w roku 1881 – K. B.] i – „handlu ogrodniczego”.[16]

Ogłoszenie (1926)
Źródło: Słowo Pomorskie; 1926; nr 69; s. 9; Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa

 

Poza powyższe nie wyszedł Orłowicz nazywając Pruszcz:

osadą przemysłowądużą cukrowniąogromnym zakładem ogrodniczym o powierzchni 70 morgów.

Nie wiadomo, którą morgę autor ma na myśli, bowiem wówczas na tym obszarze były stosowane dwie: morga pruska duża o pow. 0,5673 ha i morga pruska mała (tzw. magdeburska) o pow. 0,2553 ha, a więc ponad połowę mniejsza. Zatem w tym czasie zakład mógł mieć 39,71 ha albo 17,87 ha.
Z ogłoszenia zakładu zamieszczonego „Słowie Pomorskim”[17] w 1926 r., a więc 5 lat po publikacji Przewodnika…, wynika, że powierzchnia upraw wynosiła 75 ha, zatem wcześniejszą miarą prawdopodobnie była morga pruska duża, a zakład w tych latach się rozrósł.

Za to kościołowi i jego wnętrzu poświęcił Orłowicz krótki i kompetentny komentarz:

Gotycki kościół trzynawowy z XIV w. ma rzeźbiony ołtarz późnogotycki, roboty antwerpijskiej z początku XVI w. Kościół ten jest jednym z cenniejszych w okolicy. Kazalnica z r. 1578, odnowiona w r. 1661, renesansowa, organy barokowe z piękną ornamentyką zbudowane w r. 1728 przez Andrzeja Hildebrandta z Gdańska. Chrzcielnica z czerwonego marmuru pochodzi z kościoła w Petershagen[18]. Oryginalne obrazy z XVI w., przypisywane Kranachowi[19] przedstawiają 10 przykazań i sposoby ich naruszania. Darowano je tu w r. 1681.

Na zakończenie wędrówki  Orłowicz poleca zwiedzić zabytkową śluzę oddzielającą Kanał Raduni i informuje, że w tym miejscu w roku 1460 Krzyżacy odnieśli zwycięstwo nad gdańszczanami[20].

 

Z powojennych publikacji warto się pochylić szczególnie nad jedną. To wspomniany już przewodnik Franciszka Mamuszki, bodaj najlepszy z wydanych w ostatnim półwieczu. Autor poświęcił Pruszczowi 40 wersów uściślając dotychczasowe informacje o kościele i dodał nową: o zabytkowej bramie przykościelnej z roku 1648.

Ponadto nie omieszkał zaznaczyć, że

najcenniejsze dzieło kościoła – tryptyk antwerpski[21] z ok. 1500 roku – znajduje się od 1945 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Kanał Raduni osadził w historii i w odróżnieniu od poprzedników, m. in. Turystycznego informatora…, dokładnie określił jego lokalizację:

Odgałęzienie kanału od rzeki znajduje się ok. 1,5 km na pd. zach. od pruszczańskiego kościoła.

Ponadto wymienił kilka zabytkowych budynków przy ul. Krótkiej 6, 12 i 14 i wspomniał, a jakże, o dużej cukrowni, należącej do przodujących w kraju. Jej likwidacja w roku 2001 okazała się ewidentną strata dla miasta, porównywalna z likwidacją linii kolejowej do Kartuz; budynki cukrowni do tej pory (lipiec, 2018) nie zostały zagospodarowane i niszczeją.

Kartka pocztowa „Pozdrowienia z Pruszcza”, na górnym rysunku – cukrownia (ok. 1901)
Źródło: Wolne Forum Gdańsk

 

Zaletą opisu miasta jest zwrócenie uwagi na jego historię zgodnie z wówczas aktualnym stanem wiedzy. Mamuszka sięga do okresu późnolateńskiego (I w. p.n.e.) i czasu wpływów rzymskich (I-III w. n.e.) przywołując odkrycie pod koniec lat 60. osady i wielkiego cmentarzyska liczącego kilkaset grobów. Zauważa, że na rozwój ówczesnej osady miało wpływ jej położenie przy drodze bursztynowej. Dodaje też informację o pochodzeniu nazwy miejscowości, pierwszej wzmiance o niej z roku 1367 i otrzymaniu praw miejskich w roku 1941.
Tę treściwą charakterystykę zamyka kilkoma informacjami praktycznymi dla każdego przyjezdnego wymieniając: MOSiR, restauracje: Rotunda, Zacisze, Karczma „U Jakuba”, bary: Balladyna, Mleczny, Dworcowy, Zodiak, stację benzynową przy trasie Gdańsk – Tczew (z lat 30.; dzisiaj zabytkową – K. B.) i uzupełnia to adresami i numerami telefonów. Miasto tak postrzegane i opisane może być dla turysty bezpośrednim celem podróży.

 

Z przewodników wyłania się obraz atrakcyjnej nowoczesnej miejscowości o ciekawej i burzliwej historii. Miejscowości, która po doszczętnych spaleniach i grabieżach zawsze podnosiła się silniejsza gospodarczo. Niewątpliwie miały na to wpływ urodzajne ziemie żuławskie, bliskość Gdańska, w którym można było zbyć produkty rolne i wyroby lokalnego rzemiosła, liberalna polityka władz niemieckich w okresie 1815-1919, a także wynikające zeń budownictwo i inwestycje, z których dwie (cukrownia i linia kolejowa do Kartuz) przetrwały do naszych czasów i zakończyły żywot po transformacji ustrojowej. W opisach miejscowości czuje się mieszankę dobrej stylistycznie beletrystyki podbudowanej emocjami, fachowości i pasji połączonej ze starannością, z jaką podchodzili do każdego artefaktu lub zjawiska.

Kartka pocztowa „Pozdrowienia z Pruszcza” (ok. 1910)
Źródło: Wolne Forum Gdańsk

 

Zdziwienie dzisiejszego czytelnika tych przewodników może budzić brak jakiejkolwiek informacji o hotelach i gospodach, poza restauracją dworcową Leona Pliszki. Przewodniki ograniczały opisywane terytorium głównie do okolic dworca, cukrowni i ogrodnictwa. W miejscowości było jednak kilka hoteli (z restauracjami) na bardzo dobrym poziomie, jak np. hotel Danziger Höhe przy Danzigerstrasse należący do Helmuta E. Kucksa, czy hotel Prauster Hof (zachowany i przebudowany) przy dzisiejszej ul. Grunwaldzkiej, od 1910 r. będący własnością Juliusa Steinera. Jednakże znajdowały się one w centrum Pruszcza, a więc około jednego kilometra  od stacji, tuż przy szosie Gdańsk – Tczew. Pominięcie ich i restauracji jest dowodem na tranzytowe widzenie miejscowości.

Kartka pocztowa „Pozdrowienia z Pruszcza”: hotel Prauster Hof (ok. 1916)
Źródło: Gdańsk Strefa Prestiżu

 

Kalendarium (ograniczone do okresów omawianych w przewodnikach):

  • 1815-1919 – Królestwo Prus/Cesarstwo Niemieckie,
  • 1920 – włączenie Pruszcza w granice Wolnego Miasta Gdańsk,
  • 1941 – włączenie Pruszcza do obszaru Gdańska,
  • po 1945 – ustalenie nazwy „Pruszcz Gdański”; status miejski (Jak dotąd nie udało się znaleźć dokumentu urzędowego nadającego Pruszczowi status miasta[22]).

 

Kazimierz Babiński
11 lipca 2018

= = = = = = = = = = = = = = = = =

Kazimierz Babiński – historyk i filolog. Wieloletni pracownik administracji w Gdańsku i województwie.
Dziennikarz, publicysta i krytyk. W kręgu jego zainteresowań jest film, fotografia, literatura, plastyka i szeroko pojęte związki tych dziedzin z polityką.

Współpraca: warszawska Kultura i Tygodnik Kulturalny
oraz czasopisma pomorskie/gdańskie: TytułForum Pomorskie i Neony – Tożsamość.

 


 

[1] Zernecke, Wilhelm Ferdinand. Cały Gdańsk za dwadzieścia srebrnych groszy: najnowszy przewodnik po Gdańsku i jego okolicy : alfabetycznie ułożony spis wszystkiego, co w Gdańsku i okolicy jest godne uwagi lub w jakikolwiek sposób interesujące : wraz z dodatkiem: Trzy dni w Gdańsku i okolicy; 1843. [tłum.: Aleksander Masłowski, Roman Kowald] Gdańsk : Yellow Factory, 2010.

[2] 1 mila = 7,5 km.

[3] Gdańsk – Tczew – Bydgoszcz. Ukończona ok. 1819/20 roku.

[4] Dwukonne, czterokołowe powozy bez resorów.

[5] Rothstein, Ezechiel Foebus. Ilustrowany przewodnik po Gdańsku i okolicy / napisał Ph. Rothstein [tł. Sonia Tusk]. Gdańsk : Millenium Media, 2001.

[6] „Trzy Świńskie Łby” – Rothstein pisze, że „tak nazwano jego prywatny park”, ale jest to nieprecyzyjny kolokwializm. W cza­sie powstania przewodnika nazwa ta odnosiła się do hotelu (z restauracją i kawiarnią) będącego własnością Ottona Richtera. Budowle zostały rozebrane w dwudziestoleciu międzywojennym, a na ich miejscu powstał nowy budynek; istnieje on do dziś, obecnie mieści się w nim przedszkole nr 24.

[7] Burmistrzów Gdańska o tym nazwisku było pięciu: Johann (1430-1501), Eberhard (1464-1529), Constantin I (1520-1588), Constantin III (1580-1654) i Nathanael Gottfried (1688-1755). Tu chodzi o Constantina Ferbera I, właściciela Lipców oraz Niegowa, zwanego początkowo od jego imienia Konstantynopolem.

[8] Pierwszy polski ilustrowany przewodnik po Gdańsku i okolicy : (Gdańsk, Nowy Port, Port Wybrzeże, Kartuzy). [Kantak, Kamil Juliusz – oprac.] Gdańsk : Tow. Wydawnicze Pomorskie S.A., 1922.

[9] Orłowicz, Mieczysław. Przewodnik po Gdańsku, Oliwie i Sopotach. Warszawa : Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, 1921.

[10] Zawirowski, Józef. Przewodnik po Gdańsku. Gdańsk : Towarzystwo Przyjaciół Gdańskiej Macierzy Szkolnej, 1939.

[11]Przewodniku oryginalne nazwy miejscowości są w języku niemieckim.

[12] Turystyczny informator województwa gdańskiego. Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Odział „Trójmiasto” w Sopocie. [Zygmunt Brocki; Roman Bar, red.]. Sopot : Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1956.

[13] Mamuszka, Franciszek. Gdańsk i okolice : przewodnik. Warszawa : Sport i Turystyka, 1990.

[14] Bitwa pod Chojnicami, stoczona 18 września 1454 pomiędzy wojskami Polski (ok. 18 tys. jazdy i pieszych) i zakonu krzyżackiego (15 tys.), była jedną z pierwszych bitew wojny trzynastoletniej (1454-1466). Oddziały polskie, dowodzone przez króla Kazimierza Jagiellończyka, poniosły druzgocąca klęskę (ok. 3 tys. poległych).

[15] Błąd. Nie wiadomo, czy został popełniony przez autora czy powstał w druku. Sprostowany przez tłumaczy leksykonu: opisywane wydarzenie miało miejsce w 1577 r.

[16] Zakład założył Anton Rathke w roku 1840; na przełomie XIX i XX wieku ogrodnictwo było już słynne w całej Europie.

[17] Słowo Pomorskie, 1926, nr 69, s. 9.

[18] Przy dzisiejszej ul. Na Stoku 18, na wysokości Urzędu Marszałkowskiego; zachowała się wieża kościoła.

[19] Pisownia nazwiska oryginalna. Trzech było malarzy o tym nazwisku, ojciec i dwóch synów: Lucas Cranach Starszy (1472-1553), Hans Cranach (ok. 1513-1537) i Lucas Cranach Młodszy (1515-1586). Nie wiadomo, którego z Cranachów autor miał na myśli. Słynnym obrazem o tej tematyce jest Tablica Dziesięciorga Przykazań (Zehn-Gebote-Tafel ,1516, olej na desce) Lucasa Cranacha Starszego, obecnie w Collegium Augusteum uniwersytetu w Wittenberdze.

[20] Bitwa pod Pruszczem Gdańskim, stoczona w sierpniu 1460 (wojna trzynastoletnia, 1454-1466), w której wojska krzyżackie pokonały gdańszczan sprzyjających Kazimierzowi Jagiellończykowi; następnie Krzyżacy ograbili i spalili przedmieście Gdańska.

[21] Tryptyk antwerpski („ołtarz antwerpski”, „Tryptyk Ukrzyżowania z Pruszcza”, „niderlandzkie retabulum ołtarzowe »Ukrzyżowanie«”) – ołtarz wykonany z drewna dębowego ok. 1500 r.; nazwisko rzeźbiarza (z Antwerpii) – nieznane, obrazy – z pracowni Colijna de Cotera (1450?-1540?); wymiary (z otwartymi skrzydłami): 242 x 578 x 41,3 cm. Łączy partię rzeźbiarską umieszczoną w środkowej szafie, z trzema parami malowanych podwójnie (na awersach i rewersach) skrzydeł, z których pojedyncza para mniejszych tablic znajduje się u góry, zaś dwie większe u dołu.
Przetrwał wojnę i 6 sierpnia 1945 r. został wywieziony do Warszawy. Od roku 1980 zwrotu zabytku domaga się parafia pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Pruszczu Gdańskim, gospodarz gotyckiego kościoła stojącego w pocmentarnym parku przy ul. Wojska Polskiego.

[22] Pruszcz Gdański. Wikipedia.

 


Żeglujmy Razem powrót na Stronę Główną

Comments are closed.

Calendar

« August 2018 »
Mo Tu We Th Fr Sa Su
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

LATO

 

– Ładnie dzisiaj… chociaż nie bardzo… No, jednak… Słowem, nie brzydko, a to najważniejsze… Tak. Nie pada deszcz, nie ma też śniegu.
– To byłoby dziwne, jest przecież lato.
– Proszę mi wybaczyć, właśnie to chciałem powiedzieć… chociaż dowie się pani, że można się wszystkiego spodziewać.
– Zapewne.
– Na tym świecie, proszę pani, niczego nie możemy być pewni.

 

* * *

Pyszne lato, paw olbrzymi,
stojący za parku kratą,
roztoczywszy wachlarz ogona,
który się czernią i fioletem dymi,
spogląda wkoło oczyma płowymi,
wzruszając złotą i błękitną rzęsą.
I z błyszczącego łona
wydaje krzepkie krzyki,
aż drży łopuchów zieleniste mięso,
trzęsą się wielkie serca rumbarbaru
i jaskry, które wywracają płatki
z miłości skwaru,
i rozśpiewane, więdnące storczyki.


O, siądź na moim oknie, przecudowne lato,
niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
korzennej woni,
na wietrze drżące — —
niech żółte słońce
gorącą ręką oczy mi przesłoni,
niech się z rozkoszy ma dusza wygina
jak poskręcany wąs dzikiego wina. —

 

= = = = = = =

Lato – jedna z czterech podstawowych pór roku w przyrodzie, w strefie klimatu umiarkowanego, na półkuli północnej najcieplejsza… bla-bla-bla.

Ponieważ to – było nie było – kalendarz, więc zbiór cytatów i silva rerum z cyklu „Znacie? Znamy! No to posłuchajcie!”, nie od rzeczy będzie po raz kolejny „palnąć koncept z kalendarza”, czyli polecieć stereotypem. Ale miłym, bo któż z pokoleń pamiętających rok 1960 nie śpiewał:

Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas .

Już za parę dni, za dni parę
Weźmiesz plecak swój i gitarę.
Pożegnania kilka słów, Pitagoras – bądźże zdrów ,
Do widzenia wam „canto, cantare”!

Dla tych, którzy nie pamiętają: to fragment piosenki z filmu Szatan z siódmej klasy – tego oryginalnego, z roku 1960, w reżyserii Marii Kaniew­skiej, w którym debiutowała na ekranie studentka polonistyki Pola Raksa (poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał – śpiewa od 1982 roku Grzegorz  Markowski z Perfectu tekstem Bogdana Olewicza). Co dodaję, bo jest też wersja tego filmu z roku 2006, której autorów wymieniać, przez grzeczność, nie będę.
Przez tę samą grzeczność (choć z innych pobudek) dodam, że tekst piosenki napisał Ludwik Jerzy Kern, muzykę – Witold Krzemieński, a wersję oryginalną zaśpiewała Halina Kunicka z Orkiestrą Taneczną PR pod dyrekcją Edwarda Czernego. Szacunek!

==========================

Lato astronomiczne rozpoczyna się od przesilenia letniego i kończy z równonocą jesienną.

Przesilenie letnie Słońca (solstycjum) na półkuli północnej wypada w dniu, kiedy Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka.
Kąt padania promieni słonecznych (w południe) w dniu przesilenia letniego w centrum Warszawy – leżącym na północnym równoleżniku 52°13’ – wynosi 61°14’. Podczas przesilenia dzień jest najdłuższy (a noc najkrótsza) w roku.

Równonoc (ekwinokcjum) to dzień, w którym Słońce góruje w zenicie nad równikiem; zdarza się dwa razy w roku: jako początek wiosny (równonoc marcowa – wiosenna) i koniec lata (równonoc wrześniowa – jesienna). Podczas równonocy długość dnia równa jest długości nocy. W dniach równonocy Słońce wschodzi dokładnie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Łatwo wtedy można obliczyć szerokość geograficzną miejsca obserwacji: wystarczy zmierzyć w stopniach wysokość górującego Słońca i odjąć tę wartość od 90º.
W centrum Warszawy (52°13’ szerokości geograficznej północnej) dokładny pomiar powinien wykazać właśnie 52°13’.

W pierwszym ćwierćwieczu XXI w. lato na półkuli północnej zaczyna się 21 czerwca (jedynym wyjątkiem jest rok 2024: 20 czerwca, ale 69 minut przed północą!) i trwa do równonocy jesiennej, czyli do 22 lub 23 września
(2018 – 23 IX).

Podczas lata astronomicznego dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą dobą dnia ubywa, a nocy przybywa. Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach nad horyzontem.
Za miesiące letnie na półkuli północnej uznaje się czerwiec, lipiec i sierpień.
Dla półkuli południowej wszystkie opisane daty i zjawiska są przesunięte o pół roku: tam miesiące letnie to grudzień, styczeń i luty.

 

Lato klimatyczne to ten okres roku, w którym średnie dobowe temperatury powietrza przekraczają 15°C. Pomiędzy latem klimatycznym i sąsiednimi klimatycznymi porami roku nie ma etapów przejściowych, w przeciwieństwie do zimy poprzedzanej przedzimiem i następującym po niej przedwiośniem.

 

Rzeczownik „lato” w liczbie pojedynczej dawniej (a dziś w gwarach) znaczył „rok”.

Mąż z królem Bolesławem poszedł na Kijowiany
Lato za latem bieży, nie masz go z bojowiska

pisał Mickiewicz (w jakim utworze – wiadomo).
W języku ogólnopolskim przetrwał w tym znaczeniu do dziś: w liczbie mnogiej rzeczownika „rok”, jako jego forma supletywna. A i w gwarach ma się jak najlepiej: latoś znaczy tyle co ‘w tym roku’, a latosi – ‘tegoroczny’.

 

W terminologii kościelnej istnieje termin „miłościwe lato” oznaczający Rok Jubileuszowy lub Rok Święty (Annum Sanctum), połączony z odpustem, którego jednym z warunków jest odwiedzenie określonych kościołów: niegdyś tylko w Rzymie, dziś – na całym świecie.
Po raz pierwszy obchodzono go w roku 1300 za papieża Bonifacego VIII. Pierwotnie miał się powtarzać co 100 lat, ale zaraz Klemens IV skrócił ten okres o połowę, a Paweł II do 25 lat.
Do tego dochodzą „okazje specjalne”, np. Pius XI ogłosił rok 1933 Świętym dla przypomnienia 1900. rocznicy śmierci Chrystusa, a Benedykt XVI za Annum Sanctum uznał rok 2008, w drugie tysiąclecie od narodzin św. Pawła.

 

Latem, od V w., Kościół wschodnio-chrześcijański obchodził koimesis (gr. Κοίμησις, zaśnięcie) Najświętszej Maryi Panny w przeświadczeniu, że Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba.
W chrześcijaństwie zachodnim, kiedy w VII w. to święto zostało przyjęte w Rzymie, termin „zaśnięcie” został zastąpiony przez „wniebowzięcie”.
W Kościele katolickim, w roku 1950, Pius XII, ogłosił dogmat, stwierdzający, że Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, mocą Bożą została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.

Cerkiew prawosławna obchodzi święto Zaśnięcie Bogurodzicy 15 sierpnia (28 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego).

Protestanci przeciwstawiają się dogmatowi o wniebowzięciu, podając jako argument brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w Biblii.

W Polsce dzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) jest wolny od pracy. Tego samego dnia obchodzone jest Święto Wojska Polskiego (przywrócone w 1992).

Święto Wniebowzięcia nazywane jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, ponieważ w czasie obrzędów błogosławi się wiązanki ziół i kwiatów.
Według wiary ludowej pobłogosławiony bukiet nabiera cudownych, leczniczych właściwości. Wierni, wracając z kościoła, zostawiali go wśród upraw, gdzie miał przynieść szczęście w zbiorach. Po kilku dniach bukiet zabierany był do domu: najpierw obnoszono go po izbach, a później przechowywano w eksponowanym miejscu, które dawało pewność, że jego moc będzie działała.

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
lato to:

białoruskiлетa [lieta]
bośniackiljeto
bułgarskiлято [liato]
chorwackiljeto
czeskiléto
kaszubskilato
litewskivasara
łużycki (dolny)lěśe
łużycki (górny)lěćo
łotewskivasara
macedońskiлетo [lieto]
rosyjski
летo [lieto]

serbskiлетo [lieto]
słowackileto
słoweńskipoletje
ukraińskiліто [lito]
żmudzkivasara

 

Przysłowia związane z latem:

Co się w lecie zarobi,
tym się w zimie żyje.

Co w lecie nogami,
to w zimie rękami.

Dobra nowina:
będzie lato, poszła zima.

Idą za szczęściem
iáko iáskołki zá látem.

Jak w zimie piecze,
to w lecie ciecze.

Kto latem pracuje,
zimą głodu nie poczuje.

Kto latem w chłodzie,
ten w zimie o głodzie.

Kto w lecie nie zbiera,
w zimie przymiera.

Kto w lecie próżnuje,
w zimie nędzę czuje.

Latem zbiera baba grzyby,
a chłop w niedzielę
idzie z wędą na ryby.

Lecie mi go nie chłódź,
zimo mi go nie grzej.
[o człowieku, któremu dogodzić trudno, i tak mu źle i tak niedobrze]

Lepsze jedno lato niż dwie zimy.

Mnima káżdy iż wiecznie
Iuż ták ma być láto
.

[Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, 1558]

Na to jak na lato.
[wyrażenie oznaczające wielką ochotę, skwapliwą zgodę]

O, co bym ja dała za to,
gdyby zawsze było lato.

To pewna nowina:
bywszy lato, będzie zima.

Trzebá się rozmyśláć ná to
Iż nie iutro będzie láto.
[Rej, Zwierciadło, 1568]

W lecie bez roboty,
w zimie bez butów.

Za lata zbieraj na zimę.

 

Przysłowie na
Matkę Boską Szkaplerzną
(16 VII)

Wraz z Szkaplerzną Matką
na zagon, czeladko!

 

Przysłowia na
Wniebowzięcie N.M.P.
(15 VIII)

Do Marji Wniebowstąpienia
miej w stodole połowę mienia.

Gdy w pogodę do nieba Maria wstępuje,
wino Węgrom obfite jesień obiecuje.

Marji Wniebowstąpienie
czyni reszty zboża plenie.

Na Wniebowzięcie
pokończone żęcie.

Pogoda na Wniebowzięcie,
ciężkie ziarno wnet po sprzęcie

W Wniebowzięcie Panny Marji
słońce jasne,
będzie wino godnie kwaśne.

 

Większość przysłów za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich.
Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Cytaty na wstępie:
Ionesco, Eugène. Lekcja (La Leçon). (1950) Tłum. Jan Błoński.

Pawlikowska-Jasnorzewska, Maria. „Pyszne lato”. Niebieskie migdały (1922)

SIERPIEŃ – ósmy miesiąc roku (wg używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego), ma 31 dni.

Według Aleksandra Brücknera (1856-1939; chyba już zapamiętaliście, że był to filolog, slawista, historyk literatury i kultury polskiej, znawca staropolszczyzny) nazwa pochodzi od sierpa żniwnego, tak samo jak w czeskim (srpen), ukraińskim (серпень) i chorwackim (srpanj ‛lipiec’).
A Samuel Bogumił Linde napisał w swoim Słowniku (1812): „sierpień od sierpa rzeczon, bowiem tego miesiąca iuż wszelkie zboża sierpa a źniwa potrzebują”.

 

W Rzymie, przed 46 p.n.e., miesiąc odpowiadający czasowo naszemu sierpniowi był szósty w kalendarzu i nazywał się Sextilis (jeśli ktoś myśli, że to znaczy to, na co wygląda, to nie wnoszę sprzeciwu: już/jeszcze mamy demokrację i każdemu wolno kojarzyć, co z czym chce).

W 46 p.n.e. Juliusz Cezar zarządził reformę kalendarza, wg której pierwszym miesiącem roku stał się Ianuarius (styczeń) zamiast marca (Martius).

Mimo że już nie szósty a ósmy, Sextilis utrzymał swą nazwę do 8 roku p.n.e., kiedy to – jak twierdzi Swetoniusz (De Vita Caesarum; Divus Augustus, 31.2) – wybrał go na „swój” miesiąc Oktawian August (Octavianus Divi Filius Augustus), pierwszy władca Imperium Rzymskiego (panował od 27 p.n.e. do 14 n.e.).
Nazwa miała upamiętniać zwycięstwa Oktawiana w Egipcie, zamienionym w 30 r p.n.e. w prowincję rzymską.
Ceną tego była m.in. samobójcza śmierć Marka Antoniusza (wcześniej uciekł z pola bitwy pod Akcjum, więc nie żałuję), Kleopatry (której żałuję, bo to nie była aż tak zła kobieta) i śmierć 17-letniego Cezariona (syn Kleopatry i Juliusza Cezara), uduszonego na specjalny rozkaz Oktawiana, któremu pewien filozof-doradca powiedział „Nie jest dobrze, gdy na świecie jest zbyt wielu Cezarów” (no, słów brak!).
Egipt, jak widać, nie zawsze był krainą bajek, a wszystkie te zgony miały miejsce w sierpniu – miesiącu Oktawiana!

Historię piszą zwycięzcy. Dziś większość języków europejskich nazywa ósmy miesiąc roku właśnie wariantami słowa zapożyczonego z łaciny: Augustus. Nawet Grecy używają Αύγουστος, choć mają piękne nazwy historyczne: delficki βουκάτιος (Boukatios), lacedemoński Καρνεῖος (Karneios), delijski Μεταγειτνιών (Metageitnion), beocki Ἱπποδρόμιος (Ippodromios) czy cypryjski Ἔσθιος (Esthios). Ale cóż – wiadomo: na wyspie Cypr mówią, że myszy jedzą żelazo.

 

1 sierpnia – święto państwowe w Polsce: Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego.

 

2 sierpnia – w Polsce: Dzień Pamięci o Porajmos – Zagładzie Romów i Sinti dokonanej przez III Rzeszę Niemiecką i zaplanowanej na szczeblu państwowym.

Hitlerowskie Niemcy za jedną z podstaw swej ideologii przyjęły czystość rasową i supremację ludu ger­mań­skiego – najczystszej gałęzi rasy aryjskiej.
Jak było z Żydami i żydami – wiadomo: obcy rasowo Semici (co ciekawe, przedstawiciele rasy panów z Arabami jakoś się dogadywali) zostali uznani za podludzi, pasożytów i element niepożądany.
„Naukowy rasizm” (notabene wymyślony nie przez Niemców) nie mógł sobie jednak poradzić z prostym faktem, że w Europie jedynymi bezpośrednimi potomkami Ariów byli właśnie Cyganie. Do tego koczowniczy tryb życia Romów utrudniał ich kontrolę przez państwo totalitarne, stąd w III Rzeszy zostali oni uznani za „element aspołeczny”.
Oba te czynniki, podczas rozpatrywania Zigeunerfrage („kwestii cygańskiej” – jak to eufemistycznie określił reżim), zdecydowały o „eliminacji” czyli wydaniu wyroku śmierci na cały naród usankcjonowanego przez system prawny państwa. Za Rzeszą poszły kraje wasalne, m.in. Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Węgry. W przypadkach jednostkowych nazywa się to „morderstwo sądowe”. Wobec zbiorowości jest to ludobójstwo.
Nie ma dokładnych danych dotyczących tej zbrodni. Ocenia się, że w podbitej lub zdominowanej przez nazizm Europie, z liczącej ok. miliona osób populacji Romów, zginęło od 200 do 500 tysięcy ludzi, a prof. Zbigniew Brzeziński uważa, że liczba ofiar Porajmosu sięga 800 tysięcy (Out of Control: Global Turmoil on the Eve of the Twenty-First Century. New York, NY : Simon & Schuster, 1994).

Romowie nie mieli swego Szymona Wiesenthala ani państwa, które by się za nimi ujęło. Nie mieli swego Pabla Picassa, który uświadomiłby światu, że dokonano na nich ludobójstwa.  O Holokauście czy o zbrodni popełnionej na mieście Guernica świat wie prawie wszystko. O Porajmosie – mimo odosobnionych zadośćuczynień – niewiele, prawie nic.
Odpowiedzmy sami sobie: co wiem o nim ja?

 

15 sierpnia
kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (w Polsce – dzień wolny od pracy) – patrz wyżej w okienku LATO.

święto Wojska Polskiego, obchodzone w rocznicę zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-sowieckiej (1919-1921).

 

 

Trzeci weekend sierpnia – Międzynarodowy Weekend Latarni Morskiej i Latarniowca (International Lighthouse and Lightship Weekend) – święto zainicjowane w 1997 r. przez dwóch Szkotów dla upamiętnienia pierwszej ustawy o latarniach morskich, uchwalonej przez Kongres USA w 1789 roku.
Święto obchodzone jest na całym świecie głównie przez radioamatorów, którzy w ten weekend muszą nadawać (i odbierać) z najbliższej latarni morskiej. Jednym z celów święta jest ochrona i renowacja zabytkowych latarni morskich i latarniowców. Zajrzyjcie na: https://illw.net/index.php
Rekordowy był rok 2014: radioamatorzy z 56 krajów zajęli 544 latarnie.
W tym (2018) roku ILLW trwa 48 godzin: od 0001 GMT 18 sierpnia do 2400 GMT 19 sierpnia.
W roku ubiegłym krótkofalarze z 47 krajów nadawali podczas Latarniowego Weekendu z 453 latarni morskich. Wśród nich było tylko trzech nadawców z Polski. Co na to SP-5 ATV MM?

 

 

23 sierpnia 1989

2 miliony obywateli krajów bałtyckich utworzyło żywy łańcuch mający ponad 600 km długości, łączący Litwę, Łotwę i Estonię (wówczas pod okupacją sowiecką, jako republiki ZSRS).
Było to w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajny protokół oddawał pół Polski Hitlerowi a drugie pół i państwa bałtyckie – Stalinowi.

w 2008 Parlament Europejski ustanowił w tym dniu Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu, ustanowiony w 1998 przez ONZ w rocznicę wybuchu powstania niewolników na Santo Domingo (dziś Haiti). Od 1803 roku w tłumieniu powstania wzięły udział – przykro mówić – oddziały polskie z Legionów Dąbrowskiego wysłane tam przez Napoleona. Na szczęście dla Haitańczyków (i naszej reputacji) przegrały, a wojska Pierwszego Konsula musiały ewakuować się z wyspy.
1 stycznia 1804 Haiti uzyskało niepodległość jako drugie niezawisłe państwo po zachodniej stronie Atlantyku, chociaż to, co się tam działo później, to osobna (i koszmarna) historia.

 

 

30-31 sierpnia 1980 (oraz: 3 i 11 września) – cztery komitety strajkowe (w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej) podpisują porozumienia z rządem PRL. Kończy to okres zwany „wydarzenia sierpnia 1980”. Na podstawie jednego tych porozumień zarejestrowano w listopadzie 1980 NSZZ Solidarność.

 

 

Znaki Zodiaku w sierpniu:

Lew (♌) – do 22 sierpnia.
Panna (♍) – od 23 sierpnia.

Samochwalstwo Lwów (i Lwic) zdemaskowane zostało w poprzednim odcinku.
A Panny? Czyżby były dużo lepsze?
Oficjalnie – oczywiście, przecież inaczej nikt by horoskopów nie czytywał, ani (tym bardziej) nie kupował. A jednak:

…bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner (we wszystkich aspektach) wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców.

Nawet Wiki, zazwyczaj bardzo układna, podaje że Pannom przypisywana jest „refleksyjność" (a nie jest to bezmyślność?), „podatność na poglądy innych osób” („mądrość ludowa nazywa takiego „kurek na kościele”, czyli „skąd wiatr powieje…”), nadmierna wrażliwość, mała odporność na krytykę i „nadmiernie zamartwianie się o perfekcyjność”.
Zwłaszcza to ostatnie, choć ładnie opakowane w słowa, budzi grozę – przypomnijcie sobie film Sypiając z wrogiem (Sleeping with the Enemy, 1991) z Julią Roberts: tak poukładać ręczniki w szafie mógł tylko osobnik spod znaku Panny.
Truizmem będzie dodanie, że w zodiakalnej układance rządzą Bliźnięta.

 

Kwiaty sierpnia:

mieczyk (Gladiolus L.) – piękny i magiczny. Daje się go zwłaszcza osobom obchodzącym 40-tą rocznicę (w tradycji francuskiej to rocznica szmaragdowa; w anglosaskiej – rubinowa) ślubu, lub czegokolwiek.

mak (Papaver somniferum L.) – symbol pokoju, snu i śmierci. Nie będzie żadnych detali na temat tego, co się robi z makówek, makowego soku i nasion, bo raz – wszyscy wiedzą, dwa – po co nam te kłopoty gdyby co. Wystarczy wspomnieć, że znajoma tłumaczyła się gęsto amerykańskim celnikom, iż mak, który wiezie z Polski, wykorzysta tylko do produkcji makowca. Nie wwiozła – zabrali. Z czego wynika, że makowiec – groźna rzecz. Strach się bać!

 

Kamienie sierpnia:

perydot – jeśli o takim nie słyszeliście, to może Wam coś wyjaśni informacja, że jest to szlachetna odmiana oliwinów. Też nic? Mnie też nic.
Więc: wikipedia. Jak zawsze swojska, bo wyjaśnia, że perydot nazywano szmaragdem ubogich i że noszono go, by uspokoić nerwy, pozbyć się złości, depresji oraz na dobry humor. Mądrzej się nie zrobiło, ale trochę weselej, prawda?

sardoniks – czyli rodzaj onyksu, który z kolei, podobnie jak heliotrop czy karneol, jest odmianą chalcedonu. Tu już cieplej, bo właśnie w chalcedonie rzeźbione są najcenniejsze antyczne gemmy: kamee i intaglia.
Jeśli jesteście w Polsce, możecie zobaczyć bizantyjską gemmę z heliotropu w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, albo gemmę Gordiana III z karneolu (są tylko dwa takie medaliony na świecie, drugi jest w British Museum) w Międzyrzeczu (woj. lubuskie) – na ogół pokazują tam tylko kopię, bo nie mają pieniędzy na stałych strażników; a nie lepiej gemmę sprzedać i strażników zatrudnić? Nie byłoby czego pilnować (więc skuteczność stuprocentowa), ale ludzie by sobie trochę zarobili.
Sardoniks to odmiana onyksu z warstwami o dominujących odcieniach czerwieni, klejnot ten zdobi piątą warstwę fundamentu pod murem Miasta Świętego – Jeruzalem. Tak twierdzi św. Jan w Apokalipsie (21:20) i chyba najbezpieczniej to przyjąć na wiarę.

 

Z sierpniem – tak naprawdę – nie wiadomo, jak jest.
Niby porządny, bo jeszcze wakacyjny (plus), ale wakacje kończący (minus).
Niby długi, bo 31 dni (plus), ale ci, co na etacie, pracują więcej za te same pieniądze (minus).
Niby ciepły, bo lato (plus), ale pod koniec w rowie się nie prześpisz (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale sierp zbyt dobrze (od 1917) się nam nie kojarzy (minus).
Niby się ładnie nazywa po polsku (plus), ale jego łacińska i zlatynizowana nazwa to krańcowy przykład oportunizmu wobec władzy (minus).
Niby miesiąc Cudu nad Wisłą (plus), ale gdy się głębiej zastanowić, czemu tę wygraną bitwę nazwano „cudem”, to… (minus).
Sierpień 2014 zapunktował specjalnie: miał 5 piątków, 5 sobót i 5 niedziel (plus, bo pracy mniej). Ale niewiele z tego wynika, bo poprzedni taki miesiąc był w roku 1191, a następny będzie w 2837 – podobno, bo komu by się chciało sprawdzać…
Tak więc w 2014 minusy mogły nie przesłaniać nam plusów, ale w inne lata? Lepiej nie myśleć…

 

Imieniny w sierpniu są ciekawe:

  • Dorota (7 VIII) – bo tak miała na imię żona Kochanowskiego, który pisał do niej:

Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
[…]
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
[…]
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję!

Pisze dziś kto tak o żonie?

  • Romuald i Roman (9 VIII) – bo kto nie wie, czy to jest pytanie czy hasło, to wie niewiele o polskich zespołach kultowych;
  • Jacek (17 VII) – bo tak ma na imię przyjaciel, z którym chodziłem do jednej klasy od pierwszej podstawowej do matury i przyjaźnię się przez całe życie; a chociaż dwa lata temu odpłynął do Hilo, odbieram go w czasie teraźniejszym, bo nie umiem inaczej;
  • Maria (15 VIII) – bo Maria; piękne imię i piękny dzień; mimo, że tego samego dnia obchodzi imieniny Napoleon;
  • Męcimir (21 VIII) – bo już chyba nikt nie nosi tego imienia i na mirnym polu semantycznym pozostał tylko Kazimierz.

Wszystkiego najlepszego!

 

Urodziny w sierpniu – tu jest kłopot, bo uważam, że Damy mogą obchodzić maksymalnie 20-te urodziny, a dalej mają tylko imieniny (nawet kilka razy w roku). Tak więc sierpniowe imprezy urodzinowe (Dżentelmeni) i imieninowe (Damy) urządzają:

•   10-go – Dama niezwykła, która nie tylko wie, co to jest bartyzana, kroksztyn, loksodroma i funkcja przesunięta o wektor długości, ale też docenia znaczenie zapałek i to, że muszą one leżeć zawsze na swoim miejscu, co rokuje jak najlepiej rejsom przez Nią prowadzonym i tym, w których bierze udział;

•   11-go – kapitan i pilot (latający, nie portowy) zwany Krzysztofem Młodszym, jedyny kapitan żaglowców pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego; jeśli nie wiecie, o kim mowa, to zobaczcie, kto dostał wyróżnienie w konkursie Rejs Roku za kapitanowanie Pogorią ze SzPŻ-2016 i kto jest współredaktorem strony www.ZeglujmyRazem.com

•   13-go – pewna Dama, do której żywię ogromną atencję, a jeszcze bardziej jestem wdzięczny za… (już ona wie za co);

•   26-go – inna Dama, pochodząca z Kuby, bardzo mądra, o innych przymiotach nie wspominając.

¡Damas y Caballeros!
Najserdeczniejsze życzenia!

 

 

Śluby i wesela w sierpniu:
no cóż, skoro ktoś musi…
Filozof powiedział kiedyś, że czy zrobisz tak, czy tak – i tak będziesz żałować (myśli mądrych ludzi wiecznie żywe).
A jedna z osób mi znajomych akurat się rozwodzi…

 

W językach słowiańskich i bałtosłowiańskich
ósmy miesiąc roku to:

białoruskiжнівень [żniwień]
bośniackiaugust
bułgarskiавгуст [avgust]
chorwackikolovoz
czeskisrpen
kaszubskizélnik (też: zelan, august, sërpiń)
litewskirugpjūtis
łatgalskilabeibys (też: augusta)
łotewskilabeibys
łużycki (dolny)jacmjeński (też: awgust)
łużycki (górny)žnjenc
macedońskiaвгуст [avgust] lub жетвар [żetvar]
rosyjskiaвгуст [avgust]
serbskiaвгуст [avgust]
słowackiaugust
słoweńskiavgust
ukraińskicерпень [serpień]
żmudzkirogpjūtis

 

Przysłowia związane z sierpniem:

Czego sierpień nie uwarzy,
wrzesień tego nie upiecze.

Kiedy sierpień następuje
resztki zboża koszą,
albo sierpem dożynają
i przepiórki płoszą.

Lekarstwo często nie służy
w sierpniu, jeśliś zdrów i duży;
nie skąp sobie, nie cierp głodu,
wypij spory kufel miodu.

Od głodnych cierpień –
najlepsze lekarstwo sierpień

Sierpień pogodny
winom przygodny.

Sierpień,
ten spoczynku nie chce dać,
bo każe orać i siać.

W sierpień sierpuj,
z prac nie cierpuj.

W sierpniu,
gdy zagrzmi strony północnymi
ryb klęska
i co czołga się po ziemi.

W sierpniu mgły na górach
– mroźne Gody
mgły w dolinach
– dla pogody.

W sierpniu przewodzi sierp,
mitręgi nie cierp.

W sierpniu wszelki zbytek
nie idzie w pożytek.

Z sierpem w ręku witać sierpień:
wieleć uciech, wiele cierpień.

Zima nie przynosi pożytku,
ale bez niej nic nie zbiera Sierpień.

 

Przysłowia na
św. Dominika
(4 VIII)

Na świętego Dominika
zboże z pola do gumn zmyka.

Na święty Dominik
kopy z pola myk, myk.

Gdy ciepło na Dominika,
ostra zima nas dotyka.

 

Przysłowia na
św.
Kajetana (7 VIII)

Św. Kajetanie, strzeż od deszczu zboża zebranie.
Św. Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

 

Przysłowia na
św.
Wawrzyńca (10 VIII)

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą,
to w zimie mrozy dogodzą.

Gdy na Wawrzyńca słota trzyma,
do Gromnic lekka zima.

Wawrzyniec pokazuje,
jaka jesień następuje.

Przez przyczynę Wawrzyńca męczennika
chroń Boże pszczółki od szkodnika.
[na południu Polski św. Wawrzyniec uważany jest za patrona pszczelarzy, dlatego w dniu jego święta święci się miód odmawiając przy tym tę modlitwę]

 

Przysłowia na
św. Rocha
(16 VIII)

Na św. Roch
w stodole groch.

Od św. Rocha
na polu socha
[czyli zaczynają się jesienne orki]

 

Przysłowia na
św. Jacka
(17 VIII)

Z jaką pogodą Jacek przybywa,
taka jesień bywa.

Jeśli na Jacka nie panuje plucha,
to pewnie zima będzie sucha.

Na świętego Jacka
najecie się placka.

Na święty Jacek
z nowej pszenicy placek.

O, święty Jacku z pierogami!
Święty Jacku z pierogami, zmiłuj się nad nami!
[To nie żart! Poszukajcie historii św. Jacka Odrowąża, a przekonacie się sami!]

 

Przysłowia na
św.
Bartłomieja (24 VIII)

Od Bartłomieja
lepsza w stodole nadzieja.

Po Bartłomieju
jedz kluski na oleju.

Na święty Bartłomiej
śmiało żyto siej.

Przyszedł św. Bartłomiej –
żytko na zimę siej.

Jak Bartłomiej nie zasieje,
nie pokropi św. Idzi (1.IX),
 to się żyta w polu nie uwidzi.

Bartłomiej zwiastuje,
jaka jesień następuje.

Bartłomieja cały wrzesień
naśladuje i z nim jesień.

 

Przysłowia na
św.
Augustyna (28 VIII)

Na św. Augustyna
orka dobrze się poczyna.

 

Większość przysłów (i po części pisownia) za:
Adalberg, Samuel. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich. Warszawa : Druk Emila Skiwskiego, 1889-1894.

Kod literowy

A – Alpha
B – Bravo
C – Charlie
D – Delta
E – Echo
F – Foxtrot
G – Golf
H – Hotel
I – India
J – Juliet
K – Kilo
L – Lima
M – Mike
N – November
O – Oscar
P – Papa
Q – Quebec
R – Romeo
S – Sierra
T – Tango
U – Uniform
V – Victor
W – Whiskey
X – X-ray
Y – Yankee
Z – Zulu

===================

P – Papa
O – Oscar
G – Golf
O – Oscar
R – Romeo
I – India
A – Alpha